czwartek, 25 maja 2017

The power of writing

Będąc na majówce u znajomych, zostałam zapytana- czy dalej prowadzę bloga, co mi daje i czy na nim zarabiam. Niby proste, ale zawahałam się i nie wiedziałam co mam odpowiedzieć, więc mówiłam zgodnie z prawdą.
  



Mimo, iż piszę bloga już 5 lat, nie odczułam jakiś specjalnych zmian.

Mój status społeczny nie wzrósł do miana prezesa, nie zostałam dzięki niemu doktorem inżynierem profesorem i tym podobnym dziwadłem z potrzepanymi włosami, który potem może zarabiać sryliony, albo stoczyć się w bezwładną głębię otchłani psychicznej i wylądować na szelmowskim bruku(nie wiem jak to wymyśliłam, ale powiem nieskromnie że to wyszło całkiem genialnie!).
Przyjaciół mi również nie przybyło. 
Jak wspomniałam wcześniej pieniędzy też nie.
Czytelników też nie, albo po prostu o nich nie wiem, bo gdzieś tam w zakamarkach swoich domostw, po cichu czytują mnie, śmieszkują sobie pod wąsem i nie zostawią komentarza- ale takich też trzeba cenić.
Szanuję.

.. ale wiem w sumie jedno, że pisanie daje mi satysfakcje. Mimo często zerowych komentarzy, mimo tego że czasem brak pomysłu, pochmurnej pogody za oknem w czasie której nie powstają tak dobre teksty jak w czasie dzisiejszej słonecznej. Satysfakcja z tego że mogę swoje myśli nieposkromione przelać na "kartkę papieru" internetowego, gdzie ktoś może przeczyta mnie, a może i nie. Mogę podzielić się swoją emocją, swoim przemyśleniem, czy dana piosenka, album, artysta, podobają mi się i co o nich sądzę.

Czasem wprowadzę Was w nieznany świat, albo dla Was znany, a dla mnie nie i opowiem o artyście którego niedawno poznałam i się zakochałam.
Czasem narzucę #zdupy temat ale jako taki wychodzi nieźle w efekcie końcowym.

A blogowanie ma też głębszy sens dla mnie. Przede wszystkim terapeutyczny. Kiedyś w gimnazjum przy wyborze liceum czy to technikum, próbowałam określić siebie, co ja chcę robić dalej. Kto do cholery wymyślił żeby za szczyla przysłowiowego człowiek musiał decydować o swoim jakże ważnym życiu?! Więc marzyła mi się psychologia.


I tak sobie teraz myślę że jakie moje głębokie myśli by tu były gdybym poszła na te studia. Uwolnić mogłabym jeszcze większe pokłady kreatywności które we mnie drzemią i czuję czamsai że mogą niekontrolowanie wybuchnąć wręcz. Ale od tego jest blog. Co by człowiek nie wybuchnął.

Mam wrażenie, że często jestem zafiksowana na punkcie czegoś, np. muzyki czy danego zespołu i strasznie mogę o nim długo gadać. Niestety mam taką przypadłość, choć uważam to za pluso-minus, to umiem dostrzec u słuchacza kiedy zaczyna się nudzić, są wykonywane pewne gesty które o tym świadczą, znamy je wszyscy, ale czasem są bardzo subtelne.
Dlatego myślę sobie często czy ja nie mam jakiegoś aspergerowca z autyzmem w sobie. Niezdiagnozowanego.



Blog wymaga i uczy trochę systematyczności, kreatywności, dyscypliny i bycia przede wszystkim na czasie. Jeśli ktoś pisze o kuchni to musi być na czasie z nowinkami np. książkami kucharskimi. Ktoś prowadzi lifestyle blog, czyli warto by znać, jakie są sposoby na lepszy work-life balance czy sposoby zasypiania. A jak ktoś pisze o muzyce, to wypadałoby znać co w niej piszczy, jakieś nowinki, koncerty, płyty.
Staram się wykonywać wpis minimum raz na tydzień. Publikować znaczy się. Bowiem często tak mam że jak poniesie mnie pisarska energia to wpada mi pomysł na drugi i trzeci wpis od razu i zapisuję go sobie w skrzynce roboczej, po czym go tylko doszlifowuję grafiką i wyłapuję ewentualne literówki(których cały czas się uczę unikać, ale wiem że dalej są) a publikuję za 7 dni.

W ciągu tych 5 lat pisania, na pewno zmienił się na lepsze mój styl pisania. Jak czytam swoje pierwsze wpisy, to śmieję się do siebie, że miałam takie straszne problemy, że jak w ogóle można takie mieć, dramaty muzyczne. Czasem mój blog zamieniał się w dramatyczno-romantyczną podróż gdzie opisywałam swoje fantazje miłosne na temat miłość męsko-męskiej(tak tak Placebo proszę państwa). Ale okraszone małą dawką jakiegoś tam mojego dziwnego humoru przybiera to niezłą barwę i tekst już jest.

Raczej nigdy nie założę swojego twitta, insta, snapa czy fejsa dla bloga. To dodatkowy obowiązek jest. Raczej też nigdy nie skuszę się o to by na nim zarabiać, aczkolwiek ostatnio wczytywałam się na ten temat i niepokoiły mnie pewne informacje nad którymi wiem że nie zapanowałabym i bycie własnym sobie szefem nie należy do najprostszych zadań.

Także odpowiedziałam mojemu znajomemu z majówki, że tylko satysfakcję mi daje, pieniędzy nie zarabiam i czerpię z tego przyjemność.

 A propo`s tego co pisałam wcześniej, że jak jestem zafiksowana na czyimś punkcie to pełną gębą, tak właśnie jest w przypadku zespołu, którego płytę miałam okazję wygrać w jednej ze stacji. W sobotę poprzednią wybrałam się z kumpelą do Miau Cafe ( kawiarnia, gdzie łażą sobie kotki, jest meeega cisza i leci uspokajająca muzyka. No i mają pyszne ciasta), gdzie siedziałyśmy, piłyśmy dziwne herbatki i jednym uchem słuchałam radia aby wyłapywać pytania i czekać na telefon, który szwankował przez pół dnia z mojej winy. Cóż, przepraszam Cię droga koleżanko, że musiałaś moich wszystkich narzekań i rozpaczy słuchać, wiem że to nie jest łatwe bycie kumpelą takiej osoby, ale nie wiem co poradzić, skoro jeszcze ze mną się kumplujesz, to chyba za coś innego musisz mnie taką akceptować. Dzięki! :D
W ndz wygrałam wreszcie "For Crying Out Loud", napisałam pewną historię która w jakiś sposób musiała zainteresować redaktorkę i z rękami drżącymi skakałam pod sufit. Bo jak czegoś bardzo chcesz i myślisz trochę pozytywnie to chyba to przyciągniesz do siebie jednak ;)
Pare zdjęć z Miau i jak to wygląda :)






Koniec końców, płytę dostałam pare dni później, oczywiście uszkodzoną jak przystało na moje rytualne wygrywanie. Ostatni kawałek się nieco zacina + uszczerbek jest na kompakcie.
To tyle z niusów


Uśmiech tak samo sztuczny jak sztucznością pięknie pachnie nowa płyta + przecudne pudrowo kolorowe wnętrze z tekstami -zdobyło serce me :3

A w sobotę lecę na swój drugi tatuaż, relacja soon! i uwaga uwaga, będzie to koteł!

Na koniec łapcie jedną z moich ulubionych wersji kawałka, który niejako pomógł mi wygrać płytę :)

Enjoy!

xoxo


Zobacz światła na mojej twarzy
Chodzące wkoło wraz z rasą ludzką
I ci wszyscy mali ludzie, oni chcą być wolni
Ale nie mogę się za nich zabrać, bo wciąż mnie powstrzymujesz

I hej ho, gdzie to poszło?
Kiedy straciliśmy to z oczu?
I to jest miłe przedstawienie, jedyne jakie przedstawiliśmy
Przedstawialiśmy je dzień i noc, noc...
Pozwól mi się uwolnić!

2 komentarze:

  1. Ale to miaucafe jest urocze! Chciałam odczytać co jest napisane na tej kartce z kotełami, ale nie mogę :( don_guraleska

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Regulamin jest na ich stronie, bo ten regulamin to ta kartka właśnie - http://miaucafe.pl/wp-content/uploads/2016/12/miau-regulamin.pdf :D

      Usuń