czwartek, 7 maja 2015

COBAIN - MONTAGE OF HECK

Korzystając z oczywiście bezpłatnego urlopu na polskiej wsi, wzięło mnie na refleksje nad życiem. Ja pochodzę ze znacznie mniejszego miasta niż Warszawa, a mimo to widzę teraz po kilku dniach pobytu, jak różni się ono od wsi i życia w tym miejscu. Otaczająca zieleń, niekończące się pola, niebieskie niebo i chmury lodów Algidy skłaniają do przemyśleń, jak my w miastach żyjemy szybko, chcemy ciągle wiedzieć co się dzieje w świecie show biznesu, być  na bieżąco, wiedzieć co się dzieje u znajomych, choć mamy do nich 2 przystanki autobusem, czy jeszcze do niedawna chodziliśmy razem do liceum.



 





Jak mówi słynny klasyk, życie zawsze zweryfikuje i przeinaczy nasze plany tak aby nam spsocić co nieco. 10 dni bez facebooka szczerze ? Dla mnie jest wyczynem, bo po 6 dniach dopiero zaczynałam odczuwać głód zajrzenia tam i sprawdzenia co się dzieje u innych ludzi, czy choćby jak spędzili majówkę, która u mnie jeszcze trwa. Dziś dowiedziałam się, że ominęła mnie promocja majówkowa na bilety OWF.... kolejny minus tego że nie wchodziłam na fb..nie pamiętam hasła do poczty, więc nawet gdybym posiadała newsletter, to nic by nie dało, no trudno.
Do domu wracam w niedzielę, od razu kierując się do urny wyborczej po wyjściu z autobusu.

29 kwietnia miałam okazję być wraz z koleżanką w multikinie. Przepraszam za tak duży wstęp, jednak miał on nawiązać nie tylko do moich wakacji i jak się tu czuję, ale i tego, że wielcy artyści, muzycy, sportowcy pochodzą z małych miast. Kto wie, może również w tej niewielkiej wsi koło Siedlec w której jestem, również jest jaki talent o którym usłyszymy w telewizji w niedługiej przyszłości ? Aberdeen z którego pochodził ma ponad 200 tysięcy mieszkańców. Tam wychował się mały Kurt Donald Cobain.
Film zdecydowanie mi się bardzo podobał. Styl w jakim został zrobiony, przeszedł moje najśmielsze oczekiwanie. W dokumencie nie brakuje wywiadów, Brett Morgen (reżyser) zaprosił między innymi Courtney Love, ojca, macochę, siostrę czy z bliskim przyjacielem Kristem Novoselic - basistą Nirvany..


Reżyser w pełni dysponował doskonałymi materiałami nadającymi się do takiego dokumentu. Zdjęcia, rysunki, teksty piosenek zamknięte w 18 pudłach, ożywały, narysowane rekiny atakowały. Nie brakowało scen jak dla mnie obrzydliwych typu ruszające się wnętrzności i zniekształcone ludzkie ciała, ale to wszystko miało się genialnie do siebie, pasowało idealnie.


27 letni żywot Kurta zamknięty w ponad 2 godzinnym seansie, mogę polecić wszystkim którzy są spragnieni wiedzy o życiu zamkniętego w sobie, a jednocześnie pragnącego ciepła i miłości. To jakim był wyalienowanym chłopakiem doskonale ukazują rysunkowe postacie, siedzący sam w pokoju ze słuchawkami na uszach, trzymający się w szkole na uboczu chłopak, pragnący jak najszybciej stracić swoje dziewictwo, a także spacerującego po torach kolejowych myśląc o popełnieniu samobójstwa.

 Film został idealnie wyważony, mam na myśli chronologię wydarzeń, najważniejsze momenty. Dobrze pokazuje  stosunek Kurta do najbliższych mu osób, do Courtney której nienawidzi większość fanów, a On ją tak bardzo kochał, że na koncercie kazał krzyczeć słowa uwielbienia dla niej, mówiąc jak jest Jej smutno że wszyscy ją tak źle postrzegają. Opieka nad Frances Bean Cobain która jest w moim wieku, była frajdą dla Kurta, nie da się tego opisać jak się nią opiekowali, więc zostawiam Was z tą słodką niewiedzą i zachętą do obejrzenia.


Fragmenty koncertów, intymne zdjęcia i niepublikowane nagrania są smaczkiem dla każdego fana, a nawet pół fana. Film skłania do refleksji, do tego w jaki sposób podejmuje się decyzje. Momentami chciałam i wyobrażałam sobie bycie taką gwiazdą, nie lubiącą udzielania wywiadów, przez co wokół mojej osoby byłoby jeszcze więcej szumu.


Co zabawne, nie wiedziałam, że film jest porównywany do The Wall z 1982 roku który opowiada o Pink, gwieździe rocka, któremu trudno zaakceptować otaczający go świat na który ma własną wizję i koncepcję. Film ten obejrzałam zaledwie 3 dni wcześniej. Zachęciły mnie do tego krótkie recenzje w których było napisane, że muzyka Pink Floyd jest świetnie wkomponowana w życie Pink`a. Sam reżyser w wywiadzie po filmie mówił, że chciał zrobić animacje na podobieństwo "Ściany".

Po filmie odbyło się losowanie miejsc i około 20 szczęśliwców otrzymało albo książkę albo film na dvd o Nirvanie(albo o Kurcie nie pamiętam), a w gronie szczęśliwców znalazła się moja koleżanka :)



Co mnie najbardziej poruszyło w filmie? Myślę że wszystko po trochu, ale najbardziej samotność w jaki sposób została ukazana, animowany, oczy Kurta - piękne, niebieskie, wołające o pomoc, pełne ufności i naiwności a także materiał który został po filmie pokazany i emocje z jakimi Brett zakłada z szacunkiem słuchawki i słucha niepublikowanych nagrań, muzyki, zamyka oczy a potem w białych rękawiczkach porusza się między "relikwiami Kurtowymi", delikatnie przewracając kartki pożółkłego papieru.



Obecnie chodzą plotki, iż ma zostać wydany album, latem tego roku z nieznanymi utworami ale również i monologami Kurta, podobnie jak stało się to w przypadku Michaela Jacksona.
Soundtrack do filmu również oceniam tak samo jak film 8,5/10 czyli baaaaardzo polecam.








Kto jeszcze nie miał okazji zobaczyć, polecam ekskluzywny trailer.

Enjoy!

xoxo



2 komentarze:

  1. Śmiesznie..właśnie weszlam żeby zobaczyć co tam u ciebie i o.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogłabyś się podpisać czasem. Zedytowałam i dodałam jakże artystyczne zdjęcia w wodzie hue hue

      Usuń