środa, 18 listopada 2015

DISCOVERY #12 - Eagles Of Death Metal

Niewątpliwie jest to w świecie muzycznym najczęściej wpisywana nazwa do wyszukiwarek internetowych. Niewątpliwe jest też to, że notowania na listach światowych przebojów, wzrosły tego zespołu w ciągu ostatnich 5 dni do rangi hitów..najpopularniejszy zespół ostatniego tygodnia. A ja? A ja jak pół muzycznego świata i fanów związanych z jakimkolwiek gatunkiem/ muzycznym światem postanowiłam przybliżyć sobie twórczość tego zespołu, a tym samym przyczynić sie do wzrostu notowania na choćby deezer czy spotify.



Zespół ten jak mylnie nazywany przez niezbyt doświadczonych dziennikarzy i redaktorów - metalowym, bądź deathmetalowym - są niestety w dużym błędzie. Bo muzyki jaką prezentują takową nazwać nie można.
EODM to ucieleśnienie garage rocka w połączeniu z rockiem alternatywnym. Zespół działający od 1998 roku założony przez Josha Homme( Queens Of The Stone Age) i Jessego Hughesa w 50 tysięcznym mieście  w Kalifornii - Palm Desert. Nazwa zespołu skąd się wzięła ? Ponoć Hughes próbował kolegę Homme`a  przestawić na  Vaderowe tory(Vader(zespół) -muzykę właśnie nieco mocniejszą haha) a ten miał nazwać ich właśnie eagles of death metal. Ot, cała cnotliwa historyjka.

                                                                                            Strasznie lubię to zdjęcie, rock`n roll!  :3

Zespół na swoim koncie ma dotyczach 4 albumy. Mimo, że działają na rynku o 98 roku to pierwszą płytę wydali dopiero w 2004 o nazwie "  Peace, Love, Death Metal, który okazał się niezłym światowym hitem.
Tak szczerze mówiąc, po paryskich wydarzeniach, kiedy zobaczyłam ludzi ustawiający sobie na fb w tle okładkę tego albumu - nie byłam świadoma tego, że jest to właśnie okładka albumu...tylko że ktoś zrobił takie coś ładne na potrzeby tych tragicznych wydarzeń. Teraz kiedy wiem, że to nie było tak jak myślałam początkowo, mam trochę gęsią skórkę i włoski mi na skórze stają, bo zbieżność sytuacji i nazwa jest niesamowita.


Kiedy przesłuchałam 10 czołowych utworów tego zespołu, stwierdzam- wow, ale rock`n roll i buntowniczo się w niej człowiek od razu czuje! Momentami to trochę takie bardzo mocne Joy Division, ale za chwilę  usłyszymy łagodniejszą wersję Sex Pistols z Nirvaną. Myślę, że każdy w tych dźwiękach znajdzie coś dla siebie.

Opener 2015

Po feralnym 13 listopada, fani dzień później zmówili się i zachęcają wspólnie do kupowania w wersji cyfrowej kawałka Duran Duran "Save A Prayer", ogromnego przeboju z 82 roku z jakże znaczącym refrenem " Dont Say a Prayer for me now, save it til the morning after" czyli w wolnym tłumaczeniu -  Nie zmawiaj teraz za mnie modlitwy, poczekaj z tym do jutrzejszego poranka .
2 października ujrzała światło dzienne 4 płyta Kalifornijczyków gdzie właśnie ten utwór znalazł się na albumie. Mogę rzec " cholera czy to jakieś nie przekleństwo czasem? Jakiś okropny omen ?
Nie wiem..w każdym bądź razie jak słucham wersji którą zapodam na koniec tego postu i wspólne ich śpiewanie tego kawałka i refrenu powoduje znów ciarki...

Odnoście Le Bataclan



...mimo że mnie tam nie było, mimo że tak na prawdę możemy dowiedzieć się tylko od tych, którzy przeżyli ten atak i opisują to na facebooku, odczuwam jak wszyscy nałogowi koncertowicze ogromny smutek z powodu tego co się stało. Sama wiem, jak to jest czekać na występ ukochanego zespołu pod jakimś tam klubem a potem cieszyś się danym koncertem. Wy pewnie też. Teraz kiedy wspominam swoje klubowe koncerty- trudno mi jest po prostu w to uwierzyć, że takie coś, może mieć miejsce w każdej chwili..w każdym momencie, nawet na koncercie na którym ja będę. Że w momencie kiedy będzie grany końcowy riff, nagle usłyszymy wystrzały i nikt nie pomyśli że jest to atak, a zwykłe wzbogacenie koncertowej oprawy zespołu. Nie wiem co zrobiłabym w takim momencie ? Może stała wryta  i wyprostowana jak gitarzysta wtedy na scenie i w szoku czekała co się stanie bo nie byłabym nieświadomo tego co faktycznie następuje ? Jak często w natłoku wydarzeń, nie sprawdza się gdzie znajdują się wyjścia ewakuacyjne, jak często nie są przestrzegane przez tanie firmy ochroniarskie wynajmujące "sprawdzaczy" przez koncertami?
Sama miałam okazję dwa razy być takim sprawdzaczem, nie na koncercie, ale na równi z ogromną imprezą masową- euro 2012 - i na prawdę - dotknięcie 4 razy kobiecej torebki spod spodu która nie wygląda na zamachowca, może nim być,  Jej talia czy dolne okolice mogą być oblepione ładunkami ? Mało kto o tym myśli kiedy kolejka za  tą osobą sprawdzaną sie mnoży i mnoży a zniecierpliwione oczy klientów nas popędzają. Trzeba zachować zimną krew i cierpliwość, bo to jest dla naszego cholernego bezpieczeństwa. Bardzo ważne.

Nikt nie pomyśl że to akurat w  Jego życiu może się to zdarzyć. Że w klubie z 1500 osobami wśród 200 rannych znalazło się blisko 90 zabitych.. bo oni celowali na oślep, mogło to trafić każdego, a niektórzy skrywali się udajac umarłych pod ciałami zabitych, co wydaje mi się być niewyobrażalnym horrorem, ale myślę że nikt nie jest w stanie powiedzieć jakby się zachował, czy umiałby spokojnie, udając nieruchomego leżeć w takiej atmosferze i słysząc strzały. Że tak po młodzieżowemu powiem - propsy dla nich.


Każdy powie" a tłum i tak zrobi swoje". Tak, zrobi swoje, zacznie się tratować i będą straty w ludziach, bo psychologia tłumu jest nieunikniona w tak ciasnym pomieszczeniu jak mały teatr czy klub ale można je zminimalizować i spowodować że będą one pomniejszone.
Ile razy miała taka sytuacja miejsce, że zdeterminowani chcemy mieć te głupie barierki i niecierpliwimi się, przybierajac w miejscu nogami a Pani nas obmacuje, prosi o uchylenie kawałka torebki i za chwilę już biegniemy do wymarzonego celu. A przecież mogło się wnieść nóż, kilka rewolwerów..wystarczy na prawdę je zabezpieczyć pod kurtką czy inną rzeczą... wiem, bo przemycałam pare razy aparat cyfrowy z pozytywnym skutkiem oczywiście.


Więc apeluję do ochroniarzy koncertowych i stewardów by nie dali się tłumowi i jednak chronili nas jak mogą, a nie liczyli tylko, że kiedy ten koncert się zacznie i skończy, kiedy dostane upragnioną kasę za zrobione godziny.. tylko faktycznie nas chronili.


Po koncertach nigdy nie myślę o tym, ile ludzi pracuje nad tym żeby tak duże imprezy, czy nawet mniejsze się odbyły...ile ambulansów..ile policji ile tego wszystkiego i ile zamieszanych ludzi w to jest..a my w euforii i depresjii pokoncertowej nie możemy się otrząsnąć po tym co zobaczyliśmy na żywo.

W piątek tak sie super złożyło, że idę na koncert. Dokładnie tydzień po zamachach, Slash zagra w łódzkiej Atlas Arenie. Koleżanka wygrała wejściówki i postanowiła mnie zaprosić. Nie odmówiłam takiej legendzie rocka i wspólnie się wybieramy. Mają wpuszczać już na Arenę o 18 w ramach bezpieczeństwa..z początku zastanawiałam się dlaczego...ale po chwili doszłam do wniosku, że spokojne dłuższe wpuszczanie, może zapewnić sprawniejsze i lepsze przeszukiwanie.


Czy Ci młodzi ludzie, równolatkowie pewnie w większości, niewinni ludzie, którzy przeżyli, docenią bardziej życie ? Myślę że zdecydowanie tak. Czasem powinniśmy się zastanowić nad słowami, które często słyszę, po tym gdy zostaje ogłoszony jakiś fajny zespół i widzę komentarz- ok, pora umierać,
po koncercie mogę umierać, już nie żyję.
Lub juz po samym koncercie to wymowne - Mogę spokojnie umierać. Bo zobaczyłem to co chciałem..
Teraz te słowa nabierają zdecydowanie innego, bardziej thirllerowego znaczenia.

Na koniec Duran Duran.

Ps.
Wniosek z tego taki, że najwięcej zabitych było z przodu i po środku klubu. Ci najbliżej wyjścia, zdążyli uciec. Ale..kto z nas nie lubi stać z przodu....

Enjoy!

xoxo




Chciałaś zatańczyć, więc poprosiłem ciebie do tańca

Lecz strach wypełnia twą duszę
Niektórzy nazywają to miłością na jedną noc
Lecz dla nas to raj
Więc nie zmawiaj teraz modlitwy za mnie
Odłóż ją na jutrzejszy ranek


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz