piątek, 22 lipca 2016

REVIEW - AMY. MY DAUGHTER

Kiedy dowiedziałam się, że tata Amy, Mitch Winehouse ma w planach napisanie książki o swojej córce, popadłam w wielką radość mimo że to było tuż po Jej śmierci. I nareszcie nadarzyła się taka okazja by ją przeczytać :3



Ostatnio moje życie zaprząta problem pracy z którą się borykam i nieciekawą atmosferą w niej panującą.. która w niej nastała... może hejterom, zazdrosnym... i osobom dwulicowym czasem warto odpuścić i się nimi nie przejmować i robić swoje? Przyjąć neutralną pozycję? Choć to ciężkie przebywać z toksyczną osobą dzień w dzień, warto jednak pomyśleć nad tym, że jak wiele można się od niej sprytu nauczyć i nauczyć czegokolwiek innego? Jak to mówi moja genialna Tamara Gonzales-Parea- "Przyjaciół trzymaj blisko, ale wrogów jeszcze bliżej".
Stąd taka przerwa i przepraszam!


Książkę o Amy czyta się błyskawicznie, jest wydana w ładnym pudrowym różu w połączeniu z czernią. Zdjęć jest mało, ale są bardzo ładne, estetyczne. Mitch napisał ją językiem potocznym, co pozwala ją przeczytać jak się człek dobrze zaprze...w pare godzin.

O Amy można powiedzieć wiele, żyła szybko i intensywnie, to na pewno powie osoba która chłodno ocenia sytuację w jakiej była. A dla fana, gdzie Jej muzyka docierała do każdej komórki nerwowej, to na pewno ikona, postać, która już zawsze pozostanie w Jego sercu a Jej muzyka będzie mu towarzyszyć do końca życia.

Amy bardzo często robiła tacie laurki, przecudowne są te rysunki :3

Muzyka Amy to przede wszystkim opowieści o bólu jakie przeżywało Jej serce, o rozstaniach, powrotach..o złych humorach i o tym jak w danej chwili się czuje.

Książka którą postanowił napisać Jej tata, pokazuje życie Amy od najmłodszych lat, ze swojej perspektywy. Z początku denerwowało mnie to, że mało jest napisane o matce Amy, Janis, ale w końcu to książka ojca, a nie matki.

Co by nie mówić, ojciec w Jej życiu odgrywał ogromnie ważną rolę, był obecny w każdym aspekcie życia...

Smutne jest to, że film  "Amy", który miałam okazję obejrzeć wraz z koleżanką, trochę inaczej przedstawiał relację między nim a Amy. Z filmu wynika, że Mitch był dość surowym ojcem, a Amy starała się zwracać na niego całą swoją uwagę. W filmie najbardziej bolało mnie to, że mimo wszystko Mitch za późno się zorientował że Jego córka ma jakiś problem a niektórzy znajomi, już to zauważali. Jednak "daddy, thinks i`m fine"...


W książce opisywane są szczegóły dotyczące szkoły...o charakterze buntowniczym Amy od niemalże początku. Jest takie jedno zdjęcie w książce, gdzie na zdjęciu klasowym siedzi na samym środku w środkowym rzędzie i patrzy prosto w obiektyw. Może nie byłoby to zdjęcie takie znaczące, ale to jak napisał Mitch"jak niesamowita energia bije od tej dziewczyny z tego zdjęcia". Może to że ma napuszone czarne włosy, okrągłą nietuzinkową buzię i bladą cerę i jest lekko pochylona w stronę fotografa, dużo robi z tego zdjęcia. Faktycznie, sporo kontemplowałam nad tym zdjęciem i inne dzieci jakoś...blado wychodzą na nim, są jakby tłem dla naszej gwiazdy.

Determinacja Amy do bycia znaną, korzenie od małego muzyczne które zostały w niej zaszczepione to spowodowało że Jej życie musiało potoczyć się w stronę showbiznesu który z początku był dla niej łaskawy i dzięki pomocy taty, nieszkodliwy, jednak po wydaniu albumu Frank, nadszedł czas na drugą płytę, która okazała się hitem. Bo "Back to Black", czyli 2006 - 2008 rok to przełom w Jej życiu, kręcący się wokół niepokorni chłopcy z branży alkoholowo-narkotykowej, używkowe ekscesy i nieporadność ojca. Myślę, że tak jak reszta słynnego klubu 27(czyli gwiazd które umarły w tym wieku bądź przed), miała na sobie, na zewnątrz skorupę gdzie każdy myślał, że jest twardą zawodniczką, a tymczasem? W środku siedziała wrażliwa dziewczyna. Tak jak wrażliwą duszę miał Kurt z Nirvany.


Ilość odwyków jaką przeszła Amy oszałamia...co ciekawe...to od 2008 udało się Jej wyjść z narkotykowego nałogu, ale pojawił się alkoholowy, zataczanie się na scenie ...i te okropne filmy na YouTube z Belgradu, gdzie pare tygodni później miała wystąpić u nas w Polsce w Warszawie, na Bemowie....

Mitch w książce kreuje się na osobę która była bardzo opiekuńcza, całą winę za nałóg Amy zwala na Blake`a który był mężem Amy. Myślę, że wina w nim jest ogromna, jak nie największa, ale jednak to rodzice powinni zauważyć znacznie wcześniej że jest problem i to nie mały.

W książce nie zabrakło 3 wzmianek o Peterze Dohertym- dla niewtajemniczonych( byłam na Jego koncercie na Słowacji;  kiedy był na przedostatnim odwyku wysłałyśmy do jednego z najsłynniejszych londyńskich więzień list z motywacją dla Petera, aby się nie poddawał i walczył o siebie, bo fani czekają na muzykę gdzie dostałyśmy po paru tygodniach odpowiedź..) to był cudowny czas, najpiękniejszy list... i jeden z piękniejszych koncertów...a teraz? Peter jest zupełnie czysty...dalej tworzy piosenki... co można potwierdzić Jego wagą, gdzie znacznie przytył a wiadomo że w czasie brania substancji, chudnie się.
Wzmianki o Peterze dotyczyły oczywiście tego, że zażywał wraz z Amy, a raz nakrył ich w hotelu siedzących na łóżku i biorących coś, gdzie wyrzucił go z impetem. Ciężko powiedzieć, że byli razem...byli partnerami..kochankami od narkotyków, tak uważam.


Jednak Mitch tak bardzo Petera nie oskarża jak właśnie męża Amy, Blake`a, choć jest moment gdzie mówi o tym, że żal mu go, bo Amy spotyka się właśnie z Peterem mimo że ma męża..eh ten Mitch..serio ?SERIO?

Wzruszający rozdział z ostatnich dni życia Amy jest cholernie smutny...i uwierzcie mi że włoski mi na rękach stały, gdzie czytałam te ostatnie fragmenty, jak znalazł Ją ochroniarz w mieszkaniu..wtedy leżałam tyłem do drzwi z dwoma kotami na łóżku z przyciemnianym światłem...a ja miałam wrażenie że ktoś za mną stoi i ..zaraz mnie zadźga :O (tak, Aga i Jej schizy).

Książkę ogólnie mogę polecić każdej osobie która nie zatrzymała się na fascynacji tylko piosenek Rehab i Back to Black, a jednak bardziej zagłębiła się w Jej twórczość. Bo jest napisana oczami człowieka którego Amy wytatuowała sobie na ramieniu, który ją świetnie znał, gdzie zaraz Blake`a był najważniejszą osobą mam wrażenie zaraz po Jej tacie w Jej życiu..

Na koniec łapcie coś z ostatniej, pośmiertnie wydanej płyty Amy "A Song For You", cover Leona Russella z 1970 roku, gdzie wielu znanych artystów nagrało go w swoich wersjach, jak Amy :)

Enjoy!

xoxo



But girl can't you see, there's no one more important to me
So darling can't you please see through me, 'cause we're alone now
And I'm singing my song for you, you taught me precious secrets

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz