niedziela, 31 grudnia 2017

Cultural summary of the year!

Witajcie w tym gorącym przed końcowo rocznym okresie i także. Mój brzuch dalej jest w fazie- boże pomóż mi wydalić te całe święta z brzucha - ale widzę że już niedługo. Mam nadzieję, że Wy zbyt dużo nie przytyliście aby móc mieć siłę i odpowiedni rozpęd na nowy rok, bo wiadomo postanowienia noworoczne się same nie zrobią.



Podsumowując ubiegłoroczne postanowienia, które brzmiały dość lajtowo i przez to spełniłam ich aż 7. A między innymi - więcej muzyki, więcej książek, więcej herbaty, więcej cierpliwości( oj tak!) , więcej zabawy i więcej długich spacerów..

Wiem
Ambitne

Postanowienia.
Ale chociaż skuteczne heheszki.
Spełniłam.

w tym roku buntuję się i wymyślam sobie nowe, bardziej ambitne plany. Spod znaku hasztagowego #FIRST


Ale wpierw, jak co roku, dokonam podsumowania tego co się w tym roku kulturalnego wydarzyło i rzeczy którymi mam ochotę się podzielić. To mój ulubiony post z całego roku, na który czekam z dużą niecierpliwością.

MUZYKA:

Zestaw 5 najładniejszych okładek płytowych (zawsze jest to spory wysiłek, przejrzeć tyyyle okładek z płyt 2017 roku. To wyczyn!)

1.Kuba Badach- Oldschool



2.Greta Van Fleet -From The Fires



3.G-Eazy - Beautiful and Damned



4.Ulver - The Assassination of Julius Ceasar



5. Kelela - Take My Apart





Zestaw 5 ulubionych kawałków(zgodnie z last fm):

1. Depeche Mode - Where`s the revolution - serio? Nie wiem, kto tworzył ten ranking  na laście xD
2.Hurts - Beautiful Ones- tak <3
3.Julia Pietrucha - Living On the Island
4.Kasabian -Comeback Kid
5.Julia Pietrucha - Where You Going Tonight

Zestaw 5 najlepszych odkryć roku:

1. Julia Pietrucha- żeby nie było - znam ją oczywiście tylko z telewizji, ale wiem, że ma też za sobą przeszłość muzyczną, a odkrycie jej albumu było dla mnie ah!
2.Sully Erna-  ten przecudnego talentu i urody MŁODY mężczyzna zawładnął mym serduchem do tego stopnia, że poszłam na koncert polskich wykonawców grających Jacksona zamiast do Łodzi na Jego koncert xD także taka moja miłość wielka. A tak serio, to nie musi być wyznacznikiem mojej miłości do niego i Jego pobocznego zespołu Godsmack. Piękne teksty i przede wszystkim delikatne piękne gitary mnie urzekły.
3.Greta Van Fleet - gdy w radio usłyszecie jakiś zespół który jest podobny do Zeppelinów, ale nie będziecie przekonani czy to faktycznie oni - to na pewno będzie Greta. Gwarantuję Wam. Genialne głosy młodego pokolenia.
4.Anotherland -  polski zespół, który przyjechał do mojej wybitnie koncertowej operrostycznie że tak powiem. Nie wpasował się w klimat środowiska i ogólnie mieszkańców. Raz że za mocne grane, a dwa, że chyba nie byli znani dla nich. Może na Wilki czy jakąś Patrycję Markowską przyszłoby o dwie osoby więcej. No ale. Ja też nie znałam. A poznałam i bardzo polubiłam, o!
5.Glasspop - o tym zespole nie było jeszcze postu, bo niewiele info o nim znalazłam, ale to o cudownym głosie zespół również (nie tak już) młodego pokolenia. Poznaniakom którzy nie brzmią jak poznaniacy, na pewno poświęcę jakiś post w 2018 roku.

Zestaw 5 najczęściej słuchanych zespołów( zgodnie z last fm):

1.Depeche Mode - dziwię się?
2.Korn
3.Kasabian
4.King Dude
5.Julka Pietrucha


WYDARZENIA KULTURALNE:

Zestaw 4 najlepszych koncertów roku

1. Julia Pietrucha - ta przecudnego talentu i urody warszawianka, stworzyła genialny album. A jeszcze genialniejsze są Jej koncerty. W otoczeniu magicznego Teatru Roma, który już sam w sobie do niej pasuje, zagrała moc pozytywnych brzmień i zauroczyła swoją osobowością.
2.Hurts - mimo niedopisującej frekwencji, niezbyt dobrego powrotu w towarzystwie koleżanki za którą nie przepadam, koncert sam w sobie bardzo mi się podobał.
3.King Dude - gość na którego koncercie znalazłam się tak przypadkiem, jak pewnie pojawiłam się tak samo na tej okropnej i bez miłości planeto-świecie. Oczarował mnie nie tylko przystojnością swą, supportem który dobrał, ale i muzyką z którego gatunkiem niewiele miałam zawsze za wiele do czynienia .
4.Scorpions - za to że super było usłyszeć zespół w tak genialnej formie, za to, że usłyszałam swoje ukochane Still Loving  You, za to że poradziłam sobie fantastycznie z logistyką około koncertową.

Zestaw 5 koncertów na których żałuję że nie byłam:
1.Depeche Mode - tu chyba nic nie muszę więcej mówić i nawet nie chcę! Ale odniosłam dzięki temu inną korzyść.
2.Three Days Grace - nie byłam bo zachorowałam i jestem do tej pory zła okropnie bo tak baaaaardzo chciałam dla tej jednej wybranej piosenki.. i ogólnie to byłby taki pierwszy koncert kiedy znałabym i wyśpiewałabym większość kawałków.ehhh

3.Imagine Dragons - wciąż wielką  niewiadomą jest dla mnie - iksem koszmarnym matematycznym, dlaczego zrezygnowałam z tego. Może finanse? Ale wiem, że potem była mała depresja.

4.Lindsey Stirling - ta przepiękna niewiasta, pozytywna, inteligentna i energiczna wystąpiła u nas na Torwarze w lutym i .. mnie nie było D:
5.Sting - również tej uroczej urody Pan wystąpił na Torwarze a ja sobie... może nie olałam, ale zrezygnowałam, bo Pan ŻYCZY SOBIE OKROPNE CENY ZA KONCERTY PANIE #STING proszę tu przeczytać to, bo mnie nie stać, żeby Pana pięknego posłuchać!(a mnie piękną Pan nie chciałby zobaczyć? Toż to też zaszczyt!)



Zestaw 5 genialnych/ emocjonujących i dobrych książek, które na długo lub na zawsze zostawią we mnie ślad.

1. Człowiek o 24 twarzach- książka gruba jak cholera, bo dla mnie 400 stron to już gruba. Ale jakże wciągająca. Tematyka osób niepełnosprawnych, psychopatów, socjopatów jest bardzo interesująca dla mnie.Bo jest to jednak inność, a wszystko co inne, dziwne, przyciąga. Takie tabu. W tym osobowości wielorakie również. Ja już tak bardzo bardzo chcę z nim film i Leosiem w roli głównej! :D

2.Jak wysoko sięga miłość.. - książka - wywiad z Ewą Berbeką, której mąż zginął nad Broad Peaku. Pewnie słyszeliście o tej całej aferze medialnej, a jeśli już to macie przebłyski. Bardzo wiele artykułów czytałam na ten temat, opinii profesjonalistów, książek ludzi, którzy tam byli i z ich perspektyw, ale i zwykłych góro - włazów.  Aż tu nagle cudowna, wrażliwa i emocjonująca książka z perspektywy żony, nieraz się łza zakręciła.
3.Prawie jak gwiazda rocka - książka do której długo się zabierałam, nie wiem czemu, bo lektury Quicka są mega pozytywne, nastoletnie i pociągające. Historia dziewczyny, która mimo wielu przeszkód, pozostaje od zawsze na (prawie) zawsze pełna energii, kreatywności i chęci do zmian.
4.Make Life Harder- już na samą myśl o tym tytule kąciki ust mi się śmieją bo pamiętam jak się śmiałam czytając w busie. hihi. Nawet jak ktoś nie ogarnia polityki, to uśmieje się choćby z 1/3 książki.
5.Zabrałam brata dookoła świata - cudowna nauka dla rodziców przede wszystkim, ale książka

absolutnie dla osoby w każdym wieku. Pozytywna, napędzająca w marzenia. O rodzicach zabierających swoje dzieci w podróż, mających przekonanie, że w podróży nauczą się więcej o życiu aniżeli w szkole. Piękne!


