piątek, 7 kwietnia 2017

CONCERT - JULIA PIETRUCHA

O jak fajnie, co tydzień jakiś koncert! O nie nie! W polaczkowej krwi płynie narzekanie - a więc co za często to niedobrze, wszystko z umiarem.


Kierowniczka w pracy robi do mnie mały small talk i zagaduje - Agaa Ty to taka jesteś spokojna i niczym się nie martwisz..tak siedzisz sobie po cichutku, dłubiesz tam coś, pracujesz i niczym się nie przejmujesz... JASNE sobie myślę - a we mnie się wszystko gotuje...chciałam jej przemówić co nie co do rozsądku, ale wywnioskowałam że do niektórych osobników płci żeńskiej - nie uda się przemówić, grzecznie przytaknęłam i dalej sobie "dłubałam".

A gdyby tak powiedzieć, że koncerty, że książki, że muzyka daje mi ukojenie i spokój? Uwierzyłaby? NIESONDZE

Za niecały miesiąc ruszam na wyprawę w góry. Moją pierwszą. Zdecydowałam że dobrą playlistą nie wolno pogardzić, więc i zapakuję w swoje marne, nowe 4GB również panią Pietruchę.

Bilet można powiedzieć trochę kupiłam pod wpływem emocji, ale tylko trochę. Bo zanim kupiłam to minął tydzień od podjęcia decyzji. A potem stan błogiej euforii pod tytułem - kurde! Fajnie iść na polską artystkę, która genialnie śpiewa po angielsku.


Koncert miał miejsce w Teatrze Roma, który znajduje się w samym centrum, ale rozpoznałam już ludzi idących na to wydarzenie. Spora grupa ludzi zgromadzona przed teatrem trochę mnie odstraszyła, w stylu - co oni sobie pomyślą, że ja tak o, sama sobie wchodzę.
Ostatni raz tam byłam na musicalu Koty, a było to w podstawówce, a więc nie pamiętałam nawet jak wnętrze wygląda.
Dosyć wytwornie to wszystko wygląda, czerwone wnętrze i staromodne lampy, magiczne przygasające przed samym koncertem. Nie wiedziałam czego się spodziewać, jak wygląda koncert w teatrze..czy dźwięk będzie w porządku i nie będzie głuchy, ale było wszystko jak najbardziej w porządku.
Miałam rząd 6, scenę widziałam genialnie, po lewicy małżeństwo z małą dziewczynką której obsługa sama z siebie podarowała podwyższenie na fotel a po prawicy starsze małżeństwo.

wgl jakie wkurzenie poziom hard- zamówiłam bilet na eventim z myślą o kolekcjonerskim ładnym i dupa :(  ale chociaż ulotkę dostałam !

Sam koncert rozpoczął się włączeniem przyciemnianych żółtych świateł i czerwonych, gdzie instrumenty wyglądały obłędnie. Szum wody puszczony z głośników na intro i wchodzi Julia w długiej kwiecistej sukience ze swojsko rozpuszczony włosami i od razu zaskarbiła sobie publiczność swoją dziewczęcą urodą, gadatliwością i uśmiechem. Zespół Jej towarzyszący to prócz Julii jeszcze 6 osób - Basista, klawiszowiec, kontrabasista, skrzypek, gitarzysta i perkusista- Maks Ziobro - który jest rodzynkiem - nie wiem w jakim sensie, ale zrobiło na mnie ogromne wrażenie jak grał na perkusji i w jednej ręce trzymał kastaniety a w drugiej tamburyn i to wszystko tak mu zgrabnie szło, grał z taką gracją. Śmiałam się do kolegi w pracy że wręcz kochał się z tym instrumentem i pierwszy raz widzę jak ktoś tak pieści na żywo perkusję. No a to że grajek też ładny to swoją drogą :D
Do Julki jako prowadzącej koncert i co raz zapowiadającej utwory dołączał i robił ironiczne dogryzki konferansjer, który grał na skrzypcach.

Dziwiło mnie, że ludzie tak drętwo siedzą, tylko niektórzy ruszali trochę głowami, a tak rytmiczne kawałki jak "Where You Going Tonight", "Swing Boy" czy "Ship Of Fools".

Cudną przerwą pośród tych ruchliwych piosenek był przerywnik" Mom ", zadedykowany mamie, która siedziała akurat na widowni..

Swing Boy było zagrane na bis,  Julia zachęcała publiczność do rytmicznego śpiewania"uła ułaaa, siułap siułap" - no coś w tym stylu you know :D


Ogólnie, koncert napoił mnie totalnie pozytywną energią, zrobiło mi się lepiej na sercu. Marzycielskie teksty spowodowały uspokojenie po przed tygodniowym Kornem.
Na pewno nie żałuję, że wybrałam się i z chęcią zobaczyłabym Ją jeszcze raz.

Ale czy nadaje się na taki festiwal jak Opener w Gdyni ? Nie jestem pewna.

Na nadchodzący weekend i tydzień życzę Wam spokoju, aby nikt Wam go nie zaburzył.

Enjoy!

xoxo


Teraz jesteśmy wszyscy wrobieni
I ledwo żywi
Ale wciąż próbujemy przetrwać
Jakoś powoli kontrolujemy

Oh, dlaczego nie możemy żyć i uczyć się na grzechu
Dlaczego nie ogarnąć, że twój Pan jest złodziejem

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz