sobota, 19 września 2015

The magic of being in the cinema

3 godziny temu wróciłam z kina. W tym roku, muszę dumnie powiedzieć, że przechodzę chyba jakąś odmianę. Za sprawą fascynacji niektórych moich znajomych filmami, postanowiłam chodzić nieco częściej do tej formy rozrywki. Bo wszyscy byli z filmami tacy hej hop do przodu, a ja mało filmów obejrzałam w życiu.


Dziś byłam z kolegą na "Everest" w imax i 3D. Trailer 2 tygodnie temu nas tak zafascynował, że nasze jedno spojrzenie w oczy powiedziało jedno "musimy na to pójść, nie ma innej opcji".

To był mój pierwszy wypad do kina jeśli chodzi o 3D, aczkolwiek coś mi świta w głowie, że byłam na jakimś filmie z koleżankami o tematyce przyrodniczej..coś o oceanach i podwodnym życiu, że byłyśmy jeszcze na tyle młode, że wyciągałyśmy ręce i próbowałyśmy łapać blisko nas rybki.


Więc cóż takiego fajnego jest w byciu w kinie? Niedawno czytałam artykuł o tym, nie pamiętam już z której strony, ale najbardziej fascynuje nas to, że wychodząc z kimś do kina, szykujemy się, celebrujemy to, czasem załatwiamy rezerwację wcześniejszą, lub czekamy w kolejce wraz z innymi ludźmi, co również ma swój klimat.

Dużo ludzi w jednym miejscu, zaintrygowani tym co za chwilę zobaczą, wpatrzeni w wielkie plakaty za szybą, stojący i zbierający ulotki, bo przecież na klasowych wycieczkach, to był jeden z głównych elementów wypraw do kina - najpierw rozdzielenie biletów, wybranie wszystkich ulotek różnych filmów, stanie w długiej kolejce po OBOWIĄZKOWY popcorn + colę i zajadanie się słodyczami już w fotelu kinowym. Potem jeszcze oczywiście kolejny must po kinowy - mcdonald.



Miło wspominam tamte czasy kinowe. Trochę wyrosłam już z tego zajadania się podczas filmów, jednak w dalszym ciągu utrzymuję opinię o tym, że nie ma i nikt nie robi tak dobrego popcornu i tak dobrze nie soli jak właśnie maszyny z kinowych barów :D

Wiele osób nie chodzi do kina, bo nie ma z kim. Powód - głupota moim skromnym zdaniem. Ja niestety lubię takie filmy, które moi znajomi nie znoszą, bądź nie pociągają ich w żaden inny sposób, dlatego 3 lata temu wybrałam się pewna obaw i ludzkich spojrzeń i opinii, sama. Obawy oczywiście bezpodstawne. Siedząc sami w kinie, podobno możemy poczuć się niczym krytyk filmowy, bo oni chodzą ponoć zawsze sami do kina.
Jedyne czego mi brakuje, to dzielenia się wrażeniami już po seansie. Brakuje osoby z którą podzieliłbyś się emocjami, tym co Cię zachwyciło, wzruszyło, wkurzyło, spowodowało zaszklone oczy. Ale da się przeżyć.
Zazwyczaj około 3 dni nie robię nic innego jak mam w głowie "papkę" po filmie, czyli takie coś w stylu post concert depression. Myślę o nim, analizuję każdą sytuację. Bo trzeba wiedzieć, że wydanie pieniędzy na coś w stylu kac wawa, czy american pie - to nie dla mnie, to strata czasu, a humor na nim prezentowany - mnie najzwyczajniej nie bawi. Co nie znaczy, że jestem już zgorzkniałą singielką 23 letnią z 4 kotami w mieszkaniu która nie lubi komedii! O nie nie. Jeszcze nie ;)

 Magia kina, to ludzie, klienci którzy chodzą do kina. Wiadomo, to tłumy osób, szczególnie po premierach..w piątki czy jak dziś - soboty.
Atmosfera kinowa pod postacią siorbania coli i unoszącego się zapachu chrupiącego popcornu jak najbardziej mi pasuje. Bo zawsze uważałam za podobych ludzi - chodzących do kina i tych co chodzą do teatru, jest tu wiele wspólnych rzeczy. Intymna atmosfera. Idziesz z kimś do kina, gasną światła i jesteście w ciemności, ciche podszeptywanie, komentowanie scen.
To ludzie, który nie jest żal wydać pieniędzy na produkcję filmową, CHCE im się wyjść z domu i pofatygować do centrum handlowego, po to aby 1,5-2godz. spędzić  w wygodnym fotelu, a nie tylko cda czy inny seansik internetowy.


Kino to znakomity dźwięk, wielki ekran, postacie występujące widziane z ogromnej bliskości gdzie pokazana jest naturalność
człowieka i każda zmarszczka. To kolory, to dźwięk rozchodzący się z ogromną siłą. I to głupie uczucie kiedy wychodzisz z sali i dziwisz się czemu tu jest tak jasno, bądź ciemno na dworze.
Intymna atmosfera wytwarzająca się między kinomaniakami, cisza w odpowiednich momentach, te reklamy wyświetlające się przez kwadrans albo i dłużej, które tak wszystkich wkurzają, ale gdyby ich od jutra przypuśćmy zabrakło - czuliby się dziwnie i trochę zapewne nieswojo. Bo to również jest w magicznym uroku kina...te nurzące wciąż te same reklamy i powoli gasnące światła przed ich wyświetlaniem.

Kino to również nieodłączna genialna muzyka filmowa. Słynne soundtracki wydawane w formacie cd. Komponowane specjalnie na potrzeby danego filmu.

Muzyka to kinowa ilustracja, to prawie że forma okładki


która dopasowuje się do przeżyć i wydarzeń bohaterów. Pozwala wczuć się w sytuację na ekranie. Często podniosła, powodująca wzruszenie, lub emocje przeciwstawne.


Z brytyjskich filmów, lub gdzie Wielka Brytania miała znaczący wpływ w ciągu ostatnich 3 lat obejrzałam m.in :
-Nimfomankę(obie części)
- Frank
- Teoria wszystkiego

Z filmów które szczególnie zapadły mi w pamięć i się bardzo podobały to m.in:
-Control
-Slumdog. Milioner z ulicy
-Czekając na Joe
-Moja łódź podwodna

Mimo tych wszystkich rewelacji na temat kina które opisałam w tym poście, mam jedno ale - na pewno nie zgodziłabym się na chodzenie do kina przypuśćmy co tydzień. Znudziłoby mnie to. Ostatnio 3 tygodnie pod rząd byłam, co tydzień. Będąc dziś nie czułam takiego..podekscytowania..ekscytacji z pójścia do tego miejsca. Moim zdaniem, to męczące w pewnym sensie, bo przyjemność jaką kiedyś coś było, staje się małą udręką. A przecież kino jest wspaniałą rozrywką.


Na nadchodzący tydzień coś uspokajającego czyli soundtrack z filmu, który ojj..jest dobry, ale trochę jak dla mnie w stylu"rzygam tenczom" i przesłodzony tą miłosną historią. Przepiękny kawałek jak i cały soundtrack z filmu "Gwiazd naszych wina".

Enjoy!
xoxo



A Wy co lubicie, a czego nie lubicie najbardziej w kinie ? Co powoduje, że " chce się tam wracać " ? :)



Wszystko, czego chcę

I wszystko, czego potrzebuję
to znaleźć kogoś

4 komentarze:

  1. Ja lubię zapach popcornu i dużą - bardzo dużą colę! A oglądałaś kiedyś Layer Cake? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolega był taki dobry, że najpierw zamówił dużą colę i popcorn po czym dał Pani stówę a ona mówi, że wydać nie ma i błagalnym wzrokiem poprosił żebym ja zapłaciła :P Grunt to niezłe kombinowanie ;p Nie oglądałam tego filmu, a co, polecasz ?

      Usuń
  2. Jeżeli jesteś lubisz dobre kino to zdecydowanie tak. Poza tym miałbym jeszcze kilka innych filmów dla Ciebie - brytyjskich rzecz jasna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, jeżeli dobrym kinem nazywasz thiller czy jakiś kryminał to nie, to nie dla mnie bo nie lubię :D Ale czekam na jakieś tytuły, a może się coś spodoba :)

      Usuń