sobota, 15 lipca 2017

So Much Love

Mój poziom frustracji wraz ze zbliżającym się koncertem Depeszów osiąga niebezpiecznie wysoki poziom. Tak ogłaszam, gdyby ktoś jeszcze nie wiedział. A pewnie i tak wiecie.



Ilość sprzedawanych biletów, fala która ruszyła mam wrażenie że pare dni temu na portale - jest niezliczona. Nagle ludzie chorują, nagle im wypada praca, nagle łamią sobie nogi(autentyk czytałam). Sama przez to w tym roku przechodziłam, znam ten ból.
Zastanawiam się tylko czy mogę się mianować real depeszką, skoro Panowie grają w moim mieście, na jednym z ważniejszych obiektów tegoż miasta. Otwierają tym samym w Polsce tour licznych koncertów które będą mieć miejsce w zimę przyszłego roku. A mnie tam za cholerę nie będzie, mimo że mogłabym odżałować te prawie 4 stówy za samolot, za cały ekwipunek który kupiłam już na podróż i jednak pomóc biednej duszyczce jakiejś która chce opchnąć ten swój nieszczęsny bilet, którego nie będzie mogła wykorzystać. Why Leo WHYY.

Moja dusza płacze, serce woła o pomoc. Bo nie usłyszę ukochanego Wrong na żywo, na swojej ziemi. (tak, to mój główny powód i dramat płaczu) -a pewnie go w zimnej Łodzi w zimową porę nie zagrają. Szczęście me znając.
Nie zrobię"zboża" na Never Let Me Down, nie będę krzyczeć "All I waaaanteeed" na Enjoy The Silence. Nie spłonie moje ciało na gorącym "Stripped"( tak tak, kocham go też w wersji Rammsteinowej).  Dziki dramat w białe kropki się dzieje.

W ramach protestu i rozpaczy- przyjdę w swojej depeszowej koszulce w środę do pracy, bo w czwartek już wyjeżdżam. Wyjeżdżam do kraju skąd właśnie oni pochodzą. Co za ironia. Na szczęście nie będę o nich myśleć, zbyt zajęta będę raczej w swoim rozmarzonym English dream, który wreszcie się ziści.

Tytuł dzisiejszego postu, to nie przypadek. To raz że potrzebuję miłości,  jak każdy z nas, ale jedni bardziej drudzy nieco mniej, ale tekst ten to przede wszystkim tytuł jednego z kawałków na nowej płycie DM, który również znajdzie się na secie w Warszawie.

Supportować Brytyjczyków będzie Maya Jane Coles, która wyskoczy na scenę  o 19.30. Maya jest brytyjsko-japońską dj-ką a jej styl określa się jako deep house,elektronika, trip hop. Przesłuchałam jej kilka kawałków i wnioskuję że jest specyficzna, ale da się to polubić. Jednak Chvrches bardziej pasowali jako "przystawka do dania głównego" na ostatnim koncercie w Wawie.

DM wyskoczą na scenę wg timingu o 20.45. Jedną z głównych akcji koncertowych jest:
1. Jakieś balony ale i zrobienie serduszek z palców na koniec "So Much Love"
2.Na "Where`s the Revolution" czyli kawałków który maglowany był przez jakiś czas przez stacje radiowe- cały stadion skąpany w czerwonych kartkach(nawiązanie do klipu), a zamiast klaskania, wznoszenie rąk i literka"V" z palców  - genialne :)
3. W oczekiwaniu na bis - śpiewanie "Just Cant Get Enough".
4. "Everything Counts"- nietypowo trochę, bo śpiewanie tego kawałka to nawiązanie do Pasadena Rose Bowl - czyli koncertowym albumie"101" z 1988 roku :)

Poza tym, darcie się i klaskanie, nucenie i gwizdanie, wszystko co się da na głównych kawałkach, tak jak to bywa zazwyczaj na wszystkich koncertach.


Do mojego wyjazdu do Albionu pozostało 5 dni a ja już praktycznie jestem zważona, spakowana i so ready for new travel!  Mam nadzieję taką, przynajmniej psychicznie. Ostatnio miałam taką sytuację w pracy, kiedy zamiast podjąć wyzwanie porozmawiania z klientem, doradzić mu w kupieniu odpowiednich rzeczy do jego preferencji, to ja kurde zawołałam kolegę :( Jest mi źle z tym, bo w myśl ostatnio modnych zasad typu" wyjdź z cienia" i przełamuj swoje ciemne strony, ja się właśnie skryłam w tej jaskini. Ale teraz tak sobie myśląc, że słowa typu" sensoryczny czy logopedia"- nie są używane w mowie potocznej, to jednak miałam prawo się bać. Wiadomo, to wyzwoliłoby moją kreatywność pod postacią tłumaczenia wszystkiego na okrętkę.

Chciałabym też powiedzieć Wam, że super sposobem na naukę są Fiszki, nie dość że to w dłoni się mieści, więc w autobusie czy innym środku komunikacji, możemy sobie przewracać te karteczki :) Zakupiłam taki pakiet 1000 słówek i bardzo go chwalę. Może i nauka słówek to nie to samo co żywe konweracje, ale jednak zawsze cuś! :P
my suitcase is rediiiiiiii ! :D


Nowe wyrażenie dodaję do swojego słownika-"bezczelnie uroczy". Czyli kolejny film o kotełach do mojej kolekcji- do kin wejdzie 28 lipca :)
 A dziś byłam na Czym Chata Bogata. Nie było źle - mocne 7/10.


Zakupiłam też na potrzeby wyjazdu adapter, kosztuje grosze, a tak na prawdę może jeszcze nie raz mi się przydać :) Te plastikowe kwadraciki przynoszę z pracy. Składam czasem plastikowe pudełka i zostają po nich właśnie one. Wywnioskowałam że będę je kraść zamiast wyrzucać i robić z nich pożytek- czyli fiszki :D 

A tu już profesjonalny, kupny zestaw.




A tymczasem żegnam się z Wami już, przesyłam dobre moce gifem zrobionym przez kumpelę(Ta ulica Rysia- nie jest przypadkiem!) radosnym gifem, jak zorza polarna, jak spadające Perseidy w sierpniu, pięknym jak słowiańska uroda i przecudnej maści koń z Arabii Saudyjskiej :D I do zobaczenia już po wizycie zagranicznej i czekajcie na długi, być może z 2 części składający się wpis :)

Enjoy!

xoxo





Coś na dziś słodkiego i tak jakby-  close your eyes...England in the 60's


Brudna, stara rzeka nieustannie faluje,
odpływa w mrok.
Śpieszący się ludzie przyprawiają mnie o zawrót głowy
Światła taksówki świecą tak jasno.
Ale nie potrzebuję towarzystwa
Jak długo wpatruję się w zachód słońca nad Waterloo, jestem w siódmym niebie.

Codziennie spoglądam na świat z mojego okna
Chłodny jest wieczorny czas

1 komentarz:

  1. Też byłoby mi przykro, gdyby taki event (w sensie z ulubionym zespołem) wydarzył się u mnie w mieście, a mnie by tam nie było

    OdpowiedzUsuń