poniedziałek, 30 października 2017

Blackmetal music- #watthehellistdat? MYGENRE - #1

Do rozważań na temat muzyki o której dzisiaj mowa, skusiła mnie dziewczyna, której miłością jest właśnie ten oto wyżej w tytule wymieniony gatunek. A konkretniej też zespół Satyricon.
 Choć słowo "rozważenie" nad tym specyficznym typem muzyki jest dość mocnym wyrażeniem, bo kto nie słucha jej nałogowo czy od czasu do czasu, to pewnie pomyśli że taka muzyka nadaje się tylko do rozwalania przystanków autobusowych. Ano, czy na pewno?


Nad wpisem siedziałam 4 dni. Z czego 2 dni tłukłam wyłącznie black metal. Myślałam co tu naskrobać, bo sobie obiecałam i się z tym nosiłam. Poczytałam różne artykuły, opinie fanów, czy nawet opinie na temat tego kim są w ogóle fani.

Wiele jest prawdy w tym, że metal, blackmetal i tym podobne odmiany tego gatunku są zarezerwowane dla młodych gniewnych, dla ludzi, którzy w pewnym momencie życia znaleźli się w takiej sytuacji, że potrzebowali odseparowania się, jakiejś odskoczni od swoich emocji, od życia codziennego.  Jak na gifie obok.

Po krótce powiem - Black metal jest odłamkiem od heavy metalu, w którym bardziej siedzę, a całego źródełka należy doszukiwać się w ogóle jeszcze w trash metalu z lat 80 tych. Centrum gatunku są kraje skandynawskie. Ostatnio nawet wygrałam bilet na takie mały fest który odbył się w Progresji i główną gwiazdą miał być zespół Mayhem(Norwegia) + 4 inne zespoły w tym z Polski. Po przesłuchaniu jednak 2 zespołów, wywnioskowałam że to nie jest dobry pomysł abym tam się pojawiła. Głównym powodem było zwiędnięcie uszu.
Black metal ma jeszcze swoje podpunkty że tak powiem np ambient black metal czy depressive metal. Tematyką poruszaną w tekstach jest natura, emocje, ludzkość i szeroka filozofia.
Kolega w pracy, który siedział za młodu w black metalu teraz bardziej w muzyce epickiej, jakimś gotyku, stara się mnie zapoznawać z tymi brzmieniami. Dzięki niemu poznałam Summoning, który jest dla mnie odkryciem i myślę że kiedyś jeszcze do niego powrócę. A także poznałam stronę kvlt.pl

Utwory charakteryzują się tym, że są długie- nawet do 30 minut(Pink Floyd może się schować ze swoim instrumentalizmem), dominującą stroną są szybkie tempa, albo średnie, perkusja w szybkim tempie, riffy na ogół proste.
Wokale są mroczne, szeptane(oczywiście nie w stylu bajeczki na dobranoc-chyba że dla niegrzecznych dziewczynek), ale często krzykliwe, warczące.


Pewnie dziwicie się, czemu nie wrzucam nazw zespołów, jakiś prekursorów. Ano dlatego, że rzadko kiedy kto ma ochotę na przesłuchiwanie. Myślę nawet że mało kto przesłuchuje kawałki, które wrzucam na koniec postów. Nadzieja matką głupich.

Jednak z bardziej kontrowersyjnych dla ludzkości i branży artystycznej czy katolickiej naszego kraju czy też i świata może być nie tyle muzyka czy teksty wygłaszane przez nich, które i tak nie łatwo zrozumieć i są dla mnie trochę szumem, tłem dla muzyki, jest kwestia image`u.

Wizerunek jaki prezentują artyści black metalowi jest niepospolity i uderzający.
Na ulicy miast, nie mówię, już o tych mniejszych w którym ja mieszkam, ale nawet większych jak Warszawa - nie widuje się za często "tru fanów black metalu". Raczej spotyka się metalowców, rockmanów i punkowców. To świadczy o tym, jak DZIWNY wydaje się naszemu światu ten gatunek, a koncerty czy festiwale są jednym z miejsc gdzie mogą być sobą i nikt na nich krzywo nie spojrzy.
Ubrani na czarno muzycy z wymalowanym paznokciem, twarzą, ubraniem w ćwieki, rozpuszczonymi długimi włosami, krzyczącymi jaki to kościół jest zły i niedobry.

Trzeba jednak wiedzieć że jest kilka stereotypów dotyczących ludzi słuchających ciężkiej muzyki np.:
1. Pracują dla szatana. Szatan Bogiem ich jest i nic innego ich nie interesuje
2.Chodzą non stop na czarno
3.Nie lubią ludzi, metallll k.rwaaaaaa i przekleństwa jeszcze gorsze.

4.Brzydzą się mainstreamem i są depresyjni, a uśmiech to u nich sporadyczna rzecz na którą trzeba sobie zasłużyć?
5.Jedzą koty, najlepiej z majerankiem i przyprawą do ziemniaków. Czasem por i cebulka zeszklona.
6.Nie myją się i z higieną na bakier jak cholera.


Ps.Nonsensopedia ukazuje jeszcze roznegliżowaną dziołchę we krwi spijając ją z nadgarstków, wisząc na krzyżu. No i z koroną cierniową na włosach.

To tylko 6, takich moich najważniejszych punktów z 3 artykułów które przeczytałam. No dobra. Może ostatni punkt - postawiłabym znak zapytania.
Trzeba jednak przyznać, że kiedy napotka się już o zgrozo, takie fana na ulicy, to ja myślę że nie bez powodu są oblepieni ćwiekami- nie lubię ludzi! Nie zbliżaj się! Zaćwiekuję, pokuję Cię jak cholera.  Asioakysz!

Mam nadzieję że wiecie że żartuję?

Podsumowując- myślę że gatunek jakim jest black metal jest fascynującą rzeczą dlatego że jest sprzeczny i nie tylko z wartościami większości ludków spacerujących po tym świecie.
Jest sprzeczny i ma taką tendencję bo nie jest jednostajny - łączy w sobie eksperymenty, a za chwilę przechodzi w spokój... jest agresywny i otwarty - a za chwilę konserwatywny i bardzo podstawowy.

Kiedy czytałam jeden z wywiadów wywnioskowałam, że fani black metalu to nie tylko indywidualiści (oczywiście oni przeważają), ale są też ekstrawertycy otwarci na wszystkich i na wszystko.

Mój stosunek do tego gatunku zmienił się może w 10%.  Czy to dużo? Nie wiem. Satyricon jest dla mnie dalej zagadką.

Po wejściu w ten temat wnioskuję, że jestem w stanie go polubić w 4/10 punktów.


Aby napisać ten post przez sobotę i niedzielę słuchałam tylko tej muzyki i .. nie czułam się z tym dobrze. Na prawdę nie żartuję, że mnie głowa bolała. Miałam mętlik. Zmieniałam zespoły, włączałam na deezerze mix i zapoznawałam się z innymi. Oglądałam zdjęcia.
 Próbowałam w nią wniknąć, znaleźć coś co mnie w niej zatrzyma. Jednak mimo wszystko mam tolerancję na to, że wielu ludziom może się podobać i być dla nich wszystkim, jak dla mnie muzyka rockowa,  metalowa, grunge, filmowa czy industrialna w której najmocniej siedzę.

Dochodzę też do wniosku, że najbardziej rażącą rzeczą w tej muzyce jest dla mnie perkusja. Kto mnie zna, wiec że kocham ten instrument i że chce nauczyć się na niej grać, choćby spróbować.

 Jak dla mnie - zaraz po wokalu, perkusja to najważniejsza rzecz w zespole. Narzuca rytm, fani klaszczą do jej tempa. Jest z tyłu na scenie, ale jest najważniejsza, na niej najczęściej skupiam swoją uwagę. W black metalu, jest agresywna. Jednostajna, nie ma w sobie rytmiczności. Przeszkadza mi, a blast beats krwawią na potęgę.

Na koniec wrzucam coś co w miarę mi się spodobało.
Np taki artykuł, gdzie głównie chodzi mi o zdjęcia i opisy poszczególnych fanów z przymrużeniem oka oczywiście. TU link.

Chciałabym Wam życzyć jeszcze większej pizgawicy na dworzu, deszczu, smutku, płaczu, rozpaczy i narzekań  że #oboszecotenotkangrzegorzwyprawia.

Limbionic Art- jeden z kawałków który przypadł mi do gustu. A to intro jest najpiękniejszą rzeczą ever jaką słyszałam w ten weekend, która powinna być grana w utworze jak najwięcej.

Enjoy!

xoxo



Taniec pełzających cieni
Zachwycający wszystkimi insygniami
Stałem się zły w duszy i umyśle
W fantazji demonoidalnej
Jadowity pocałunek o łaskawej łasce
W świecie tak zasadniczym słaby
Nie widzę początku tylko końca

7 komentarzy:

  1. Miałam iść na ten koncert Mayhem bardziej dla towarzystwa, ale koleżanka zrezygnowała z koncertu i w sumie dobrze, bo to też nie jest mój ulubiony podgatunek metalu :) Słuchałam trochę black metalu bardziej z ciekawości, ale nie przypadł mi do gustu. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co w Mayhem nie lubisz? Jest jakaś taka główna rzecz? :)

      Usuń
    2. Nie znam ich aż tak dobrze, żeby powiedzieć, co mi się w nich nie podoba, ale chyba po prostu nie przepadam za black metalem. Wolę bardziej melodyjne rzeczy rock/metal gotycki/symfoniczny, growl pomieszany z czystym wokalem... Wydaje mi się, że właśnie ten wokal w Mayhem jest dla mnie przeszkodą ;) Zawsze jednak warto posłuchać czegoś innego niż zwykle (czasem próbuję), choćby tylko z ciekawości, nie zamykać się na inne gatunki. Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Fajnie, że jesteś taka otwarta na nowe gatunki i starasz się je zrozumieć - bardzo ciekawie Ci wyszedł artykuł (doceniam ironię ze stereotypami odnośnie metali) i podziwiam, że tyle czasu poświęciłaś, żeby wsiąknąć w temat. Tym bardziej, że muzyka Ci nie podeszła. Good job!

    Cóż, gusta guściki, nie każdy musi lubić to samo - ważne, żeby się wzajemnie tolerować i nie oceniać pod kątem stereotypów :)

    A kawałek na końcu niezły - widzę, że lubisz bardziej melodyjne brzmienia? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeeej! Ale się bałam Twojej opinii na temat tego wpisu, no mówię Ci!
      Mam ochotę ogromną zrobić wpis na temat rożnych gatunków. Taki cykl jak mam obecnie z Discovery, moje odkrycia nowe :)Cieszę się że spokojnie przyjęłaś ten wpis. Tak tak! Bardziej melodyjnie lubię. Np umierałam ze złości w tym roku, kiedy leżałam z gorączką i dzień przed musiałam sprzedać bilet na Apocalyptica :( na których tak kurde czekałam! Ale chociaż koleś się pobawił ;)

      Usuń
    2. Nie ma co się bać, każdy lubi co innego - ważne, żeby się nawzajem tolerować, a wtedy każda dyskusja, nawet z odmiennymi zdaniami, może być przyjemna ^^

      Fajny pomysł z opisem gatunków! Ten wpis Ci fajnie wyszedł, ciekawa jestem następnych z tego cyklu. O czym będziesz teraz pisać? :)

      Nie byłaś jeszcze na Apo? Kurcze, koniecznie musisz się wybrać, bo dają super show, a i jako osoby są tacy super, że nie da się ich nie kochać :D Tak się wygłupiają na scenie i zabawiają publicznośc! Byłam chyba na 4 albo 5 ich koncertach i na każdym się super bawiłam! :D (+ podkochiwałam się w Perttu, w przerwach, kiedy akurat chwilowo przeszedł mi Wongraven :D)

      Usuń
    3. Nie byłam nigdy na nich :( Perttu też uważałam za tego NAJ :D A czytałam w ogóle że Wongraven miał nowotwór! :o Mam nadzieje, że jest wyleczony całkowicie.
      Na razie w kolejce czeka kolejny wieczór tematyczny z teatru buffo na którym niedługo będę, a potem koncert, więc myślę że po tym wszystkim ciachnę kolejny trochę oddalony od black metalu gatunek :))

      Usuń