czwartek, 3 marca 2016

IMAGINE DRAGONS live at Cinemas

Szczerze mówiąc, bardzo rajcują mnie kinowe koncerty- tym bardziej gdy są robione na skalę światową i na całym świecie oglądają je miliony ludzi w tym samym czasie. Podniecająca myśl ! :D




A tak ogólnie mówiąc, to już samo genialne jest to, że w kinie można spotkać ludzi i poczuć się jakby się tam było na żywo. Ludzie w koszulkach z nazwą zepołu, ubrani na czarno, to coś co charakteryzuje fana ID.

Koncert na kinowym ekranie z trasy Smoke&Mirrors zapowiadany był już od dłuższego czasu. Na ekranach Atlas Areny wyświetlana reklama na telebimach była świetną reklamą. Koncert odbył się w Kanadzie, Toronto 4 lipca 2015 roku. Sam zespół narodził się w Las Vegas, więc wiadomym byłoby gdyby to było najlepsze wydarzenie w ich życiu, ale zespół wybrał inne miasto na nagranie koncertowego dvd.


Wokalista w czasie koncertu wielkokrotnie powtarzał, że z całej trasy wybrali tylko jedno miasto które bardzo ponoć kochają i uwielbiają ludzi którzy w nim mieszkają.

Zespół otworzył show jak zwykle genialnym intro, od którego aż głowa pęka, bo chce się już zobacztć hasających chłopaków na scenie, muzyka wzmagająca ciśnienie i chęć zerwania kotary, która po chwili spadła.





Koncert rozpoczęły Shots i Trouble, dwie bomby z drugiej płyty, by za chwilę przejsć do pierwszej płyty Night Visions. Po kilku utworach, tak samo jak w Łodzi, rozbrzmiało genialne Forever Young w akustycznej wersji, gdzie cała Air Canada  Center została rozświetlona tysiącami (15 tys) komórkowych światełek( i stała się jasność! ).  Na tym utworze(z tego co dobrze pamiętam, albo tuż po nim, Dan zasiadł na środku wybiegu po turecku i przez chwilę rozmawiał do fanów, niebiańsko się uśmiechał, by za moment się położyć na scenie i odśpiewać kawałek Hopeless Opus(hokus pokus jak moja koleżanka mówi :P ) którego nie pamiętam, ale PAMIĘTAM, że uświadamiałam koleżankę, jak trudno jest śpiewać na leżąco, na plecach, jak słabo pracuje przepona i inne organy. Rzadko się zdarza aby wokalista kładł się na wybiegu i śpiewał, a tu proszę, wiedziałam że stać go na to!

Ogromnie się cieszę i ciarki przeszły mi niczym w lutowy mroźny i deszczowy łódzki dzień, kiedy usłyszałam ponownie Bleeding Out i Demons, włoski stały wczoraj na warszawskim Ursynowie i pewnie nie tylko mi. A fani? Fani stworzyli na Its Time akcję w postaci karteczek z napisem" I`m never changing who i am, gdzie śpiewali solo.

Na bardzo rytmicznym i żywiołowym I Bet My Life scena rozbłysła w niebieskie lasery, a tuż po nim kultowe i komercyjne Radioactive, gdzie wszyscy członkowie walili w swoje bębny.
Na koniec spadające liście wśród kawałka The Fall..

Scena wydała mi się być za mała jak na energię i osobę jaką reprezentuję sobą Dan. To człowiek wulkan, ma niespożytą energię w tym szczupłym, ale wysokim ciele(193cm)
. Ma 29 lat i od małego wiedział że chce się poświęcić muzyce, w wieku nastoletnim był fanem Nirvany, a Jego ulubiony kolor to..niebieski <3 (jak mój :))  Aczkolwiek fryzura Dana z tego koncertu nie była najlepszym wyborem, w Łodzi była średnia, a najlepsza to ta z teledysku Gold :)




Dan dziękował fanom za to, że to ogromnie wiele dla nich znaczy, żewychodzicie z domu, przychodzicie na spotkanie z nami by nas posłuchać, bo po prostu lubicie naszą muzykę.

Po raz kolejny przekonałam się do piosenki On Top Of The World, gdzie ognia tej piosenki, płyta totalnie nie oddaje, to trzeba na żywo poczuć, albo na koncertowym dvd :)

Ucieszyłam się, że zawarli w 80 min. kinie kawałek z 2 płyty nie grany na trasie chyba, czyli Friction. Na płycie znowu dla odmiany, jest to petarda, a tymczasem na żywo zwyczajnie przerost formy nad treścią, zbyt walecznie, zbyt rockowo.

Kanadyjscy fani nie okazali się zbytnio ruchliwi i krzykliwi. Wielokrotnie z koleżanką rozmawiając po seansie stwierdzałyśmy, że takie video z Łodzi to byłoby coś! Zespół na który czeka się cholerne 5 lat, to dopiero musi być ekstaza wśród fanów, a taka Kanada? Dla nich to chleb powszedni jak dla mnie Happysad czy inny Łąki Łan pod nosem i rzut beretem.

Na koniec łapcie trailer dvd  i kinowe"Gold" które wrzucili na promocję (haha prawie jak w Lidlu!).

Ps. Tak, jeszcze bardziej zakochałam się w tanecznych ruchach Reynoldsa >.<

Enjoy, jutro piątunio a potem już tylko weekend i całe 23 dni do świąt wielkiej nocy :) !

xoxo!







Tylko na początku ma to swój urok

Teraz nie możesz odróżnić fałszu od prawdy
Komu możesz zaufać?



1 komentarz:

  1. Nigdy nie oglądałam kinowego koncertu, aż jestem ciekawa. :D

    OdpowiedzUsuń