Zestaw 5 najgorszych książek ever i fu ochyda

1.Aktorki - portrety -
książka nie podpasowała mi, bo może sięgnęłam po nią z ciekawości, a i też ta ciekawość nie była na tyle silna. Gdyby książka może obejmowała aktorki mojego pokolenia, byłoby bardziej interesujące.
2.Paryska pokojówka - nie wiem czego się po niej spodziewałam. Że znajdę w niej smaczki, a la z prawdziwego mojego życia? No to nie. Nie znalazłam. Bajeczkowy obraz pokojówki.
3.Masa o żołnierzach polskiej mafii. Fakt -film Botoks jest inny od reszty poprzednich, ale książka Masa, to na prawdę mnie przeraziła mnie wulgarnością >.<
4.Samotnie przez Bałkany - Pani napisała książkę niestety bardzo chaotycznie. Strasznie mi się nie spodobał jej styl pisania. Ale do końca dotrwałam.
5.Dzieje grzechu - panie Żeromski, z racji tego że mieszkał pan w moim miasteczku, daje panu upust i kurde proszę więcej nie mieszać się do mojego życia, o!

Zestaw 5 najgorszych filmów ever(dojechałam do połowy, a nawet nie ?) i fu ochyda. nie musisz się zgadzać.

1. 25 godzina - tak tak, posilę się filmwebem i powiem że warto sobie przewinąć tylko dla sceny z monologiem. Bo to było dobre! Ale ...albo nie miałam humoru na taką tematykę, albo go nie zrozumiałam, albo na siłę to wszystko było. No szkoda trochę.
2.Lato Sangaile - tak skiepścili ten film o tak fajnej tematyce, że mogłoby coś  na prawdę super z tego wyjść. Bo tematyka akrobatyki lotniczej jest czymś w sumie nowym w filmie, a tu taki klops. Może mój stopień uwrażliwienia nie dorasta mu.
3.Steve Jobs- cholera! Tak mi przykro że musiałam wrzucić tu film z Michaelem, ale jak to mówią w pracy - życie! Flaki z olejem w sosie własnym.
4.Czy leci z nami pilot? - no właśnie, chyba odleciałam razem z tym pilotem bo niestety może i musze dojrzeć jak do filmów typu "Rejs" czy "Miś". Na razie jestem na etapie, że dojrzałam do zrozumienia"Dnia Świra" Brawo ja!
5.Obcy -Przymierze - ale, że o co chodzi w nim??

Zestaw 5 filmów, które zrobiły na mnie największe wrażenie(wzruszyły czy tam rozśmieszyły you know)

1.X-Men. Pierwsza Klasa -TAK TAK TAK, wreszcie obejrzałam tak wiele filmów z iksmenuuf w tym roku i nie umarłam od przesycenia nierzeczywistymi rzeczami i since-fiction, a wręcz zakochałam się w tym filmie! Piękni ludzie, piękne aktorstwo i aż mnie boli brzuch.
 Zakochałam się w superbohaterach z tego filmu i mogłam podziwiać cudowną rolę Fassiegooo asjfsjfbsdjgslnglsdngksdn omnomnom!


2.Zero/Kinematograf - te dwa filmy wrzuciłam pod jeden numer ze względu na to, że są to krótkometrażówki. Bo mimo że nie zajmują nam 2,5h, jakże wiele wnoszą do naszego życia i pozwalają spojrzeć na życie z perspektywy animacji.
3.Cała seria z Monty Pythonem -  świat, bo tak inaczej nie mogę go nazwać w który wprowadził mnie kolega z pracy za co jestem mu mocno wdzięczna. Bo jest to klasyk, którego poczucia absurdu i humoru nie rozumiałam długi czas, aż wreszcie 2017 rok okazał się tym kluczowym i nie żałuję żadnej godziny spędzonej w jego towarzystwie.
4.Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie - film polecam każdemu, bez wyjątku, bez płci i bez wieku, bez znaczenia ogólnego. Czy sama odważyłabym się na eksperyment mówienia przy gronie znajomych jakie smsy i telefony dostaję ? Nie jestem pewna, aczkolwiek mogłoby być ciekawie i wiele rzeczy zostałoby oczyszczonych.
5. Planeta Singli/Szefowie wrogowie - polska komedia, tak śmieszna, że dawno takiej nie widziałam. No i urocza obsada! A drugi film również uroczy, ale nie naszej produkcji, ale śmieszny do bólu z przecudownym i zawsze przystojnym James Batemanem (kocham jego zezowate oczy i kocham kiedy się nie uśmiecha i ma smutne oczy i w ogóle kot ze shreka. Koniec, dziękuję)




PODSUMOWANIE W LICZBACH A LA NOWOCZESNA KSIĄŻKOWA BRIDGET:



Na początek muzycznie...

Koncerty w ...eh. Finansach w porównaniu z poprzednimi latami -
W 2012 roku wydałam -  709 zł
W 2013 roku - 1106 zł
W 2014 roku - 927 zł
W 2015 roku - 936 zł
W 2016 roku..ekhm przesadziłam troszku - 1700 zł.
W 2017 roku.. 731 zł (PIĘKNIE! Jestem z siebie dumna! Widać, że sztuka ustalania priorytetów nie idzie w las)




Other stuff:


-- W kinie byłam 8 razy

-- W teatrze byłam razy

-- Obejrzałam 151 filmów

-- Przeczytałam 58 książek

-- Kupiłam 16 książek(wliczając w to kursy językowe)

-- Wygrałam 5 płyt

-- Liczba mocnych, potencjalnych obiektów westchnień, które pojawiły się w tym roku - 1(jest postęp!)

-- Liczba destrukcyjnych, negatywnych przeciwko sobie i światu myśli i zachowań - przynajmniej 10

-- Liczba zepsutych relacji - 2 (co nie oznacza że to źle)

-- Liczba poznanych nowych osób - bliższych i mniej bliższych - 9

-- Liczba zmienionych prac w tym roku - 0

Ten rok dał mi w kość pod wieloma względami. Głównie psychicznymi i emocjonalnymi. Duża huśtawka emocji. Dużo śmiechu i dużo płaczu. Dużo radości i dużo nienawiści. Dużo kochania ludzi i chęć przebywania z nimi i dużo chęci odizolowywania się i bycia w samotności.
A co zrobiłam #first w tym roku i jakie to zmiany zaszły o których wyżej wspominam?

1.Lot samolotem  - coś co trzeba przeżyć i czego totalnie się nie bać bo to super rzecz! I tak, to prawda, że z początku sikasz z ekscytacji a po 10 minutach zajmujesz się sobą i swoimi rzeczami po czym ekscytujesz się lądowaniem. Tak było ze mną w drodze powrotnej, ale w tamtą stronę, do mojego wymarzonego kraju - byłam z nosem w szybie, a raczej w starszej Pani głową i w szybie.

2.Podróż do Londynu - wydarzenie roku dla mnie jednogłośnie. Dream come tró!
 I posty aż dwa napisałam o nim, kto nie czytał - zapraszam tu i tu
Albion jaki miałam w głowie po przeczytaniu 4 przewodników i przynajmniej 6 książek o Londynie i Anglikach - ziścił się. Choć wiele rzeczy zaskoczyło, momentami przytłoczyło. Z perspektywy turysty było tak jak oczekiwałam, czyli czasem bardzo przewidywalnie, a czasem totalnie zdupy i zagubienie się było nie fajne i męczące. Tak intensywnego"urlopu" nie miałam jeszcze nigdy. I jeszcze raz dziękuję M za to że dał taką propozycję i sobie, że bez chwili namysłu powiedziałam TAK, JADĘ. Bo dlaczego nie, mimo świadomości że stan konta drastycznie się zmieni.
To najpiękniejsza rzecz która mogła mnie spotkać i która natchnęła we mnie wiele również wątpliwości. 
Foteczka z Elżunią(nie, nie tą z "Klanu") i z takim tam lego Shakespearem i Królewską Strażą


3.Góry -  Mam 25 lat i pierwszy raz w swoim życiu zobaczyłam góry. Kiedy ktoś mnie pyta czy podobają mi się/spodobały mi się, odpowiadam - majestatyczne, imponujące, groźne i nieprzewidywalne. Dlatego to może ciągnie ludzi w góry? Post o górach tu

Mam wrażenie że najbardziej nie podobały mi się widoki, a sama przyjazność ludzi, wysiłek fizyczny i granice swojej fizyczności, które mogłam przekraczać, mocno silne uda i łydki, które podziwiałam pod prysznicem, zmęczone barki. Niemalowanie się i życzliwość ludzi. "Dzień dobry i cześć na trasach".
 Krupówki, które są przereklamowane i nie zyskały mojej sympatii, a jedynie były nawet przyjemnym oddechem po wyczerpujących wejściach, wczesne powroty z tych Krupówek, aby spakować się na drugi dzień i wstać o 7 rano, zjeść szybkie śniadanie i znów pójść w góry. Super życie!
Co czułam przed wyjazdem?  Ekscytacja, podniecenie, ciekawość
Co czułam w trakcie ? - Ciekawość, nadzieję
Co czułam po wyjeździe ? - Smutek, zażenowanie i dezorientację. 
Jednak wiem jedno, że będę chciała wrócić na szlak, a uwielbienie do gór zostało w sercu zasiane :)

4.Zerwanie znajomości po 8 latach -  tylko moi najbliżsi znajomi wiedzą jak bardzo cierpiałam po tym rozstaniu. Sama o nim zdecydowałam. Wyjazd w Tatry zweryfikował nasze charaktery z koleżanką. O ile mamy wiele wspólnego - jak chęć zabawy, chęć do życia czy miłość do sportu, tak w kwestii charakterów i takich cech- jak przebojowość, nie słuchanie, czy wysokie mniemanie o sobie, chęć przywództwa - nie byłyśmy w stanie się dogadać.Od dłuższego czasu znajomość ta mnie drażniła. Po co się męczyć? Jeszcze mam dwie znajomości w swoim życiu które mnie może nie mocno, ale zaczęły drażnić, ale czekam na odpowiedni moment po prostu, kwestia czasu. Czas jakieś porządki zrobić w starych łachmanach mózgu :)

5.Mityng dla DDA/DDD-  pierwszy raz o tym piszę na blogu, jest to o tyle istotna dla mnie rzecz, że wprowadza malutkie rewolucje w moim sposobie myślenia a i też postanowiłam się tym tutaj podzielić.
Na mityngi chodzę od lutego, trafiłam na grupę na fb i zobaczyłam tam, że mam problem i jest tysiące Dorosłych dzieci rodzin dysfunkcyjnych i dzieci alkoholików. Ja zaliczam się do tych drugich, mam ojca, który jest alkoholikiem od 13 lat. Dziewczyna z którą umówiłam się na fejsie i przed wejściem budynku na swoje 1 spotkanie, nie przyszła, a ja nie wiedziałam co ze sobą zrobić, chciało mi się płakać, uciekać i zostać jednocześnie. Wywnioskowałam, że skoro już tu przyfatrgowałam się, to zostanę. I tak ciepło przyjęta, przychodzę tam co środa wieczór na 1,5h aby posłuchać i dzielić się swoimi doświadczeniami  i czerpać ze wsparcia innych.
Co ciekawe, nie wszystkie dzieci, dorośli później z rodzin gdzie występowała jakaś przemoc mają problemy ze sobą, z ludźmi i ogółem w życiu. Więcej o rolach, które takie dzieci przejmują w dzieciństwie "aby przetrwać" i w dorosłym życiu poczytacie tu  -to krótki opis a to 4 role - bohater, kozioł ofiarny, maskotka i zagubione dziecko i triada cech - nie ufać, nie mówić, nie odczuwać nabytych cech.
Niektórzy postanawiają na prawdę pozostać w tym swoim smutnym życiu i nie wychodzić z domu, przystawić taką pieczątkę pod tytułem- jestem DDA nie zbliżajcie się do mnie, jestem psychiczna/y, samotny i wgl samobój, nie wiedzą jak zasięgnąć pomocy,  a niektórzy, ten drugi typ - jak ja- wierzą że mogą z tego procentowego domu jednak wyjść i żyć po swojemu, żyć świadomiej, żyć lepiej. Nie przyklejam sobie pieczątki, próbuję raczej ją odepchnąć, a jak się przyklei, to wejść do wanny i ją szorować gąbką i zmyć, bo ja jej nie chcę i mam serdecznie po dziurki w nosie. Dzieci z takich rodzin nienawidzą alkoholu, paradoksem jest że kobiety dosyć często wybierają sobie chłopaków/mężów potem i są tacy sami jak ich ojcowie.
Dlatego jestem tak bardzo wdzięczna tej dziewczynie z fejsa, mimo że nie przyszła na mityng z którą miałam się spotkać, bo dzięki niej  poszłam sama. I dzięki mityngom też, trafiłam na psychoterapię.

6. Psychoterapia DDA - dużym impulsem była dla mnie Arlena Witt, jutuberka, prowadząca kanał Po Cudzemu, gdzie uczy mówić po angielsku tu link . I nagrała pewien odcinek o tym jak wiele psychoterapia wniosła do Jej życia i pomogła. Chyba z miesiąc szukałam odpowiedniej dla siebie, zdecydowanie z czym mam problem graniczyło z cudem, ale zdecydowałam się na walkę z dzieciństwem i skutkiem jego w dorosłym życiu. Na terapię indywidualną trafiłam pod koniec sierpnia, ale już po miesiącu czasu zaczęłam rozmyślać nad terapią grupową. Różni się tym, że nabywa się umiejętności słuchania, praca nad sobą wykonywana jest w grupie, a więc uczysz się słuchać opinii innych na swój temat, mieć dystans do siebie, uczysz się aktywnego słuchania. A przede wszystkim w moim przypadku, uczę się również wypowiedzi na forum, w większym gronie.
Moja terapia jest półroczna, kończy się w kwietniu i już mam ciarki na samą myśl o jej zakończeniu, bo wiem, jak bardzo przyzwyczaiłam się do tego, do wtorków, gdzie przez 3h siedzimy do 22 i tłuczemy o swoich problemach w 6 całkiem sobie obcych osób. Nie myślałam, że tak polubię te różne osobowości.
To cudowne, że człowiek ma teraz takie możliwości i może zostać uratowany przez profesjonalną pomoc, ale z drugiej strony jak bardzo przytłaczające, że nieudane małżeństwo rodziców, gdzie choćby jedno jest tyranem, powoduje niszczenie w psychice dziecka, które potem musi bulić kasę, bo nie radzi sobie. Gdzie te dwa filary rodziny - mama i tata - nie były w stania unieść ciężaru.
Polecam każdemu ten typ terapii, mam na myśli grupowej, mimo że jest cholernie trudna i jest na niej wylana przez każdą z osób rzeka łez, to jednak jest to uzdrawiające.

7.Yerba Mate - w tym roku również rozpoczęłam przygodę z Yerbą i powiem Wam, że nasza przyjaźń również przechodzi burze i wichury :D Na początku wiecie- ekscytacja, jak smakuje, jak zadziała, a potem wielki niesmak, by potem znów powrócić do niej. A jeszcze dalej wielka katastrofa pod postacią przedawkowania i wypicia 3 kaw zwykłych i yerby po godzinie 22. Skutek? Nie mogłam spać do 3 rano. Miałam omamy, jakieś wizje przed oczami i totalny kalejdoskop przed oczami, ręce mi drżały, a serce szybko biło. Nie polecam tej pani Yerby przed snem.
Jako zamiennik kawy, idealna. Do smaku i miłego spędzenia wieczoru(byle nie późnego) również. Teraz właśnie ją tak piję - czyli dla smaku i od czasu do czasu.

8.The Colour Run Warsaw! -  po raz pierwszy pobiegłam te 5k wraz z kolegą w tym kolorowym biegu. Po zakupieniu pakietu, uzbrojeni w kolorowy proszek w rytm muzyki z(niestety) radia Eska, umorusani w pianę i kurz przebiegliśmy wokół PGE Narodowego. O dziwo nie miałam zakwasów, ubrania się domyły, włosy po dwukrotnym myciu również. Myślę, że chociaż raz warto w czymś takim wziąć udział :)  <pierwsza kokaina w życiu)   ----->

9.Drugi tatuaż -  Rzecz którą zrobiłam pierwszo-drugi raz :D czy to już się stanie jakąś moją tradycją? Jeden tatuaż na rok? Nie wyobrażam sobie np dożyć 50-tki i mieć ich 50 :D A może to ten słynny  nie- mit o tym że uzależniają? W moim przypadku jest tak że od początku miałam dwoje 3 wymarzone - związany z niebem i gwiazdozbiorem, kotami i muzyką. W przyszłym roku dokona się magiczny trzeci. A w tym roku zawitał koteł, może z deka za duży i tatużysta nie popisał się pod pewnym względem, ale co ja będę Wam marudzić kurde!

10.Spa - pierwszy raz byłam w prawdziwym SPA! Fundnęłam sobie tę cholerną dobroć na urodziny i nie żałuję. Dziwne to uczucie, ale dla zestresowanych, napiętych mięśni i dla nosa - to prawdziwa błogość.

#forthefirsttime to jest ogromny sukces. I mam nadzieję, że inspiracja dla Was, dla tych którzy o czym marzą, lub czegoś chcą, bo po to również tu piszę.

Rok 2017 był mimo wszystko udany, 2018 uważam że również zapowiada się pozytywnie. Mam nadzieję, że i pod względem koncertów, ale i życiowym.

1.Zmienić pracę(marzec-kwiecień), a tym samym stopniowo zerwać toksyczną znajomość
2.Chcę zdecydować w którą stronę pokierować sobą
3.Chcę wyprowadzić się z domu. Gdziekolwiek.
4.Chcę odciąć się emocjonalnie od rodziny
5.Chcę kłaść się wcześniej spać
6.Koncertować :3
7.Chcę polecieć awionetką lub szybowcem(a najlepiej jednym i drugim!) :3 psssst! a jakby ktoś chciał mi zrobić prezent to poproszę lot Myśliwcem- jedyne 9900 zł. oh..come ooon! No przecież stać Was! :D
8.Chcę zasiąść za prawdziwą perkusją i może.. spróbować pobębnić?
9.Chcę nie bać się życia. Tak po prostu
10. Chcę ..zadbać o dłonie. ^^


A ja chciałabym Wam życzyć spełnienia marzeń, abyście dążyli małymi kroczkami do Waszych celów. Czy to na skróty, czy bardziej okrężną drogą. Zdrowia i pieniędzy - tego nigdy za mało ;) ale i oczywiście poczucia humoru, śmiania się z siebie, dystansu do świata. I bycia po prostu miłym dla siebie i dla innych jeżeli na to zasługują oczywiście :)
 ps. dajcie znać w komentarzach co w tym roku u Was pozytywnego się zadziało jeśli macie ochotę:)


Enjoy!

xoxo



Jesteś nie do zatrzymania
Myślą, mową, uczynkiem
Chcesz na Księżyc
Tam i z powrotem
Otwórz oczy, podnieś głowę
Wstajesz szybciej niż upadasz
Chcesz na Księżyc
Tam i z powrotem

3 komentarze:

  1. "Człowiek o 24 twarzach" - zachęciłaś mnie, już poleciało na półkę "chcę przeczytać" na LC :D

    Widzę, że ubiegły rok był dla Ciebie pełen emocji, z których nie wszystkie były pozytywne, ale z pewnością wyjdą Ci na dobre - fajnie, że też jesteś dobrej myśli :) Szacun za pisanie o ciężkich sprawach - o spotkaniach i terapii - podziwiam za odwagę do tak otwartego pisania o tym. I w ogóle fajnie, że pomimo tego, co Cię spotkało, zachowujesz pogodę ducha i patrzysz pozytywnie na przyszłość - oby tak dalej! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super i cieszę się, że dopisałaś książkę do listy i fajnie że też takie lubisz. Z tej tematyki przeczytałam też "Mądrość psychopatów" i "Mózg psychopaty", pod bardziej kątem psychologicznym. Terapia nie jest łatwa, mam osobę w grupie, co 3 rok już chodzi, taki proces spory :) Oby do przodu i mieć gdzieś opinię ludzi którzy siedzą w swoich kryjówkach ciemności i im nic nie pasuje :D

      Usuń
    2. I to się nazywa zdrowe podejście :)

      Usuń