piątek, 10 października 2014

NEW ALBUM- JAMIE CULLUM

Po dosyć krótkim oczekiwaniu od ostatniej płyty, czyli Momentum z 2013 roku, mój najulubieńszy jazzman Jamie zawziął się w sobie i wraz ze swoimi kolegami nagrał kolejny długogrający krążek o niespotykanej dość nazwie i dziwnej jak na Culluma- Interlude.


Jak okładka ? W sumie nie mam nic do zarzucenia :)

Według mnie jest w całości idealny na jesienne, ale jeszcze nie zimowe wieczory..ale takie we dwoje..albo do romantycznej kolacji - idealny. Dlatego też, nie zamierzam rozciągać się i opisywać każdego kawałka i jakie emocje we mnie wywołał.
Jedyna piosenka która przykuła moją uwagę to duet Jamiego wraz z Gregory Porterem(amerykański jazzman, zdobywca tegorocznej statuetki Grammy w kategorii Najlepszy jazzowy album "Liquid Spirit") - Don`t Let Me Be Misunderstood. Wraz z piosenką Sack O` Woe wydaje mi się być jedynymi rytmicznymi choć trochę kawałkami na tej płycie. Brakuje mi trochę tego szalonego Jamiego z The Pursuit i trochę z Momentum. Ale widocznie takm musiało być. W dwóch płytach, jednej po drugiej szalał, a teraz przyszedł czas na nieco odrobinę nostalgii, której jestem całkiem przychylna.

Na płycie Interlude pojawiła się jeszcze gościnnie Laura Mvula(brytyjska wokalistka soulowa z Birmingham) w piosence Good Morning Heartache. Z początku słuchając..raz..czy drugi płyty..odniosłam wrażenie że to zwykły chórek..niewiele znaczący..dopiero za trzecim przesłuchaniem wyczułam subtelny ale dość znaczący kobiecy głos w tej piosence. Dzięki niej nabiera zupełnie innej barwy.

Jamie w jednym z wywiadów podkreśla, że od wydania Momentum poznał wielu utalentowanych młodych jazzowych artystów dzięki swojej co tygodniowej audycji poświęconej temu też gatunkowi i chęć nagrania czegoś nowego stała się silniejsza od niego. Album powstał przy dużej pomocy Bena Lamdina (jazzmana tworzącego pod pseudonimem Nostalgia 77). Chłopcy są w podobnym wieku, wychowywali się na podobnej - bardzo różnorodnych stylach muzycznych i oboje kochają jazz, co wystarczyło aby zacieśnić i zaprzyjaźnić się jeszcze bardziej.


Warto wspomnieć, że...Jamie wczoraj był w.. Warszawie! Trudno mi w to uwierzyć..że był tak blisko mnie a ja nie miałam możliwości Go zobaczyć..kto wie..może na tyłach Opery(której na żywo nie widziałam) dałoby radę Go spotkać a może nawet usłyszeć koncert blisko Opery.

 W naszym pięknym kraju-raju zagościł na zamkniętej imprezie Polacy z werwą. Jutro o godzinie 17 na TVN będzie możliwość obejrzenia retransmisji z tej imprezy. Ja niestety nie będę miała możliwości zobaczenia, ale Was bardzo zachęcam.


Lucky woman :)

Krótką, ale bardzo trafną recenzję napisał magazyn jazzsoul.pl., gdzie możecie zobaczyć galerię(ponad 50 zdj. z koncertu! ) i idealny opis tego jak Jamie się zachowuje się na scenie :)



Na dzisiejszy wieczór polecam mój ulubiony kawałek z tej płyty :)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz