czwartek, 7 sierpnia 2014

I`m sooo huge fan of my sister!

Długo się zbierałam do tego, aby opisać to uczucie, kiedy siostra/brat...rodzeństwo ogólnie, ma wpływ na nasze muzyczne życie. Na to jak kształtuje się nasz gust, jakiej muzyki zaczynamy słuchać.
W moim życiu, moja o 6 lat starsza siostra zawsze stanowiła ważny punkt jeśli chodzi o gatunki muzyczne.





Ona urodzona w latach 80-tych bardzo dobrze pamięta zespoły które miały swoje lata świetności w latach 90-tych w których ja przybyłam na ten świat. Największe hity w radiowej jedynce leciały dzień w dzień z radiowego odbiornika Giewont...potem był to na pewno Sokół, aż w końcu ogromny i w tamtych czas lanserski - magnetofon dwukasetowy w stylu Boombox który do tej pory stoi u mojego dziadka i dalej słuchają z niego Radia Plus Warszawa.

Pamiętam jak dziś moją zazdrość kiedy siostra na gwiazdkę dostała cudowny Walkman...na następną gwiazdkę kiedy i ja podrosłam, również dostałam. Duma mnie rozpierała, gdyż miałam lepszy, bo marki Sony...z przezroczystą szybką gdzie było widać jak kręci się kaseta w srebrnym kolorze takim jaki chciałam, a siostra miała czarny. Pewnie gdzieś tam w czeluściach i Jej bałaganie w szafkach, dalej leży i się starzeje.
Kiedy przeprowadziliśmy się z rodzicami do własnego "M", nasze prezenty gwiazdkowe dalej były związane z muzyką...były lalki Barbie oczywiście, ale do tego zawsze jakaś kaseta.
Byłam ogromną fanką zespołu Łzy, Wilki i Ich Troje, podążałam za modą..tego co w szkole słuchano i o czym się mówiło. Nie byłam wtedy buntownikiem który słuchał przypuśćmy The Beatles, choć tata nigdy nie przyznawał się że ich lubi co mnie teraz trochę smuci.


Siostra już bardziej starsza, dostawała poważniejszą muzykę..była wtedy zapewne w gimnazjum kiedy pod choinkę dostała kasetę Stinga czy U2 z których niezmiernie się cieszyła. Od początku Jej gust muzyczny moim zdaniem szedł w stronę mocniejszych brzmień..potem był Titanic, a więc i Celine Dion, Moby i co raz nowocześniejsze brzmienia.

Czas liceum z jednej strony może wspominać radośnie ze względu na chodzenie na wszelakie imprezy i domówki..niewiele pamiętam ją z tamtego okresu..wiem że tylko jak wchodziłam do Jej pokoju to zawsze prosiłam żeby odrobiła za mnie pracę domową z angielskiego, a ona mnie wyganiała i kazała mi się samej uczyć, ona miała ważniejsze rzeczy do roboty...po nocach rysowała...z resztą bardzo pięknie..na początku to były rzeczy związane z fantastyką..non stop kupowała magazyn Kawaii i małe książeczki z Czarodziejką z Księżyca z których przerysowywała na pergamin postacie.

Kiedy ja miałam dni wolne albo później szłam do szkoły, prosiła mnie o nagrywanie na kasetę każdego odcinka Sailor Moon co czyniłam z ogromną posłusznością. Potem około 16 przychodziła, rzucała plecak, odtwarzała, stopowała jakąś scenę i rysowała z ekranu..podobało mi się to, potem w gimnazjum robiłam tak samo, ale nie wychodziło mi tak dobrze jak Jej.
Pod koniec liceum, mam wrażenie że była okropnie nieszczęśliwą osobą, wiem że nie powinno się czytać cudzych intymnych wpisów, ale kiedy się wyprowadziła od nas rok temu, natrafiłam na taki zeszyt gdzie były teksty piosenek przetłumaczone na nasz...właśnie najwięcej dostrzegłam U2, The Police czy Queen.

Na prawdę..chciałam być jak ona..taka zbuntowana i słuchająca poważnej muzyki, taka niezależna, ale nie umiałam, bo miałam przylepioną plakietkę w szkole grzecznej dziewczynki jak również i w domu. To ona wychodziła i nie wracała na noc, albo mówiła "wychodzę" a rodzice nie wiedzieli gdzie. Przestała chodzić do Kościoła, co zostało bardzo źle przyjęte przez rodzinę.. kiedy wchodziłam do Jej pokoju z głośników leciała ostra głośna muzyka, zawsze karana przez tatę że za głośno słucha a ona wciąż powtarzała - No przecież przyciszyłam!
O.N.A i Agnieszka Chylińska odegrały w Jej życiu znaczącą rolę..pierwsze kolczyki w nietypowych miejscach, tatuaż który zrobiła sobie będąc zdala od domu i ukrywając się z nim pod długimi czarnymi rękawami bluzek..
Wiem że zawsze była ogromną fanką zespołu Queen potem zakupiła biografię Freddiego którą podbierałam i czytałam w ukryciu, ale jakoś nie trafiła do mnie, za to widząc tajemniczą szczupłą książkę o niewymiarowych kształtach..w dodatku rzucającą się w oczy bo czerwoną..od razu zauważyłam na półce i byłam nią zainteresowana.

To był Rammstein...Na początku bardzo bałam się ją czytać..strasznie podobała mi się ich piosenka Amerika..którą często słyszałam w pokoju siostry...miałam może dwóch kolegów w 1 klasie gimnazjum którzy namiętnie ich słuchali, ale nie podobało mi się to że chodzą w brudnych butach(patrz-> glanach) i samych ciemnych ciuchach.
Kiedy siostra wychodziła do szkoły..rodzice do pracy, szłam do Jej pokoju, rzucałam się na łóżko i zaczynałam czytać Czarną Skrzynkę...trudno mi było patrzeć na nagie dziwne ciała naszpikowane srebrnymi łańcuchami, brudne ciała, ale było coś w tym intrygującego...nie wiedziałam nawet że mojej siostry ulubionym członkiem zespołu jest Richard, po przeczytaniu książki On również został moim.
Plakat Reise Reise wisiał pod plakatem Woodstockowym na drzwiach a ja zaczęłam Jej tego zazdrościć..ona jeździła jako wolontariusz....uczestnicząc w Pokojowym Patrolu chłonęła muzykę i pomagała innym, od zawsze miała duszę dla innych, lubiła pomagać. Szkoda, że nie mi :P
Czarny ubiór stał się Jej znakiem rozpoznawczym, pieszczochy i chodzenie w glanach..i coraz więcej tatuaży. Wiem tylko o tym, że prócz regularnego uczęszczania na Przystanek Woodstock, była też na Coke`u kiedy to występował zespół Muse....o boże..jak mnie ta muzyka wkurzała wtedy..nie rozumiałam tego piszczącego głosu i jak można to lubić...a jednak...dziś jestem ich dużą fanką, a ona pewnie minimalną :)
Przypominam sobie dziwne dźwięki zespołu Coma. Ktoś mnie pytał jakich zespołów słucha moja siostra, a ja odpowiadałam i wiedziałam że jest to Coma bo widziałam pozgrywane kasety.
Mama do tej pory często wspomina jak to lubiła także zespół Raz Dwa Trzy...bo mają one życiowe teksty, a ona takie lubiła..i dalej zapewne lubi. Była buntowniczką, nie chciała się zgodzić z tym światem, odnajdywała swoje problemy w tekstach piosenek Chylińskiej...miała zranione nie raz serce, potrzebowała chłopaka, ogromnej miłości którą mógłby jej dać, to bardzo dołujące..
Jeździła na wiele koncertów.. na wszystkie Juwenalia, Ursynalia..uczestniczyła czynnie w paradach studentów, dziewczyna ogień jednym słowem. Była na OWF 2011 gdzie gwiazdami byli Skunk Anansie, Jamiroquai czy Sistars. Ano właśnie..Sistars także bardzo lubiła...poszła zapewne w dużej mierze na nich i dla Moby`ego.
Mimo mrocznej muzyki którą lubi wiem że uczestniczyła też w koncercie Coldplay na Stadionie Narodowym.

Lubiła filmy, kiedy w gazecie ukazywała się płyta z filmem od razu kupowała, uczyła się namiętnie angielskiego, kupowała gazety i kształciła się. Jest wyjątkowo ambitną osobą. Filmy które lubiła nigdy nie były proste, miały skomplikowany przekaz... pamiętam jak oglądaliśmy wspólnie całą rodziną Dzień Świra, a ja tak wielu scen nie rozumiałam, a rodzice odwracali wzrok bo się wstydzili.

Cieszę się, że siosta zmotywowała mnie do słuchania takiej a nie innej muzyki. To co, że ona wciąż słucha  mocnych brzmień, ale można znaleźć też takie perełki jak Dawid Podsiadło czy Brodka. Wiem jedno, ona lubi to co jest inne..to co jest oryginalne i się wyróżnia z tłumu.

Ja poszłam w kierunku indie rocka, czasy licealne.. ale moje muzyczne horyzonty wciąż się poszerzają. Staram się chodzić na koncerty i chłonąć muzykę każdym nerwem swego ciała. Pamiętam kiedy w Konstancinie był koncert Wilków..promowali wtedy ich największą płytę i najbardziej słynną jak do tej pory czyli "4", to był rok 2002..a oni przyjechali do mojej miejscowości w 2004 roku - odnalazłam w czeluściach internetowych. To był wrzesień, a ja się wybrałam z moimi rodzicami którzy także ich lubili...naszą sceną była wtedy mała otwarta w tragicznym stanie stodoła jak to ją nazywałam. Miała swój urok, jak wszystko kiedyś w tym naszym parku. Pamiętam rockową muzykę, szalejącego na gitarze Roberta Gawlińskiego i ogromne dwa ognie buchające z obu stron sceny.. miałam wtedy 14 lat i wiem że to był w jakiś sposób kluczowy moment dla mnie. Chodziłam wcześniej na Raz Dwa Trzy czy zespół pieśni i tańca Golec uOrkiestra, ale to nie było to, Wilki były czymś wtedy mega! Potem faza na Tokio Hotel i fascynacja językiem niemieckim...teksty znałam wszytkie na pamięć i rozpierała mnie duma że posiadam ich kasety a w radio leci moja ulubiona piosenka, zresztą chyba każdy tak ma że jak leci ulubiona piosenka to podkręcamy regulator i oddajemy się marzeniom.


Teraz kiedy budzę się rano pierwszą rzecz jaką robię od tylko kilkunastu lat jest włączenie radia..niezmiennie budzę się z muzyką w uszach..mama dziwnie patrzy na mój pokój obklejony wszystkim możliwym co związanym z muzyką i kręci głową, ale wiem że to akceptuje i już się przyzwyczaiła że od zawsze papuguję po siostrze..np na Komunię kupiłam sobie rower o takim samym kolorze- zielonym co moja siostra, Jej złość niedoopisania, a ja dumna że mogę być taka jak ona :)

Teraz z perspektywy czasu..sądzę że nie żałuję że ciągle śledziłam każdy krok siostry, pewnie dlatego od zawsze miałyśmy okropne relacje pomiędzy sobą, ale takie życie, nie można ze wszystkimi żyć w zgodzie a ja to akceptuję.

Na dzisiejszy dzień polecić mogę Gojirę, zespół który lubi moja siostra a ja nawet polubiłam parę kawałków z ich ostatniego albumu w niedawnym czasie.

Enjoy!
xoxo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz