środa, 18 lutego 2015

REVIEW - IMAGINE DRAGONS

Dzisiejszy dzień rozpoczął się dla mnie bardzo pomyślnie...wstałam przed 8, kierunek -radio, leci cudny Hozier...powoli przebieram się w normalne ciuchy i słucham porannej audycji w EsceROCK.
Do wygrania wczoraj była książka "Obnażeni" J.Millera, którą już posiadam na półce, jakaś pani stojąca w korku w Warszawie próbująca przedostać się na Pragę (nie przez most łazienkowski) wygrała jeden jedyny egzemplarz. A dziś ?


A dziś to właśnie mi się poszczęściło...wystarczyło napisać tylko intrygującego i zachęcającego do oddzwonienia krótkiego sms`a i...voila, numer prywatny już dzwoni, a ja wiem że to na pewno oni. Wygrałam a raczej dostałam w prezencie Antologię tekstów i przekładów Depeche Mode. Niezmiernie się ucieszyłam, choć wolałabym dostać płytkę takiego fajnego zespołu, jakiego mam zamiar dziś Wam krótko opisać.



Nie ukrywam, że od początku ich działalności byłam fanką ich okładek, czy to albumu czy to singli. Mają według mnie, na prawdę nietuzinkowe i dopracowane, tak jest także w przypadku drugiego albumu amerykańczyków tworzących alternatywny, indie pop. Kiedy tylko się dowiem kto je stworzył, od razu Was zaalarmuję ;)

Chłopcy tworząc nowy album, chcieli tchnąć w swój zespół nowego ducha, nową ideeę rozdzielczości. I faktycznie udało im się. Album tylko trochę odstaje od pierwszego Night Visions, który zrobił tak zawrotną karierę na świecie, a singel Radioactive stał się znakiem rozpoznawczym. Zespół w czasie tournee z pierwszym albumem inspirował się tym co spotkali w czasie podróży, swoimi wspomnieniami. Odkrywanie nowych kultur i elementów muzycznych i ogólnych motywów dla nowego albumu jest czymś niezapomnianym dla artysty i dającym wiele doświadczenia.
Dan Reynolds powiedział dla gazety New Orleans, że zdali sobie sprawę, że są o wiele mniejsi niż myślą. Dla magazynu Rolling Stone dodał, że spacerując po nocnych klubach i nie tylko, przyjął, iż dla nowego albumu dobry będzie wpływ hip-hopu, choć wciąż płyta będzie napędzana rockowym brzmieniem.

Od samego początku, piosenki nowego albumu zespołu zdobywały duży rozgłos, między innymi za sprawą:
"Battle Cry" która została użyta w filmie Transformers.
"Warriors" - która została użyta do reklamy w Lidze Mistrzostw Świata

Zespół postarał się o wydanie 3 albumów:

-normalnego-  zawierającego 13 podstawowych utworów
-wersję international deluxe -zawierającego 13 podstawowych utworów + 5 bonusowych (Thief, The Uknown, Second Chances, Release, Warriors)
-super deluxe edition- zawierające prócz 18 piosenek - Battle Cry, Monster i Who We Are.

Track lista:

1. Shots - 4/10 od początku, piosenka nie przypadła mi do gustu, może dlatego że na prawdę kojarzy mi się z prościutkim indie popem... a pierwsze brzmienia przypominają mi The 1975 O.o

2. Gold - 9/10 - nie zapomnę, jak nie mogłam się nadziwić, co oni takiego udziwnionego stworzyli. Strasznie jeszcze 3 tygodnie temu jej nie lubiłam...Pierwsze skojarzenie- afrykańskie rytmy..masa nieznanych dźwięków.. Brzmią niby jak wcześniej, ale nie pasowała mi do nich kompletnie..ze względu może na początek. Dopiero refren zaczyna przypominać stary dobry band + dochodzi do tego prosty teledysk który jest moim ulubionym narazie i mogę umierać. Słychać wpływ Drake`a, syntezatory i ponure bębny.

3. Smoke + Mirrors -  9/10 - początek sugerujący, że w piosence będzie działo...spokojny, stonowany, ma coś co przyciąga, jak magnes. Nie mogłam długo się przyzwyczaić do tego bum piosenki które możecie nagle usłyszeć np. w 0:46.  Z początku to się wystraszyłam - i nie żartuję :D
Szukałam od pierwszych odtworzeń albumu, piosenki do cierpienia, do smutku.. jakiejś bardzo chwytającej dla mnie, typu Bleeding Out czy Demons..i myślę że ta piosenka jest właśnie jedną z nich. Piosenka niesamowicie ważna..szczególnie dla wokalisty który w czasie rozpędu kariery miał depresję... słowa "I`m sorry for everything i`ve done" pozwala nam fanom, nieco inaczej spojrzeć na ten album, jako pociaganie dla wszytkich osób które mu pomogły wyjść z tej okropnej choroby o której niewiele osób wiedziało.

4. I`m so sorry - 10/10 -ponownie mamy spokojny, cichy wstęp aby za chwilę usłyszeć hip- hop, świetną gitarę. Piosenka baardzo seksowna, jeśli tak mogę określić. Wokalista bawi się głosem i "drze się " tak jak to powinno wyglądać :) Więksi fani zespołu, mogą dostrzeć duży wpływ zespołu The Black Keys.

5. I Bet My Life- 7/10 -tak jak w przypadku Shots, piosenka optymistycznie brzmiąca, zyskuje w moich uszach większą aprobatę ze względu na dobry refren z klaskaniem w tle i chórkami rodem z The Kinks- Days mogą przekonywać sceptyków że głos Dan`a ma swój urok kiedy jest stosowany delikatnie jak w następnym utworze.

6. Polaroid - 4/10 - nie podoba mi się, całkowicie..mimo że też da sie słyszeć klaskanie. Piosenka brzmi jakby była jedną wielką zwrotką, refren wyczuć jest bardzo ciężko.

7. Friction - 10/10 - od początku stanowi mój faworyt albumu. Ulubiona zdecydowanie. Trochę jakieś indyjski rytmy słyszę (ale to tylko moje uszy, proszę się nie śmiać) i genialny refren który można spokojnie na koncertach wykrzyczeć wraz z frontmanem.

8. It Comes Back To You - 9/10- to drugi typ piosenki który kojarzy mi się z Bleeding Out i jest spokojny, taki którego oczekiwałam. Bardzo przyjemny utwór, emanujący słonecznymi wibracjami, dobry dla początkującego perkusisty który chce rozgrzać swoje pałeczki haha. Ciekawostką jest, że piosenka napisana została dla żony Dan`a :)

9. Dream - 8/10 - dobra piosenka na smutne wieczory, przypominam sobie że darzyłam ją taką samą nienawiścią niczym Gold, a jednak..warto przesłuchać pare razy album aby się przekonać. Refren zabierający nas w zupełnie inny świat.. wylądował już w mojej mp4 :)


10. Trouble - 5/10 - jest w porządku, ale przysłowiowej dupy mi nie urwało.

11. Summer - 6/10 - do oryginalnych tytułów bym nie zaliczyła, ale..przecież liczy się wnętrze ;) A wnętrze jest takie, że piosenka jest dobra do letniego popołudnia, posiedzenia na trawce i wiatru we włosach. Tyle :)

12. Hopeless Opus - 5/10 - chciałam dać jeszcze niżej, ale rozsądek mi nie pozwolił ;)
13. The Fall -  6/10 - kawałek o takim tytule powinien raczej znaleźć się w środku albumu a nie na końcu. Jednakże muzycznie bardzo pasuje na koniec, jest spokojniejszy. Myślę, że przekonam się do niego z czasem



Album nadzorował Alex Da Kit, producent który współpracował między innymi z Rihanną czy Nicki Minaj. W każdym z utworów można doszukać się głębszego znaczenia które Reynold`s chciał uzyskać, bowiem piosenki rzucają w ciemność w poszukiwaniu jakiegokolwiek odkupienia.
W albumie możemy się spotkać z nadzieją ale i totalnym użalaniem się nad sobą a nowy fan może poczuć się trochę jak zabrany w nieznaną podróż turysta.

Ogólna ocena - 8,5/10 czyli not bad ale bardzo w porządku.

Tymczasem w oczekiwaniu na ogłoszenie polskiego koncertu/ów zapraszam do przesłuchania wszystkich 3 edycji albumów, bo w linku znajdziecie wszystkie piosenki.

Enjoy!

xoxo




2 komentarze:

  1. Friction jest jaktycznie świetna! Dzięki za zwrócenie na nią uwagi.:-)
    Don_guraleska

    OdpowiedzUsuń