środa, 5 listopada 2014

DM: Live in Berlin at Cinema

Retransmisja koncertu zespołu Depeche Mode z Berlina była niemalże- nie oszukujmy się- pewniakiem. Zazwyczaj, kiedy jakiś zespół czy artysta jest dość znany i wydaje jakieś dvd  - Multikino, stara się zapewniać i polskim fanom taką atrakcję w postaci obejrzenia i posłuchania ulubionych piosenek w niesamowitej atmosferze. W kinie na koncertach byłam kilka razy- na Nirvanie, Fatboy Slim, Robbie Williamsie, Queen i Muse i każdy był na swój sposób wyjątkowy i każdy tłum fanów na sali inaczej się zachowywał. Tym razem także tak było.




Znakomity reżyser jakim jest niewątpliwie Anton Corbijn, po raz kolejny pokazał nam swoj genialny kunszt. Koncert został nagrany w Berlińskiej hali O2 World 25 i 27 listopada 2013 roku. Bez wątpienia taki kinowy, klimatyczny koncert jest cudownym zwieńczeniem roku koncertowego dla każdego fana. Bo w tym roku na żaden koncert już na pewno się nie wybiorę.

Spotkałam się z 3 koleżankami z których znałam dwie, trochę starsze ode mnie..nie chciałam sama przeżywać seansu więc..wprosiłam się trochę :P   Już w autobusie ze swojej miejscowości do Warszawy wypatrzyłam jednego chłopaka z charakterystycznym kogutem na głowie a la Martin i podkreślonymi czarnymi oczami..super że i u mnie są fani!

Seans zaczął się równo o 20.05..a skończył..o 22.30..szok i niedowierzanie szczerze mówiąc że tak długoo.
22 kawałki przeplatane wywiadami (15)  pomiędzy Martinem, Davem i Andym a Antonem przeraziły mnie trochę że nie zdążę na ostatni autobus do siebie do domu, ale cierpliwie oglądałam i wciągałam się w koncert..  Kawałki które zrobiły na mnie największe wrażenie to oczywiście bezapelacyjnie Should Be Higher, które Dave uwielbia grać na żywo jak przyznał w wywiadzie..takie samo jak w tym wykonaniu live na yt...
Z początku kiedy fani opowiadali swoje wrażenia o zespole Depeche Mode..głośność na sali nie była rewelacyjna...i przez pierwsze minuty intro..ale szybko został ten problem naprawiony i głośność była taka jak potrzeba = czyli taka że prawie nie słyszałam co osoba obok mnie do mnie mówiła :3

Oprócz Should Be Higher, duże wrażenie zrobiło na mnie Precious, Black Celebration, Policy Of Truth - za którym nie przepadam, But Not Tonight Martinowe tak genialne :))  Rytmiczne do b bólu Soothe My Soul i A Pain That I`m Used To z "choreografią Martinową, wszyscy wiemy o co chodzi ;))"
 Bo o takich podstawowych utworach które rozkręcają wszystko i wszystkich jak Enjoy The Silence czy Personal Jesus nie muszę wspominać bo to oczywista oczywistość..no właśnie. 
W Złotych Tarasach na 15 piosence, czyli Enjoy The Silence, ludzie zaczęli zbiegać na scenę pod ekranem i tańczyć ..najpierw nieśmiało pod sceną, a potem to już mało kto się oglądał czy ochroniarz przybiegnie czy nie. Potem biedny pan sam już dał sobie spokój z tym i z boku patrzył jak się wszyscy bawią.. 
Baaardzo byłam zapatrzona w perkusistę DM czyli Christiana Eignera który pokazał wielokrotnie swój geniany kunszt perkusyjny. Dave zresztą wiele razy wskazywał na niego i chwalił Go, boo ojj było za co.. muzyka na żywo Depeche Mode bez perkusji, byłaby niczym! ;)


Nie zabrakło robienia zdjęć, co mnie wkurzało w niektórych momentach, bo ładniej by się to oglądało gdyby nic nie migało Ci od tyłu i rozświetlało ciemny ekran i wszystko wokół.. ale to taka mała dygresja :)

HALO i "włochata" pani z tła :P

Sama z chęcią ruszyłabym poskakać pod sceną, ale że akurat jak z pracy wróciłam to miałam zdrowotne problemy, to wolałam się oszczędzać tego dnia.

Na koniec kiedy wszyscy już zbierali się do wyjścia po kawałku Goodbye...nagle stanęliśymy jak wryci bo oto pojawił się przed naszymi oczami sam Bordello, by pokazać nam swoją małą akustyczną sesję wraz z Martinem - Condemnation i Judas :) To był magiczny moment..wszyscy w kurtkach już siedzą i patrzymy się na Martina maślanymi oczami- przynajmniej ja i widzę jak paaaatrzy na mnie :P



Welcome To My World


Enjoy The Silence

Ogólnie uważam, że film dvd, fajniej zrobiony niż np. Muse na którym byłam. Jest np. dłużej pokazana postać Dave..i nie jest to takie szybkie przeskakiwanie z Matta na Doma jak w Muse, można tu się przypatrzeć osobie. 
Ogólnie jestem zdania, że to fajna pamiątka dla fana i powinien to zakupić bo jest to bardzo dobre nagranie. Oj miałabym czego żałować nie idąc na ten seans..a fani pod sceną, klaszcząc i śpiewając jeszcze bardziej potęgowali uczucie i wrażenie jakby się było na koncercie :)

Jedno jest pewne, wróciły wspomnienia najlepszego koncertu w życiu.

Więcej zdjęć znajdziecie na stronie jakiejś dziewczyny którą wypatrzyłam ;)

Na koniec łapcie dwie muzyczki. Pierwsza to Should Be Higher - z praktycznie z wszystkim takim samym co wczoraj widziałam, tyle że bez opadów deszczu i Enjoy The Silence- takie jak na koncertowym DVD.

Enjoy!

xoxo





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz