sobota, 28 stycznia 2017

DISCOVERY - JULIA PIETRUCHA

2016 rok, zdecydowanie należał do niej. W kwietniu bowiem samodzielnie wydała swoją debiutancką płytę Parsley.  Julia to wyjątkowa, barwna i piękna osobowość muzyczna.



Pare słów o Julii. Warszawianka, 28 lat, modelka, miss nastolatek 2002 roku, aktorka i piosenkarka, ukończyła jedne z najlepszych liceów (Stefana Batorego) i zadebiutowała w Teatrze Syrena.

Zrobiło się o niej głośno, kiedy została zaangażowana do filmu" Klątwa Styrii" która była międzynarodową produkcją i tam na planie, poznała swojego męża, amerykańskiego scenografa ( to kolejny dowód na to, że miłość można spotkać w pracy! :D ).

Swój muzyczny talent pokazała na festiwalu Transatlantyk 2013 i w muzycznym show Twoja Twarz Brzmi Znajomo.


"Parsley" to cudowny, delikatny, subtelny album. Uroda Julii pasuje do niego jak mało która. To także aż 15 ukelelowych utworów z wyczuciem totalnego mindfulness i zen... odprężenie jakiego nie można doznać przy żadnych innych płytach :)

Choć połączenie piosenkarski i aktorki w cv czy internetach nie wygląda za korzystnie, to przecież wszyscy dobrze wiemy, że aktor raczej powinien umieć śpiewać. Przy czym inaczej się postrzega kiedy aktorka zaczyna śpiewać -negatywnie, a kiedy piosenkarka zaczyna "aktorzy" - mniej negatywnie.

Zgodzę się z opiniami, że to co Julia stworzyła brzmi niepolsko. Ale to jest właśnie fajne! I proszę mnie tu nie krytykować(choć każdy może mieć swoje zdanie oczywiście), że nie lubię polskich tekstów, bo jak najbardziej, jeśli mają super sens, to jasne że tak.
Zapewne płyta powstała przede wszystkim dzięki marzeniom i ukrytym pragnieniom Julii..do np. podróży. Pamiętam jak śledziłam namiętnie przez 2-3 miesiące Jej instagrama i zachwycałam się zdjęciami z wypraw, choć wiem że często zdjęcia na takie profile są skrupulatnie przygotowywane to i tak uwielbiam.


Pietruszka przenosi nas w inny świat, lepszy słoneczniejszy, gdzie wszystko jest prostsze. Czujesz się jakbyś leżała na słomie, gryzła w ustach źdźbło trawy i w rytm muzyki machała nóżką i za przeproszeniem, miała wyjebane.
Pietruszka, bo Parsley, to jest właśnie po angielsku :)

Utwory są zrównoważone, wprawiają w marzycielski nastrój, muzyka i śpiew przenoszą nasz w melancholijną rzeczywistość. Ucieczka od codzienności. W wielu momentach Julia ścisza głos, zachęca do podniesienia tonu głośników, by za chwilę wybuchnąć rytmicznym instrumentem.
Te utwory są proste w większości, bez zbędnych kombinacji, wysublimowane, takie smaczki muzyczne(nie kulinarne).

Swingujące, folkowe brzmienie pietruszki powoduje meloman może czuć się na prawdę usatysfakcjonowany. Czasami mam wrażenie że słyszę tak bliską memu sercu Katie Melua, np. w takim cudnym utworze jak Tonight, gitara, skrzypce, tak...to siostra Katie ;) a w przepięknym Swing Boy, możemy się przenieść do lat 60-tych i 70-tych gdzie dźwięki płyną prawie jak z nowoczsnej wersji musicalu Grease :)

A tak ogółem, jak nie wiecie co mi kupić na prezent na urodziny, czy ogółem na prezent, to bardzo życzyłabym sobie właśnie Jej album ! :D Choć biletem na koncert, nie pogardziłabym...



Julia to już inna kobieta, dojrzalsza, pewniejsza siebie, piękniejsza, porównać Ją do tej z czasów serialu"Blondynka" czy jeszcze wcześniej - nie ma szans.

Na koniec coś optymistycznie-nieoptymistycznego, czyli chyba moja ulubiona piosenka z płyty :)

Enjoy!

xoxo!



Nie widzę tu żadnych gwiazd do podziwiania
Czy wszyscy ci kochasie życzą mi śmierci
Gdzieś tam jest wojna, więc czym się przejmujesz
Powiedziałeś, że kochałbyś mnie do końca
Teraz jest ranek, idź

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz