sobota, 28 czerwca 2014

CONCERT - ASAF AVIDAN

Wczoraj byłam na koncercie tego fantastycznego izraelskiego pochodzenia artysty. Wahałam się czy iść, ale wywnioskowałam że takiej okazji nie mogę przepuścić, tymbardziej że Jego twórczość bardzo lubię, a bilet dostałam całkiem przypadkiem.



3 dni przed koncertem Brand New Anthem na facebooku ogłosił konkurs, że do wygrania są 4 pojedyncze wejściówki na koncert Asafa w Parku Sowińskiego. Pytanie brzmiało jakie płyty Asaf nagrał wraz ze swoim zespołem- The Mojos. Odpowiedź brzmiała- The  Reckoning, Poor Boy/Lucky Man  i Through the Gale.
Po cichu i skrycie, przeczuwałam że mogą mnie wybrać, ale zapomniałam o tym na dwa dni i przedwczoraj odczytuję maila że wygrałam wejściówkę! Na początku pomyślałam, boże nie chce mi się, nie idę, za daleko..na drugi dzień jestem w pracy.. no TYSIĄCE WYMÓWEK byle się nie pojawić..ale za jakieś dwie godziny dotarło do mnie że tyle osób się stara zdobyć bilety i odkupować od innych więc..może jednak warto? A w pracy jakoś da radę się ustawić na inne dni i godziny? No i dało radę :) Kierowniczka jednak nie jest taka zła, jeśli chodzi o takie rzeczy i za to trochę ją lubię haha.




W dniu koncertu wracając z pracy około 18.50 już byłam pod amfiteatrem! Strasznie się stresowałam że nie trafię tam i będę błądzić po dzielnicy w której prawie w ogóle nie przebywam. Od 19 nas zaczęli wpuszczać.  Odebrałam bilet na którym jest napisane nazwisko Magdziak, ale who cares.. ważne że go posiadam, młoda panienka przetrzepała mi torebkę..niestety w taki sposób że aż aparat wyszedł na wierzch :D Ale mi go nie skonfiskowała na szczęście..Zeskanowali bilet, dostałam ulotkę z koncertami w Parku, pokręciłam się trochę, wypatrzyłam swoją miejscówkę i zobaczyłam że za wypełnienie ankiety o guście muzycznym można dostać plakat. Wypełniłam i dostałam, na razie leży sobie na szafie, bo nie wiem gdzie go umieścić, chyba na ścianie taśmą przezroczystą :(
Około 19.30 naszedł mnie głod, zobaczyłam że na wyższych piętrach są jakieś fast foody więc poszłam tam i wzięłam frytki z majonezem który był przeochydny, ale zjadłam na siłę skoro już zapłaciłam te 8 zł.
Sam amfiteatr zrobił na mnie mega wrażenie. W sumie otacza go mur, który nie jest za wysoki..ale na tyle jest jednak wysoki, że artysty który na nim występuje- nie widać. Założyłam kurtkę przeciwdeszczową bo byłam przekonana, że amfiteatr osłania tylko artystę, tymczasem dach wyglądał jak wielki Openerowy biały namiot a w nocy od sceny rozświetliły go piękne kremowe barwy.


Ławki niezbyt wygodne, ale lepsze to niż nic, na ławkach poprzyklejane były numerki, pod sceną rozstawione plastikowe czarne krzesełka (dla szlachty, tak z oparciem, plebs niech siedzi i się garbi lol).
Średnia wieku osób tam będących, porównuję do koncertu Katie Melua w Kongresowej czyli 30-40 lat. Były perełki wśród widowni i młodsze ode mnie. Ilość gejów porażała :D Ale cóż się dziwić kiedy na scenie występuje artysta który wyglądem również może go przypominać ( choć nim nie jest zaznaczam).
Poprzedniego dnia na laście i na facebooku, zagadałam do osób, czy był jakiś support i ile trwał koncert bo musiałam ogarnąć swój powrót do domu). I tyle też grał, bez supportu, z 20 minutowym opóźnieniem, tak jak we Wrocławiu, wychodzi rytmicznym krokiem sam Mr. Avidan.. i jakby jakiś diabeł wstąpił ludzi z mojego lewego sektora - zaczęli czym prędzej pędzić na środkowy sektor w poszukiwaniu wolnych miejsc.. Dziwnie się czułam...to byłoby bardzo niezręczne, gdybym poszła za nimi, a ktoś później przyszedł i siedział na miejscu w które ja raczyłam się wepchać.hm..zostałam jak kilkanaście innych osób, na swoim miejscu. Plus był taki że akurat miejsca obok siebie miałam wolne, wiec swoboda większa niż na środkowym sektorze.


Asafa odebrałam jako bardzo skromnego, ale i gadatliwego człowieka. Po 4 piosence chyba, zdjął swoją czarna marynarkę i pozostał w swoim kultowym białym podkoszulku, odsłaniającym jego dwa tatuaże na barkach które symbolizując koguta i kruka(dzień i noc) czy jakoś tak :)
Na 2 lub 3 piosence ..a raczej przed nią, bardzo się rozgadał :) Opowiadał ze ślicznym językiem angielskim który na prawdę rozumiałam, ale w niektórych falach śmiechu ludzi czasem głupio się uśmiechałam, bo tak szybko mówił że nie dało się czasem ogarnąć słów :) Mówił o tym jakie miał złamane serce po długoletnim związku ze swoim dziewczyną..jak mieszkał z nią i jakie realacje były między nimi. Największy śmiech wśród widowni wywoływały krótkie scenki jakie przedstawiał. Asaf ma bardzo dziewczęcy głos wg mnie i kiedy mówił kobiecym głosem robiło to się jeszcze bardziej śmieszniejsze..a swoim głosem dośpiewywał tekst który on mówił. No rola w kabarecie Moralnego Niepokoju ma zapewnioną :)

Próbowałam uchwycić tatuaże Asafa, no właśnie..próbowałam

Koncert był bardzo rytmiczny..ale przepełniony cudowną falą akustycznych brzmień gitary, gdzie kilka par przede mną musiało się bujać w rytm uspokajającej muzyki.. Asaf korzystał z wielu dziwnym instrumentów o których istnieniu wcześniej nie wiedziałam. Rzucał jakieś żarty przy tym kiedy zakładał sobie tamburyno na stopę i na...łydkę :o  Wszystko to razem tworzyło piękny klimat, ekspresja z jaką porusza się z gitarą jest niesamowita.


Jestem ciekawa, czy zauważył 4 przeuroczych chłopaków którzy trzymali dużą flagę Izraelu..śmiać mi się z nich chciało, na prawdę byli uroczy, chowali się z tą flagą, nie wiedzieli jak mają ją podnieść żeby nikomu nie zasłaniać, aż w końcu przenieśli się z tym na "płytę" pod scenę i tam rozwinęli swe żagle ;) Nagrałam jedną piosenkę..Different Pulses- czyli największy hit z ostatniej płyty ( wydanej w 2013 roku)..cudem się skapnęłam że to ona. Poniżej wrzucę swoje drżące nagranie, idealnie skończył mi się czas nagrywania filmików kiedy on skończył swoją piosenkę więc na farcie całe życie..



Przepraszam też z miejsca, bo miałam wrzucić post także o Panu który obchodził urodziny 25 czerwca- Richardowi Zven Kruspe, ale byłam tak zmęczona pracą, że totalnie rady nie dałam. Nadrobię osobnym postem w najbliższym czasie o całym Emigrate więc zrekompensuję to Wam na pewno! :)

Tymczasem dzielę się z Wami swoimi małym wypocinkiem i zachęcam do zapoznania się z Jego twórczością, bo jest niezwykła :)

Enjoy!
xoxo


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz