poniedziałek, 16 lutego 2015

REVIEW - 50 Shades of Grey soundtrack

Korzystając z okazji, że teraz będę mieć duuużo czasu wolnego (nie próbujcie pytać nawet dlaczego), wciągnęłam się w muzykę z filmu który robi głośne bum w kinach na całym świecie i w Polsce nie inaczej również. Osobiście już że tak wprost się wyrażę, rzygam tym filmem..obawiam się że będę ścielić łóżko i pod kołdrą będzie Christian, a kiedy podniosę do góry deskę sedesową wyskoczy Jego filmowa ofiara z umazaną buzią... i całym szumem wokół niego i cieszę się że krytycy filmowi (nie tylko polscy, ale i zagraniczni), oceniają go negatywnie.

Nie jestem z tych kobiet które przeczytały wszystkie trzy części, ani nawet dwóch czy jednej..owszem, ze względu na pracę jaką miałam - czyli na magazynie książkowym, przejrzałam 2 strony i stwierdziłam że dalej nie potrafię czytać tego, nie obrzydzało mnie, bo rzeczy sado-maso mnie nie przerażają, a zaczęłam się zwyczajnie z tego śmiać.


Przechodząc do sedna postu, czyli muzyki z filmu, biję ogromne ukłony w stronę wybitnego twórcy muzyki filmowej, którego dopiero dziś odkryłam (taak taak zasztyletujcie mnie wszyscy fani tego typu muzyki i filmów dla dzieci).

Danny Elfman, bo tak nazywa się ten amerykański muzyk urodzony w Los Angeles, skomponował muzykę do większości filmów które widziałam, są to między innymi:
Edward Nożycoręki
Mission Impossible
Jeździec bez głowy
Charlie i fabryka czekolady
Batman

Cechą charakterystyczną muzyki Elfman`a jest mroczny klimat zmieszany ze zwariowanymi brzmieniami, które płynnie przechodzą jedne w drugie.
Jest zdobywcą nagrody Grammy za muzykę do Batmana i dwukrotnie nominowany do Oscara.
Danny łatwej drogi do kariery nie miał, bowiem borykał się z krytyką z każdej strony, brakiem akceptacji ze względu na swój brak wykształcenia akademickiego, ale nie poddał się mimo krętej drogi twórczej i jest doskonałym dowodem na to, że nie wolno się poddawać, bo na początku zawsze jest pod górę, ale potem wychodzisz na prostą i spotykasz ogromny zjazd w dół gdzie zbierasz same pozytywne sytuacje :) (wierzę w to na prawdę!).

Danny jak już wiecie stworzył muzykę do tego kultowego już filmu i nie ważcie się w moim towarzystwie negatywnie o nim mówić, bo trzepnę was pejczem! *OK OK* .


Mimo że nie czytałam książek, to samo słuchanie tego soundtracku - zarówno w wykonaniu takich artystów jak Beyonce, genialnej i mojej ulubionej - Ellie Goulding czy Skylar Grey i właśnie brzmień Dannego Elfman`a, powodują, że nie trudno wyobrazić sobie co przy danej piosence, na ekranie mogło się dziać..nie brakuje mrocznych wstępów...rozwinięcia, akcji która na ekranie rozpoczęła się i spokojniejszego zakończenia aby za chwilę wprowadzić nas w swój kolejny Greyowski klimat.

Moimi ulubionymi kawałkami zostały - "Did That Hurt?", "Bliss", "The Contract", "Where Am I" może dlatego, że wyobrażam sobie jak przy 1 kawałku studentka poznaje właśnie "te oblicze" Greya i zamykając oczy i zakładając słuchawki można przy całym soundtracku, obejrzeć oczami wyobraźni film- polecam tym którzy jeszcze nie obejrzeli. Jeżeli film pojawi się w internecie czy w telewizji, pewnie, obejrzę go właśnie po to, aby zobaczyć czy moja wyobraźnia np. się nie myliła :)

Na dzisiejszy wieczór, polecam dwa ulubione kawałki jak i całą playlistę którą znajdziecie już na spotify.

Enjoy!

xoxo

PS. A już niedługo recenzja dłuugo wyczekiwanej drugiej płytki Imagine Dragons!




3 komentarze:

  1. Danny Elfman napisał do tego muzykę??? To mnie zaskoczyłaś. Bardzo lubię filmy, do których napisał muzykę, szczególnie Edwarda Nożycorękiego <3

    Jeśli chodzi o "50 twarzy greya", to przeczytałam jakieś 50 stron, może więcej, już nie pamiętam. Pomyślałam wtedy, że gdyby nie ta cała otoczka "sado-maso" jak to nazwałaś nikt by tego nie wydał, bo bohaterowie są są przewidywalni i sztuczni. Myślałam, że się zanudzę, a rzadko nie czytam książki do końca. Sięgnęłam po tę nią z ciekawości, ale nie chciało mi się marnować czasu, co dziwne, bo jestem z tych, co lubią romantyczne historie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak :3 Dopiero 4 dni temu pojawiła się Jego muzyka na spotify :) Edwarda oglądałam jak miałam może z 8-9 lat i niewiele pamiętam niestety. Ja tak samo lubię romantyczne historie. Ale cieszę się, że czytając obiektywne opinie "zapalonych " fanek tej trylogii na filmwebie, one także są zażenowane filmem :) Szukałam komentarzy ws. muzyki ale maarnie mi idzie.

      Usuń
  2. Ja Edwarda widziałam kilka razy :) Może za jakiś czas pojawią się komentarze na temat soundtracku do "50 twarzy greya".

    OdpowiedzUsuń