sobota, 11 lipca 2015

REVIEW - 24 Hour Party People

Całodobowi imprezowicze, bo tak w wolnym tłumaczeniu można przetłumaczyć tytuł tego doskonałego filmu, uważam że nie jest dla wszystkich. Dlaczego ? A dlatego, że treści w niej zawarte trzeba znać choćby trochę z innych źródeł jak np. wiadomości na temat muzyki lat 70 i 80 i niektórych zespołów z tamtych lat. Interesować się minimum punkiem.




Film można sklasyfikować do komedii- dramatu, który mówi o muzyce ówczesnego miasta Manchester(1976-1992r), ale najwięcej również o Factory Records - czyli niezależnej brytyjskiej wytwórni muzycznej która wylansowała choćby Joy Division o których jest sporo w filmie.
Ukazane są fragmenty koncertu Sex Pistols, od którego to wszystko w sumie się zaczęło.

W 1976 roku Tony Wilson, prezenter telewizyjny widzi Sex Pistols wystąpującego w Manchester Lesser Free Trade Hall po
raz pierwszy . Zainspirowany Wilson rozpoczyna cotygodniowy cykl koncertów punkowych w klubie Manchester , gdzie nowo powstałe Joy Division wykonuje swoje kawałki bezbłędnie prowadzone przez zamyślonego w emocjach Iana Curtisa.





Film dobrze ukazuje, że umowa Joy Division z Factory Records została spisana..krwią Wilsona, a zespół przekazuje całe siły dla swojego menedżera, aby mógł "robić co chce". W filmie ukazane są fragmenty koncertów, jazda od miasta do miasta, dziewczyny w samochodach z nienascyconym Tonym.
W 1980 roku Curtis popełnia samobójstwo, tym samym zespół przeistacza się w New Order.
Tuż potem Wilson otwiera klub nocny Hacienda, który z początku świeci pustkami, by za chwilę co noc mieć pełen klub ludzi. Muzyka w stylu rave staje się co raz bardziej popularna a Tony nawiązuje kontrakt z Happy Mondays który zaliczał się do tzw.Madchesters, którzy tworzyli w Manchesterze i wybijali się w klubie Hacienda.
Wilson zdaje się później poświęcać swój czas New Order, gdyż "Blue Monday" notują same nie korzyści.


Aga stosuje się do zaleceń Hooka i odsłuchuje odpowiednie piosenki i wczytuje się w teksty o nich :3

Soundtrack do filmu obejmuje głównie zespoły związane z Factory Records, jak Joy Division, Happy Mondays, The Durutti Column, Buzzcocks.

Żałuję jednej rzeczy, że najpierw obejrzałam Control a dopiero ten film. Aktualnie wznawiam sobie pamięć i przypominam sobie o tym, o czym pisze Peter Hook w swojej książce, że Harris lepiej zagrał Iana, a Corbijn "ugrzecznił" go za bardzo. Teraz po obejrzeniu tego filmu, trudno mi stwierdzić, które ukazanie zespołu było lepsze. Zagorzali fani stwierdzą pewnie że w "24 hour..".


Niesamowite jest to jak trudne było przebić się młodym zespołom w świat"showbiznesu", jakie trudne było i ile wysiłku trzeba było włożyć w nagranie jednego albumu. Teraz wystarczy internet, rodzice którzy stoją za swoimi dziećmi murem i dodatkowo wspomogą finansowo. A i tak niewiadomo czy coś zarobią, bo na płytach się średnio wyżyje np. w naszym kraju, dlatego też należę do grupy I was born several decades too late..


Co niezłe, Ian jak i reszta zespołu, jest w podobnym wieku do mojej mamy = 59 lat, więc..gdyby chociaż trochę interesowali się tego typu muzyką.. a przecież teraz każda młoda osoba interesuje się choć trochę zespołami które są w zbliżonym wieku do swojego...pewnie wiele mogłabym sie dowiedzieć z ich opowieści. Czasem żałuję, że nie mam tak umuzykalnionych rodziców...gdzie tylko słyszę zachwyt kiedy wchodzą do mojego pokoju słysząc westernowe piosenki, czy Abbę lub The Beatles(CHOCIAŻ TYLE).


Wymagania ludzi również się zmieniają;  teraz większość ludzi, nie wyobraża sobie jazdy autobusem bez klimatyzacji w 30 stopniowej na plusie temperaturze. Jak również tego, że bilet koncertowy, również musi być ładny, najlepiej kolorowy i jeszcze z czcionką taką wiecie, jak zespół ma najlepiej. A tymczasem wiecie co ? Takie świstki jak ten wyżej i na prawdę byłabym podniecona faktem, iż taki posiadam :3 Kto wie, może za kilkanaście/dziesiąt lat, będziemy się chwalić, swoimi teraz białymi-póżniej przeżółkłymi biletami :,)

W filmie o imprezowych ludziach nie znajdziemy odpowiedzi na pytania typu"no to czemu ten Ian się zabił", bo zobaczymy tylko oglądającego Stroszka, później jak słucha swojego Idola, aż w końcu wiszące buty. To film o muzyce dawnych czasów, do których warto powrócić..czasem lubię takie filmy oglądać, ale najczęściej kończy się to wściekłością z mojej strony, że czemu urodziłam się tak późno.

Poniżej macie oficjalny trailer do tego filmu, który myślę że jest wystarczająco zachęcający aby obejrzeć całość. Niestety znalazłam w internecie tylko po angielsku, ale nawet jeśli nie bardzo jest z Waszym angielskim, dacie radę choć trochę zrozumieć, gwarantuję Wam :)

Enjoy!

xoxo



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz