piątek, 5 czerwca 2015

Muse dream

Ale miałam dzisiaj sen!

Śnił mi się 14 czerwca, dzień koncertu Muse.


A więc, postanowiłam się pojawić na służewcu około 7 rano aby móc wspomagać ludzi od obsługi festiwalu, miałam też bilet na koncert, wszystko prawidłowo..miałam specjalną koszulkę pomarańczową jak wszyscy z obsługi. Doszłam do tego dzięki ogłoszeniu na gumtree, gdzie płacili 12zł/h, a ja miałam za zadanie jak reszta młodych ludzi, sprzątać na terenie i przenosić picia i butelki do namiotów...kiedy tak staliśmy w kolejce ze szczotami w ręku, nagle na horyzoncie pojawiła się winda..(nie wiem skąd na zwykłym polu, ale okey, potem zaczęli nas wołać do tej windy, bo mówili że trzeba tam posprzątać, no to z około 20 osób, około 15 poleciało pędem, gdyż winda miała ich zabrać na piętro niżej = co dużym prawdopodobieństwem było, że spotkają chłopaków z Muse, ja jakoś nie była do tego przekonana. W końcu przyszłam tu pracować, a nie się łasić do gwiazd które mimo wszystko bardzo kocham i chciałabym dotknąć.

Kiedy oni pobiegli, naszą piątkę, coś trafiło i pobiegliśmy w drugą stronę, gdzie wśród ludzi było poruszenie. Był tam duży barak..no dobra..trochę ładniej to wyglądało, jak pomieszczenie, gdzie mogą przebywać celebryci. Kiedy dobiegliśmy już do drzwi, wyjaśniliśmy ochroniarzom, że jesteśmy sprzątaczami i mamy za zadanie tam wejść i dopomóc kolegom.

Obejrzałam się za siebie, a tamci, non stop stali w tej windzie....nie ruszali się, nie jechali. Nas Pan bez zastanowienia wpuścił do pomieszczenia, gdzie ściany były pomalowane na szaro i dużo jasnych świateł, potem było kolejne pomieszczenie gdzie stało dwóch rosłych facetów. Drugie pomieszczenie"zakazane" było całe oszklone, więc nie mieliśmy prawa pytać nawet czy możemy tam wejść, ale..coś podkusiło kolegę i zapytał, a oni się zgodzili bez namysłu :O

Jakież było nasze zaskoczenie! Mimo wszystko, zachowywałam dystans, kręciłam się po tamtym pomieszczeniu jak dziecko we mgle, były stoły porozstawiane na środku z piciem i pysznym jedzeniem, których nazw nie znałam, aż tu nagle, kiedy kucam przy automacie i próbuję butelki włożyć do automatu, pojawia się na horyzoncie MATT, o mój boże powiedziałam cicho do siebie i dalej wykonywałam swoją czynność, lecz z małą dokładnością już. Ręce mi się trzęsły jak galareta, złapałam za klamkę i zamknęłam automat ledwo trafiając kluczykiem, zawiesiłam go sobie na szyi i wstałam z trzęsącymi się nogami. Wyciągnęłam telefon i zaczęłam nerwowo pisać smsy do właściwych osób kogo widziałam z bliska..

Kiedy odchodziłam od automatu, nagle zobaczyłam, że Matt siedzi przy stoliku na który nakładałam butelki wody i sprawdza coś w telefonie i podchodzi do niego dwóch sprzątaczy = również fanów Muse. Obserwowałałam najpierw to z dystansem a potem kiedy zobaczyłam że zachowują się bardzo spokojnie i nie jak psychofani a Matt nie ucieka, to jakby wstąpiła we mnie nowa moc i zaczęłam iść szybkim krokiem i widzę przerażony wzrok naszego bohatera, nastroszone Jego włosy jeszcze bardziej się zjeżyły..Stanęłam koło Matta i tak ręka mi się trzęsła, że nie mogłam trafić w Jego rękę a chciałam przybić z nim piątkę. Ale sam mnie pokierował i przybiliśmy sobie. Uśmiechnęłam się, wyjęłam telefon i zrobiłam selfie, które natychmiast powędrowało na fb. Matt był bardzo przyjemny, taki NORMALNY, nie wydziwiał, niehejtował nas. Chyba żadnego słowa z nim nie zamieniłam..tak byłam zestresowana, rozmiarem tej gwiazdy, a kiedy oznajmił nam że musi już iść, bo wydzwaniają do niego, krótko się pożegnaliśmy i kazaliśmy im zrobić świetne show, bo mają tu mnóstwo wiernych fanów z całej Polski.

Pamiętam tylko, że miał super akcent...taki brytyjski że o ja nie mogę :D

Kiedy tak staliśmy w piątkę i patrzyliśmy jak odchodzi od nas do kolejnego pomieszczenia, nagle przemyka nam przed oczami Chris i macha do nas wraz z miłym uśmiechem. Również mu machamy i się uśmiechamy jeszcze szerzej ale niestety nie zaczepia nas, a jest za daleko...szkoda tylko że Dominica nie widzieliśmy bo na prawdę to mogłoby się ciekawie zakończyć z mojej strony, napadem furii i rozbiciem szyby i rzucenia mu się na szyję :D


Kiedy nagle zrobiło się nieco ciszej, nasz szef obsługi trochę zdziwił się, że my tu pomagamy uzupełniać napoje, ale nie skomentował tego, a my nikomu nie powiedzieliśmy z osób pracujących o zaistniałej sytuacji :)

Sen jak widać i w sumie mogłoby się wydać, jest dość realny i możliwy, ale to wciąż jest to tylko sen...ale dzień chociaż milszy :3

Bo ten sen to takie moje..City Of Delusion...

Enjoy!

xoxo


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz