niedziela, 13 listopada 2016

CD przegrywa z Vinylem?

Jak pewnie zauważyliście, zaczęłam od niedawna tytuły postów pisać po polsku. Dlaczego? To krótka historia, ale skomplikowana na wyjaśnienie, a więc to pominę.



Niedługo rozbłysną na ulicach lampki świąteczne, a sklepy zamienią się w wielkie bazarki bożonarodzeniowe. Markety zaczną puszczać najpopularniejsze grudniowe kawałki, a ludzie rzucą się w szał zakupów. Jestem pewnie tylko w zaledwie 10% populacji, które lubią kiedy widzi się mikołaje tuż po 2 listopada. A muzyka w markecie jest puszczania z płyty? Jak myślicie? Bo ja nie sądzę.

Ostatnie kilka lat to wielki powrót vinyli(winyli) - wolę ten 1 zapis. Nigdy nie posiadałam czegoś takiego jak gramfon czy adapter. Podobno to rzecz kultowa i nic nie równa się z dźwiękiem na tymże sprzęcie. W moim otoczeniu najbliższym 3 osoby go posiadają, a w otoczeniu znajomych - fejsbukowych znajdzie się pewnie około 5-8 osób.
Miałam okazję przesłuchać płyt z lat 80-tych w głównej mierze jazzowej i bluesowej muzyce. Koleżanka zapodała mi( aż się boję używać tego słowa przy vinylu bo mnie zlinczują! ) kawałek który znam a potem puściła z płyty. Mimo że jestem zakochana w muzyce i dźwiękach, żyć bez niej nie mogę, to kurczę- ja w tym różnicy nie widzę. Obracałam w dłoni opakowanie płyty i tylko zachwycałam się historycznym zapachem" starej szafy ". I tylko to mnie w nich pociąga, zapach i to że jest dużo zdjęcie np. zespołu.  Lubię przechodzić między vinylami w sklepie, ogromne okładki, robią wrażenie... ale widząc fascynację chłopaka przyglądającego się im i biorącego pod pachę - jakoś...czuję się głupsza? Nie wiem czemu..

Czytałam o tym, że ludzie są już zmęczeni płytami CD, co nie sądzę aby było prawdą. Jak ja to mówię - ile ludzi tyle gustów, tyle charakterów, upodobań. Będąc 2 tygodnie temu w empiku po prezent dla koleżanki stałam 2 osoby za chłopakiem który z ogromna radością na twarzy trzymał debiutancką płytę Dawida Podsiadło. Taka mała płyta. Tyle radości.



Mówią też, że słuchanie vinyla to nie tylko puszczenie w obrót płyty. To cały szereg celebrowania. To delikatne wyjęcie z opakowania, położenie z równą delikatnością koło siebie kwadratowego papieru z widniejącym zespołem, lampka wina czy innego wytwornego trunku(pewnie broń boże wódki?) i zamknięcie oczu z położeniem się na podłodze.

 Jeżeli to prawda, no to ze swojego doświadczenia mogę porównać ten rytuał tylko do jednego - mojego zachowania się dzień przed koncertem...w trakcie i tuż po nim. To jest cały rytuał...przygotowanie..fizyczne i mentalne. Zawsze musi być tak samo. Bez tego to wydarzenie nie jest już takie samo.



Słyszałam też że słuch jeśli jest odpowiednio wytrenowany, to widzi się ogromne różnice i da się wymienić ich co najmniej kilkanaście po przesłuchaniu vinyla a płyty kompaktowej. No cóż. Widać że jestem w tym temacie laikiem :D  ...jeszcze...

Ceny jakie oferują nam sklepy odnośnie czarnych krążków są również znacznie wyższe, niejednokrotnie - dwukrotnie od małego cd. A więc co za tym idzie, na pewno meloman znacznie bardziej rozsądnie wybiera to co kupi.
Winyl cenowo z wiadomych powodów jest drożysz, ale lepiej także prezentuje się w mieszkaniu. Nie wiem jak Wy ale wchodząc do kogoś u kogo nigdy nie byłam, pierwszą rzeczą jaka jest to rozglądam się w poszukiwaniu czegokolwiek związanego z muzyką.. i mimo że takie vinyle są o wiele szybciej dostrzegalnym obiektem na tle małych płytek, to jednak płyta cd uważam, jest jak...mały miś. Taki co to można go przytulić do piersi i z nim zasnąć. Broń boże takie rzeczy z vinylem!
Zdarzyło mi się, że została zbesztana przez osoby które posiadały vinyle, że się z nimi niedelikatnie obchodzę.. ja wiem że to kurde mać antyki czy inne zabytki, ale na BOGA, nie popadajmy w paranoję. Dla osoby, która interesuje się muzyką i posiada choć jedną płyte w domu, to chyba wie że szarżować za bardzo nie można bo jest to delikatny materiał. Nic innego nie powiedziałam tylko odłożyłam to co wzięłam, podniosłam jedną brew do góry w geście poirytowania i wyszłam do łazienki.




Faktem jest że serwisy streamingowe wyparły kupno płyt czy vinyli, to dla kogoś kto ceni sobie taki fizyczny akt, jak podniesienie tyłka z kanapy pójście do półki po płytę i przeniesienie jej do odtwarzacza, myślę że nie stanowi większego problemu. Mimo że przecież trzeba się tyyyle namęczyć.
W obecnym czasie spotify wkurzyło się chyba na mnie i nie zamierza ze mną współpracować. Nie chce mi się skroblować itd. Problemy 2 świata. Wiecie, pierwszego świata problemem jest brak Wi-Fi w jakimś miejscu. A więć korzystam z deezer, która w sumie ma większość płyt, choć zdarzają się nieliczne ubytki. Ilość reklam, jednak zaczyna mnie tak dobijać, że zastanawiam się na wykupieniem pakietu premium, gdzie przez 3 miesiące mam muzykę bez reklam. Z bólem głowy od reklam, ale na razie poprzestanę na wersji bez pakietu.

Podsumowując dzisiejszy temat - jest to Amazonka - najdłuższa rzeka świata ;)  Są gusta i guściki, a wpływ na odtwarzaną muzykę ma wszystko - kompletna cisza w domu wolnostojącym, cisza w bloku mieszkalnym, cichce rozmowy sąsiadów zza ściany. Słuchając danego utworu skupiamy się na całokształcie muzycznym. Źródło cyfrowe jest bardziej wymagające od vinyla, a w dzisiejszych czasach większość vinyli jest przeistaczana właśnie od płyt cd.


Na nadchodzący przyszły tydzień, życzę Wam dużo duuużo siły, pozytywnego myślenia i dystansu do otaczającego nas społeczeństwa! :]


Enjoy!

xoxo


Spotkałem dziś naprawdę świetnego gościa
Wyglądał jak Jack Palance
Powiedział, ze chce przybyć do Ciebie
I pomóc Ci odnaleźć twój talent
Powiedział, że jeśli będę miał pewien styl
Wtedy rzeczy zaczną się dziać
Powiedział, że wkrótce wyjeżdża
Ponieważ posiada ważny talent


Talent - bójki na wschodzie
Talent - ćpanie na zachodzie
Talent - pieprzenie na północy
Posiada ważny talent

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz