niedziela, 31 stycznia 2016

CONCERT - PETER HOOK & THE LIGHT

Ostatni koncert w tym miesiącu i drugi zarazem już za mną. Pójście na koncert kolesia który jest w wieku mojej mamy i dwa lata starszego od mojego taty i fascynowanie się Jego osobowością, to kurna jakaś absurdalna rzecz! Jak tak można!



Na pewno nie jest to tajemnicą, że jakąś gigantyczną fanką tego artysty nie jestem. Ani zespołu który stworzył, ani słynnego zespołu który już ma za sobą. Nie uważam też, że jest do zespół depresyjny, a słucham go z przyjemnością. Fakt, teksty nie są optymistyczne i nie włączam ich płyt kiedy mam nastrój pt."boże, dzisiaj podbiję świat!"


Na koncert postanowiłam się wybrać bardziej z chęcią zobaczenia legendy, tak samo jak mam chęć na The Cure, bo to również legenda, aczkolwiek nie wiem co musiałoby się stać żebym się wybrała..
Pojawiłam tuż przed godziną 19, bo wiedziałam, że ze świeżym wzorkiem na ciele, nie mam co się pchać dla własnego bezpieczeństwa w bliższe sceniczne rewiry.
Dotarłam na miejsce i  od razu można było rozpoznać ludzi którzy idą w stronę klubu Stodoła, ale i tak najmilsze mam wspomnienia z momentu kiedy tłumy depeszowców szły przez most Poniatowskiego na koncert :)

Przejrzenie torebki, zajęło 5 sekund, gdyż nie miałam za wiele do pokazania, od razu oznajmiłam że żadnego piciu i jedzenia, tylko aparat cyfrowy i miła Pani puściła mnie przodem szybkie skanowanie biletu i uff, jestem już w holu rozglądam się i wypatruję jakieś znajome osoby. Ale nie widzę. Myślę o koleżance która jest na koncercie ze swoją koleżanką i stoi pewnie przy barierkach.
Wchodze na salę...i gdyby nie to, że mam tatuaż, to pewnie stanęłabym w tym drugim rzędzie i byłoby okey. Bo jak na 30 minut przed koncertem to było malutko ludzi, co mnie zdziwiło.
Zdziwiła mnie również średnia wieku, bo była pewnie ona 35+, co mi na prawdę nie przeszkadzało a wręcz poprawiało humor.

Na samym koncercie może ujrzałam z 5 telefonów nagrywających? Widać że każde pokolenie rządzi się swoimi prawami i nagrywaniem koncertów, a mi ta mała ilość telefonów w górze jak najbardziej pasowała.

Stwierdziłam również że więcej było płci męskiej niż żeńskiej, nie wiem dlaczego. Może to kwestia tego, że płeć męska ma większe predyspozycje do popadania w depresję wg. ostatnich badań.


Zdjęłam z bólem serca swój płaszcz i zawiesiłam na torbie, gdzie pod koniec to już prawego ramienia nie czułam z bólu ciężkości praktycznie, ale chociaż wolne łapki miałam.

Sprawdziłam stan ramienia - mój poziom zaawansowania w owijaniu sobie folijką ramienia doszedł do poziomu -500 a więc pomarszczyła mi się i bandaż wspomagający lekko ssunął, co mnie wkurzyło totalnie, ale nie chciało mi sie go poprawiać. Trudno. Widziałam delikatne wystające kreski ze skóry i przyglądałam im się w świetle żółtych i czerwonych reflektorów. Pomyślałam sobie, kurczę jak to będzie wyglądać kiedy te strupy zaczną sie robić. Na szczęscie nigdy nie miałam tendencji do zdrapywania strupów sobie więc nie będę mieć z tym problemu.


Chwilę po godzinie 19.30 przygasły światła. To dobry czas na koncerty, czemu nie mogą się tak wcześnie odbywać :/
Gig sam w sobie dzielił się można powiedzieć na 4 partie.
W 1 partii grane były kawałki New Order
W 2 partii zaczęły się kawałki Joy Division
W 3 parii dalej była kontynuuacja JD
W 4 partii czyli to już Encore w sumie poleciały 3 największe z pewnością hity Joy Division czyli energicznie i z przytupem Digital, Transmission, Love Will Tear Us Apart.

Występ sam w sobie mi sie podobał, pełno ludzi z bluzkami JD i ze zdjęciami Curtisa, dwóch kolesi z kurtkami i napisem styłu HATE.
Trochę smutno mi było samej tam stać, ale w tłumie na koncercie, sam nigdy nie jesteś. Znalazło się wielu ludzi którzy przyszli sami..w większości to była płeć męska
Na pierwszy ogień poszły kawałki z Closer a nastepnie z drugiej płyty czyli Uknown Pleasures.
Nie ukrywam też, że jak na starszego Pana, to werwa w głosie pozostała i genialne wywijanie na gitarze również. Warto wspomnieć że w latach 80-tych był jednym z najlepszych basistów, a teraz? Teraz tylko fani o tym pamietają.




Peter jak tak patrzy się na niego spod sceny, to widzi się skromnego człowieka, który nie wygląda na takiego, który napisał książkę o swoim byłym zespole a w szczególności zapisałby się w historii muzyki brytyjskiej. Ubrany w obcisły biały t-shirt, podkreślał tors, ruszał się wokół mikrofonu jak kolega sprzed lat i zarażał energią. Nie jest to raczej typ zachęcający i tego stylu energia "klaszczcie! skaczcie!", tylko w stylu" miło by mi było gdybyście  dali coś od siebie. No i publiczność dała, dała dużo. A Hook odwdzięczył się na koniec ściągnieciem koszulki, obtarciem nią twarzy z potu i rzuceniem w rozgrzany tłum.

Kurtka z Hate w realu..
.. i filmie Corbijna






Nie żałuję, że poszłam na koncert, choć pewnie to nie wyszło na dobre mojemu wzorkowi i dziś ma rest day. Podobały mi się zmieniające się światła na scenie, podobała mi się oczywiście gra perkusisty i spowalniające brzmienie perkusji właśnie i gitar na końcach kilku kawałków.

Po koncercie udałam się w stronę metra. Zaczepił mnie kiedy stałam przed pasami koleś, wiek - koło 30stki, trudno mi ocenić, czy był wstawiony, no może trochę.
-Hej przepraszam, wiesz może gdzie tu jest jakiś sklep gdzie można kupić jedzenie, bo jechaliśmy z rodzinką samochodem, ale wiesz, człowiek tak na boki się nie rozgląda
-Hm, jak pójdziesz pare metrów, to po lewej będziesz mieć spożywczy, a jak będzie zamknięty, to po prawej masz pub, może na wynos też coś dają.
-Okeey spoko, jesteś taka miła, stąd jesteś?
-Dzięki, spod Warszawy
-Aha, a to na imprezę pewnie gdzieś się wybierasz? - nie wiem poczym to wywnioskował kiedy ledwo żyłam po całym tygodniu i moja cera miała kolor wysypiska śmieci
-Nie, wracam z koncertu i w tamtym klubie był - pokazuję ruchem głowy
-Aha, a kto grał ?
-A myślisz że jak Ci powiem to będziesz znał? Peter Hook który grał dobre 3 godziny- nie wiem czemu ale się śmieję, może z jego"whatafakface"
-Oj nie znam, pewnie Twój ulubiony - teraz nie wiem czemu ale On sie dziwnie uśmiecha, jakby myślał że mnie prześwietlił na wylot.
-Nie, przyszłam bo chciałam się rozerwać, mam zdecydowanie inne ulubione zespoły.
-A to sama poszłaś ?
-Tak, a to takie dziwne ?- widzę skonsternowany wzrok i jakiś podziw - nie wiem again why.
-uuu nieźle, nie, nie jest dziwne- przyspieszam kroku, bo gdyby był trzeźwy okey, fajnie pogadajmy, ale nie w Twoim stanie kolo. Bo już wiedziałam kiedy się wreszcie po 2 minutach spojrzałam mu w oczy że ma mętny wzrok. Wzrok wysypiska śmieci!
-No właśnie
-Dobra, to ja już nie przeszkadzam, idę szukać spożywczego ratunku, dzięki za rozmowę. Miło było Cię poznać.
-Spoko nie ma sprawy..


W myślach uśmiechnęłam sie do siebie, ludzie stojący obok mnie na pasach i przechodzący razem ze mną też pewnie się uśmiechali, ale nie wiedzą... że to już 4 raz w tym miesiącu kiedy ktoś do mnie zagaduje, niesamowite to jest i nie mogę wyjść z podziwu. W końcu niedługo do tego dojdzie że poznam swojego przyszłego chłopaka w oczekiwaniu na zielone światło o 23.15 w środku miasta, a przyszły niedoszły chłopak opowie mi historię życia, wzruszy mnie i powie że jest z ..Opola.
#gaddemyt!


Na dziś i nadchodzący powinnam Wam smoki zapodać, ale nie zrobię tego, bo trzeba dać wczorajszy gig :) Następny post pewnie dopiero w czwartek, bo w środę będę odsypiać wtorek ..i tak się toczy to życie :D


A gdy ogarnia mnie rozpacz


Rodzi się we mnie uczucie



Że coś tak dobrego po prostu nie mogło działać w nieskończoność




2 komentarze:

  1. Z chęcią wybrałabym się na koncert, dawno nie byłam, a fajna atmosfera jest na takich imprezach. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale też warto mieć z kim, na tym akurat byłam sama i mi brak osoby doskwierał trochę.

      Usuń