sobota, 18 marca 2017

REVIEW - DEPECHE MODE

Są takie zespoły na których albumy czeka się z ogromną niecierpliwością. I w tym również zawierają się takie zespoły do których ma się spore oczekiwania biorąc pod uwagę świetną dyskografię. Według mnie lepiej wydać mało albumów i zapisać się w historii rocka, aniżeli dopierdzielić ze 30 albumów w ciągu 15 lat.


Depesze wydali od 1980 roku do dziś czyli w ciągu 36 lat na scenie,14 krążków. Ta liczba wydaje mi się mała, może dlatego, że jakby ktoś mi kazał( i teraz na prawdę się nie przechwalam!) odpowiadać jakie piosenki są na jakim albumie- nie żartuję - w Milionerach wygrałabym całą pulę.

Tak jak do poprzedniego albumu sprzed 4 lat(jprd jak też czas leci) Delta Machine były ogromne oczekiwania, tak do tego są JESZCZE większe. Czy faktycznie potrzeby wyznawców religii zwanej depeszomanią zostały zaspokojone ? Przekonajmy się po mojej analizie(brzmię jak jakiś szpieg albo detektyw, W11 się naoglądała).

Wokół  nowego albumu Spirit- czyli Duch krążą już w sumie legendy. Może z racji tego, że aż 4 strony na takim facebooku lubię i podczas nadejścia premiery albumu miałam praktycznie obsraną tablicę za przeproszeniem tymi postami. Niektóre z nich zdarzało mi się poczytać, ale przelotnie, zależy czy tytuł zaintrygował.


Pisząc tego posta, mam świadomość że tylko wczoraj 2 razy przesłuchałam album a teraz jestem w trakcie 4 słuchania pisząc tego posta, nastrajam się i wnioskuję że nie jest na prawdę tak tragicznie jak fruwają opinie wszędzie i biczują to biedne trio z Basildon.
Fakt, marudzą - ale to marudzenie musi mieć jakąś przyczynę, a skutkiem jest ten "Duch".

1 singiel który ujrzał światło dzienne to Where`s the Revolution. I tak jak w przypadku nie wiem..choćby głośnego nowego singla Linkin Park, tak w przypadku tego DM, narosło wiele wulgarnych słów. Czy ludzie faktycznie nie przyzwyczaili się do tego że DM są zespołem, gdzie album trzeba przewertować minimum 10 razy aby go poczuć?

Mam wrażenie że my fani oczekujemy starych chłopaków, sprzed lat, ale też takich że połączą to z nowoczesnością. W Delta Machine było to doskonale widać.

Długo zastanawiałam się nad pierwszym utworem który się pojawił na płycie- Going Backwards - dobrze ktoś użył stwierdzenie- że to taki typowy pejzaż depeszowy, malunek na szkle. Nie wiedziałam czy go sklasyfikować do nowoczesności czy nie. Bo fani łakną tej nowoczesności.
Bo DM to nie tylko synth pop czy popowy dance, ale i elektronika z której słyną. Dlatego utwór Scum z albumu, zapada mi w pamięć i słuchając go z zamkniętymi oczami - mam przed oczami w kluczowym momencie Fletchera napierającego na swoje klawisze. Trochę mi to podciąga pod Barrel Of A Gun, ale trochę! Piękny to utwór, szkoda że tak gwałtownym taktem się kończy.
Następny You Move, coś trochę inngo i mi się podoba, nie żartuję, również obija się o elektronikę, jest taki właśnie spirytystyczny.


Mam czasem wrażenie słuchając go i wpatrując się w teksty, bo to one grają w tym albumie pierwsze skrzypce i są ogromnie ważne, że zaczęli mieć co nieco wspólnego z Muse, którzy to w sumie przez całą swoją karierę ocierają się o rewolucje ziemskie i bujają w swoich obłoczkach.

Boję się że jak dojdę do końca posta to okaże się że w końcu cały album nie będzie taki zły i mi się bardzo spodoba :D
Biorąc pod uwagę kawałek Poison Heart- który jak dla mnie jest mege seksowny i bardzo mi się też podoba. Myślę,że ogromną zasługa że ten utwór zdobył moje serce to Pan Gore który w duecie z Gahanem odwala jak zwykle genialną chórkową robotę :3

I mogę się w sumie zgodzić że tak od utworu właśnie Poison, album nabiera jako takowego rozpędu, zaczyna się być już trochę na innej planecie. O dziwo politycznej planecie.
Choć jak czytałam informacje, to krytycy muzyczni, jeszcze przed poznaniem tekstów- a na podstawie samym tytułów wywnioskowali że to będzie polityczny krążek. Nie jestem jednak czy ta rewolucja przekona fanów i jednak sięgną po kupno płyty chętniej niż Delta Machine.
Utworem który też zyskuje na zauważenie- jest So Much Love gdzie człowiek przy słuchaniu staje się jednocześnie ciepłą kluchą na przemian z tygrysią duszą. I jak tu z nimi nie zwariować ?

tak się czuję słuchając nowego albumu :D

DM zapewnili nam na głównym krążku 11 utworów, do edycji specjalnej dodali jeszcze 5 utworów.
Słuszne są stwierdzenia że kawałek zamykający album- No More(This is the Last Time) - obtacza się jak w mące - w muzyce Joy Division. Według mnie dzięki takim piosenkom, Spirit jest..nazwałabym ją klimatyczną płytą, taką do posłuchania przy świecach i przy przyciemnianych światłach.

Moja opinia co do albumu została napisana, oceniam mocne 7,5 /10, są i nudniejsze kompozycje, ale i takie że powodują szybsze bicie serce z żyłami na wierzchu :)

17 marca, czyli wczoraj w Berlinie miał miejsce pierwszy koncert na tej trasie, z zażenowaniem ludzie mówią że jak zwykle Niemcy nie umieją się na koncertach bawić. No cóż, ale chodzą i mają lepsze zarobki, ot co.
A ja dalej walcze o kupno biletu na koncert na basenie narodowym i mam nadzieję, że mi się uda. Tak wiem, matką głupich, ale ja na prawdę w to wierzę!

A już w czwarteczek piękne święto R plusowców, czyli koncert w Multikinie. No nie mogą nas zawieźć! Czekajcie na moje wrażenia już w piątek późnym wieczorem  :)

Enjoy!

xoxo



Jest trucizna w twoim umyśle
Jestem tego pewien
Nigdy nie byłaś wystarczająco miła
Z całym szacunkiem
Wiesz że musimy to skończyć
Na zawsze będziesz samotna

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz