czwartek, 26 lutego 2015

REVIEW - BRIT AWARDS 2015

Kolejna gala rozdania brytyjskich muzycznych nagród Brit Awards za nami. Czy jestem usatysfakcjonowana po jej obejrzeniu? Jak najbardziej, szczególnie występami na żywo, które na prawdę były na żywo a nie z playbacku.


Ogromnych zaskoczeń nie było, sensacji też nie, prócz może upadku Madonny - pech chciał że akurat w środku występu, wybrałam sen zamiast oglądania Jej wygibasów, ale nie żałuję.
Warto wspomnieć, że w odróżnieniu do statutek Grammy które mają niezmienny wygląd, statuetki Brits zmieniają się wyglądem, co roku. Tegoroczną lekko różową z rozetką, zaprojektował brytyjczyk Tracey Emin. Jak przyznaje, jest trochę dziecinny, ale również ma formę skrzydeł. Galę poprowadzili And i Dec, telewizyjni prezenterzy.










Najlepszy brytyjski artysta

Damon Albarn
Ed Sheeran 
George Ezra
Paolo Nutini
Sam Smith

Zgodzię się i nie zgodzę. W tej kategorii moim faworytem był Damon Albarn, ale..jak widać, artyści którzy mają większy rozgłos - zawsze wygrają, bo jakby nie patrzeć Brits, to nagrody komercyjne :)

Najlepsza brytyjska artystka

Ella Henderson
FKA Twigs
Jessie Ware
Lily Allen
Paloma Faith

Cieszę się, że wygrała bo kibicowałam Jej po cichu, ale trochę szczerze mówiąc nie przypuszczałam że wygra...stawiałam bardziej na FKA Twings, o której jest u nas głośno, ale może nie w Wielkiej Brytanii.

Najlepsza brytyjska grupa

Alt-J
Clean Bandit
Coldplay
One Direction
Royal Blood

Zdecydowanie byłam za tymi sympatycznymi panami, ten rokk należał do nich :3
Najlepszy brytyjski debiut

Chvrches
FKA Tigs
George Ezra
Royal Blood
Sam Smith

Również się zgadzam z wynikiem, choć trochę szkoda mi Chvrhes do których mam sentyment przez oczywiście Depeche Mode. Choć Royal Blood, przyznacie że tez mieli wysoką szansę.

Najlepszy brytyjski singel

Calvin Harris - "Summer"
Clean Bandit ft Jess Glyne - "Rather Be"
Duke Dumont ft Jax Jones - "I Got U"
Ed Sheeran - "Thinking Out Loud
Ella Henderson - "Ghost"
George Ezra - "Budapest"
Mark Ronson ft Bruno Mars - "Uptown Funk"
Route 94 ft Jess Glynne - "My Love"
Sam Smith - "Stay With Me"
Sigma - "Nobody To Love"

Ciężko mi się tu wypowiedzieć..gdyż piosenki kojarzę, aczkolwiek teledyski już mniej :D Aczkolwiek....nawet to że nie lubię Sheeran`a nie przeszkadzałoby mi gdyby Jego teledysk wygrał ..bo ładny..bo delikatny... bo romantyczny *_*

Najlepsza grupa muzyczna

5 Seconds Of Summer
The Black Keys
First Aid Kid
Foo Fighters
The War On Drugs

Taak, tu również się zgodzę z wynikiem. Mimo, że lubię i First Aid Kid i The Black Keys, to jednak głośniej było o wielkim powrocie chłopaków ze Stanów Zjednoczonych z panem Grohlem na czele.

Najlepsza zagraniczna Wokalistka

Beyonce
Lana Del Rey
Sia
St Vincent
Taylor Swift

Myślę, że zasłużona nagroda, choć bardziej kibicowałam Sia o której było bardziej głośno.

Najlepszy zagraniczny wokalista

Beck
Hozier
Jack White
John Legend
Pharrell Williams

Nie zgodzę się, powinien wygrać każdy z tych wokalistów...byle nie właśnie Pharrell :(

Galę Brits uświetniły występy muzyczne. Większość wybiła się ze swoich "bardzo znanych" kawałków i zaprezentowała inne. Mieliśmy okazję zobaczyć:

Taylor "przylepę" Swift - Blank Space - nie zachowywała się wulagarnie..jak na nią nieźle ubrana no i nie wiem na jakim obcasie musiała mieć buty...skoro przy wzroście 178 cm (ja pitole nie wiedziałam!) wyglądała....na prawdę na wieżę. Podobał mi się Jej występ, może dlatego że mam miłe wspomnienia z tą piosenką.


Sam Smith - Lay Me Down - jak zwykle magiczny występ..przeuroczy...nie da się inaczej określić to co sobą prezentuje. Spokojny, stateczny człowiek, za którym nie muszą wirować światła żeby biło od niego ciepło i blask.

Royal Blood - Figure It Out - jak zwykle energetyczni, oczekiwałam na ich najbardziej znany kawałek, aale..i tak byli świetni
Ed Sheeran - Bloodstream - być może muszę się do niego przekonać jak zdołałam to zrobić w przypadku Ezra, ale...czuję że jednak tak się nie stanie..może dlatego że George ma taaak przeurocze oczy i twarz :(
Kanye West -All Day  - oo genialny występ. Może dlatego, że zapowiadała go sama Pani Kardashian. Podczas gdy na scenie pojawił się "chór" za biegającym na scenie Kanye, były płomienie i niesamowita muzyka.. Jednak wykonania na żywo to są zupełnie inne niż na płycie. No i przy ruchach artystów którzy stali za wokalistą wyobraziłam sobie naturalnie Sergie Pizzorno, który baaardzo, ale to bardzo podobnie do nich tańczy na koncertach :D


Take That(szkoda że bez Robbiego, a mogłaby być to super niespodzianka :(  ) - Let In The Sun - nie zrobili na mnie wrażenia, moim zdaniem...Robbie powinien co jakiś czas pojawiać się na takich galach..bo jednak...teraz to On jest bardziej znany niż Jego były zespół.
George Ezra - Budapest - 10/100 dla tego przeuroczego chłopaczka..na prawdę. Żadnych zastrzeżeń i mogę słuchaać goo i słuuuchać.


Paloma Faith - Only Love Can Hurt Like This - Jej występ także mogę ocenić bardzo wysoko...za to jak była ubrana do odebrania nagrody i jak była do występu...mimo że przy odebraniu statuetki się taaaak rozgadała, ale co tam. W środku występu stanęła w jakimś..szklanym czymś... z czego lała się woda...i..było to prawdziwe...dawało niesamowity efekt!


Madonna - Living For Love - niestety nie za bardzo mogę się wypowiedzieć na temat tego występu z przyczyn niezależnych ode mnie :D


Ogólnie, prawie nigdy nie mam nic do zastrzeżeń jeśli chodzi o rozdania tych nagród...zawsze mnie fascynuje ich dobra organizacja..pełen luz zaproszonych gości..zabawni prowadzący i "ci od twittera" i główni na O2 Arena.. zawsze będę z przyjemnością oglądać te nagrody, bo znam zazwyczaj wszystkie lub prawie wszystkie zespoły, no i jest dobrej jakości transmisja na żywo.

Na koniec posłuchajcie moich ulubionych występów i wciągnijcie się w brytyjską muzykę bo jest na prawdę "i do tańca i do różańca".



Enjoy!

xoxo



sobota, 21 lutego 2015

What`s up with..Peter Doherty ?

Peter Peter Peter(nigdy Pete!) ...mówiąc to imię w głowie mam chęć powrócić do czasów licealnych, kiedy to poznałam Jego osobę. Pierwsze piosenki..pierwsze ulubione Last Of The English Roses, pierwsze myśli o tym, żeby kiedykolwiek go zobaczyć na żywo. W tym roku 24 czerwca, minie 2 lata od zobaczenia i usłyszenia go na żywo. Potrzebuję jak powietrza tego drugiego razu, żeby na prawdę przekonać się, że go widziałam.


Dla wielu osób jest byłym Kate Moss, Amy Winehouse, alkoholikiem i ćpunem.
Dla mnie jest utalentowanym muzykiem z duszą artysty, zagubioną, ale na dobrej drodze i jestem przekonana że teraz Jego "świeczka" już nie zgaśnie.


A propos świeczek, ta oto właśnie pojawiła się w teledysku do nowej piosenki "Flags Of The Old Regime". Który zaprezentuję na koniec postu.
Tekst jest bardzo osobisty..zwraca się w nim bowiem jak wszyscy wiemy do swojej wieloletniej przyjaciółki, Amy Winehouse, o swojej sympatii do niej, o tym jak przeżywa brak Jej osoby.
Kto wie kim byliby oboje gdyby Amy żyła..na pewno starałaby się tworzyć, jak Peter, po mału i skrupulatnie. Bo przecież od wydania ostatniego albumu 9 marca 2009, minęło już 6 lat, a fani tęsknią, ale wciąż są wierni. I ja także.
Klip do piosenki jest bardzo prosty, od czasu do czasu ..obsypywany..mąką ?(mam nadzieję że nie czymś innym ;))  siedzi i kręci się, wymachuje rękoma, głową w różne strony ukazując nam to co lubimy tak w naszych ulubionych artystach, emocje. Nakręcony został w Tajlandii w Karma Sound Studios przez między innymi obecną lubą Petera :)



Piosenka, głos i patrzenie w kamerę oddaje jak, wielki ciężar sławy, na swoich barkach nosiła artystka.
Utwór ukaże się oficjalnie 9 marca, a cały dochód ze sprzedaży zostanie przekazany na fundację Amy.

Peter powrócił z Tajandii, odwyku, otrzymywaliśmy wiele optymistycznych zdjęć na instagram, relacje z tego jak jest mu tam dobrze i w jak świetnej formie jest. Przytył, co jest zrozumiałe w Jego sytuacji, Jego cera stała się jaśniejsza i bardziej wyrazista, a w oczach ujrzeliśmy nadzieję.

12 lutego, Peter zagrał po raz pierwszy od zakończenia terapii(nie lubię słowa odwyku), swój solowy koncert w klubie Soma w Bangkoku. Koncert akustyczny, bardzo wręcz kameralny, bo zaledwie dla 300 fanów.

Następny koncert zaplanowany ma się odbyć w Brixton Jamm w Londynie 22 lutego.



Ostatnio otrzymaliśmy informację o tym, że jest już okazja obejrzenia "ukrzyżowanego Petera Dohertego".
A chodzi dokładnie o naturalnej wielkości rzeźbę która została odsłonięta w kościele parafialnym Marylebone w Londynie. Będzie można ją podziwiać od symbolicznej daty, bo zbiegnie się ona z wydaniem nowego singla, aż do 17 marca.
Rzeźba ma symbolizować ukrzyżowanie Petera przez media i portale plotkarskie, a to jest udokumentowanie Jego walki z użależnieniem. Cała ta nagonka i chorobliwe media, były niesamowicie inspirujące, jak przyznaje w wywiadzie. Nick Reynolds, bo tak nazywa się artysta który zrobił tę podobiznę nazwał For Pete`s Sake

Reynolds swoje prace rozpoczął już w 2008 roku, kiedy to wybrał się do studia wokalisty i zrobił odlew z Jego ciała. Brzmi to strasznie, ale i pięknie.


Posłuchajcie sami, tej pięknej piosenki i wczujcie się w Jej słowa przypominając sobie nie tylko dokonania Petera bo względem Jego solowej kariery, ale i to co w dorobku pozostawiła nam Amy.


Enjoy!

xoxo

All over town
You're my calculation
Oh It’s up a deviation yeah,
Stand up there in front of the whole world
Say "Fuck you and the horse that you came in on"



środa, 18 lutego 2015

REVIEW - IMAGINE DRAGONS

Dzisiejszy dzień rozpoczął się dla mnie bardzo pomyślnie...wstałam przed 8, kierunek -radio, leci cudny Hozier...powoli przebieram się w normalne ciuchy i słucham porannej audycji w EsceROCK.
Do wygrania wczoraj była książka "Obnażeni" J.Millera, którą już posiadam na półce, jakaś pani stojąca w korku w Warszawie próbująca przedostać się na Pragę (nie przez most łazienkowski) wygrała jeden jedyny egzemplarz. A dziś ?


A dziś to właśnie mi się poszczęściło...wystarczyło napisać tylko intrygującego i zachęcającego do oddzwonienia krótkiego sms`a i...voila, numer prywatny już dzwoni, a ja wiem że to na pewno oni. Wygrałam a raczej dostałam w prezencie Antologię tekstów i przekładów Depeche Mode. Niezmiernie się ucieszyłam, choć wolałabym dostać płytkę takiego fajnego zespołu, jakiego mam zamiar dziś Wam krótko opisać.



Nie ukrywam, że od początku ich działalności byłam fanką ich okładek, czy to albumu czy to singli. Mają według mnie, na prawdę nietuzinkowe i dopracowane, tak jest także w przypadku drugiego albumu amerykańczyków tworzących alternatywny, indie pop. Kiedy tylko się dowiem kto je stworzył, od razu Was zaalarmuję ;)

Chłopcy tworząc nowy album, chcieli tchnąć w swój zespół nowego ducha, nową ideeę rozdzielczości. I faktycznie udało im się. Album tylko trochę odstaje od pierwszego Night Visions, który zrobił tak zawrotną karierę na świecie, a singel Radioactive stał się znakiem rozpoznawczym. Zespół w czasie tournee z pierwszym albumem inspirował się tym co spotkali w czasie podróży, swoimi wspomnieniami. Odkrywanie nowych kultur i elementów muzycznych i ogólnych motywów dla nowego albumu jest czymś niezapomnianym dla artysty i dającym wiele doświadczenia.
Dan Reynolds powiedział dla gazety New Orleans, że zdali sobie sprawę, że są o wiele mniejsi niż myślą. Dla magazynu Rolling Stone dodał, że spacerując po nocnych klubach i nie tylko, przyjął, iż dla nowego albumu dobry będzie wpływ hip-hopu, choć wciąż płyta będzie napędzana rockowym brzmieniem.

Od samego początku, piosenki nowego albumu zespołu zdobywały duży rozgłos, między innymi za sprawą:
"Battle Cry" która została użyta w filmie Transformers.
"Warriors" - która została użyta do reklamy w Lidze Mistrzostw Świata

Zespół postarał się o wydanie 3 albumów:

-normalnego-  zawierającego 13 podstawowych utworów
-wersję international deluxe -zawierającego 13 podstawowych utworów + 5 bonusowych (Thief, The Uknown, Second Chances, Release, Warriors)
-super deluxe edition- zawierające prócz 18 piosenek - Battle Cry, Monster i Who We Are.

Track lista:

1. Shots - 4/10 od początku, piosenka nie przypadła mi do gustu, może dlatego że na prawdę kojarzy mi się z prościutkim indie popem... a pierwsze brzmienia przypominają mi The 1975 O.o

2. Gold - 9/10 - nie zapomnę, jak nie mogłam się nadziwić, co oni takiego udziwnionego stworzyli. Strasznie jeszcze 3 tygodnie temu jej nie lubiłam...Pierwsze skojarzenie- afrykańskie rytmy..masa nieznanych dźwięków.. Brzmią niby jak wcześniej, ale nie pasowała mi do nich kompletnie..ze względu może na początek. Dopiero refren zaczyna przypominać stary dobry band + dochodzi do tego prosty teledysk który jest moim ulubionym narazie i mogę umierać. Słychać wpływ Drake`a, syntezatory i ponure bębny.

3. Smoke + Mirrors -  9/10 - początek sugerujący, że w piosence będzie działo...spokojny, stonowany, ma coś co przyciąga, jak magnes. Nie mogłam długo się przyzwyczaić do tego bum piosenki które możecie nagle usłyszeć np. w 0:46.  Z początku to się wystraszyłam - i nie żartuję :D
Szukałam od pierwszych odtworzeń albumu, piosenki do cierpienia, do smutku.. jakiejś bardzo chwytającej dla mnie, typu Bleeding Out czy Demons..i myślę że ta piosenka jest właśnie jedną z nich. Piosenka niesamowicie ważna..szczególnie dla wokalisty który w czasie rozpędu kariery miał depresję... słowa "I`m sorry for everything i`ve done" pozwala nam fanom, nieco inaczej spojrzeć na ten album, jako pociaganie dla wszytkich osób które mu pomogły wyjść z tej okropnej choroby o której niewiele osób wiedziało.

4. I`m so sorry - 10/10 -ponownie mamy spokojny, cichy wstęp aby za chwilę usłyszeć hip- hop, świetną gitarę. Piosenka baardzo seksowna, jeśli tak mogę określić. Wokalista bawi się głosem i "drze się " tak jak to powinno wyglądać :) Więksi fani zespołu, mogą dostrzeć duży wpływ zespołu The Black Keys.

5. I Bet My Life- 7/10 -tak jak w przypadku Shots, piosenka optymistycznie brzmiąca, zyskuje w moich uszach większą aprobatę ze względu na dobry refren z klaskaniem w tle i chórkami rodem z The Kinks- Days mogą przekonywać sceptyków że głos Dan`a ma swój urok kiedy jest stosowany delikatnie jak w następnym utworze.

6. Polaroid - 4/10 - nie podoba mi się, całkowicie..mimo że też da sie słyszeć klaskanie. Piosenka brzmi jakby była jedną wielką zwrotką, refren wyczuć jest bardzo ciężko.

7. Friction - 10/10 - od początku stanowi mój faworyt albumu. Ulubiona zdecydowanie. Trochę jakieś indyjski rytmy słyszę (ale to tylko moje uszy, proszę się nie śmiać) i genialny refren który można spokojnie na koncertach wykrzyczeć wraz z frontmanem.

8. It Comes Back To You - 9/10- to drugi typ piosenki który kojarzy mi się z Bleeding Out i jest spokojny, taki którego oczekiwałam. Bardzo przyjemny utwór, emanujący słonecznymi wibracjami, dobry dla początkującego perkusisty który chce rozgrzać swoje pałeczki haha. Ciekawostką jest, że piosenka napisana została dla żony Dan`a :)

9. Dream - 8/10 - dobra piosenka na smutne wieczory, przypominam sobie że darzyłam ją taką samą nienawiścią niczym Gold, a jednak..warto przesłuchać pare razy album aby się przekonać. Refren zabierający nas w zupełnie inny świat.. wylądował już w mojej mp4 :)


10. Trouble - 5/10 - jest w porządku, ale przysłowiowej dupy mi nie urwało.

11. Summer - 6/10 - do oryginalnych tytułów bym nie zaliczyła, ale..przecież liczy się wnętrze ;) A wnętrze jest takie, że piosenka jest dobra do letniego popołudnia, posiedzenia na trawce i wiatru we włosach. Tyle :)

12. Hopeless Opus - 5/10 - chciałam dać jeszcze niżej, ale rozsądek mi nie pozwolił ;)
13. The Fall -  6/10 - kawałek o takim tytule powinien raczej znaleźć się w środku albumu a nie na końcu. Jednakże muzycznie bardzo pasuje na koniec, jest spokojniejszy. Myślę, że przekonam się do niego z czasem



Album nadzorował Alex Da Kit, producent który współpracował między innymi z Rihanną czy Nicki Minaj. W każdym z utworów można doszukać się głębszego znaczenia które Reynold`s chciał uzyskać, bowiem piosenki rzucają w ciemność w poszukiwaniu jakiegokolwiek odkupienia.
W albumie możemy się spotkać z nadzieją ale i totalnym użalaniem się nad sobą a nowy fan może poczuć się trochę jak zabrany w nieznaną podróż turysta.

Ogólna ocena - 8,5/10 czyli not bad ale bardzo w porządku.

Tymczasem w oczekiwaniu na ogłoszenie polskiego koncertu/ów zapraszam do przesłuchania wszystkich 3 edycji albumów, bo w linku znajdziecie wszystkie piosenki.

Enjoy!

xoxo




poniedziałek, 16 lutego 2015

REVIEW - 50 Shades of Grey soundtrack

Korzystając z okazji, że teraz będę mieć duuużo czasu wolnego (nie próbujcie pytać nawet dlaczego), wciągnęłam się w muzykę z filmu który robi głośne bum w kinach na całym świecie i w Polsce nie inaczej również. Osobiście już że tak wprost się wyrażę, rzygam tym filmem..obawiam się że będę ścielić łóżko i pod kołdrą będzie Christian, a kiedy podniosę do góry deskę sedesową wyskoczy Jego filmowa ofiara z umazaną buzią... i całym szumem wokół niego i cieszę się że krytycy filmowi (nie tylko polscy, ale i zagraniczni), oceniają go negatywnie.

Nie jestem z tych kobiet które przeczytały wszystkie trzy części, ani nawet dwóch czy jednej..owszem, ze względu na pracę jaką miałam - czyli na magazynie książkowym, przejrzałam 2 strony i stwierdziłam że dalej nie potrafię czytać tego, nie obrzydzało mnie, bo rzeczy sado-maso mnie nie przerażają, a zaczęłam się zwyczajnie z tego śmiać.


Przechodząc do sedna postu, czyli muzyki z filmu, biję ogromne ukłony w stronę wybitnego twórcy muzyki filmowej, którego dopiero dziś odkryłam (taak taak zasztyletujcie mnie wszyscy fani tego typu muzyki i filmów dla dzieci).

Danny Elfman, bo tak nazywa się ten amerykański muzyk urodzony w Los Angeles, skomponował muzykę do większości filmów które widziałam, są to między innymi:
Edward Nożycoręki
Mission Impossible
Jeździec bez głowy
Charlie i fabryka czekolady
Batman

Cechą charakterystyczną muzyki Elfman`a jest mroczny klimat zmieszany ze zwariowanymi brzmieniami, które płynnie przechodzą jedne w drugie.
Jest zdobywcą nagrody Grammy za muzykę do Batmana i dwukrotnie nominowany do Oscara.
Danny łatwej drogi do kariery nie miał, bowiem borykał się z krytyką z każdej strony, brakiem akceptacji ze względu na swój brak wykształcenia akademickiego, ale nie poddał się mimo krętej drogi twórczej i jest doskonałym dowodem na to, że nie wolno się poddawać, bo na początku zawsze jest pod górę, ale potem wychodzisz na prostą i spotykasz ogromny zjazd w dół gdzie zbierasz same pozytywne sytuacje :) (wierzę w to na prawdę!).

Danny jak już wiecie stworzył muzykę do tego kultowego już filmu i nie ważcie się w moim towarzystwie negatywnie o nim mówić, bo trzepnę was pejczem! *OK OK* .


Mimo że nie czytałam książek, to samo słuchanie tego soundtracku - zarówno w wykonaniu takich artystów jak Beyonce, genialnej i mojej ulubionej - Ellie Goulding czy Skylar Grey i właśnie brzmień Dannego Elfman`a, powodują, że nie trudno wyobrazić sobie co przy danej piosence, na ekranie mogło się dziać..nie brakuje mrocznych wstępów...rozwinięcia, akcji która na ekranie rozpoczęła się i spokojniejszego zakończenia aby za chwilę wprowadzić nas w swój kolejny Greyowski klimat.

Moimi ulubionymi kawałkami zostały - "Did That Hurt?", "Bliss", "The Contract", "Where Am I" może dlatego, że wyobrażam sobie jak przy 1 kawałku studentka poznaje właśnie "te oblicze" Greya i zamykając oczy i zakładając słuchawki można przy całym soundtracku, obejrzeć oczami wyobraźni film- polecam tym którzy jeszcze nie obejrzeli. Jeżeli film pojawi się w internecie czy w telewizji, pewnie, obejrzę go właśnie po to, aby zobaczyć czy moja wyobraźnia np. się nie myliła :)

Na dzisiejszy wieczór, polecam dwa ulubione kawałki jak i całą playlistę którą znajdziecie już na spotify.

Enjoy!

xoxo

PS. A już niedługo recenzja dłuugo wyczekiwanej drugiej płytki Imagine Dragons!




sobota, 14 lutego 2015

My 10 favourite romantic songs

14 lutego...tia...wszyscy my, samotni wiemy co oznacza ten dzień. Niewątpliwie jednak nie musimy go obchodzić samotnie, wystarczy wyrwać się na jakieś single party, których np w Warszawie nie brakuje i sporo się o nich dobrych rzeczy naczytałam..ale są też opcje z mocniejszą muzyką...wiem że klub Progresja organizuje imprezę. Jednak tego dnia mam zawsze ochotę posiedzieć w domu, najeść się słodkości i pooglądać telewizję, bo filmów które mnie zainteresują tego dnia z pewnością nigdy nie będzie brakować.




Ale nie dziś. Dziś wyjdę na dwór i będę się cieszyć cudownym słońcem które dzisiaj mamy pod Warszawą. 
Dlatego też postanowiłam stworzyć swoją playlistę z piosenkami w wykonaniu LIVE- po kliknięciu -  idealnymi na ten dzień i powiedzmy sobie szczerze - że kobiety są w przewadze i lepiej tworzą takie piosenki i się milej ich słucha- przynajmniej mi :)


1.Dido i P!nk - praktycznie wszystkie piosenki, głównie o nieszczęśliwych miłościach, ale jednak :)
3.Leona Lewis- Better In Time - playback jak nic :)
4.Beyonce- Halo - Bo genialnego artystę poznaje się po tym, jak umie świetnie zaśpiewać akustycznie swoją piosenkę. Najlepsza Bey <3
9.Radiohead- Creep - w wersji zespołu Korn <3

Coś optymistycznego na koniec, bo wszyscy wiedzą jaka jest prawda o mnie i o moich związkach....życie z muzykiem do prostych nie należy.



Na koniec macie Dido, jedna z moich ulubionych piosenek :)

Enjoy!
xoxo


poniedziałek, 9 lutego 2015

REVIEW- GRAMMY 2015


8 lutego 2015 roku mieliśmy okazję być świadkami, kolejnych już, bo 57 rozdań prestiżowych nagrań muzycznych Grammy. Uroczystość odbyła się jak zwykle w Stamples Center w Los Angeles.

Lista zwycięzców jak zwykle jest długa i szeroka jak Wisła, ale spróbuję tu krótko co nieco opisać.

Nagranie Roku:
Iggy Azalea feat. Charli XCX - "Fancy"
Sia - "Chandelier"
Sam Smith - "Stay with Me (Darkchild Version)" 
Taylor Swift - "Shake It Off"
Meghan Trainor - "All About That Bass
Zdecydowanie się należało Samowi za stworzenie tak dobrego, smutnego powiedzmy sobie szczerze kawałka, mimo że jest już strasznie komercyjny, to lubię nadal :)

Album Roku:
Beck - "Morning Phase" 
Beyonce - "Beyonce"
Ed Sheeran - "X"
Sam Smith - "In the Lonely Hour"
Pharrell Williams - "Girl" 
Myślę, że to dobry wybór, zważając na zainteresowanie Jego osobą moich najbliższych koleżanek ;) choć w moich oczach powinien mocno konkurować z  Ed`em czy Beyonce i to te osoby wybrałabym. Pharrell Pharrell...Jego czas już minął.

Piosenka Roku:
Meghan Trainor - "All About That Bass"
Sia - "Chandelier"
Taylor Swift - "Shake It Off"
Sam Smith - "Stay With Me (Darkchild Version)"
Hozier - "Take Me to Church"
Osoby które mnie znają wiedzą na kogo postawiłabym w tej kategorii, to oczywiście Hozier, ale, jak mówię, za to jaki jest i po przeczytaniu 3 wywiadów, lubię Sam`a i należało się jak najbardziej!

Najlepszy Nowy Artysta:
Iggy Azalea
Bastille
Brandy Clark
Haim
Sam Smith
Tak, również i tutaj Sam nie ma sobie równych i w tej kategorii postawiłabym na niego, jest zdecydowanie "nowy" i..oby nie był gwiazdą typu Adele. Rozbłyśnie na niebie tysiącem gwiazd, po czym zajdzie w ciążę(akurat to mu nie grozi) i zapadnie w zimowy sen. Trzymam kciuki za tego gościa!

Najlepszy Solowy Występ Pop:
Pharrell Williams - "Happy (Live)"
John Legend - "All of Me (Live)"
Sia - "Chandelier"
Sam Smith - "Stay With Me (Darkchild Version)"
Taylor Swift - "Shake It Off"
Mam wrażenie, że w tej kategorii rządzi wykonane show...pewnie gdyby Sam, był przystojniejszy - nie mówię że nie jest, nie co szczuplejszy- nie mówię że nie jest...i inaczej zaaranżował nieco swój hit, miałby czwartą statuetkę w łapce :) "Happy", jak najbardziej na tak!

Najlepszy Występ Pop w Duecie/Grupie:
A Great Big World i Christina Aguilera - "Say Something"
Iggy Azalea feat. Charli XCX - "Fancy"
Coldplay - "A Sky Full of Stars"
Jessie J, Ariana Grande i Nicki Minaj - "Bang Bang"
Katy Perry feat. Juicy J - "Dark Horse"
Ciężko mi tu ocenić...gdyż słucham co jakiś czas z tych artystów tylko Coldplay i cieszę się, że tu nie wygrali..ich czas jeszcze przyjdzie, za rok, bądź za dwa. Grammy, nie ukrywajmy tego - stało się już bardzo kiepskim wydarzeniem..tak jak kiedyś dziecki bawiły się na trzepaku, tak teraz siedzą przy komputerach. Mimo wszystko z całą moją sympatią do Christiny, liczyłam na Iggy Azalea.

Najlepszy Album Pop:
Coldplay - "Ghost Stories"
Miley Cyrus - "Bangerz"
Ariana Grande - "My Everything"
Katy Perry - "Prism"
Ed Sheeran - "X"
Sam Smith - "In the Lonely Hour"
Dobrze się stało, za dobrą konkurencję mogłaby stanowić Katy Perry z  Ed`em, Miley..jest tak popowa, że nie wiem czy nie..aż nie pop`owa :) Coldplay dla mnie to indie rock, więc dobrze że...zostali w cieniu.

Najlepszy Występ Rock:
Jack White - "Lazaretto"
Ryan Adams - "Gimme Something Good"
Arctic Monkeys - "Do I Wanna Know?"
Beck - "Blue Moon"
The Black Keys - "Fever"
Hardkorowy wybór, wszystkich wykonawców znam i..na co tu się zdecydować ? Z całą moją miłością do Lazaretto i ostatniego albumu Jacka Białego, postawiłabym na Czarne Klucze bądź Arktyczne Małpy (taki tam, sentyment)

Najlepszy Występ Metal:
Tenacious D - "The Last in Line"
Anthrax - "Neon Knights"
Mastodon - "High Road"
Motorhead - "Heartbreaker"
Slipknot - "The Negative One"
Mimo, że ta kategoria muzyczna nie powinna mi byc obca i znam wszystkie zespoły, to trudno mi cokolwiek w tej odsłonie powiedzieć i może niech się ktoś..wypowie w komentarzu? Chętnie poczytam :)

Najlepsza Piosenka Rock:
Paramore - "Ain't It Fun"
Beck - "Blue Moon"
The Black Keys - "Fever"
Ryan Adams - "Gimme Something Good"
Jack White - "Lazaretto"

Paramore jest dla mnie zespołem pomieszanym mocno z popem, lubię ich charyzmatyczną wokalistkę, piosenkę znam, a mimo to wybrałabym już bardziej Lazaretto, jednak gitarowe brzmienie Jack`a, jest mi milsze dla ucha.

Najlepszy Album Rock:
Ryan Adams - "Ryan Adams"
Beck - "Morning Phase"
The Black Keys - "Turn Blue"
Tom Petty & The Heartbreakers - "Hypnotic Eye"
U2 - "Songs of Innocence"
Powiem tak, Beck, zaraz po Sam`ie jest jednym z większych zwycięzców tegorocznych Grammy i tak, jak najbardziej należało mu się, ale niedocenienie starego dobrego U2? Trochę chamskie, tym bardziej że starzy, zagorzali fani, stwierdzili bez zastrzeżeń, że Songs of Innocence- jest powrotem do korzeni i..ten album na prawdę jest świetny, ale jak widać, nie dla wszystkich :)

Najlepszy Występ R&B:
Beyonce feat. Jay Z - "Drunk in Love"
Chris Brown feat. Usher & Rick Ross - "New Flame"
Jennifer Hudson feat. R. Kelly - "It's Your World"
Ledisi - "Like This"
Usher - "Good Kisser"
Nie mój gust muzyczny, ale Beyonce jak najbardziej baardzo lubię, choć pewnie duża tu zasługa książki, która będzie w kinach mieć premierę 14 lutego, to sądzę że kawałek, sam i bez tego by sie obronił :)

Najlepszy Album R&B:
Toni Braxton & Babyface - "Love, Marriage & Divorce"
Bernhoft - "Islander"
Aloe Blacc - "Lift Your Spirit"
Robert Glasper Experiment - "Black Radio 2"
Sharon Jones & The Dap-Kings - "Give the People What They Want"

Najlepszy Występ Rap:
Kendrick Lamar - "I"
Childish Gambino - "3005"
Drake - "0 to 100/The Catch Up"
Eminem - "Rap God"
Lecrae - "All I Need Is You"

Najlepsza Kolaboracja Rap:
Eminem feat. Rihanna - "The Monster"
Common feat. Jhene Aiko - "Blak Majik"
I Love Makonnen feat. Drake - "Tuesday"
Schoolboy Q feat. BJ The Chicago Kid - "Studio"
Kanye West & Charlie Wilson - "Bound 2"

Najlepszy Album Rap:
Eminem - "The Marshall Mathers LP2"
Iggy Azalea - "The New Classic"
Childish Gambino - "Because the Internet"
Common - "Nobody's Smiling"
Schoolboy Q - "Oxymoron"
Wiz Khalifa - "Blacc Hollywood"

Najlepsza Piosenka Country:
Glen Campbell - "I'm Not Gonna Miss You"
Kenny Chesney - "American Kids"
Miranda Lambert - "Automatic"
Eric Church - "Give Me Back My Hometown"
Tim McGraw feat. Faith Hill - "Meanwhile Back at Mama's"

Najlepszy Album Country:
Dierks Bentley - "Riser"
Eric Church - "The Outsiders"
Brandy Clark - "12 Stories"
Miranda Lambert - "Platinum"
Lee Ann Womack - "The Way I'm Livin'"

To oczywiście, nie są wszystkie kategorie, ale wybrałam te najważniejsze dla siebie, aby po prostu wiedzieć. Tegoroczne Grammy nie mogło się obejść bez występów na żywo, a scenę rozświetliły i roztańczyli publiczność takie zespoły jak:

AC/DC
Jessie J
Kanye West
Madonna
Ed Sheeran
Adam Levine
Gwen Stefani
Hozier
Annie Lenox
Lady Gaga
Pharrel Williams
Sam Smith
Sia
Beck
Chris Martin
Beyonce
John Legend

A teraz czas na część bardziej zakulisową, czyli fotki i foteczki, paparazzi w akcji!



I wanna thank the man who this record is about, who I fell in love with last year; thank you so much for breaking my heart because you got me four Grammy’s.


                          Najlepszy kolor włosów ever, czyli Katy Perry wraz z Rihanną 


                                                                Nicky i Miley...


                           Kanye, Kim, Beyonce, John Legend, Chrissy Teigen


                Prześliczna jak zwykle Gwen i Adam Lewine(również...ładny :D)


                                                                Ed Sheeran



                                              Taylor "przylepa" Swift i Hozier



Prawdopodobnie jeden z lepszych momentow Grammy :p  Prince, Beck i Kanye :)




                                                                           Bastille


                                     So fucking rock star maan - The Black Keys!

Na koniec dzisiejszego wpisu i na początek dobrego tygodnia..idźcie do kościoła wraz z Hozier, albo do piekła z weteranami mocnego rocka!

Enjoy!

xoxo

PS. Pamiętajcie o jeszcze jednych nagrodach! Brit Awards już 25 lutego! A nominowanych znamy już od 15 stycznia których możecie poznać pod tym linkiem - http://www.brits.co.uk/nominees





sobota, 7 lutego 2015

REVIEW- Muse. Nie z tego świata

Nareeeeszcie!

Do lektury biografii zespołu Muse zabierałam się z dużym oporem. Dlaczego ? Po pierwsze nie miałam"fazy" na słuchanie tego zespołu, wolałam słuchać mocniejszych brzmień, lub wręcz przeciwnie, bardziej romantycznych. Książkę katowałam przez prawie 4 tygodnie, aż dokatowałam do końca. Powiem tak, dla bardzo dociekliwych fanów...może nawet psychofanów..jest genialna..lubiłam czytać wywiady...niekoniecznie o tym w jaki sposób dochodziło przez odpowiednie firmy podpisywanie kontraktów, ale jak to normalny człowiek- chciałam się dowiedzieć coś nowego o członkach zespołu.. jacy byli w wieku który ja mam teraz, jak rozwijała się ich kariera...gdzie pracowali...gdzie sobie dorabiali.. jak dogadywali się z płcią przeciwną, jak z rodzicami.. To mnie interesowało, moja ciekawość pod tym względem została zaspokojona.

Cieszę się że jest kilka zdjęć...choć trochę jestem wzrokowcem i wolałabym dużą liczbę zdjęć..przeplataną tekstem...mogłabym się wtedy lepiej skupić i nawet coś sobie wyobrazić. Jak każda droga artysty na szczyt, tak i Muse nie mieli kolorowo. Społeczność miasteczka Teignmouth miała kilka młodych zespołów..każdy z członków grał w innej kapeli..Matt z Domem stali się przyjaciółmi, potem dołączył Chris, który mam wrażenie zawsze trzymał się na uboczu.. w wieku 20 lat już miał poważny status ojca z którego dzielnie się wywiązywał..Matt żył w swoim wszechświecie, kosmosie i paranormalnych rzeczach które wyniósł z domu dzięki swojej matce, a Dominick prowadził się luźnym trybem życia...trochę "hulaszczym" że tak powiem, był typowym dresem.

Lubię oglądać ich zdjęcia z lat 80...każdy był tak inną osobowością...każdego zmieniły doświadczenia życiowe...mimo to..ich przyjaźń przetrwała tyle lat...takie przyjaźnie cenić się powinno ponad wszystko i być im na prawdę wiernym...sama wiem jakie to trudne kiedy po 15 latach przyjaźni, wszystko potrafi się rozwalić, kiedy odpowiednio nie ma inicjatywy od drugiej osoby..ale widocznie tak musiało być :)

Uwielbiam też słuchać zespołów..które od początku trzymają się w niezmienionym składzie..to takie budujące, że nawet w zwariowanym świecie show-biznesu, możliwe jest coś takiego jak trwała przyjaźń, nieznudzenie się sobą i dalej trwanie przy sobie. To świadczy w jakiś sposób o dojrzałości muzyków. Dobrym przykładem jest też Depeche Mode :)

Dzielnie brniemy wraz z książką przez pierwsze lata zespołu..lata 90 w rytmach Showbiz, pierwszej EP-ki Muscle Museum która jako kawałek, mam wrażenie że jest teraz niedoceniana..
Origin of Symmetry to kontynuacja Showbiz, wylewanie frustracji Bellamowych związanych z nieudanymi związkami, a także dalsze przemyślenia dotyczące Wszechświata, gdzie Showbiz miał ich ponad miarę nawet. To także odkrywanie Matta nowych technik gitarowych i syntezatorowych, czerpanie inspiracji z takich sław jak Philip Glass, to także fascynacja zespołem Deftones czy Rage Against The Machine.

Wybuch festiwali, nachalni fani, groupies, to coś z czym młodzi ludzie zderzają się w świecie muzycznym jak z meteorytem. Alkohol dodawał im odwagi i ... czasami trzeźwości umysłu, dzięki czemu nie zatracili się całkiem w tym muzycznym zwariowanym światku i podeszli do niego z dystansem..



Według mnie Mark wykonał kawał świetnej roboty w stosunku do fanów zespołu. Książka jest bardzo szczegółowa, niektóre fragmenty omijałam, gdyż na prawdę nie wnosiły nic interesującego, to, czego chciałam się dowiedzieć o zespole.

Bałam się, że w książce nie zostanie poruszony temat ostatniej płyty chłopaków, a jednak miło się zdziwiłam i jest okazja do poczytania i zapoznania sie z tym co chłopcy mieli na myśli pisząc wybuchowe Supremacy czy Panic Station :)

Na dzisiejszy wieczór polecam coś..romantycznego..bo sobota..bo tydzień do święta zakochanych którego my single tak nienawidzimy i zaszywamy się w ten dzień w domu by niewidzieć tego unoszącego się szcześcia w powietrzu :)

Najpiękniejsza wersja live tego cudownego i przeszywającego serce głosu Matta - Unintended *_*

PS.A już za tydzień, moje ulubione romantyczne piosenki, te smutne i te ..nieco weselsze :)

Enjoy!

xoxo