niedziela, 20 listopada 2016

Aga imprezowiczka

Witam Was ciepło. Dzisiaj nieco dziki temat i nieco o imprezowaniu i trochę obcym dla mnie temacie.



Wczoraj miałam okazję być na imprezie tematycznej w Clubie 70 link. Pomyślicie pewnie sobie, co mnie podkusiło, żeby rzucić się w wir imprezowej Wawy. Ano powodów jest co najmniej cztery:

1. Rozluźnić się w czasach trudnego życia i rozpuścić w szklance - alkoholu/wody stłamszone emocje.
2.Spotkać się z ludźmi z pracy i z poza pracy i pobawić przy największych hitach, pogadać.

3. Fizyczna rozpusta - czyli szaleństwo endorfin, ból kolan, siniaki, pisk w uszach, ochrypnięty głos.
4. Jakże to naiwne ze strony mej, le trudno! Spotkać miłość swojego życia!  :D (no albo choćby przyjaciela życia)



Gęba mi się cieszy, na samą myśl o kolejnym wypadzie, tym bardziej że jest opcja dostania darmowych wejściówek.
Od dawna miałam ochotę potańczyć, mimo bólu kolan który mi po nich towarzyszy, wiem o tym że moje życie bez muzyki nie byłoby życiem, byłoby nudną passą, a gdy tylko słyszę ulubione kawałki i znaną mi muzykę, nogi i ramiona same wprawiają się w podświadomy ruch.

A więc postanowiłam skrzyknąć dwie koleżanki do towarzystwa( sory za dziwne wyrażenie ) i tak o to wczorajszą/dzisiejszą noc spędziłyśmy bawiąc się przy rytmach z lat 70, 80 i 90.
Co do wyboru klubu dla żółtodzioba klubowego do którego nie boję się przyznać że jestem, było to niemałe zadanie, ale umiejętności wyszukiwania różnych pierdół w internetach, sprawiły że błyskawicznie znalazłam to, czego oczekiwałam. Z początku wpisywałam ogólne nazwy i wyskakiwały mi jak Park czy Dekada. Dekada, ale również Club70, który od razu był moim numerem jeden i wiedziałam że muszę swoje koleżanki do niego przekonać. Nie dość że klimatyczne, nie sztywne wnętrze, 2 bary to przede wszystkim główną rolę gra co ? No muzyka oczywiście. Nie pociąga mnie zabawa przy rytmach z eski, gdzie tylko skacze się w górę i nic więcej. Rock`n roll to jest to \m/ ! I tak umówiłyśmy się na 21.30, bo od 21 wpuszczali, ale myślę że spokojnie od 22 mogłybyśmy tam być, bo ruch był niewielki. Wskoczyłyśmy na stołki i z początku sobie pogadałyśmy, poobserwowałyśmy miejsce, miejsce dla DJ-a, 2 parkiety, miejsca z rezerwacjami. 2 dychy wejściówka, stempelek na łapkę i jedziemy.

źródło: http://www.club70.com/

Od początku czułam się tam dobrze, to był mój klimat, ściany ceglane, migające światełka, srebrna kula, wiedziałam że będzie super. Już po 5-6 kawałkach które zagrał DJ, ruszyłyśmy na scenę. Po 1,5h jakoś musiałyśmy niestety pójść się napić czegokolwiek bo pragnienie gorsze niż w 2-3 rzędzie na festiwalu :D- choć czy ja wiem?
Wzięłyśmy dwa małe żywce i piłyśmy na zmianę z każdego jak kolejka shotowa. Kiedy pojawiły się bardziej znane kawałki z lat 70tych, od razu dopiłyśmy szybko i ruszyłyśmy w tańce. Miałam już obczajonych dwóch kolesi z czego 1 był wydziaranym kelnerem o fajnych włosach :D  A 2 to koleś w bluzce polo w granatowo -czerwone paski siedzący przy stoliku obok i oglądający płyty- a Agu myślała że wciąga krechę  <3

źródło:http://www.club70.com/

Samców alfa od razu można było rozpoznać...podchodzili od tyłu, inicjując erotyczne tany tany, gdzie porażałyśmy ich od razu wzrokiem nieżyczącym sobie takich zachowań. Aż tu nagle ni z tego ni z owego, pojawia Pan Pasek. Tak go będę nazywać. Bo miał bluzkę w niebiesko białe paski i był wysoki... miał żydowski długi nos, ale piękny uśmiech. No i pachniała mu świeżo uprana koszula haha. Podobno mydłem jak stwierdziły dziewczyny :D 
Jakaś bardziej znana nuta poleciała i pyk, już Aga tańczy z kolesiem do jakiegoś Boney M :D Przeraziło mnie to, bo samotnie- uważam że dobrze mi taniec wychodzi ale z chłopakiem? Lekkie drewno ze mnie, szczególnie w tych obrotach... skąd mam do cholery wiedzieć kiedy chłopak chce mnie obrócić?( #sory2- za grę słów :D ), no ale postanowiłam że się przyłożę i chwalił mnie że co raz lepiej mi wychodzi... potem miałam mu coś o sobie powiedzieć, muzyka była tak totalnie głośna, że niestety trzeba było krzyczeć do siebie, a jeszcze z moim uwielbieniem do huśtania się przy głośnikach, no to wiadomo. A więc jedyną rzecz jaką opowiadałam o sobie Panom z którymi tańczyłam było - imię, wiek i skąd jestem.


Pan Pasek zauważył że się śmieję dużo, no cóż. Mam dobry humor poza tym śmiałam się ze swojej nieporadności i Jego zażenowanej miny kiedy kolejny obrót mi nie wyszedł, ale za to ja ciągle go komplementowałam że tańczy najlepiej, jakby trenował taniec towarzyski..te ruchy biodrami, przyciąganie.... po spytaniu co robi w życiu długa chwilę się zastanawiał po czym spojrzał w lewo - aha! Czyli kłamie! - wiedza o mowie ciała się przydaje. Stwierdza że jest piłkarzem, ale półroczną przerwę, no to ja się chwale że bardzo lubię piłkę i wiem co to spalony, na co się śmieje a na pytanie w jakim klubie odpowiada, uwaga- że w  NIEMIECKIM.. uśmiechnęłam się tylko szeroko i ugryzłam się szybko w język, aby nie powiedzieć mu jak uwielbiam Niemcy i ich język, bo za dużo kolorowanek by tu było. Przetańczyliśmy około 5 kawałków, chciałam zrezygnować w sumie, bo w końcu z koleżankami przyszłam i głupio mi było, na co Pan Pasek mówi - no to może odpoczniesz trochę od nich ? A ja po prostu takie awww  i okey. Kolejne 2 kawałki nasze. Był trochę wstawiony, dziwił się skąd mam tyle energii it.d.. wróciłam do koleżanek..potem tańczył jeszcze z Agu, gdzie wychwalałam Jej małe obrotne ciałko w niebogłosy każdemu chłopakowi ! :D Potem nastąpiła kolejna porcja piciu. Byłyśmy zrozpaczone brakiem wody w barze, ale obeszłyśmy klub z innej strony i JEEEST boska woda! W dodatku z lodem i cytryną, omnomnom i znów na parkiet.

Obserwowałam ludzi jak się bawią przy hitach, każdy w swoim świecie.. śmiac mi się chce i trochę żal osób...głównie dziewczyn na ogromnych obcasach z perfekcyjną figurą, makijażem, obcisłym strojem.. gdzie każde szturchnięcie wywoływało falę małej agresji.. hm.. no trudno :D Moje włosy wyglądały jak na jakimś koncercie metalowym :D
Potem tańczyłam chwilę z jakimś innym kolesiem, do jakiś najfajniejszych hitów już z lat 80-tych czyli bardziej znanych i bliższych memu sercu. Wkurzyłam się, bo chciałam z koleżankami no ale trudno - co raz lepiej mi obroty szły i kocie ruchy!
Pan Pasek w tym czasie znalazł sobie nowy obiekt westchnień- choć nie mogę powiedzieć że nim byłam, na prawdę. Przypomniało mi się jakie spocone całe ręce miał- w sensie nie dłonie, ale i ramiona, ale mnie tam to nie odstraszało wcale :P


Takie odmóżdżenie się po całym tygodniu pracy jest po prostu bezcenną rzeczą, szaleństwo przy We Will Rock You, gdzie dziewczyny już trochę mi tu poumierały, ja wyfrunęłam z tego siedzenia i poszłam sama tańczyć. Nie mogłam przecież odpuścić kawałków Queen które leciały. Brakowało oczywiście Bohemian Rhapsody, le trudno! Mi tam wszystko dogodzi, taka ugodowa jestem. Od dłuższego czasu widziałam bo mi też w oko wpadł koleś z tatuażami, który tańczył z jakaś 40 latką chyba...ich tańce oj mocne były...ekhm.. trudno mi jest określić wiek... wysoki, mega szczupły w trochę przyluźnych dżinsach i bluzie( #japitolejakmuniegoracobylo) i miał małego irokeza na głowie..strasznie to wkręcające było..te ukradkowe spojrzenia, a wiedzieliśmy oboje że podpatrujemy siebie. Może ciągle moja uśmiechnięta twarz zaważyła na tym? Mam nadzieję.

Ultrafiolety spowodowały że moje nowe pracownicze trampki( świetnie mi się rozeszły! :D ) przybierały świecącą barwę. Miałam na sobie czerwone spodnie i czarną bluzkę  co było dobrym wyborem, czułam się komfortowo.Miałam założyć bokserkę w paski, ale chyba dekolt spowodowałby tsunami cyckowe... No i.. Założyłam na lewy nadgarstek gładką pieszczochę a na prawą granatową bandamkę, co pewnie było charakterystyczne w odnalezieniu mnie. Rozpuściłam włosy lekko zakręciłam i mocno pocieniowałam na czarno oczy. no jak nie ja! (wiecie, te atrybuty rockowe to w razie gdyby ktoś o takiej duszy też kogoś szukał :D )

Powiem Wam, że nawet przy spokojnych kawałkach, Madonny czy Abby, będąc w bliższym uścisku z chłopakiem jak to ujął Pan Pasek- czemu jestem taka sztywna z przykrością w głosie :((( 
Wpływ zapewne ma na to wychowanie i stosunki między mną a ojcem, a jak wiemy są one kluczowe w późniejszych relacjach z mężczyznami.. a najlepsze nie są te moje relacje.. Bardzo. Czuję wiecie, pewien dystans..obejmowanie w talii, dotykanie się klatką piersiową, krzyki do ucha, to coś z czym nie jestem i nigdy nie byłam za pan brat. Mam nadzieję że się zmieni..


Dlatego zachowuję się tak jak zachowuję...około 2-3 nad ranem gdy kawałki wchodziły już mozolnym tempem w lata 90, czułam się w swoim żywiole...AC/DC które zagrał DJ , Roxette, Cher, Britney Spears czy Spice Girls, spowodowały, że mój wewnętrzny tańczący wulkan eksplodował i nie można było go zatrzymać.. a wokół nas zaczęło  się kręcić mimochodem, niby przypadkiem sralalala, dwóch kolesi. jeden w koczku niedbałym, wyglądającym na lubiącego rocka, ale chyba jednak nie i drugi w koszulki w kratę. Pan Krata bo tak go nazywać będę od razu w obroty wziął Agu a my jak gdyby nigdy nic dalej tańczyłyśmy, choć druga koleżanka podupadała mi na zdrowiu z bólu nóg :((  Pan Krata, to taki klasowy uwodziciel, imprezowicz, jakiego każda klasa zawsze miała... Agu z początku nie chciała bardzo tańczyć, ale popchnęłam ją w Jego kierunku i tak, jakoś ...eee  samo wyszło!

:D

Potem w obroty chyba wziął Ją ten Jego kolega...boże. Totalnie wyglądem do siebie nie pasowali, ale kumplowali i to jest fajne.


Kiedy Agu tańczyła, leciały dobre hity, a ja żałowałam że nikt mnie poprosił do tańca :D ALE z jednej strony, samej też jest nieźle!
Po Agu przyszła kolej na mnie, prosił do tańca, a oczywiście Aga o jakże wysokiej samoocenie życiowej i swoim wyglądzie mówi - nieee, DLACZEGOO NIE CHCESZZ, bo nie umieeem z kimś tańczyć... ALE TO BĘDZIE KATASTROFAAA, to cooooo naucze Cieeeee!
I tak pokrzyczeliśmy sobie po czym.. nie wiem co to był za kawałek, ale nie był chyba za szybki bo się trochę poprzytulaliśmy delikatnie, znów miałam te cholerne ciarki i dyskomfort...kładzie ręce na tej cholernej talii... patrzy w oczy.. głaszcze plecy, zniża do tych cholernych bioder, dotykamy się klatkami piersiowymi i ZNIIIIŻA do tych cholernych pośladków nie łapiąc za nie, bo w ryj by dostał pewnie :D nie no żart podnieciłabym się i znowu w górę dłonie......czy ze mną jest coś nie tak?ftw.

Dopytuje jak mam na imię, po czy udaje że bardzo ładne mam i ile mam lat, a ja głupia jak zwykle mówię prawdę, czy studentka i czy pierwszy raz tu jestem...Pan Kratka również ładnie pachniał i mam wrażenie że moja skóra dalej jest nim przesiąknięta..i bluzka. Stwierdził że samotnie bardzo ładnie tańczę i nie mam się czego wstydzić, ale w parze również na co się tylko uśmiechnęłam po czy znów mnie objął i coś gadał do ucha.., powiedziałam mu że z koleżanka z która tańczyłeś najlepiej tańczy i bardzo fajnie Jej to wychodzi.


Potem potańczyłam z dziewczynami i czułam to dziadowskie spojrzenie...choć trochę mi przykro było i żal w sumie że widać że ktoś chce zagadać czy potańczyć, a nie ma w sobie na tyle odwagi :(( I był taki... Pan kropka! Tańczyłam przy DJ-u w kącie i stał z tyłu oparty o ścianę i patrzył, no a jak patrzył to mi się pewniej tańczyło...( ej może powinnam striptizerką zostać ? hę? Figurę da się wyrobić! Ppredyspozycje taneczne już mam : D )
Pan Kropka nie wiem czy był wstawiony czy jaki, ale miał miłe, ciepłe spojrzenie, wyższy ode mnie i taaaki rozmarzony. Nie wiem, czy wczoraj kolor niebieski był tematem przewodnim imprezy? Nie mam pojęcia, ale wiem że uwielbim kratkę. Paski też.
 W pewnym momencie miałam podejść i się spytać czy nie chce pogadać, ale ciągle miałam w głowie ten tekst- pamiętaj, to ONI posiadają w sobie instynkt łowcy - nie Ty, mała :D

Pan Irokez dalej tańczył ze starszą Panią oblukując mnie a ja Jego i uśmiechając się do siebie, aż nagle pomyślałam - kurna, chyba nie doczekam się Depeszów dzisiaj, trzeba coś zadziałać..to cholerne lata 80te, dlaczego ich tu nie ma? Ludzie podchodzili i prosili o coś.. no to i ja mimo że się wstydziłam trochę, to podeszłam i poklepałam go po ręku po czym nie podnosi słuchawki nawet i kręci palcem, okeeey poczekam. Obserwując go kątem oka i czekając na znak, doczekałam się i mówię-Mógłby Pan coś puścić Depeche Mode? Np. Personal Jesus ?( w końcu to seksowny kawałek a i znają wszyscy) - uwierzcie mi, ale nic nie słyszałam co mi powiedział :D Chyba tylko że nie ma tego w planach ....po czym za dwa kawałki leci co? Just Cant Get Enough, gdzie wzbudziłam uśmiech na twarzach dziewczyn znajomością tekstu - no co! Fanka to fanka, za rok koncert na Narodowym!  Szkoda że nie pożegnałam się z Dj-em bo bardzo miły koleś i taki miły uśmiech miał.
Po koniec napiłyśmy się drugiej porcji wody, a ja czułam już jak mi kolana umierają, na prawdę..widziałąm już oczami wyobraźni jak mi wybuchają i krew seksownie oblewa wszystkich wokół i zaczynam tańczyć z Panem Irokezem :D ah <3


Dziewczyny usiadły odpocząć, za pewne chciały już do domu iść, ale czekałyśmy na pociąg dla koleżanki który miał był o 4.50 chyba. Aa impreza do 5. Ja w sumie mogłam zostać do 5, rybka mi to, ale jak mają potrzebę wyjścia to nie ma sprawy i w rezultacie końcówkę to już sama w sumie tańczyłam i Pan Kratka dołączył zagadując co raz, że słoikiem jestem bla bla bla, wyjaśniłam mu więc pojęcie słoika i doszedł do wniosku że jednak nim nie jestem. Potem pytał czy jestem organizatorką tej dziewczyńskiej schadzki na co odpowiedziałam że tak, a On mówi że od razu to wiedział, to mówię mu jaki on strasznie domyślny jest... po czym złapał mnie za oba nadgarstki i przygląda im się, wiedziałam już co to znaczy - Jakieeeeeejjj muzykiii słuchassssszzzz? Chwila na przemyślenie i co powiedzieć, a dobra, niech będzie- rocka, metalu... Nooo od razuuu wiedziałem...to się widzi... specyficznie tańczysz....udaję głupiutką i mówię że po nadgarstkach?  - No jaaasSSnee.
SPytał  się czemu koleżanki nie tańczą, czy są tak pijane.. ja mówię że nie, nogi bolą, a ja mam baterie duracela dzisiaj i nieźle działają ! Poza tym wypiłyśmy tylko 1 piwo - tylkoooooo jednooooo. A co w tym dziwnego do cholery?!


Pan Kratka do końca się z nami bawił i żalił że poszedł podrywać jakiegoś chłopaka mimo że jest hetero,  Pan Irokez ciągle się lampił z drugiego końca i samotnie tańczył z piwem - no tak, dziewczyna poszła, trzeba smuty zapić. Próbując wyczaić Pana Paska na horyzoncie nieudolnie, straciłam nadzieję na jakikolwiek kontakt. A jedyny ostatni raz go zobaczyłam z pewną lokowaną ładną czarnulę, oblizujących się na schodach w drodze do szatni. Tyle z przygody i miłości życia.

Potem jakiś randomowy gość przyłączył się do naszej trójki cały obrany na biało z białą czapką który miał totalnie swój własny taniec i własny świat..( Pan lodziarz :D PRZEBRANIE ? ) i nieźle porapowaliśmy trochę, a potem istne szaleństwo na The Offspring ! A ja znów czekałam na wybuch kolan i mojego stanu zapalnego chrząstki stawowej. No nie tym razem.

 Agu informowała mnie o aktualnej godzinie i że musimy już iść, no cóż.. wszystko co dobre kończy się w ekspresowym tempie D:  Klasnęłam w dłonie Pana Kratki radośnie na pożegnanie i mam nadzieję do następnego razu.

A teraz cicho, bo siedze na spotted clubbing i czekam aż ktoś napisze że szuka dziewczyny z bandamką i oczami pandy, bo się Jej tusz z cieniem rozlał od potu. Ajjjj.

Ogólnie podsumowując był to zarąbisty wieczór, miałam delikatną tremę, bo w swoim życiu- szczerze mówiąc tylko na 2 roku studiów zahaczyliśmy o jeden klub, gdzie łupanka była grana i tłum młodych ludzi.. dobrze się bawiłam..ale na drugi dzień była niedziela i angielski rano..a więc nie mogłam odpuścić. I czułam się tak dziwnie w tamtym miejscu..może ludzie którzy je tworzyli nie byli dopasowani do mnie. I ja do nich..

Tutaj czułam się rewelka... zabrakło mi kilku zespołów, które są związane z tamtymi latami jak np.  Kombi, Dżem, Enriqe Iglesias, Seal, Elton John, Jon Bon Jovi, Aerosmith czy seksownego U2 z kawałkiem "One".


Muszę obczaić tylko darmowe wejściówki i mam nadzieję że doczekam się na którejś imprezie tych oto zespołów. Był to bardzo miło spędzony czas. I z bólem kolan które mocno rozmasowałam przed pójściem spać o 5.30....a wstałam o 9, także tego.Dwa siniaki na łydce też są, dobrze że stopa cała, bo jedna to mi takim szpikulcem na stopie stanęła że prawie umarłam. A od drugiego kolesia z łokcia w bok...ale na szczęście pojawiał się wszędzie uśmiech :D
 Żal marnować niedzielę na spanie! Poza tym Wojciechowska na tvn o 11 była!

Na nadchodzący tydzień- już prawie ostatni listopadowy, coś czego nie było, a wykonywałam Je na parkiecie, czyli Dave  Dance- słynne ruszanie charakterystycznie biodrami z rękami w górze :D a więc Personal Jesus - Depeche Mode!  Dave Dance od 6:27 :D

Enjoy!

xoxo



Czujesz się obco,
I jesteś wszędzie sam
Z krwi i kości
Przy telefonie
Podnieś słuchawkę

A sprawię, że uwierzysz


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz