niedziela, 15 maja 2016

Yearly Student Carnival 2016

Nie miałam bladego pojęcia jak przetłumaczyć słowo "Juwenalia". Wujek google wraz ze swoją sporą batalią tłumaczy pomógł mi w tym skutecznie. A jak było na mojej pierwszej tego typu imprezie? Magicznie i boląco :D


W czasie studiów nie chodziłam na imprezy, byłam tylko na jednej, którą miło wspominam, aczkolwiek zaraz włączał mi się mój zdrowy rozsądek i miałam hamulce.
Po Juwenaliach SGH i PW na których byłam w tym roku, zastanawiam się nad jednym, co takiego fascynującego jest w tym piwie, że jednak pół narodu go chla na umór a potem kwiatki i awantury na tego typu imprezach wychodzą. Podziwiam ludzi, którzy umieją się bawić po alkoholu, nie robiąc przy okazji strat wokół siebie.. myślę, że wiele jednak zależy od wychowania człowieka.
W większości osób przybywający na tego typu imprezy są to ludzie młodzi którzy po prostu chcą mile spędzić czas ze znajomymi przy złocistym napoju Bogów.
A ja? Ja przyszłam dla muzyki..dla zespołów, które pierwszy raz widzę i słyszę na żywo. Nie żałuję, że się wybrałam.

Na Juwenaliach SGH, które odbyły się 7 maja poszłam wyłącznie na Czesław Śpiewa. Z racji tego, że ostatnio zaniedbywałam tego artystę i nie poszłam na żaden koncert z ostatniej trasy i ostatniej płyty czyli Księgi Emigrantów, nie mogło mnie chociaż na tej darmowej imprezie zabraknąć. Przybyłam 30 minut przed koncertem, gdzie Czesław wraz ze swoją grupą się trochę opóźnił, to nie przeszkadzało mi to. Stałam w dobrym 4 rzędzie, promieniowałam się słońcem i na prawdę kulturalnymi ludźmi wokół siebie.
Czesław jak to Czesław, myślę, że większość osób go zna z programów talent show, czy "ten pan od tej maszynki do świerkania"..lub "pan od niewyraźnego gadania". Może i gada niewyraźnie ale jest to urocze i jak napisał w swojej książce"Nie tak łatwo być Czesławem" - jest to magnes na kobiety. Bo jest. Przynajmniej na mnie. 




Czesław  Śpiewa zagrali dość długo, bo półtorej godziny i aż 16 kawałków. Wszystko jednak się przedłużyło z racji tego, że Cześ zapowiadał każdą piosenkę swoim urokliwym językiem. Księga Emigrantów to bardzo polityczna płyta. W poprzednich płytach jak się z książki dowiedziałam, również były takowe podteksty, których nie raczyłam się domyślić oczywiście. Publiczność bawiła się bardzo dobrze mam wrażenie. Czesław zaprosił do swojego występu magiczną postać z którą w sumie wcześniej nie miałam styczności- Renatę Przemyk gdzie wykonali razem dwa utwory i świetnie się uzupełniali. W swojej książce przyznaje, że Renata to była jedna z pierwszych artystek i twórczości z którymi się zapoznał po przybyciu do Polski.


Po Czesławie wystąpili jeszcze Gooral i Tede. Na których oczywiście nie chciałam zostawać :D

Wczoraj natomiast zaliczyłam drugi dzień Juwenaliów słynnej Polibudy czyli Politechniki Warszawskiej. Powodów było kilka, przede wszystkim, że odbywa się w sobotę, że będę mogła od początku mieć dobre miejsce, lokalizacja jest świetna no i przede wszystkim zespoły, które chciałam zobaczyć i je przeżyć od dłuższego czasu ale się z nimi mijałam gdzieś w życiu.

Kiedy dochodziłam już do miejsca imprezy wielka muzyka rozbrzmiewała z głośników ze stacji Radia Eska, gdzie od samego śródmieścia przywędrowała wielka kolorowa parada studentów. Jak dla mnie super wydarzenie i miejsce na integrację, poprzebierani młodzi ludzie z bananami na twarzach napawają jednak optymizmem i dobrą energią na kilka dni.
Boże, jak od tej mokrej ziemi z trawą waliło smrodem to się nie da opisać :D

Ludzi nie było prawie w ogóle na pierwszym zespole który zagrał tuż po 17, a był to Glass Ballerina i na prawdę się dziwię czemu takie zespoły mało znane nie są wymieniane z nazwy tylko w opisie typu" zespół studencki ". Chyba mają jakąś nazwę nie? Nie rozumiem tego zaniżania w hierarchii muzycznej. Panowie włożyli dobrą energię w swój występ, widać że się starali, zagadywali małą publikę. Glass Ballerina powstali w 2010 roku w Paniówce- miejscowości koło Gliwic z inicjatywy przyjaciół. Według prasy mocną ich stroną jest dobra aranżacja i głębokie teksty. I zgodzę się, że ciężko zaszufladkować zespół pod rock alternatywny czy indie rock, choć bardzo mu do tego blisko. Jak dla mnie to wciąż poszukiwanie swojego stylu. Fascynuje mnie pomysł na nazwę zespołu, skąd on się w ogóle wziął, nigdzie nie mogę znaleźć informacji na ten temat. Zespół przyjemny i miło się tupało noga przy niezłej perkusji :)



Po 18 na scenę wyszedł zespół na który większość czekała, czyli Farben Lehre - 30 lat temu powstały zespół z Płocka opierający się na rocku alternatywnym, reaggae i punk rocku. Jak dla mnie to rozwalili system. Na scenie już mają spore doświadczenie, publiczność polska ich lubi i zna. Nie chcę tu jakoś głęboko osądzać zespołu, ale mam wrażenie, że z jednej strony nie popierają emigrantów a  z drugiej strony popierają i trochę hejtują obecną władzę. Ciężko mi przez to przebrnąć. Miałam ten komfort, a może i nie, że chociaż z lewej mojej strony stały dwie dziewczyny które tak bardzo nie szalały, ale z prawej to iście pijane towarzystwo mi się trafiło i za mną też. Punki z fioletowymi włosami a ja jak ten kurczak w sosie własnym odziana w kurtkę i chustkę słuchałam i podziwiałam nieznając tekstów. Na szczęście darmowe koncerty to takie wydarzenie gdzie nawet największy koncertowy Janusz może wpaść i sobie tylko obejrzeć czy posłuchać, nieznając tekstów. Okey, tekst do Matura, Achtung 2012, Żywioły czy Spodnie z GS-u- znałam, ale reszta to trochę taka czarna magia. Ale ważne że wszyscy byliśmy razem! :D


https://juwenalia.tvpw.pl/

Nie pamiętam już prawdę mówiąc, gdzie dostałam z bara od kogoś, ale raczej przypuszczam że to była totalna i silna obcierka o barierkę podczas łapania jednego z fanów przez ochroniarzy z fali. Ramię na której mam tatuaż dosłownie płonęło mi przez kurtkę, gorąco pulsowało, walczyło o powietrze i o odrobinę zimna, którego w ścisku dać mu nie mogłam :( Myślałam że został rozdrapany i krwawił, tak mnie bolało, a jestem odporna na ból fizyczny, wierzcie mi.
Po rzeźni na "farbach" myślałam, że nieco spokojniej będzie na Lao Che. A to stwierdzenie tylko świadczy o tym, że pierwszy raz ich widzę i jak mało ich znam haha. Zespół "ten od powstania warszawskiego", który powstał w 1999 roku również w Płocku jak zespół opisany wyżej.
Zespół ten również miałam kilka razy okazję zobaczyć, ale mijaliśmy się, aż wreszcie się udało i bardzo mi się podobało. Mimo zdartego ucha które również myślałam że mi krwawi bo dostałam z łokcia od ochroniarza, no cóż..dziś na prawym moim ulubionym boku nie wiele pospałam :D

PS. Wstawiam sporo zdjęć bo na prawdę są świetne, skupiają się na szczegółach i klimatyczne źródło: https://juwenalia.tvpw.pl/








Czekałam bardzo na ten występ, bo wiem że ich teksty są bardzo nietuzinkowe, przystojne chłopaki, co wiadome jest...a teksty... no teksty czyli takie gdzie nie jest wszystko oczywiste, musisz pomyśleć za nim go rozkminisz. No i tworzą magiczną atmosferę na scenie, czujesz się jak jakaś cholerna Alicja w Krainie Czarów albo niczym Mary Lennox wchodząca do Tajemniczego Ogrodu. Cudowne doświadczenie mimo nawet tego, że znowu dostałam lanie, tym razem koleś mi butem po policzku z dość osobliwą ilością piachu i brudu przeleciał, ale obyło się bez siniaka, za to na barku i nadgarstkach niestety już są i mają się świetnie!
Ale brawo dla wytrwałość dla panów ochroniarzy, Ci sami co zawsze, czyli z Fosy, ale z inną firmą na piersi, którzy świetnie się bawili podczas właśnie Lao Che gdzie nie było tak wielu ludzi fruwających na rękach i grali w papier kamień nożyce, kto przegra, ten łapie następnego kolesia z fali lol, niestety jeden pan miał wyjątkowego pecha, że prawie go przygniótł wielki ciężki koleś i następnie sobie coś w nogę zrobił, ale dzielnie powrócił po kilku kawałkach. Moje ucho do dziś odczuwa skutki darcia się do ucha jednego z fanów, no cóż, życie.. Nikt nie mówił że koncerty to nie jest walka o zdrowie i życie ^,^

 Dawid Podsiadło źródło:https://juwenalia.tvpw.pl/






Po Lao Che na którym trochę kropiło, po 21 miał się pojawić również wyczekiwany przeze mnie muzyk. Śmieję  się, że do 3 razy sztuka no i się udało. Dawid Podsiadło, dzięki genialnemu eventim pl nie miałam możliwości go zobaczyć na osobnym koncercie(nie żałuję powiem Wam), to chociaż teraz udało się. Trochę się opóźnił i mam wrażenie że przez to grał z 25 minut. Na prawdę...Powiem tak...jakoś na filmikach z YouTube bardziej mi się podoba wykonywanie na żywo niż..na żywo :D Może to kwestia tego, że zapanował przed Jego koncertem tak ogromny ścisk, niczym kurna na jakiejś światowej gwieździe...widać taką gwiazdą może już się stał. Podobały mi się jednak te wstawki w stylu elektronicznym jakie prezentuje nam np. Baasch. Nawet podobne ruchy ma jak Bartosz :)
Z zamyśleniem obserwowałam jak zmienia się podczas tych koncertów publika..na Farben Lehre, rozszalali 25 latkowie wymieszani z 15 latkami wkraczającymi w okres buntu..na Lao Che, bardziej stateczni ludzi po 30stce lub w Jej okolicach a na Dawidzie około same 15stki i cisnący bekę koło 30stki ludzie którzy już wyczekują T-Love, na którym chciałam zostać, ale zmęczona byłam ciągłym ściskiem, który potęgi nabierał z każdą chwilą, a jeszcze na Lao Che wiedziałam że zostanę, bo było mega. Podsumowując Dawid nie zawrócił mi w głowie swoim występem, tłum nastoletnich dusz krzyczących przenikliwym głosem rozdzierającej macicy na widok ładnego pana, zapadło mi najbardziej w pamięć. Co ciekawe na Jego koncercie, ludzi na rękach również nie zabrakło, ale jak patrzyłam po twarzach to raczej byli już wstawieni ostro ludzie, rodem z festiwalów disco-polo.

Wychodząc z festiwalu jakiś chłopak z chustką w kratkę zaczepia mnie i mówi" żałuj dziewczyno że wychodzisz ". Raz już T-Love widziałam, fajnie byłoby pośpiewać stare przeboje, ale byłam już zmęczona. Uśmiechnęłam się niewyraźnie i pojechałam do domu czekając na wyniki Eurowizji.

Dziś rano mam tylko małe siniaki na rękach, zdjęcia zrobiłam aż 3 w tym 2 na Lao Che, ale zaprezentowane tu zdjęcia pochodzącą z oficjalnej strony Juwenaliów, bo są na prawdę mega. Ilość fotografów była na prawdę spora, wszędzie się krzątali przez pierwsze 2 -3 kawałki. Na 3 się nawet załapałam :)

Z innych rzeczy to mogę się pochwalić, że wreszcie przyszedł w poniedziałek mój bilet na Wrocławski Festival. 3 tygodnie szedł mój bilet priorytetem-3 TYGODNIE!
Takie rzeczy tylko w eventim pl. Nie polecam, jeśli nie chcecie mieć ładnego kolorowego biletu(btw. liczyłam że będą napisy zespołów haha)

Na blogu jak widać dalej pusto i mało postów, komputer serwisował mi się i stąd żadnego postu w ostatnim tygodniu. Ale teraz jest gotowy i zwarty do walki z moją piśmienną weną :D

Na koniec łapcie trochę namiastki wczorajszego dnia, ale z innych koncertów Woodstocku :)

Enjoy!

xoxo




1 komentarz:

  1. Nareszcie zobaczyłeś Dawida!! Gratulacje :D no i jak zawsze boskie zdjęcia z bilecikiem <3
    Don_guraleska

    OdpowiedzUsuń