niedziela, 24 maja 2015

Eurovision Song Contest 2015 - My 7 fav artists!

Tegoroczny konkurs Eurowizji prosto z państwa Conchity Wurst, zeszłorocznej zwyciężczyni przechodzi już do historii. Pewnie się zastanawiacie, dlaczego piszę o tym tutaj, gdzie przez 3 lata tego nie czyniłam. A choćby dlatego, że chcę wylać swoje żale i frustracje związane z tym komercyjnym i pod publikę konkursem.





Wszyscy, dosłownie wszyscy widzieli(którzy oglądali oczywiście), co się dzieje w końcówce, kiedy zostaje 3 faworytów i tylko oni między sobą rywalizują, to naturalne że ktoś musi przodować i być w czubie..
Zazwyczaj albo czekam i włączam tylko na naszego artystę i Jego występ, ale tym razem postanowiłam obejrzeć całość..od 21 do prawie 1:00..siedziałam i nie wierzyłam...że..to był na prawdę świetny finał! Nie było udziwnień..liczyła się na prawdę muzyka..Wszyscy, 27 artystów, piękne wizualizacje, na które mogłam patrzeć i patrzeć.. Piosenka naszej reprezentantki, moim zdaniem- na prawdę nie odbiegała jakoś gigantycznie poziomem od innych reprezentacji, było dużo ballad, ślicznie wyglądała, jakby siedziała na tronie, a nie na wózku, kreacja i liliowe wizualizacje, bajkowo, aczkolwiek piosenka, niezbyt eurowizyjna, było bez jakiś rockowych zabarwień.


Ja postanowiłam wybrać, nie przymusowo, ale na prawdę z serca i mi się podobały - 7 występów - muzycznie. Śmiem twierdzić, że trochę postawiłam na skromność i na prostotę, sami oceńcie, co o nich sądzicie


7 miejsce zajmuje u mnie reprezentacja Rosji, która na prawdę uroczo wypadła, piękna dziewczyna, piękny mocny głos. Potem kiedy zobaczyłam Jej ciągłe łzy radości, zamiast się cieszyć Jej szczęściem, mówiłam sobie z zawiścią - no i co się cieszysz, Szwecja i tak wygra, a za to, że nic nam nie daliście, to żebyście przegrali!


6  miejsce dla Belgii, 16-latek przypominający mi Alana Andersza, która na prawdę oryginalnie wypadł ze swoimi artystami


5 miejsce zajmują Węgry, gdzie Pani od razu skojarzyła mi się z księżną Cambridge, pięknie i delikatnie, plus kolor sukni omnomnom!


4 miejsce dla Austrii, która pokazała zespół, jako jedna z nielicznych reprezentacji, za to też duży plus, wygląd nieco hipsterski, ale nie jest źle.


3 miejsce, na podium dla mnie zajmuje Rumunia, którzy zdobyli mnie tym, że mimo mało kto, zna ich język, postanowili śpiewacie właśnie w swoim rodowitym, choć w refrenie usłyszałam angielski. Oni byli naprawdę, tacy..symptyczni.. Wokalista, to taki Robert Koszucki młodszy brat wersja Rumuńska


2 miejsce zdecydowane i zasłużone dla .. Francji która uplasowała się tylko 2 miejsca niżej niż Polska, co mnie zasmuciło, bo..rozumiem, że artyści którzy występują na samym początku, najmniej się pamięta, ale piękna muzyka, piękny śpiew, piękna skromna, nieco starsza od innych uczestników Pani, podbiła moje serce swoją ekspresją i śliczną wizualizacją, tłem, które pokazuje zrujnowane miasto a potem piękny krajobraz :3


1 miejsce, od razu w moim sercu zajęli Estończycy, o ile mnie nie myli, to Oni chyba również oddali na Polskę jakiś głos, ale wiem jedno, że jeżeli za przeproszeniem oczywiście, srałabym pieniędzmy to oddałabym na nich te 20 głosów, bo para jest urocza. Koleś skrzyżowanie Maxa  Beesleya i naszego Lesława Żurka, bez dwóch zdań :)





Miło, że chociaż 3 zespoły trafiłam, co do pierwszej 10-tki wygranych. Jednak mimo pięknych wykonań, nie da się ukryć, że to Fakerovision, kiedy sąsiad głosuje na tego z którym dany kraj lepiej żyje, na złość innym, liczy się dla niego poprawność polityczna. Mimo, że Polska jakoś genialnie z Rosją nie żyje, to nie kieruję się polityką, a tym co podpowiada mi serce i co ono odczuwa, jakie emocje podczas słuchania danej piosenki, tak powinno być, nie inaczej.

Mans, szwed który wczoraj wygrał, znany jest publiczności jako uczestnik Idola w 2005 roku. Trochę szok przeżyłam, ale taki pozytywny, kiedy zobaczyłam na ekranie imię i nazwisko i nie wierzyłam, że to On, że to ten przystojniak od hitu Cara Mia ,w którym byłam taak zakochana (miałam przecież 15 lat i słuchałam tego co wszyscy i to co modne, a kto by przypuszczał że za 5 lat znajdę się na koncercie Rammstein ;))


W Polsce Mans, zebrał wiele nagród, kilka razy też występował w czasach swojej świetności. 8 lat temu w 52 konkursie, zgłosił się do eliminacji właśnie ze swoim hitem Cara Mia, gdzie dostał się potem do finału i zajął wysokie 2 miejsce wg publiczności i jurorów 3. Szczerze, to nie wiedziałam, że jeden artysta może kilka razy brać udział.



No to na koniec, posłuchajcie jak to brzmiało to wszystko w 2007 roku i jak fajnie z jak fajną piosenką( do tej pory znam cały tekst :D) występował Mans.

Pozytywnie na nadchodzący tydzień, dla mnie wybuchowy - z nową pracą i nowymi nadziejami wkraczamy kolejny raz w nowy rozdział, oby nieco dłuższy niż poprzedni :)

Cara mia, będzie dobrze!

Enjoy!
xoxo



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz