wtorek, 3 maja 2016

CONCERT - HANS ZIMMER

Rzadko się tak u mnie zdarza abym zdecydowała się wybrać na koncert prawie przed samym wydarzeniem. Bilet kupiłam niecałe 3 miesiące wcześniej. Miałam wątpliwości co do tego, czy wydanie prawie 3 stów...i czy na tyle podziwiam tego artystę i to jaki wkład włożył w muzykę światową jestem w stanie poświęcić? Otóż, tak. I nie żałuję..






Muzyczny spektakl, przez różne lata, które zaprezentował nam Hans wraz ze swoją ekipą, zdecydowanie zasługiwał na oklaski na stojąco, które miały miejsce na koniec koncertu, niespodziewałam się, że to będzie aż tak dobre i piękne. Bo to co wczoraj usłyszałam i zobaczyłam, to nie można nazwać zaje.istym, super czy fajnym. Jak dla mnie było to coś wspaniałego i magicznego..

Wyruszyłam z Wawy z małym poślizgiem tuż po 17 polskim busem, standardowo. Nie obyło się bez przepychanek i komentarzy "nowych", a że JAKTO tak się przepychać w tłumie można.. i nie pomogły argumenty, że jeżeli ma się bilet na dwie osoby to muszą one razem wejść...#mójkrajtakipiękny.
Mimo tego zamieszania, nie umknął mej uwadze mężczyzna po 30stce, na którego cały czas miałam oko, wyglądał jak nie nasz, ale jedna był..nasz :P Szkoda, że każdy z nas sam samotnie siedział..ale był niedaleko, to miałam dobry wgląd na sytuację :D


Dojechałam do Łodzi Kaliskiej po 19.15..punktualnie bardzo! Spora część ludzi wysiadła, a bardzo mało pojechało dalej do Wrocławia. Pożegnałam stęsknionym wzrokiem przystojnego nieznajomego i ruszyłam w stronę areny. Dało się już zauważyć i dostrzec kto zmierza na koncert.
Moje wszystkie przypuszczenia i śmiechy pod postacią" boże, nie ma to jak mieć problem czy na taki koncert ubrać się elegancko i założyć kieckę, czy nie ", niestety się nie sprawdziły, bo wszyscy byli ubrani elegancko, bez względu na wiek czy pewnie status społeczny- choć wszyscy wyglądali jak milion dolarów(no dobra,ja może ze 100 tysięcy) i jakby pracowali w korpo i zarabiali niczym jakiś Obama czy inny Tusk.


Na szczęście też wolałam się ubrać jak jakiś człowiek ogar a nie cebulak i miałam jasną koszulę dżinsową i ciemne spodnie.
Kobiety w pełnym makijażu, podtrzymywały swych drogich mężów i dzieci w garniturach aby nie potoczyły się i niepospadały w dół trybun. No właśnie. Ciągle mam w głowie chłopczyka, który był pewnie w podstawówce dopiero, ale z twarzą coś miał nie tak, jakąś taką..starszą ? :D I miał krawat niczym Harry Potter <3 uroczo wyglądał. Ale ojca to miał w chu przemądrzałego, ale mniejsza z tym.

Samochody ze sprzętem  :3 

Kontrola torebki przebiegła sprawnie:"Mamy jakąś żywność, picie"? Trzymam już w ręku korek i Jej oddaje, po czym z trumfalnym uśmiechem wyjmuję swój zapasowy i zakręcam butlę. Niestety, do kanapki się przyznałam i wylądowała w koszu.

Popatrzyłam trochę na Merch i myślałam że ceny będą bardziej wygórowane, ale koszulka standard 120 zł. Ciekawiło mnie bardzo jak mogą wyglądać np. koszulki takiego artysty. Myślę, że łażąc po mieście z taką, niewiele osób skapnęłoby się kogo uwielbiam. Od razu jak się weszło, cały hall był fajnie zadymiony, aż nie mogłam się doczekać jak zobaczę dym w środku Areny :D Ale kubki to ładne mają :3


Mknąc między ludźmi w sporym tłoku pomyliłam kierunki oczywiście, zgrabnie przypomniając sobie po 10 minutach, że mam bilet na lewą stronę sceny, więc ochoczo ruszyłam. Od razu mój wzrok przykuły hostessy stojące, panowie z Fosy elegancko ubrani w białe koszule, dziewczyny również, co na prawdę było miło widzieć, a nie w tych swoich żółtych kubraczkach.
Przemknęłam przez kotarę by ujrzeć zamgloną halę. I zgłupiałam. Jak zwykle. Na Muse 4 lata temu również zgłupiałam, ale sobie sama poradziłam.. ale teraz wolałam dopytać starsze małżeństwo, które potem siedziało rząd wyżej ode mnie.
Błędem w arenie i problemem myślę dla wielu są oznaczenia rzędów, znam cyfry rzymskie, ale i tak zawsze się głowię, czy na pewno dobrze myślę. A więc sądzę, że powinny być normalnymi liczbami zapisane..i schody..tak jak jak w kinie, powinny być podświetlane, bo niestety było to uporczywe gdy w czasie koncertu ktoś zapalał ostro świecącą latarkę ze srajfona.

Miejscówa ma :D Sory za rozmanie, ale no wczoraj mój aparat się nie popisał.. :D

Nie obyło się bez afer, bowiem siedziałam w miejscu gdzie był rząd krzesełek po 3 miejsca, koło mnie usiadła trochę starsza ode mnie parka. Gdzie ktoś się zaczął z nimi kłócić że mają nie te miejsca - W TRAKCIE KONCERTU, te krzyki taak mnie wkurzały i świecenie po oczach w celu sprawdzenia czy na pewno dobrze siedzą..oczywiście racja była po stronie pary i wielkie przepraszanie..ogólnie to jakieś zamieszanie dziwne było, bo nagle zrobiło się kilka wolnych miejsc na płycie i kto chciał z trybun to mógł sobie na płytę przejść... podsłuchując parę po mojej lewicy stwierdziłam w myślach, że zgadzam się z nimi, mało zobaczyłabym przez setki głów przede mną, a tak, to chociaż widzę praktycznie wszystko.

Około 10 minut przed rozpoczęciem rozglądam się i paczę w prawo, widzę stojące hostessy z długimi nogami i pełnym makijażem, nerwowo kręcącą się kobietę..po czym wychodzi zza kotary Rafał Maślak- mister Polki 2015 ze swoją dziewczyną..potem widzę Martę Żmudę-Trzebiatowską, Natalię Kukulską, A.Kwaśniewską i Michała Szpaka. Pewnie znalazłoby się więcej osób, ale ich pewnie nie znałam...cóż, śmieszne uczucie siedzieć koło vipowskiego sektora i widzieć robione zdjęcie na żywo Rafałowi a potem na Jego fejsie ;)




O 20.05 zaczął się koncert. Przedtem z megafonu zostaliśmy poinformowani że nie wolno nagrywać ani robić zdjęć..oczywiście większość się dostosowała, biorąc pod uwagę średnią wieku 30+. W pewnym momencie robiłam pod koniec taką serię zdjęć bo nic mi nie wychodziło, że chyba słyszałam jak jedna kobieta mi uwagę zwraca, ale było tak głośno, że nic nie słyszałam :D No i jeszcze powiedziano nam, że będzie jedna 20minutowa przerwa. Uśmiechnęłam się do siebie, bo wierdziałam, że będę po raz pierwszy w życiu na tak długim koncercie. Nie byłam na McCartneyu który grał 3 godziny, ale jestem na Zimmerze! Bosko.

34 utwory zagrane na żywo z 17filmów.. już samo to jak się to czyta, robi wrażenie. Najbardziej czekałam na klasyki typu utwory z Gladiatora, Piratów, Incepcji i pięknego Interstellar <3 W kolejności grania, wyglądało to tak:

1. Wożąc Panią Daisy - 1 utwór
2. Sherlock Holmes - 1 utwór
3. Madagascar - 1 utwór
4. Crimson Angel - 2 utwory
5. Gladiator - 4 utwory
6. Kod Da Vinci- 1 utwór
7. Król Lew - 4 utwory
8. Piraci z Karaibów - 4 utwory


20minutowa przerwa.

9. Prawdziwy romans - 1 utwór
10. Rain Man - 1 utwór
11.Człowiek w ogniu - 1 utwór
12.Cienka czerwona linia - 1 utwór
13.Niesamowity spider-man2 -1 utwór
14. Mroczny rycerz - 2 utwory
15.Aurora- pamięci ofiar - warto przypomnieć, że po strzelaninie w kinie w 2012 roku podczaj nocnej premiery filmu Mroczny Rycerz Powstaje w centrum handlowym"Aurora Town". Hans napisał ten utwór na pamiątkę, w hołdzie ofiarom, a cała sprzedać z mp3 została przekazana rodzinom ofiar.
16. Interstellar - 5 utworów  w tym moje ukochane Cornfield Chase <3
17. Incepcja- 3 utwory. Co do Incepcji, to ze zrozumieniem filmu jest u mnie tak jak z Dniem Świra - wiele osób traktuje to jak komedię, a tymczasem jest to dramat.. a Incepcję? Muszę dojrzeć żeby ją właśnie zrozumieć, ale po jednym obejrzeniu, wiem że to genialny film..


Czy miałam ciarki? Oczywiście że miałam. Włos się jeżył na głowie. Tak jak reszta ludzi w kluczowych momentach, najsłynniejszych utworów, po "Piratach" czy "Gladiatorze", który jest u mnie w czołówce filmów.

Jak jeden z portali przyznał, wydarzenie to było show multimedialnym. Fantastyczna gra świateł..przed bisem białe światła latające po całej hali, gdzie niektórzy zbierali się już do wyjścia..
Telebimy były włączane w momencie przemówień Hansa. A mówił nie mało. Co prawda rozumiałam z tego może 0,5 na 3, ale COŚ było ;) Opowiedział m.in o współpracy z Tonym Scottem, o tym jak miał ochotę podprowadzić obraz Mona Lisy, ale wystraszył się muzealnego strażnika, ale np. też o tym jakie piorunące wrażenie zrobił nam nim Luwr podczas pracy nad Kodem Da Vinci.

                                 Baron z ręką ku górze z prawej. Nasz ziomuś :)

"Każdy muzyk zasługuje na to, żeby napisać dla niego koncert. Uznajmy, że jest  to taki mały koncert wiolonczelowy napisany specjalnie dla Tiny". A kim była ta Tina? Jak wspomniałam bodajże w poprzednim poście to była wiolonczelistka, grająca na instrumencie elektrycznym, zbliżony do wiolonczeli..popis dała bardzo ekspresyjny i jedyny w swoim rodzaju. Tak samo jak perkusiści, oni to made my day :) A końcowe wykrzyczane tuż przed przerwą"He`s a Pirate" zostało pokryte sporymi brawami.

Jak już mówiłam wcześniej, pierwsza część była spokojniejsza od drugiej.. miała w sobie elementy disko, trudno dostrzegalne, a druga podobała mi się zdecydowanie bardziej. A to za sprawą większej ilości kawałków typu elektro, kiedy usłyszałam jak Hans mówi to słowo, wiedziałam że będzie bomba. No i była. Bo na scenie ze swoją gitarą wyszedł genialny Aleksander Baron z Afromental. Cholera, co za show zrobił. Rozglądając się wokół siebie, widziałam ziewających ludzi, a ja siedziałam jak osłupiała i myślałam, boże ja chcę na Jego koncert jeszcze raz i troche nagrywałam ten moment. Coś pięknego.
Według portalu onet.pl Aleksander zastępował w Łodzi i Krakowie zastępując słynnego Johnnego Marra. Co by nie mówić taką gwiazdę jak Johnny też chciałoby się zobaczyć, ale Aleks, podołał świetnie.

Przed "Mrocznym Rycerzem", znów była przemowa, jak przed każdym nowym filmem i muzyką do niego, Hans opowiadał o tym, jak trudno im było pogodzić się i całej ekipie filmowej również z przedwczesną śmiercą Heath Ledgera- zagrał Jokera.

Kilka profesjonalnych zdjęć z onet. i naszemiasto.pl:








Piękna Tina! :)

 Jedno jest pewne- z Zimmerowej osobowości płynie taka pozytywna energia..z twarzy to ma takie połączenie niemca z anglikiem, ale taki serdeczny gość, uśmiechnięty, żartujący, kochający to co robi, komunikujący się ze światem za pomocą muzyki.
Wraz ze swoim młodym składem, chórem, przegenialnymi chińskimi skrzypaczkami które pewnie zrobiły " made my day" większości obecnych, ubrane w czarne w kuse stroje z długimi włosami, robiły ogromne wrażenie. W Ergo Arenie, czyli na 1 koncercie w naszym kraju, Hans wspomniał"Musisz mieć jednego Polaka. Inaczej nie zrobisz dobrej muzyki filmowej. To co uwielbiam w Polakach to podejście do muzyki filmowej - nie rozróżniacie gatunków, dla Was, to po prostu muzyka" :)

Ogólnie orkiestra była bardzo międzynarodowa. Z różnych państw Europy, Azji czy Afryki..to wszystko tworzyło magiczną całość.
Sekcja instrumentalistek, skrzypaczek, wiolonczelistek i perkusistki- omg, napatrzeć się na nią nie mogłam jak waliła w bębny, nawiązywały do stylizacji rockowej co tu dużo mówić.
Hans połączył w swoim "Live On Tour" - bo taką nazwę nosi trasa koncertowa, wyruszyliśmy w muzyczną odległą podróż. Łącząc grę na pianinie, perkusji, gitarze elektrycznej.

Co nieco teraz o ludziach występujących:



Czytając opinię ludzi, widzę  że są podzielone, widać że i w Gdańsku ludzie wychodzili przed bisem, a przecież nie mogło zabraknąć na setliście tak wybitnego utworu jak "Time". Koncertowi Janusze spoźniali się na koncert i po przerwie również.. ale dobre jest to, że większość zachowywała się na prawdę jak przystało.
Na koniec czytałam jeszcze napisy końcowe, gdzie były imiona i nazwiska wszystkich występujących...patrzyłam jak tłum się w szybkim tempie rozchodzi, a ja nie miałam ochoty wychodzić. Z powodu ciepła panującego w hali a zimna na zewnątrz..- ubrałam się dość ciepło, bo ostatnio jak byłam to zmarzłam. Zamyślona wraz z tłumem szłam w kierunku dworca by spędzić 2 godziny w oczekiwaniu na autokar, oglądając zdjęcia i filmiki..wspominając..i podziwiając tego wielkiego artystę.

A teraz nieco fanowskiego stalkerstwa z profilu skrzypaczek, ogólnie to jak zajrzycie na ich profile to większość hasztagów to #foodporn i przepyszne polskie jedzenie, pierogów też nie mogło zabraknąć. backstagggee! ;) PS. Ktoś tu chyba był w rossmannie ^,^







Ledwo co setę zmieściłam na jednej stronie. Estetyka moja poziom -500, ale ważne że jest :D No i żal że w metrocafe gazetce nie pisali nic o koncercie, a piszą o jakimś tam Rodzie Stewardzie ;) 

Może nieprzypadkowo wczoraj właśnie leciał w tv.  Gladiator i go słuchałam podczas pisania recenzji..nastrajałam się ..co by nie mówić, nie żałuję że się wybrałam. Depresja oczywiście jest i trzyma się dobrze! Z chęcią wybrałabym się ponownie na taki koncert, może za mniejszą kwotę, ale jednak. Po cichu liczę, że jednak zostanie wydane jakieś  dvd z tej trasy, a może już jest, muszę zagłębić się w ten temat.

Na moim profilu na razie 2 filmiki się pojawiły, a mam nagrane 3. Pierwszy to jest z Piratów z Karaibów wraz z przemówieniem Hansa, drugi to Gladiator(chyba, poprawcie mnie jak nie) i trzeci filmik, druga część po przerwie 20minutowej elektro wraz z Baronem który jest tym z gitarą po prawej uprzedzam, a filmik dodam dziś wieczorem, ponieważ idę zażywać świeżego powietrza i pokorzystać z pogody na rower jak pół Polski ;)

Słoneczne pozdrowienia z koktajlem z kiwi i Enjoy! :D

xoxo


Łapcie link do moich wypocin - cyk
I link do krótkiego artykułu o Aleksandrze pyk






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz