niedziela, 30 listopada 2014

REVIEW- Rammstein - Die Band

Napisanie biografii jednego z najbardziej rozpoznawalnych zespołów świata jest niekiedy wyczynem, poniekąd - zawsze. Autor musi być osobą kreatywną, przedsiębiorczą i przede wszystkim lubiącą zespół. Ale, czy zawsze ? Nie za bardzo. Aby książka nie była przesłodzona i przysycona samymi superlatywami na jego temat.



Łukasz Dunaj jak sam o sobie pisze, jest 35 letnim absolwentem czegoś tam i z zamiłowania dziennikarzem który współpracował z wieloma stronami poświęconymi muzyce i..od razu zdobył moją sympatię stylem jakim napisał tą nieautoryzowaną biografię zespołu, który pokochałam dzięki mojej siostrze.

Więcej o opinii autora na temat książki i nie tylko dowiedziecie się stąd - http://www.magazyngitarzysta.pl/ludzie/wywiady/17322-lukasz-dunaj-rammstein-die-band.html


Książka jest wydana w twardej oprawie, szkoda tylko że niestety odznaczają się na jej okładce ślady użytkowania, palców itp. ale zbytnio mi to nie przeszkadza. Okładka na której widniej frontman zespołu moim zdaniem nie jest udana. Chciałabym dowiedzieć się dlaczego zostało wybrane takie a nie inne zdjęcie, całego zespołu. Kto wie..może inspirował się samym Tillem i jego poetyckimi wierszykami które wydał w małym tomiku z niezbyt wyszukaną i powalającą okładką. Ale czy okładka jest najważniejsza? Pewnie że nie jest, bo liczy się wnętrze jak mawia klasyk..taka piękna wątroba, nerka ;)
Koniec dziwnych skojarzeń i dziwnych ironii i przechodzimy do wnętrza książki, która została pomysłowo wydana jeśli chodzi o spis treści, który jest zarówno w języku niemieckim, jak i polskim. No i plus dla autora kolejny za to że juz na samym początku, cytuje mojego ulubionego muzyka zespołu Richarda Kruspe słowami - Przeklęty zespół nie może być ignorowany.
Ano właśnie, zespół Rammstein jest nietuzinkowym zespołem co wielokrotnie powtarza Łukasz Dunaj..ile musiał przejść zespół żeby wzbić się na wyżyny i być podziwianym.

Książka jest podzielona jakby nie patrzeć bardzo zgrabnie. Na początku są wzmianki kilkustronicowe na temat każdego muzyka i Jego historia..miło się czyta oczywiste informacje jakie fan taki jak ja, już posiada z wszelakich źródeł, np. właśnie o Richardzie Z.K. Dzieciństwa łatwego nie miał. Ja teraz nie mam łatwego wejścia w dorosłość i niejako utożsamiam się z sytuacjami jakie przechodził główny gitarzysta R+. Jednakże super było się dowiedzieć informacji o pozostałych muzykach, na których się kupia mniejsza uwaga, jak Flake czy Schneider.

W książce nie brakuje literówek, ale są one w bardzo minimalnych ilościach. Niestety, taka już jestem - bardzo uwrażliwiona na ich punkcie i wyłapię wszystkie, jak np. Sehnsucht napisane Sechnsucht.

Jak już wspomniałam, książkę czyta się lekko, jest sporo informacji o których nie wiedziałam, szczególnie jeśli chodzi o opisy teledysków i kulisy ich tworzenia.
Większość wywiadów którymi posłużył się autor były z zagranicznych stron, także tych niemieckich, a że mój niemiecki kuleje mimo ogromnej fascynacji i całego mojego uwielbienia dla tego języka, to super było czytać wypowiedzi poszczególnych muzyków na tematy piosenek, które najbardziej lubią grać na żywo, na temat klipów i ich kręcenia, czy stosunek do współpracowników, a nawet rytuałach które odprawiają przed koncertami.

W książce zamieściłabym 2 oddzielne wkładki ze zdjęciami, jedne z lat młodzieńczych i początków R+, a drugie już kiedy byli najpopularniejszym niemieckim zespołem. Jakby nie patrzeć, ich show jakie prezentują na scenie za każdym razem, jest genialne i trzeba je uwieczniać na zdjęciach, mimo że fani którzy kupią tę pozycję, będą widzieli te zdjęcia setki razy, to sprawi im się przyjemność.


Na końcu książki oczywiście opisana jest Dyskografia z zespołu, bardzo szczegółowo, kompilacje i wydawnictwa specjalne, dvd i.. część która cieszę się że jest i której się nie spodziewałam, czyli Rammstein na polskiej ziemi i setlisty z każdego koncertu :)

Lektura dla fana R+ w mojej opinii jest wręcz obowiązkowa i nawet dla ogromnego znawcy, znajdą się taki opisy o których nie miał zapewne pojęcia i uzupełni swoją wiedzę o te szczegóły.

Ja tymczasem zabieram się ślimaczym tempem do czytania kolejnej książki która zostanie tu zrecenzowana, będzie to Muse - Poza światem. W końcu trzeba sobie umilić jakoś czas oczekiwania na 7 krążek brytyjczyków, a podróż przez książkę zapewne będzie ciekawa, bo zbyt późno zakochałam się w ich muzyce i nie znam pewnie połowy treści która jest zamieszczona w książce :)

Na dzisiaj zapodaję Wam energię jaką mogą dać moje dwa ulubione zespoły w jednym wydaniu. Właśnie, to jedna z tych rzeczy które dowiedziałam się z książki - że zespół Hurts stworzył remix Haifisch który brzmi niezbyt w stylu Hurts i pewnie nawet nie rozpoznałabym w radio że to właśnie oni zmienili ten kawałek.

Udanego tygodnia i enjoy!

xoxo



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz