niedziela, 10 stycznia 2016

My music plans and concert buddies

Mamy już 10 stycznia, za 5 dni będzie połowa stycznia, a niedawno świętowaliśmy Nowy Rok, ale ten czas pędzi. Nowy Rok, nowe muzyczne plany wszystkich koncertowiczów i ludzi którzy kochają muzykę. Nie inaczej jest ze mną!



Wczoraj próbowałam zagadać do dwóch osób( które względnie, byłyby zainteresowane dwoma koncertami, na które mam zamiast kupić bilety ) ale nie okazały takowego zainteresowania.
Z racji tego, że oba koncerty będą miały charakter nieco spokojnieszy i siedzący wymiar, nie obawiam się tego, że będę musiała sama na nich przebywać w razie czego, a nuż się pozna nowe osoby ? :)

Pierwszy koncert tego roku który mam w planach to Three Days Grace w Progresji, gdzie bilet już jest w drodze i zapewne w poniedziałek bądź wtorek go ujrzę i wreszcie dotknę!

Drugi koncert tego roku, ten o którym wcześniej wspominałam, to legendarny basista Peter Hook and The Light ze swoim projektem w Stodole 30 stycznia. Sobota, idealny termin. Czemu koncert muszą w Polsce odbywać się w poniedziałki lub środy !?  :(
Wiadome jest, że większość osób idzie przeważnie na to, aby usłyszeć kawałki Joy Division( w tym ja, haha :))

Następnie trzeci mam w marcu, słynne amerykańskie smoki, na których występ polscy fani (w tym ja), czekają od 2010 roku! Można by rzec, że są prawie tyle słynni na rynku muzycznym co zespół Hurts. Bus został już wykupiony i wraz z koleżanką ruszamy o 8.30 w męczącą, satysfakcjonującą podróż! Powrót mamy o 2.35 także do domu zajadę zapewne na 6 coś, więc chyba nie będę kłaść się spać nawet, bo trzeba będzie zaraz normalnie funkcjonować w dzień D:

Czwarty koncert tego roku, to oczywiście wspomniani wcześniej panowie z Hurts.

Nie wiem czy jestem w stanie pokonać polski psychofanizm płci żeńskiej do tego zespołu i czekać od 8 rano przed torwarem, bo chyba nie dam rady zdobyć barierek i jednak wybiorę się pod halę około 17. Biorę tę nadzieję pod uwagę, że pare lasek zemdleje i będziemy brnąć do przodu co raz bliżej i bliżej... :D

Piąty koncert tego roku mam zaplanowany na 1 maja, z racji że to dzień wolny o pracy więc super się złożyło. Jest to jeden z tych dwóch koncertów zaplanowanych i o którym na początku wspominałam że jeszcze nie mam biletu ale...będe mieć :P W Łodzi bowiem wystąpi cudowny niemiecki kompozytor muzyki filmowej, najsłynniejszy zarazem Hans Florian Zimmer.
Na dziś mam zaplanowe obejrzenie kolejnych 3, bądź nawet 4 filmów z Jego muzyką do filmów. Na pewno to będzie Interstellar, gdzie muzyka po prostu mnie przeszywa na wskroś, jest tak piękna - sami posłuchajcie zresztą tutaj

Szósty koncert na który planuję pojechać to David Gilmour we Wrocławiu. Tego Pana chyba nikomu nie trzeba przedstawiać, a więc tego nie uczynię tym samym haha ;) Przypuszczam, że ceny biletów będą kosmicznie wysokie, albo do zniesienia- na co liczę! Myślę, że jak na takiej rangi artystę jestem w stanie wydać około 2stów, skroro na znacznie mniej słynnych Placebo, krążyłam wokół tejże ceny.
Oczywiście chcę usłyszeć kawałki z Jego rodzimego zespołu i na niego z niecierpliwością czekam( w dalszym ciągu przeżywając do że nie wybrałam się na genialny koncert Rogera Watersa którego miałam"pod nosem"), ale i na Jego kawałki z solowych płyt, które bardzo przypadają mi do gustu.
Sprzedaż biletu ruszy w drugiej połowie stycznia, więc tuż tuż i muszę być bardzo czujna, a więc zapisałam się do newslettera na ebilet.
Szkoda, że nie mam znów żadnej osoby która byłaby chętna ze mną pojechać. Fajnym pomysłem byłby 3 dniowy pobyt we "wroclove", ponieważ nigdy tam nie byłam... ale życie jak zwykle jest brutale i "nikt nie ma pieniędzy".

W tamtym roku jak i również w tym, chciałam pojechać na mecz, chociaż jeden w Krakowie naszych piłkarzy ręcznych na Euro 2016, ale ...oczywiście nie mam z kim. Dlatego w poszukiwaniu płci męskiej, nieukrywam że jest dla mnie ważne aby lubił sport, a przynajmniej jedną z dyscyplin którą ja kocham- czyli siatkówkę. Najlepiej jakby lubił ogółem wszystkie ekhm :D

Na koniec przytoczę Wam pewien ciekawy amerykański artykuł napisany przez jedną z koncertowiczek Vanessę. Nie wszyscy posiadają facebooka, a więc przetłumaczę Wam co tam było napisane.

Co tylko moi koncertowi kumple rozumieją ?

Jeśli jesteś umierającym fanem muzyki, na pewno ciągle spotykasz się z pytaniem"Znowu idziesz na kolejny koncert?". Tak, odpowiedź zawsze jest taka sama. Dlaczego ludzie wciąż kontynuują to pytanie jak mantrę, jakby nie znali tej cholernej odpowiedzi na nie, a ona jest przecież oczywista. A Ty wiesz, że Twoi koncertowi przyjaciele tylko to zrozumieją, nikt inny poza tym kręgiem, ze "zwykłych, normalnych ludzi".
Jest jedna rzecz na tym świecie, która tak łączy fanów muzyki, zespoły i wszystkich ludzi wokół kiedy ze sobą przebywają w jednym miejscu.
Ludzie ze Stanów..ludzie z innych krajów, których nigdzie więcej nie spotkasz w swoim życiu, ludzie których widzisz raz na rok, tylko dlatego że dzielicie pasję do tego zespołu. Muzyka jest rzeczą uniwersalną, mocną i odpowiedzialną, którą można porównać do rodziny.

Rozważając otwarcie tego listu, mam na myśli dotarcie do osób które nie chodzą na koncerty.
Wiem, że nie zmienię Twojego umysłu, ale mogę zmienić Twój sposób postrzegania na nas i na naszą pasję, na którą możemy chodzić non stop i nam się nie znudzi.
Wszyscy w życiu wybieramy swoją drogę. Jedni poświęcają się rodzinie, drudzy bawią się w korpodzieci z mordoru i nie mogą żyć bez pracy mimo że umierają w niej i jej nie lubią, inni podróżują, bo kochają to.

Opublikuj ten post, jeśli czujesz taką potrzebę podzielenia się z ludźmi swoją miłością, a ten list na pewno im pomoże. 

Drogi świecie!

To są rzeczy które rozumieją tylko moi koncertowi kumple:

1. Tak, mogę wydawać ciężko zarobione pieniądze na coś innego niż koncerty. Ale nie chcę!
Wielu ludzi wydaje swoje na niezliczone ilości torebek, buty, modne torebki, samochody, kluby imprezowe, obiady ze znajomymi. Koncerty nie są wyalienowane w tym świecie, to nie jest inna rzecz! Dla mnie koncert i wspomnienia z nim związane są równie cenne jak dla Ciebie biżuteria, czy modny ciuch, albo jeszcze elektroniczny gadżet do samochodu czy domu. Koncerty powodują że jestem szczęśliwa, mogę sie zapomnieć i to jest bezcenne.

2. Tam jest coś więcej niż tylko koncert i muzyka. To spotkania z ludźmi, dla których dystans między sobą między miastami, ogranicza nas do spotykania się tylko na tych wydarzeniach i nie mamy możliwości spotykania się ze sobą ze względu na obowiązki w swoich miastach. Dzięki temu, mamy świetnie wypełniony czas oczekiwania przed halą, areną, stadionem wypełnionym wieloma rozmowami na swój temat, dowiedzenia sie co u kogoś słychać. A jednak i tak wszystko sprowadza sie do koncertu i uwagi na tym żeby jak najszybciej dobiec do sceny.

3.Iść na koncert z osobą która kocha muzykę i dany zespół, jest całkowicie innym odczuciem dla tej osoby jeżeli idzie z osobą która nie jest tak zafascynowana. My fani, znamy maniery zespołu i ich poszczególnych członków, kochamy ich i znamy od podszewki, wiemy po prostu co się dalej na scenie wydarzy. Nawet jeżeli to bedzie nasz drugi, piąty czy dwunasty koncert danego zespołu na tej samej trasie, to nie ma dla nas znaczenia. Nie mogę się doczekać następnego i następnego. Ty nie masz nic do gadania, tak i tak pójdę.

4. Dla wielu z nas pewni artyści i ich muzyka weszły do życia w odpowiednich jego momentach. Może być to cokolwiek, ukończenie szkoły, rzucenie pracy, rozpoczęcie nowego związku, może być to jakakolwiek sytuacja, a muzyka wciąż nam towarzyszyła. Ty możesz tego nie wiedzieć, ale "my concert buddies" wiedzą co dla mnie znaczą pierwsze dźwięki którego kawałka. Który song może zostać moim soundtrackiem życiowym.

5. Jeśli lubisz lokalny biznes, lub najnowsze trendy, lub znajdziesz osobę niepełnosprawną w potrzebie - będziesz ją wspierać, bo czujesz taką potrzebę. Z nam nie jest inaczej i to samo robimy z naszymi zespołami, wspieramy ich finansowo. Lubię ich muzykę ? Kupuję płytę i kupuję bilet na koncert. Kocham to co wyczyniają na scenie i to że każdy myśli że się patrzą właśnie na Ciebie kiedy stoisz na płycie. Proste. 
Jestem dumna ze swoich artystów, że tworzą super muzyką a ja jestem ich częścią.

6. Koncerty to rzecz wciągająca, uzależniająca jak nartkotyk czy alkohol. Są rzeczy złe dla zdrowia, to złe używki, które psują Ci organizm. Moją używką są koncerty. Mogłam wybrać wiele gorszych rzeczy, jak okradanie sklepów, zabijanie ludzi, branie czego popadnie. Mogę robić wiele w życiu rzeczy żeby zobaczyć swój zespół na żywo. Mogę sprzedać swoją smutnie na mnie spoglądającą ukochaną kolekcję książkę(okey, płyt chyba jednak nie), po to by wybrać się na show. Ale tak, jestem uzależniona, jestem uzależniona od muzyki, od znajomych których styl muzyczny nakręca mnie by się do nich upodobnić. Muzyka jest w centrum mojego zainteresowania.

7. Ludzie z którymi idę na wydarzenie i potem jest już po wydarzeniu, powodują, że mogę być sobą. W normanej szarej rzeczywistości, każdy z nas bez wyjątku przybiera maskę, by następnie w domu w swoim zaciszu ją zrzucić. Znajomi mnie rozumieją i wiedzą co czujemy po koncercie, ten muzyczny dziwny orgazm, to zmęczenie które powoduje że przez następne 2 tygodnie będziemy zachowywać się jak na haju i będziemy bardzo spokojni i bardzo cicho, Będziemy w depresyjnym stanie którego nie można lekceważyć. Znajomym nie musze tłumaczyć tego, oni to wiedzą.



8. Wszyscy mamy swoje priorytety w życiu i to jest bardzo w porządku. Jeśli ciągle dzielisz się przypuśćmy na facebooku, czy nawet w normalnych rozmowach z ludźmi o tym że Twój ukochany bobas zrobił swoją drugą kupkę w życiu, albo że właśnie  kupiłeś sobie świetne nowe słuchawki, a może nowy samochód, albo bajerancką felgę i najlepszą w mieście- świetnie, wspieram Cię w tym i nie mam nic do tego i vice versa proszę i uszanowanie mnie i moich decyzji.  Zostaw dla  siebie negatywne komentarze a propos mojego muzycznego życia i tego, że kupuję biografie artystów jak napalona Elizka na swojego Trybsona. Jeśli nie chcesz widzieć tego że sie dzielę swoją muzyką i wrażeniami o tym jak minął koncert w social media -to po prostu przewiń w dół lub przestań mnie śledzić, jak ja pare ze swoich znajomych którzy mnie denerwują :) 
Nie ingeruję za bardzo w życie innych, co robiłeś, dlaczego tam idziesz, przecież to Twoja sprawa a mi nic do tego. Każdy z nas ma swoje życie i sam sobie na to zapracował. Chcę po prostu żebyś uszanował/ała to, że lubię to robić i będę to robić, mimo negatywnych komentarzy bliskich mi osób.

Ps. Na koniec dzisiejszego postu - niektórzy nie mogą wytrzymać bez telefonu sekundy, nie zniosą tego, że zapomną zabrać ze sobą telefon do pracy itp, bo np muszą sprawdzić fejsa czy inną marną rzecz, lub wykonać telefon do ukochanej osoby, bo przecież już pewnie o nas zdążyła zapomnieć! Moim odpowiednikiem telefonu jest mp4, bez której czuję się jak bez ręki kiedy wsiadam do komunikacji miejskiej i przechodzę między ludźmi. Np...wczoraj bez ręki jechałam, bo bateria padła, a książkę skończyłam czytać :D

Na dziś macie relaksacyjnego Zimmera.

Enjoy!

xoxo


3 komentarze:

  1. Wstyd się przyznać, ale w sylwestra wyglądałem tak jak na tej grafice :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No serio. Nic ciekawego. Zostałem w domu :D

      Usuń