sobota, 1 kwietnia 2017

CONCERT - KORN

Półroczne przerwy w koncertowaniu - nie służą mi..a z tego względu iż po prostu trudno mi jest wytrzymać w tym dusznym pomieszczeniu i czuję się dość dziwnie - tak jakby wszyscy byli co tydzień na koncertach - a ja przybywała raz na rok ;o


Powiem szczerze, że odczuwałam mały stres, jak to zawsze przed koncertem, niby znasz zespół, wiesz czego się spodziewać, jacy ludzie na nich przyjdą a i tak siedzi zły chochlik w Tobie i coś tam gmera. Wyruszyłam prosto po pracy na Torwar, lubię ten moment, wręcz uwielbiam kiedy cała  Warszawa rusza na koncert i widzi się te charakterystyczne ludki w bluzkach zespołu zmierzające na koncerciwo. Miód cud i orzeszki.

Pod halę dotarłam na 19.00 gdzie po wejściu na teren przywitał mnie ogromny baner z napisem - Biblia metalowca, czy coś w tym stylu, udając odważną i niczego się nie bojącą, pognałam do bramek, bez aparatu-jakże mi było fantastycznie! , bez torebki, na luzaka Pan z ochrony przepuścił nie sprawdzając - bo przecież po co miałabym siebie w powietrze wysadzać z takim miłym wyrazem na twarzy nie zagrażającym zupełnie innym ?


Kierunek szatnia, oddałam płaszcz ruszyłam obejrzeć trochę skromny merch, gdzie było kilka bluzek, jakiś kubek i czapka o.O miałam wrażenie że bogatsza była oferta supportów niż głównej gwiazdy, ale kij z tym. Lecę na dół i widzę ogromny tłum ludzi i taki WHATAFUCK! No tak, zapomniałam że tylko godzina go Korn. Stanęłam bliżej środka, ale potem się wycofałam i w środku supportu poleciałam na lewą stronę widząc że się nieco lepiej bawi bo po prawej stanęła przede mną klasyczna koncertowa para- czyli wyrobiony mięśniak w okularkach profesora, niewiedzący gdzie jest i po co, mocno zastawiając swoją dziewannę która szalała i machała swoimi blond tlenionym włosami i dziwnie gestykulowała wymalowanymi brwiami.
Y..

Na 1 support nie zdążyłam, a był nim Hellyeah- z nazwy coś mi świta, ale nie wiedziałam o nich nic więcej - a są to amerykańce grający szeroko pojęty heavy metal z Teksasu. No chyba że tak.



2 support na który zdążyłam był Heaven Shall Burn- z nazwy również kojarzę- tak jakby w polszy już byli... poza tym na prawdę fajnie grali...
Kiedy weszłam na płytę jaka muzyczka mnie przywitała? Oczywiście lepsza nie mogła! Ramsztajnowe "Pussy" a potem "Du Riechst So Gut" gdzie miło można było potuptać nóżką :D
Od razu zaświtało mi we łbie- no tak, lecą ramsztajny, więc pewnie ten support również jest niemiecki i będzie nadawać w tymże języku- fakje!

I się nie zawiodłam, muzycznie oczywiście. Bo chłopaki mają pare kawałków w swoim języku, a reszta po angielsku. Panowie z Heaven Shall Burn wykonują muzykę metalcore z melodycznym death metalem. Podobał mi się Pan wywijający na gitarze basowej z prawej strony, tak wierzgał tymi długimi włosinami że..aż miło :D Ludkom się nie podobało, tuptali tu i ówdzie, ale gadają że ten koncert ich brzmiał jak jedna długa piosenka - a idźta wy metalowcy od siedmiu boleści.

Po mojej lewicy rozkręciło się małe 10 osobowe pogo złożone z 9 chłopców i 1 dziewczyny- czy ja czasem autyzmu nie mam że ja taka szczegółowa jestem ? :D )


Po supporcie, który chyba nie wszystkim się podobał muzycznie, usatysfakcjonowana nie tylko wizerunkiem tła zespołu - czyli ogromnej góry- wsłuchiwałam się w brzmienie strojących się bębnów :3 a wiadomo, bębny grają ogromną rolę w tym zespole.


Najwięcej kawałków Korn zaprezentował nam z płyty Issues, czyli chyba największej, najlepszej  i z którą mam właśnie koszulkę Śmiać mi się chcę kiedy widziałam że już przy pierwszych kawałkach ludzie z takim rozrzewnieniem patrzą w stronę sceny i myślą sobie - wow, to takie moje dzieciństwo słuchałem tego za szczeniaka..a ja ? Ja niestety szłam z duchem mody i słuchałam to co było w radio - czyli raczej nie oni.

Mikrofon z cyckami? Why not! <3

Nie podobało mi się że w moich okolicach panoszyli się panowie po procentach i to że ludzie na Blind   - nie wszyscy ukucnęli i w odpowiednim momencie wyskoczyli w górę, ja nie wiem czemu to służy - czy nie wiedzą, czy się wstydzą, czy korzonki ich i lędźwie bolą ? Mnie też do cholery bolą, ale robię to co każe mi muzyk i muzyka.

Panowie z Korn w środku koncertu "nie byli" uradowani poziomem entuzjazmu polskich fanów, podkreślając że przyjeżdżając do naszego kraju-raju, są zawsze ogromnie głośno witani a dziś ? Straszne marudy były. Nie wiem, ja tam z przodu non stop ludków słyszałam, a że z tyłu mniej to nie nowość.
A.
I doszłam do jednego fascynującego wniosku - że jak chłopak jest ładny to i perfumy zmieszane z potem - nie są wcale takie złe, stał obok mnie chyba rusek jakiś.

Z nowej płyty o dziwo zostały zagrane na 16 utworów tylko 2 - Rotting In The Vain i Insane.
Oba sprawdziły się równie rewelacyjnie.

Taki zestaw perkusyjny dla początkującego bębniarza? A sprawię sobie, a co! Jak zapierdzielać to tylko na głębokie wody!

Fakt, zrezygnowano z tak podstawowego w Kornowej twórczości -Got The Life, którego nieco mi brakowało, ale jeżeli pojawiło się moje ulubione Somebody Someone- jestem cała ich!

Trzeba pochylić czoła nad perkusistą, Ray Luzier który z każdym kawałkiem dawał coraz lepsze i dłuższe solówki, moje uszy zostały totalnie nabalsamowane.

Bardzo podobało mi się We Will Rock You, może nie dyskretnie ale zgrabnie wplątane przed Coming Undone


A więc ogólnie już podsumowując, bo parę zdjęć z internetów zebrałam i zapełnią mi dziś wpis, koncert świetny, wiadomo - inaczej odczuwa, reaguje się na koncert  gdzie jest to tzw. "twój oh i ah zespół" a taki, gdzie się go po prostu lubi, jak dla mnie Korn.
A że słyszałam trzy po trzy pare lat temu na Bemowie, no to stwierdziłam że się wybiorę i ogarnę chłopaków na żywca, nie żałuję!

Powrót jak zwykle wyśmienity w moim przypadku, Koncerciwo skończyło się o 22, do domu praktycznie rzut beretem, albo kapeluszem jak kto woli, a byłam o północy </3 Uroki podwarszawskiej wsi



Bardzo podoba mi się to zdjęcie, bo wokalista wygląda jak szczęśliwa mała dziewczynka :3




Kolejne super zdjęcie


 Real fans, first row!

Z instagrama Korn


..i trochę fanów - rzucali kostkami i jak widać nawet zestaw perkusyjny rozbierali ^.-






No proszę proszę, co za psychofani w tym ddtvn pracują! Kto by myślał!;p


Ps. Nie przypuszczałam że więcej będzie facetów- fanów, niż dziewczyn - było w czym wybierać!

i ja nie mam zdjęcia z Brianami i innymi Headami, nawet autografu, ale mam super koszulkę i w ogóle się tym nie chwalę, o!



Na dzisiaj, na koniec słonecznej soboty coś optymistycznego czyli wieśniarska piosenka w wykonaniu discopolowego Korna mówiąca o tym jakie to szczęśliwe jest to życie i że nie warto być kochanym no bo po co.

A tak serio, to nie, nie trzymają się mnie śmieszki pierwszokwietniowe. W ogóle.
Do zobaczenia w czwartek  booo- relacja z koncertu Julki!  Nieco inne brzmienia.

Enjoy!

xoxo

Potrzebuję kogoś, kogokolwiek
Czemu nikt nie może mi pomóc?
Wszystko czego potrzebuje to być.
Kochanym tylko dla siebie.

Daję tobie to i tamto
Daję, nie dostaję niczego
To wszystko jest powiązane z
Rzeczami, które robię
Wewnątrz czuję się jak głupiec




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz