sobota, 18 lipca 2015

What will you learn through concerts?

Zastanawialiście się kiedykolwiek jakie cechy, zachowania w człowieku buduje chodzenie na publiczne muzyczne zgromadzenia zwane koncertami ? :)




Zaczęłam się nad tym zastanawiać wczoraj wieczorem i doszłam do wniosku, że wyrabia to w nas więcej jest pozytywów niż negatywów, co chyba odkryciem jakiś zacnym nie jest. Wymienię więc równo, po pięć.

5 najbardziej pozytywnych cech:

1. Cierpliwość, wytrwałość - stan kiedy musisz odstać swoje, oczekując na ulubiony zespół, wykonawcę, powoduje, że uczysz się. Bowiem cierpliwość odznacza się długotrwałych znoszeniem rzeczy przykrych, spokojne wyczekiwanie na coś. Większość zna ten moment kiedy czeka sie pare godzin na wydarzenie muzyczne, około 2 godziny przez, może półtorej, nagle wszyscy wstają i zaczyna się stanie..staaanie. Cierpliwość jest także wystawiana na próbę kiedy stoimy już w tłumie, kiedy to wszyscy się pchają, kiedy ktoś śmierdzi alkoholem czy pali przed Tobą papierosa.
Ktoś  nie związany z koncertami(niczym moja mama) powie" co to za głupota, żeby tak wcześnie jechać i tak długo stać na tym słońcu/deszczu/mrozie/burzy(he he :D). A jednak, lata doświadczeń mamo. Cierpliwość wyrabia się przede wszystkim do innych ludzi. Choćby ludzie wiecznie nagrywający koncerty(nie wiem jak Wy, ale czuję się zwyczajnie głupio kiedy ktoś obok mnie trzyma aparat a ja mam ochotę skakać i przez to mu przeszkadzać, więc czasem tego nie czynię - wiem fuck logic :(   ),  czy panny które chcą jakże hot i ślicznie wyglądać na koncertach, bo jakiś fotograf ich zauważy i cyknie im piękną fotkę a nuż spotkają swojego przyszłego bogatego męża który będzie sponsrował im koncerty. A potem macha Ci tym kudłami przed oczami, że sceny nie widzisz. Niestety, notoryczne zjawisko.


2. Śmiałość, pewność siebie(integracja z obcymi ludźmi) - nagle okazuje się, że przybywając na miejce spotykasz ludzi którzy są Tobie muzycznie bliscy. Zagadujesz do nich, bo np. ma ładną koszulkę z Twoim zespołem, albo ubrana jest w stylu wokalisty. Tak wiem, rzadko tak się zdarza żeby ktoś o takie coś do kogoś zagadał. Ale mimo wszystko, koncerty wyzwalają pewność siebie. Tak było na choćby pamiętnym koncercie Muse w Łodzi w 2012 roku, kiedy to wybrałam trybunę bo nie miałam z kim iść na koncert. Byłam jedną z pierwszych oczekującą pod swoją bramką i zapoznałam się z Kasią i .. Basią, bodajże ? Niestety Basi już po koncercie nie znalazłam, za to na Kasię przypadkiem na dworcu trafiłam, zaprosiłam na gg a potem na fb i do tej pory wiemy co u nas się dzieje :)
Nawet ostatni przypadek kiedy dzięki Bla Bla Car poznałam 2 dziewczyny z którymi pojechałam do Gdyni, jest oznaką śmiałości.


3. Zaufanie - w życiu, nie zawsze się opłaca mieć całkowite zaufanie do niektórych osób, a jak to jest na koncertach? Choćby obietnice kiedy stoisz przed bramką do skanowania biletów i zmawianie się w stylu - "ja zajmuję barierki, na pewno będę je mieć a wy do mnie dobiegniecie"- według mnie to forma zaufania tej osobie, że nas nie zawiedzie, dotrzyma słowa i jednak będziecie razem się bawić na koncercie.

4. Lojalność, uczciwość - nie zawsze, ale jednak. Kiedy to jest potrzeba wyjścia z tłumu do toalety, czy po wodę, a druga osoba obiecuje, że zajmie Ci miejsce, to forma uczciwości.

5. Bezinteresowność, uprzejmość - myślę, że ta cecha jak dla mnie jest najbardziej znacząca w koncertach i tego się najbardziej nauczyłam dzięki nim. Weźmy np. proste podanie butelki wody drugiej osobie, która idzie od ochroniarzy którzy ją rozdają w czasie wydarzenia. Dbanie o osoby obok stojące, kiedy to poczuje się źle, słabo, poproszenie ochroniarza o wyciągnięcie z tłumu..Woda...
 Napijesz się łyk, przekazujesz dalej, następna osoba łyk i podaje dalej. Ostatnio na Openerze aż głupio mi było, kiedy to ochroniarz się pytał osób stojących najbliżej czy ktoś chce wodę, a tymczasem mało kto chciał bo wszystkie osoby blisko stojące mają wody w zapasie, niektórzy podawali dalej, w tym ja. Czasem też aż głupio było brać wodę, kiedy nikt nie brał z osób stojących obok(fucking psychologia tłumu!). Dziewczyna na Orange aż prawie wydarła się na nas, żeby przekazywać dalej do środka, bo tam jest na pewno sajgon i chce się pić w co nie wątpię, ale co z tego, skoro ja przekazałam, a dwie osoby dalej polewały wodą innych niczym Rafał Majka na Tour De France szampanem.

5 najbardziej negatywnych cech:

1. Chamstwo, prostactwo - niestety, tego przypadków jest na pęczki i nie da się uniknąć. Bo każdy z nas wie, że wpychanie się na przysłowiowego chama jest baardzo popularne na koncertach..no i idzie Ci taki gościu z fajkiem w gębie z 6 piwami w zgrabnym opakowaniu i wmawia Ci, że tam stał, mimo że przyszedł pół godziny przed 22, a ty stałeś/aś, piekłaś się na tym cholernym słońcu, mokłaś na tym beznadziejnym deszczu przez dzikie 9 godzin i takiemu komuś masz ustąpić ? Takiego wała, nigdy w życiu!
Odpłacić pięknym za nadobne, można też tym osobom które bez niczego zwyczajnie się pchają do przodu. Rozpychanie łokciami, poziom hard - opanowany.


2. Egoizm - tu też niestety, trochę prawdy w tym jest. Niby bezinteresowność znalazła się w pozytywach, ale nie oszukujmy się, egoistą na koncercie też wypada być od czasu do czasu. Egoista mający barierki i w środku koncertu stara się ratować swoje życie trzymając się nich uporczywie, a tymczasem odczuwasz czyjąś dłoń na swojej która próbuje Ci uporczywie zabrać to miejsce. Co sobie wtedy myślę? Zazwyczaj to samo, co zawsze - "Koleżanko, kolego, błagam Cię, było przyjść o godzinie 10 i czekać grzecznie jak wszyscy a potem biec ile sił żeby zdobyć te miejsca które ja mam, nie bez powodu przychodzę tak wcześnie rano, by komuś po tylu godzinach stania, oddać po 15 minutach koncertu, bo się źle czuje. Jak się źle czujesz to ja z chęcią Cię o to zapytam i zawołam pana w czarnym mundurze żeby Ci pomógł się wydostać z tego gorąca".
Dziwnie się czuję, kiedy walczę o swoje miejsce właśnie w taki egoistyczny sposób, ale wiem, że kiedy ustąpiłabym miejsca, moje całe zmarnowane, wypocone siły - poszłyby w cholerę! Na marne...

3. Gruboskórność - bo takiej cechy też się można nauczyć. Zero wrażliwości dla chamstwa, mało kto toleruje zachowania które odstają od tych powszechnych na koncertach. Osoby wulgarne, wykłócające się o byle co, rzucające uwagi o coś co totalnie nie ma w sobie sensu.. trzeba być uodpornionym na takie zaczepki i chłodną psychiką na to wszystko "patrzeć".

4. Perfidność- czyli świadoma złośliwość. A ktoś chciałby się bliżej dostać, bo wielki pan i władca stał tam 3 godziny temu, ale zachciało mu się siusiu no to poszedł do toi toi`ka, usiadł, najadł, napił i wrócił, podczas gdy Ty wytrzymujesz dzielnie, jesteś głodny  ale najbardziej to spragniony i chciałbyś usiąść.. i ten pęcherz który woła"zabierz mnie do toalety, NOW".

5. Bezmyślność, "głupota" - tę cechę trochę umieściłam tu ironicznie. Bo niemalże po każdym koncercie gdzie się wystałam, wymęczyłam, obiecuję sobie - BOŻE NIGDY WIĘCEJ! Mam dosyć tego gorąca, tego ścisku, obcierania się o ludzi, ochrony własnej głowy, żeby ktoś Ci butem nie przywalił przypadkiem, czy z piwa odżywki na włosy nie zrobił. Powtarzam sobie - czy nie przyjemniej jest wyskakać się na koncercie kiedy jest się nieco oddalonym od sceny, ma się dostęp do powietrza, nikt na Ciebie nie napiera i masz pełną swobodę? Odpowiedź jest jedna - oczywiście że nie ! :D



Reasumując- przetrwać koncert prostą rzeczą nie jest. Jak widać niesie to ze sobą miłych ale i nie miłych konsekwencji - siniaki, jakieś przykre zdarzenia. Najzwyczajniej czasem się zastanawiam - po co mi to wszystko ? Jak ja w to wszystko..w tą całą muzykę dałam się wciągnąć, pozwoliłam sobie na to, żeby tak wkradła się bezczelnie do popapranego i tak już życia. A jednak, takie dwudniowe wyprawy do innego miasta by zobaczyć zespół na żywo, powoduje niesamowitą adrenalinę która napędza... i napędza i napędza kolejny koncert. Nie jest prostą rzeczą uwolnić się od tego, choć mam ochotę rzucić to wszystko w cholerę i prowadzić spokojny osiadły tryb życia, bez stresu związanego z koncertami i wyjazdami. Szkoda tylko, że być może większej połowy znajomych już nie miałabym gdybym przestała na nie chodzić pewnie ? :D


Na dzisiaj coś szybkiego i rytmicznego, staruszkowie odwiedzą naszą stolicę już za równy tydzień, a ja żałuję, że nie wzięłam sobie jakiejś trybuny czy czegoś podobnego, by móc choćby zobaczyć tę legendę. Zazdroszczę niezmiernie wszystkim obecnym za tydzień na Narodowym :)

PS. Macie grzeczne dzieci, linki do 2 podobnych postów, choć z pierwszym mało co się zgadzam :D

http://troyann.pl/czego-nie-robic-na-koncertach.html

http://stayfly.pl/2015/02/9-typow-osob-ktorych-nie-chcesz-spotkac-pod-scena/




Enjoy!
 Niech koncerty będą z Wami!

xoxo



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz