środa, 9 lipca 2014

REVIEW- JACK WHITE

Po długim okresie wreszcie zdecydowałam się na recenzję tego świetnego albumu. Artysty który właśnie dzisiaj obchodzi swoje 39 urodziny! Happy b-day Jack!  Wszyscy znamy twórczość Jack`a...przynajmniej Ci co czytają mojego bloga powinni znać! Jest to muzyk niesamowicie charyzmatyczny, o wielu twarzach i mający jeszcze wiele do powiedzenia w swojej solowej twórczości gdyż jest jednym z bardziej utalentowanych solistów. Jego drugi album Lazaretto to na prawdę bardzo dobry rock`n roll, przyjrzyjmy się zatem bliżej wszystkim kawałkom.




Album zawiera 11 rytmicznych kawałków:
1. Three Women - 6/10 który zalatuje totalnym soulem i muzyką która nadaje się do plażowania i patrzenia w niebo, ale do jazdy rowerze również :)
2. Lazaretto - 9/10 - nie wiem jak to się dzieje, ale to chyba kwestia doświadczenia artystycznego, że muzycy zawsze wiedzą który kawałek wrzucić na singla..który okaże się hitem i który jest najlepszy. W moim mniemaniu jest on nim na pewno. Niepokojące dźwięki, piski od początku utworu...ma się wrażenie że Jack tutaj rapuje i sobie dośpiewuje resztę tekstów. Utwór naszpikowany do granic możliwości ogromną ilością interesujących dźwięków. Teledysk kojarzy mi się cały czas z tym z  Days Are Forgotten :)
3.Temporary Groung- 9/10 - wysoka nota za obecność skrzypiec, mam jakiś dziwny sentyment niedoopisania w związku z tymże intrumentem. Dodatkowym atutem jest Lilly Mar Riche która wzbogaca ten utwór o cudownyc delikatny głos, przez co piosenka momentami przypominam blues, ale bardziej country.
4.Would You Fight For My Love? - 8/10- mocne brzmienie jak na Jack`a. Cudowny utwór...przez ten początek gdzie chórki mruczą i wprowadzają nas w nocną głębię bez dna. Ciężko przejść obojętnie obok niego.


5.High Ball Stepper- 7/10..utwór dziwny. Zabrzmiał na początku festiwalu Open`er w Gdyni i od razu wprowadził w stan Lazarettowy. Jednakże oglądając stream, zanudziłam się na nim i nie zrobił na mnie wrażenia. Na płycie za to brzmi bardzo wyjątkowo.. zabawa gitarą i pianinem...mhm..
6. Just One Drink- 6/10  brzmi jak dobry White`owy stary kawałek. Jack śpiewa tak jakby na prawdę nie był tylko po  JUST ONE DRINK
7.Alone In My Home- 8/10 - to chyba mój trzeci faworyt zaraz po Lazaretto i Temporary Ground. Po zwrotkach..po refrenie..wszędzie to pianino... a ja czuję się jak w niebie :)
8.Entitlement - mam wrażenie że zaczyna się podobną spokojną gitarą jak Alone In My Home, ale może mi się tylko wydaje... czy Wy też słyszycie dźwięki harfy ? Jak nie to jak możecie inaczej określić instrument podobny do niej ?
9.The Black Bat Licorice - 7/10- kawałek zaczyna się tak jakby był zbudowany na stylu reaggea, ale już w zwrotkach to prawie że kościelne organy które wprowadzają nuty dramatyzmu, jak ja to nazwałam :P
10.I think I found the Culprit - 8/10 -kojarzy mi się z jakimś utworem artysty który niedawno wydał swój krążek, ale nie mogę sobie przypomnieć jakim... wiem że jest do niego bardzo podobny.. piosenka bardzo przyjemna....jedna na prawdę z lepszych z tego albumu. A i oczywiści PIANINO.
11.Want and Able- 5/10 utwór rozpoczyna się krakaniem? Jest to utwór dla mnie tak samo ciężki jak na Velociraptorowym końcowy Neon Noon którego nie znoszę. Najsłabszy utwór z całej płyty.

Cieszę się, że album jest podzielony tak jakby na dwie strefy..pierwsza jest bardzo rozrywkowa, dynamiczna i zachęcająca do skakania..druga za to nostaligczna i wprawiająca w nastrój wyciszenia, ale nie do końca. Na Gdyńskim festiwalu o ile dobrze pamiętam, zostały nam zaprezentowane tylko 4 utwory na 20..z czego większość to były The White Stripes do których muzyki trudno mi się przekonać..ale wciąż próbuję :D

Na środek tygodnia cóż innego mogę Wam polecić jak nie cały Openerowy koncert pana White`a :)

Enjoy!
xoxo










2 komentarze:

  1. Jak można Want and Able nie lubić, wow! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano można nie lubić :) Ile fanów tyle opinii :) Pozdrawiam i fajnie widzieć nowy muzyczny blog!

      Usuń