piątek, 9 czerwca 2017

DISCOVERY #17 - STAIND

Cała magia serwisów streamingowych, które oferują nam muzykę za darmo razem z reklamami, lub bez za odpowiednią opłatą, kryje się nie tylko w albumach czy nowościach wydawanych przez artystów i udostępniania na nich, ale także i w playlistach, dzięki którym można poznać inne ciekawe zespoły.



Tak stało się właśnie z zespołem Staind, który poznałam przez włączoną przypadkowo rockową playlistę. Staind tworzą od 1995 roku 5 panów z gatunku metal alternatywny i post grunge i są z Massachusetts. (właśnie  sobie zdałam sprawę że zapomniałam zrobić wpis o gatunkach muzycznych - cholera i ciiiiicho!)

Przełomowym momentem dla zespołu i ich kariery był koncert w 1997 roku razem z Limp Bizkit, gdzie wokalista Fred Durst oznajmił muzykom że są najlepszym zespołem jaki widział od ostatnich dwóch lat(przypomnę, to były lata 90te!), wziął od nich numer telefonu i wielokrotnie się ze sobą kontaktowali. Młodzi muzycy podsyłali Fredowi dema i stawiali wielkie kroki w swojej karierze.

Słusznie zespół ten jest umieszczany koło takich zespołów jak Korn czy Filter, a kiedy pierwszy raz usłyszałam głos prowadzącego wokalisty, od razu miałam przed oczami Serj Tankiana, który również tak dłuuugo ciąąągnie te nuty :D


Zespół ma na swoim koncie już 7 albumów czyli optymalny wynik jak na 22 letnią karierę, aczkolwiek od ostatniego albumu minęło 6 lat i ja nic nie wiem o jakichkolwiek ruchach w stronę tworzenia nowego materiału :(  Ale nie ma co się smucić, przesłuchanie, przetoczenie się przed 7 albumów to nie lada wyczyn, biorąc pod uwagę że 1 album balansuje w granicy ponad 50 minut to spędzić 7 godzin to jest cuś!

Podobało mi się jak redaktor napisał na stronie Magazynu Gitarzysta, że można ich określić jako" w sumie nie są jakimś zespołem wybitnym. Ot, takie w miarę ciężkie granie rodem z kraju hamburgerów". To dobre wyrażenie, bo przecież bez liku jest zespołów z podobnym brzmieniem, ALE jednak jak ktoś taki, ludek sobie jak ja lubuje się w takich dźwiękach to w każdym podobnym zespole znajdzie dla siebie cząstkę tej właściwej muzyki przy której mu się serce raduje i dostaje skrzydeł(byle za daleko nie odleciało czasem)

Także podsumowując, bardzo polecam ten zespół, szczególnie fanom wyżej wymienionych zespołów i np. jeszcze  Alice In Chains, Stone Temple Pilots czy Sepultura.


Swój ulubiony utwór wrzucam już teraz "So Far Away", brzmi nieco jak połączenie Lifehouse chrześcijańskiego z Nickelback, ale ma to ręce i nogi i podoba mi się na prawdę. Myślę też że zagorzałym fanom muzyki ten utwór nie powinien być obcy, bo mam wrażenie jakbym go gdzieś już słyszała.

Tymczasem się żegnam i do zobaczenia w przyszłym tygodniu z opowieściami z Gór, które po raz pierwszy w życiu odwiedzam w tym tygodniu ! Z pewnością bogata fotograficzna relacja, również będzie:)


Enjoy, miłego i ciepłego tygodnia Kochani i byle do przodu!

xoxo






Oto moje słowa, których
Wcześniej nie wypowiedziałem
Zdaje się, że idzie mi dobrze
A oto uśmiech, którego
Nigdy wcześniej nie pokazałem
Niech ktoś mną potrząśnie, bo
Muszę śnić
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz