wtorek, 6 maja 2014

New Single - Kasabian

Tak taak taaak! FINALLLYYY!



 Wszyscy fani brytyjskiej muzyki łączmy się w niektórych przypadkach w bólu, ale w niektórych w radości ( w tym także i ja ), bo oto okazuje nam się nowy stwór stworzony przez przebojową czwórkę z Leicester ! Ezz-eh jest nie tylko mieszanką elektroniki, może i hip hopu ale i słychać gitary z dość późnych lat. Jak to powiedział Serge -"Czułem że  w tym krążku możemy być bardziej szczerzy i bezpośredni. Obdzierałem naszą muzykę z warstw, zamiast się w nią owijać"






No i takie dwa kawałki już mamy, całe 8 dni już funkcjonują w obiegu Spotify i innych skroblerów, obdarte z Kasabianowej skóry, odbiegający szeroko Ezz-eh od poprzednich kawałków w ocenie "real fanów" jest po prostu (znalezione na facebooku) :
-shitem
-Muse-m z bardzo wczesnych lat ( ??!?!?!?!? że co ? )
- what the hell was that..
- worst kasabian single ever
- kasabian turn on to Hot Chip?
- the video is just bad as the song. kasabian you`ve gone down hill !

A właśnie, co sądzicie o teledysku do piosenki ? Ja szczerze mówiąc dzięki niemu jeszcze bardziej się do niej przekonałam. Ilekroć jej teraz słucham, to zawsze mam przed oczami ten dość zabawny teledysk..najlepszy moment to kiedy jest.. na nim oczywiście ..Tom :) A w szczególności kiedy pluje mlekiem..
Kiedy odsłuchałam piosenkę jak brzmi na żywo, jakoś większego wrażenia na mnie o dziwo nie zrobiła. Nie mam pojęcia dlaczego, przecież to taki rytmiczny kawałek. Może dlatego, że wiedziałam że publiczność przez pierwsze  2 minuty będzie skakać ile sił w nogach a po tych dwóch minutach nagle ustaną bo już będzie brak im sił.



Explodes za to- przecudowna, wg mnie typowa Kasabianowa..Niby marudzenie ale takie w stylu chłopaków, takie urocze i pełne wdzięku. Głosy chłopaków fantastycznie sklejają się w całość. Oj czuję że recenzja albumu będzie mocno wysoka.
Można już dostrzec że 48:13 jest albumem pod dyktando Pizzorno. Nie wiem jakiej muzyki słuchał/słucha Tom, ale Serge chwalił się w wywiadach, że był nie raz na koncercie The Prodigy. Tutaj polecam krótki wywiad właśnie z nim o którym pewnie niewiele osób wie, że został przeprowadzony i takowy istnieje. Wspomina o DJ, The Who i innych.
 http://www.rmfon.pl/aktualnosci/serge-pizzorno-gosciem-prosto-w-uszy-14932.html

Moje trening do Orange Warsaw zakończyły się fiaskiem. A co trenowałam? Skakałam na skakance przez jeden dzień i się totalnie przemęczyłam, a raczej moją prawą łydkę bo od 6 dni non stop mnie boli, a czytałam że skakanie na skakance daje takie super efekty i wzmacnie kondycję. No nic.
Trzeba będzie ponieść się tłumowi i dostosować do ich poziomu skakania który będzie z pewnością szaleńczy, jak to w Polsce dość często bywa. Byle nie zemdleć ..byle nie zemdleć. A właśnie..chyba najwyższy czas rozpocząć poszukiwania osób na ten festiwal.
 Myślałam że choć jedna osoba z bliskich mi koncertowiczów zdecyduje się jednak choć na jeden dzień, ale niestety tak się nie stało, choć nadziei nie tracę. Na 1 dzień i 2 może znajdę osobę jakąś, ale boję się o 10 trzeci. 1 wykonawca nie jest jeszcze ogłoszony co jest dla mnie totalnym absurdem kiedy zostaje do koncertów no prawie miesiąc. Czekam z niecierpliwości na ogłoszenie rozpiski godzinowej która jak zwykle będzie dla mnie złośliwa.
Wczoraj po raz pierwszy oddawałam krew (na Saskiej), organizm zareagował na tyle dobrze że jeszcze wstąpiłam do złotych po buty w których może wbiję na Orange, co prawda przy schylaniu się kręciło mi się w głowie a potem byłam okropnie senna ale, zakupu świetnego dokonałam. Dlaczego wybrałam Saską ? Bo jest w super lokalizacji, szybki dojazd ale przede wszystkim dlatego, żeby obczaić pole przygotowanie na Warsaw Stage, na prawdę z przerażeniem na nie patrzyłam. Nienawidzę ich za to że stworzyli dwie sceny, ale z drugiej się bardzo cieszę. Na 3 dzień chyba jestem do tego stopnia zdeterminowana, żeby znaleźć osobę która warowałaby ze mną od co najmniej 8 rano, w końcu to tylko 7 godzin oczekiwania na otwarcie bram, co to dla mnie :D Tym bardziej jest szansa dlatego, że nie ma durnych podziałów na EE czy GC, bo przecież gdyby nie te EE, to na bank miałabym barierki i nikt by mnie z nich nie odciągnął :(

Tymczasem już czuję jak niedługo wycieknie ich album do sieci, koło 25 maja tak myślę :)

Wczoraj chłopaki zagrali we włoskim radio DeeJay gdzie zaprezentowali akustyczną wersję Goodbye Kiss która skutecznie podbiła moje serce, skonwertowałam i już zapętlam a wrzucę ją na koniec postu.

Eeez-eh Tour powoli nabiera tempa, zostały już ogłoszone koncerty oczywiście na sam początek:
1. Irlandii -3 koncerty
2. Anglii - 6
3. Niemczech - 2
4. Polsce (choć o dziwo na ich stronie internetowej jeszcze nie widnieje) - 1
5. Grecji - 1
6. Francji - 3
7. Rosji - 1
8. Portugalii - 1
9. Australii - 5
10. Japonii - 2
11. Włoszech - 2
12. Ameryce - 1

                                                                                                                                                                               Tak wiem, moje zdolności paintowe są przegenialne.


Na koniec jak obiecałam daję linka do Velociraptorowego    akustyka  :)

Enjoy!
xoxo


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz