niedziela, 12 czerwca 2016

When You Move Out ?

Temat wyprowadzki u mnie w domu praktycznie nigdy nie był poruszany przez rodziców, za to przeze mnie w ciągu ostatniego roku, dosyć mocno. Na razie to zwykłe gdybanie, bo to chwilowe doświadczenie.



Postanowiłam poruszyć taki topic z takiego oto powodu, że niedługo mnie to czeka. Tylko 3 tygodniowa, ale co by nie mówić, to spora zmiana. Bo wreszcie poczuję, co to znaczy być na swoim, umierać w samotności z dwoma kotami i umierać z braku pieniędzy.

Właśnie. Bo jeżeli mieszkamy u rodziców, to nie musimy się martwić w większości przypadków o jedzenie, o opłaty. Mamie wypłacam co miesiąc 500zł na konto. Niektórzy mówią, że niewiele mi zostaje z mojej i tak średniej wypłaty, ale cieszę się że mogę wspomóc i czuję się z tym po prostu lepiej. Zarabiam, mieszkam, niczego mi nie brakuje teoretycznie w życiu, więc pomagam, osobą-darmozjadem nie jestem.
Siostra wyrusza w podróż, gdzie relacja będzie zdawana pod adresem: https://www.facebook.com/Baltic-Sea-Trip-819114418233698/ 
Mam nadzieję, że podróż odbędzie się bez przykrych niespodzianek, a nawet jeżeli się takie już zdarzą to jednak żeby to była porządna nauczka dla tych młodych ludzi :D


Ucieszyłam się ogromnie, że mogę brać czynny udział w tym wydarzeniu. Pomagam spełniać marzenia siostrze z którą często nie mamy tematów do rozmów i nasza relacja najlepsza nie jest. Nie wiem jak to się stało, że akurat mnie poprosiła o zaopiekowanie się domem i Jej dwoma dzieciurami, czyli kociakami. Dużą wagę pewnie ma w tym to, że jednak tam samo jak Ona jestem niesamowitym kociarzem i żadnego zwierzęcia na świecie nie kocham tak jak kota.

Nawet nie pamiętam jakiej płci są, chyba są też wykastrowane.W środę jadę do niej po pracy w ramach rozeznania się sytuacji i wyjaśnienia jak mam się opiekować i zachowywać w niektórych niespodziewanych sytuacjach. 

Kot ma to do siebie, że umie się świetnie sam sobą zająć, a parka to już w ogóle! Dlatego uważam, że mam wiele wspólnego z kotem. Nie potrzebuję dodatkowych osób do tego aby gdzieś samej wyjść, moje towarzystwo często mi wystarcza, jednak są pewnie wydarzenia kulturalne na które znajomy by się przydał..

U siostry będę stacjonować od 18 czerwca przez 3 tygodnie. Obiadu - nigdy w życiu nie ugotowałam, choć dla mojej skromnej osoby obiadem już jest samo ugotowanie ciepłej wody i nie przypalenie jej czy dwie parówki w gorącej wodzie( r u fuckin kiddin me) NO!

Ale to świetny moment do wykazania się i do sprawdzenia swoich umiejętności. Gdzie nikt mi nie gdera, nie chodzi po domu, nie krząta się w kuchni, nie zagląda do garnków i nie zwraca mi ciągle uwagi na wszystko. No właśnie. To mnie najbardziej w domu denerwuje.

Mama jak się dowiedziała to pierwsze pytanie zabrzmiało- ale będziesz do nas na weekend przyjeżdżać nie ? MAMO dzizys kur ja pier! To tylko 3 tygodnie, a Ty się zachowujesz jakby to był...3 miesięczny pobyt pod namiotem w Amazonii z tropikalną pogodą i dzikimi zwierzętami. Powiedziałam krótko- nie. :D

Lista 25 rzeczy do zabrania+ podstawowy umilacz czasu czyli..odstresuj się przy łączeniu kropek! :D


Kolejnym plusem jest to, że mogę ćwiczyć przy głośnej muzyce z telewizora, a także podziwiać warszawskie widoki z 7 piętra( tak tak, dobrze myślicie, zamierzam w ramach codziennych ćwiczeń fizycznych włazić na to 7 piętro, bo rowerku stacjonarnego przy sobie nie będę mieć, jak również hantli, a tylko ekspander zabieram ze sobą), a tyłeczek  i łydeczko-udka się same nie zrobią, a mogą się sflakować przez 3 tygodnie nie używania jakiejkolwiek aktywności.
Kolejny plus to wyciskarska do soków. W sumie blender to prawie to samo, taki jaki posiadam w domu. Miksowanie owoców, komponowanie ich, jest czystą przyjemnością, to co że się nie znam. W końcu w niedalekiej przyszłości, albo już starości będę posiadać chłopaka który jak ja, lubi sport i umie gotować :D

Minusem może być to, że moje finanse na pewno na tym trochę ucierpią.. i trzeba pamiętać pewnie o kilku rzeczach, takich podstawowych wiecie, żeby bloku nie puścić z dymem.. o dziwo od 19 lat jak mieszkam w bloku, nie udało mi się swojego puścić, więc..chyba tu będzie tak samo?  :p
Minuch kolejny to to, że trwają w tym czasie Mistrzostwa w piłce nożnej i mój ból nieoglądania meczów wraz z największym fanem piłki - czyli moim tatą- nie mogąc mu towarzyszyć- jest niedoopisania. O ile ja sobie umiem z tym poradzić, to tato już zapewne gorzej. Córunia tatusia, you know. Ale najważniejsze, dwa pierwsze mecze spędzimy w swoim gronie z szalikami na szyjach. Wzięło mnie też na wspomnienia Mistrzostw odbywających się u nas już 4 lata temu, eh, ja byłam w centrum wydarzeń, w strefie kibica w pracy w ramach praktyk studenckih, a można powiedzieć że żadnego meczu nie obejrzałam nawet w 1/3. Ale miłe wspomnienia pozostały.



Pamiętam do dziś te bitwy słowne" kurna taki upał, my 2 dni temu staliśmy na zewnątrz, tak teraz wasza kolej" -" ale ja mam okres i się źle czuję, mogę być w pałacu" ? "dlaczego dostaliście więcej wody od nas"? "ej my też chcemy do strefy trochę meczu pooglądać?" " booOże jak mnie nogi bolą".

Ogólnie naszym zadaniem było ochranianie strefy vip i mediów, czyli tych ludków którzy wchodzili z kamerami i aparatami do Pałacu Kultury. Praca po 10 godzin w tym pięć na słońcu jakie wtedy było, było tragiczne :P




Terminarz był dawany wraz z gazetą o Euro 2016! :D

Dziwi mnie to, jak mało osób wie, że interesuje mnie piłka nożna i dziwią się że to oglądam, serio? Nie wyglądam? A może powiecie mi że wyglądam na fankę muzyki rockowej czy metalowej? Bitch plzz.. skończmy z tym wymyślaniem plotkowaniem i stereotypami.

Mój bilet na Placebo dalej jest w fazie stagnacji, co mnie doprowadza do istnego szału, bo wciąż się zastanawiam czy zależy mi żeby być blisko sceny wśród napalonych fanek Placków czy jednak nieco dalej. Wyczekuję odpowiedniego momentu..jakby to miało nigdy nie nastąpić...



Bilet na busa do niemieckiego sierpniowego nieba zwane Wrocławskim Stadionem już jest ze mną na mojej poczcie mailowej.
Niestety wywrotka sytuacji nastąpiła taka, że jednak na Capital Of Rock, będę sama, co jednak nie jest jakąś miłą wiadomością, ale do tragedii też nie należy. W końcu 24 lata prawie wszędzie ruszam się sama, to i tam sobie poradzę, nie? :D Co Cię nie zabije to jednak wzmocni. Remember,son.

Jak również zakupiłam 2 bilet na musical Metro, gdzie mam wrażenie że wszyscy już go widzieli oprócz mnie- przynajmniej tak mi się w gimnazjum wydawało. A ja byłam w tyle za murzynami. Czas popędzić do przodu i brać to co dają najlepszego :)







Kończąc ten rozwodniczy post miksem arbuza z truskawką + wodą z kranu :D, dwoma sucharami i  o wszystkim i o niczym, trochę o życiu trochę o muzyce, trochę o moich obawach to zakończymy go optymistycznie i jakże piłkarsko z teledyskiem nowym do oficjalnej piosenki Mistrzostw(co by nie mówić, Europy to w nim nie widać ) :)

Enjoy!

xoxo

PS.Relacja z pobytu w nowym miejscu też będzie :)


"To twój czas by to zgarnąć, spraw żeby to wszystko było twoje


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz