poniedziałek, 18 maja 2015

KONCERT- SKUBAS

Wczoraj moja mała podwarszawska miejscowość miała okazję gościć nietuzinkową gwiazdę (wciąż się zastanawiam dlaczego tak mało osób przyszło, bo przecież jest to znany artysta. W 2013 roku otrzymali podwójną nominację do Fryderyków, a piosenka Linoskoczek była grana w niemalże każdym komercyjnym ale nie tylko radio. Występował już na prawie wszystkich festiwalach.


Może krótko o artyście. 
Skubas to nikt inny jak Radosław Skubaja wcześniej znany jako Sqbass, kompozytor, wokalista pochodzący z Lublina. W 2005 roku studiował na wydziale Jazzu i Muzyki Rozrywkowej w Katowicach.  11 września 2012r. ukazał się debiutancki album Wilczełyko a 2 lata później 9 września  drugi album Brzask.

Miałam okazję zobaczyć i usłyszeć chłopaków rok temu na Orange Warsaw Festival, gdzie na prawdę przekonali mnie do siebie i udowodnili, że lepiej ich słuchać na żywo niż na płycie.


Na koncert przyjechała również ich najwierniejsza fanka(na prawdę nie oszukuję), która chyba już była na ich ponad 15 koncertach i mimo, że jest ze stolicy to nie omieszka jechać na koncert nawet nad polskie morze. Koleżankę poznałam na studiach 3 lata temu, fanka polskiej muzyki i sceny rockowej(zespołu Coma jak najbardziej) a także mniej znanych zespołów, dziewczyna dźwiękowca Skubasa. 
Usiadłyśmy nieco z boku sceny, po czym podszedł do nas Jej chłopak przywitał się i powiedział żebyśmy usiadły przed nimi, pod daszkiem, że czemu tak z boku i daleko i pyta - może koleżanka oprowadzi nas po parku skoro jest stąd ? Uśmiechnęłam sie nieco speszona i zgodziłam się..i tak wieczorową porą ja, wraz z koleżanką, Jej chłopakiem i dwoma innymi kolesiami Crew, spacerowaliśmy po parku. Opowiadali oczywiście głównie o koncertach które mają nadjeść. Wyrazili swój mały smutek i wypytywali mnie - gdzie młodzież ? Nie chodzą na koncerty, nie znają nas ? Ja nie wiedziałam szczerze co odpowiedzieć, bo nie miałam w planach chodzenia po parku z managerem i innymi ludzikami :D Powiedziałam tylko, że tutaj na koncerty przychodzi się 5-10 minut przed koncertem, lub jak ludzie muzykę usłyszą to się wtedy gromadzą i że moja miejscowość to miejsce uzdrowiskowe, a więc średnia wieku będzie nieco starsza :) A co weekend odbywają sie koncerty głównie muzyki klasycznej, tenorzy, sopranistki itp..
Jeszcze wcześniej oprowadzając samą koleżankę napotkaliśmy samego Skubasa i 2 muzyków, miłe :)

Manager Skubasa- Robert Gajewski ( wokalista zespołu Carnal istniejącego od 1999 roku przypominający mi z wyglądu nieco Thomasa Smitha z Editors :D ), był zachwycony i nie mógł się nachwalić, jakie super tu miejsce mamy do odpoczynku, a kiedy powiedziałam na początku że nie ma co tu zwiedzać, bo są same drzewa i krzaki to skwitował to krótko - właśnie to jest najfajniejsze w tym wszystkim, ale był nieco posmucony że są czasem duże odległości między drzewami i nie ma gdzie ..pobzykać, a ja tylko zaznaczyłam, że jest pewna dłuższa dróżka, która nadaje się do tego idealnie(mąż i ojciec dwójki synów :D). 

                                                                         Carnal

Poopowiadałam trochę o właściwościach leczniczych naszej tężni, obeszliśmy wokoło bo zostało mało czasu do 20. Akurat kiedy byliśmy już blisko sceny, mijał już nas samochód, łysy mężczyzna który udawał, że nie wie gdzie jest koncert, potem się okazało, że jest to perkusista zastępujący, Artur "Lipa" Lipiński. Ja wpadłam w euforię, bo myślałam, że to jest jest TEN Lipa...od zespołu Lipali czy Illusion, a tu takie rozczarowanko, bo tamten koleś się nazywa przecież Tomasz...shame on me!

Kiedy zbliżała się godzina koncertu wróciłyśmy na miejsca i z niecierpliwością czekałam jak zaprezentują się chłopaki, a zaprezentowali się na prawdę świetnie. Mimo dyskopatii dokuczającej głównemu wokaliście, małych problemów technicznych z ..powodu wiatru.
Zostały zaprezentowane takie kawałki jak Linoskoczek, Nie pytaj, Wilczełyko, Więcej Nieba, Diabeł, Plac Zbawiciela, Kołysanka, Nie mam dla Ciebie miłości, Wyspa Nonsensu, Ballada o chłopcu, Brzask, Rain Song.
Jak łatwo zauważyć, większość utworów pochodzi z ostatniej płyty artysty. Podobał mi się design sceny, skromny ale uroczy :D 2 czerwone wiatraki ustawione po bokach sceny, które nie raz się kręciły i nie wiem co symbolizowały. Nawet nie wiedziałam, że za chwilę będę mieć ten zaszczyt i przyjemność... odczepiać i ucinać linki mocujące te wiatraki ;D


Po koncercie (2 chyba bisach) pokręciłyśmy się trochę wokół sceny, koleżanka zachowywała cierpliwość i rezerwę wobec swojego chłopaka. Doszłam do wniosku obserwując to z boku, że przesrane jest życie dziewczyny muzyka, nawet zwykłego dźwiękowca.


Liczba rąk jakie uścisnęłam tej nocy i wymiany męskich imion - chyba nigdy takiej niedoświadczyłam. Pamiętam jak na OWF 2014 zobaczyłam po raz pierwszy Macieja Starnawskiego, który urzekł mnie swoją urodą i czarnymi jak noc, oczami..a wczoraj ? Tak po prostu podszedł i przywitał się ze mną i zniewalająco uśmiechnął *_*.



Stanęłyśmy koło małego namiotu gdzie manager który jest niesamowicie sympatyczną osobą sprzedawał płyty, ustawiła się mała kolejka osób..na prawdę jest niezły(fuckin bad boy). Miałyśmy ochotę ukraść plakaty które ot tak sobie leżały, ale....trochę było nam niezręcznie :p poza tym..nie mam już na prawdę gdzie trzymać i wieszać przede wszystkim tych plakatów. 
Potem podszedł do nas chłopak koleżanki i stwierdził, że wyglądamy na nieco zziębnięte(na prawdę było lodowato) i zaprosił nas żebyśmy napiły się herbaty którą sam nam nalał(tak wiem, ah te moje szczegóły!). Postałyśmy, popatrzyłyśmy trochę na porozwalane ciuchy muzyków, dla mnie była to nie lada nowość znaleść się w miejscu w sumie niedostępnym dla zwykłej publiczności...były ciasta, ciasteczka, sałatki, jakieś mięso i sporo wody i herbaty, gitary ładnie ułożone, które miałam taką chęć dotknąć... ale pewnie za chwilę by mnie zabili za to :D 
Potrzedł do nas koleś również bardzo sympatyczny koleś który spytał czy się nudzimy i może nam dać zajęcie, zgodziłyśmy się. Miałyśmy obcinać linki od wiatraków, które były tak przymocowane żeby się nie rozpadł. Jak dla mnie -przyjemność, nabyłam już jakieś doświadczenie w byciu Crew zespołu przy fałszach ekipy rozmontowującej instrumenty i kable i rytmach Ewy Farny na pół tężni  ;)


Kiedy zbliżała się godzina  odjazdu naszego autobusu, koleżanka chciała się pożegnać ze swoim chłopakiem i iść na autobus, ale On się zaoferował, że jadą w stronę Wawy i mogą nas podwieźć bez problemu, do mnie są 3 przystanki i nieco okrężna droga, ale też niezaprzeczali. Miałam nieco wahania się i czy to na pewno dobry pomysł jest, ale skoro koleżanka się zgodziła to i ja(moja biedna asertywność poległa). Potem jednak okazało się, że w samochodzie mają jedno wolne miejsce, więc koleżanka nie żegnając się zbytnio i krzycząc mi z daleka-  Ty nie jedziesz, pojedziesz z nimi wsiadła do samochodu napchanego muzykami i ruszyła w drogę, stanęłam nieco zmieszana koło sceny. Było mi totalnie głupio, choć powinno Jej być, że mnie tak zostawiła. Nie wiem co by było gdyby to było w innej miejscowości..jednak byłam u siebie i czułam, że sobie sama poradzę i wrócę, była już prawie 23... ostatni autobus miałam o 23.17....więc postałam trochę koło tej sceny, popatrzyłam jak odczepiają kable i na chłopaka koleżanki, który gada z muzykami w oddali więc pomyślałam że to dobry moment żeby się oddalić i samotnie wrócić do domu mimo, że czułam się nieco przerażona idąc sama przez nawet oświetlony dobrze park. To szczęście, że ulicę dalej pracuje mój tata, więc udałam się do niego, ogrzałam się i poczekałam te 30 minut na autobus i wróciłam do domu.

Jak widać, nie wszystkie osoby zdolne są do tego i już z dwoma takimi spotkałam się w życiu, które nie byłyby zdolne zaopiekować się daną osobą gdyby coś Jej się stało, gdyby była w tłumie obcych ludzi. Nie uśmiechało mi się wracać w samochodzie z obcymi kolesiami, tymbardziej że mam 3 przystanki do domu, ale droga jest na prawdę straszna i prowadząca przez dużą ilość drzew w których niewiadomo co może być a moja wyobraźnia o ciemnej porze, na prawdę bujnie i żywo reaguje i pracuje :P
Podobno chłopaki mnie szukali, napisałam smsa do koleżanki co ze sobą zrobiłam i gdzie poszłam..szkoda, że to ja musiałam pierwszego smsa napisać a nie ona. Jak widać, dla niektórych ludzi człowiek jest w stanie zrobić wiele, poświęcić się, zadbać o kogoś, niestety rzeczywistość jest taka, że im bardziej poznaję ludzi, tymbardziej kocham zwierzęta jak mówi klasyk :>

Mimo wszystko będę miło wspominać ten wieczór, płyta zdecydowanie najlepiej prezentuje sie na żywo niż na cd i że miałam okazję poznać fajnych chłopaków, którzy na scenie mają groźne miny i machają grzywami i występują w czarnych kapturach a za sceną są tryskającymi sarkastycznym poczuciem humoru kolesiami :)

Na dobry tydzień coś pozytywnego i motywacyjnego.

Enjoy!

xoxo



Chcemy być bogaci i źli
Szybcy jak James Dean
A gdy przychodzi żal rozpadamy się
Prawie jak Kurt Cobain

Czemu wszyscy usiłują być kimś
Lub robić to jak inni
Czemu ty nie musisz starać się jakiś być

Musisz starać się być kimś


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz