niedziela, 28 maja 2017

Second tattoo

Podczas słonecznego weekendu, gdzie większość polskiego społeczeństwa haruje na swoją marną emeryturę, a drugie mniejsze pół społeczeństwa rozpija się przy Wiśle, albo po raz pierdyliard spaceruje  lub jeździ na rowerze tą samą ulicą korzystając ze słońca którego mamy tak mało, ja postanowiłam pomęczyć trochę swoją skórę, a przy okazji też sprawdzić swój poziom bólu.



Ogólnie powiem Wam -- bolało. Bardzo i jeszcze cholerniej.......że wszystko we mnie krzyczało w pewnych momentach, szczególnie przy rysowaniu ogona koteła i w najniższych partiach koteła, czyli można by tak rzec że jego podłoże.
Zaciskałam wargi, oczy, ręce na fotelu jak u dentysty.
Przed tatuowaniem spytałam się jeszcze o miejsce, że może myślę naiwnie ale i przyszłościowo, że jak to będzie wyglądać, kiedy powstaną"skrzydełka" czyli część zaraz za pachą, która się huśta(proszę się nie śmiać wszyscy wiemy o co cho i tego nie lubimy jak cellulitu!). Wons, bo tak nazywał się Pan, poinformował mnie z czystym śmiechem że myślę że na starość to będę mieć inne problemy. No tak. Emeryturka i zdrowie. A być może i samotność.

Koniec końców, przerzucił mi go trochę na przód zważając na moją uwagę o skrzydełkach, jest dobrze! I nawet nieźle powiem Wam wyglądałby z samymi konturami jak mam ten swój gwiazdozbiór.


Kiedy Wonsowi powiedziałam już pod koniec(1,5h trwało), że śmieszne to jest ale boli bardziej to wycieranie tuszu i krwi niż samo wtłaczanie tuszu, to uśmiechnął się znów i mówi że to raczej nie robi na nim wrażenie i nie spowoduje że będzie mniej boleć, ale potraktuje to jako ciekawostkę. HOHO. Chciałam być śmieszna i wyluzowana. Chyba mi nie wyszło ? Przykro.

Potem dowiedziałam się czemu mnie tak bolało to wycieranie, bo jak w domu po 5h zdjęłam już folijkę to miałam ostry obrzęk, spuchnięcie i fioletowa skóra. Ała. Przy tamtym tak nie miałam. I nie bolało.
 Co nie zmienia faktu, że w pewnych chwilach chciałam mu przyłożyć z liścia i powiedzieć zostaw mnie ty sadysto w spokoju. Najgorzej bolało wypełnianie środka, kij tam z konturami.
 Przyjemność ta kosztowała mnie na szczęście mniej niż 6 stów.
Teraz problem pozostał tylko dbania o niego, dostałam instrukcję po czym dowiedziałam się że kupiłam złą maść(taką w necie polecali też) i że ona uczulać może, no więc 6,50zł poszło się ekhm j*bać. Bepanthen górą, jak przy pierwszym podejściu.


Zdjęcie pierwsze pt: ale fajnie krew mi ścieka z brudem, drugie pt. ukryty brudny kot, trzecie pt. pobity brudny kot z obrzękiem.

KĘDZIIOOOOOOOOOR ! :D.....z Wonsem.

Widziałam jeszcze demota z tatuażem na dupie, co w sumie bardziej odzwierciedlało by moją rozmowę z mamą przeprowadzoną 2 dni wcześniej, co wyglądało tak:
-Co robisz w weekend - pyta się mama
-Noo w ndz to teatr
-A w sobotę?
-A w sobotę robię yyyy aaaaaeeeeeeee yyyy coś za co nie odzywałaś się do mnie tydzień czasu.
-Kuuuuuurrrrr , na dupie se zrób!

...
I na czole też! Nie musisz mi nic dawać na dzień matki, bo już mi zrobiłaś prezent.



Ogólnie nie ma tragedii, staram się mamie nie pokazywać go na oczy, kryć go wręcz aby dać Jej jak najwięcej spokoju i oszczędzania widoków. Odezwałam się do niej na drugi dzień kiedy to ładnie się ubrałam i poszłam z prezentem. Chyba jest okey i nie ma focha. Gites.


Przytoczę pare informacji z tatuaże.net na temat obecnego stanu świadomości polskiego społeczeństwa na temat dziarek:

* Mimo rosnącej tolerancji, nadal wiele osób w wyniku braku wiedzy na temat tatuażu, posiada błędne przekonania oraz uprzedzenia. U osób wyrażających się o tatuażu negatywnie występuje przede wszystkim brak rozróżnienia tatuażu więziennego, amatorskiego i artystycznego. Co więcej, artystyczny odłam tej sztuki pada często ofiarą stereotypów.

mój ulubiony gif :D

* Z przeprowadzonych badań można wywnioskować, iż tatuaż artystyczny w naszym kraju nadal jest raczej w punkcie poznawczym. Niewątpliwie zmienia się jego opinia za sprawą mediów, jednak poziom wiedzy w szczególności odnoszący się do higieny i zdrowia jest nadal niewielki. 91% badanych przyznaje, że tatuaż jest modą zyskującą coraz więcej zwolenników, jednocześnie potwierdzając (80%), że powoli zakorzenia się w życiu codziennym i kulturze. Jednak pomimo tego, że zmierzamy w kierunku coraz większej akceptacji, czy tolerancji, wielu z nas (71% badanych) uważa, że tatuaż jest przez ogół postrzegany negatywnie.

* Na pewno zaskakującym nie będzie fakt, że to młodsza część wykazuje się większą akceptacją w stosunku do ozdabiania ciała niż osoby od nich starsze. Ameryki tutaj nie odkryliśmy ;-) Młodzi zazwyczaj traktują tatuaże jako ekspresję charakteru lub ozdobę ciała (blisko 75%) i upatrują w nich dziedziny sztuki (58%). Młodzi są także bardziej tolerancyjni, niewielu z nich kojarzy „dziary” z recydywą lub środowiskiem przestępczym (jedynie 1.6%), czy patologią w domu (0.2%). Zgadzają się jednak po części ze starszymi, że są one aktualnie w modzie – tak uważa 15% badanych. To, co jeszcze, możemy zauważyć to pewną obawę młodego pokolenia przed różnymi chorobami, w tym wirusem zapalenia wątroby WZW A i WZW (93% badanych). 4% uważa, że najlepszą profilaktyką jest unikanie pracy amatorskiej.
* Większość z osób wypełniających część dla posiadających tatuaże, przyznaje, że ma ich na swym ciele od 1 do 4, blisko 5% ma ich więcej niż 7. Powodów dla których badani ozdobili swe ciała trwałym malowidłem jest niemalże tyle ilu samych badanych. Najczęściej pojawiającą się odpowiedzią (aż 46%) jest, chęć wyrażenia siebie lub przekazania pewnych treści/emocji (wewnętrznego manifestu), ozdoba ciała (27%), ale też pamiątka ważnego wydarzenia (24%).
Ponad 76% badanych zdeklarowała, iż przed podjęciem decyzji o zrobieniu sobie tatuażu uwzględniło swoje obecne, jak również przyszłe życie zawodowe, natomiast reszta tego nie zrobiła.
65% badanych posiada tatuaż w widocznym miejscu, lecz nie ma problemów z jego zakryciem. 22% posiada tatuaż znajdujący się zawsze pod ubraniem, a 13% posiada tatuaż trudny do ukrycia.

* Wytatuowani w liczbie 69% odpowiedzieli, że po zabiegu stosunek społeczeństwa do ich osoby nie zmienił się, a tylko 2% zdeklarowało, że zmienił się na gorsze. Jeśli chodzi o kwestię negatywnych opinii skierowanych w stronę badanego spowodowaną posiadaniem tatuażu 64% odpowiedziało twierdząco, a pozostali nie spotkali się z taką sytuacją.
Zdaniem badanych negatywne opinie z jakimi się spotkali dotyczyły najczęściej wyglądu na stare lata (27%), braku poszanowania dla własnego ciała i samookaleczenia (25%), braku perspektyw na przyszłość (12%) i zakorzenionego w społeczeństwie stereotypu powiązania ze światem przestępczym i marginesem społecznym (11%).

Na koniec łapcie dopiero co ich rozwijającego się instagrama i nowe Papa Roach z w sumie drugą zaraz po Help moją ulubioną piosenką

Enjoy!

xoxo


Ofiara mojej rodziny jest tym spowodowana
Ośmielamy się marzyć albo żyć do śmierci
Zjednoczeni prawdą we właściwym czasie

Coś tutaj nie gra
Albo tak się wydaje
Bo nie mogę spać

2 komentarze:

  1. No to Wons ładnie pocieszył, nie ma co :) Mamy chyba tak mają. Moja kiedyś powiedziała "Zrobisz sobie jak będziesz dorosła". Odkąd jestem, jakoś ciągle mam dylemat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, masz rację, mamy myślą że my sobie wyrządzamy jakąś krzywdę a nie przyjemność. Poniekąd to krzywda, bo ból, ale i pamiątka. Ja powiem Ci, że sporo też czekałam, poszłam trochę w ślady 6 lat starszej siostry i pewnie jeszcze jeden sobie zrobię. Zrobiłam też sobie taki folder ze wzorami które mi się podobają i codziennie na nie zerkam- jeżeli mi się nie nudzą i dalej podobają- tzn,że to te właściwe wzory :)

      Usuń