piątek, 18 kwietnia 2014

Hunter Davies - THE BEATLES

Zabieram Was tym razem w podróż do miasteczka leżącego na zachodnim wybrzeżu północnej Anglii z siedziby hrabstwa Merseyside. Stamtąd właśnie pochodzi jedna z najważniejszych grup muzycznych z zakręconych lat 60.
Mimo, że działali tylko (a może i aż ) 10 lat, wpisali się w historię muzyki brytyjskiej ale i ogólnoświatowej na zawsze. Będą wspominani za 10 za 20 i za 50 lat, są kultowi, niepowtarzalni i przebojowi. Po prostu Rock`n roll !

Jak słusznie napisał kiedy New York Daily News - Trzeba przyznać, że mają coś, czego brakuje większości współczesnych amerykańskich wykonawców rock and rolla: ich głosy brzmią miło, potrafią ładnie śpiewać i – od czasu do czasu – można nawet zrozumieć, co śpiewają.





Opisanie zespołu tak wielkiego jakim byli i są oczywiście dalej The Beatles, której podjął się 78 letni brytyjski dziennikarz Hunter jest nie lada wyczynem. Aby zrobić takie DZIEŁO, bo inaczej nie chcę tego nazwać jak zwykłą książką która przeleciała mi koło nosa- trzeba mieć po prostu wrodzone w sobie zdolności Sherlockowskie, nie ważne czy z pomocą Watsona czy nie. Trzeba mieć niesamowitą odwagę i samozaparcie. W ciagu 18 miesięcy przeżyć prawie dzień w dzień wraz z osobami związanymi z zespołem..z ich rówieśnikami z lat szkolnych, rodzicami, nauczycielami, sąsiadami i z samymi chłopakami - według mnie należy mu się medal ;)
Warto wspomnieć że Jedyna autoryzowana biografia autorstwa Huntera- została już wydana w 1968 roku

Książka zawiera ponad 550 stron... kiedy ją zobaczyłam w bibliotece - od razu wiedziałam, że musi być moja, nie ważne kiedy, ważne że trafi w moje ręce i odpłynę razem z nią do szalonych lat 60 - tych i poznam wreszcie tą najprawdziwszą ich historię. Czytanie zajęło mi równe 15 dni po 3 godziny i dałam radę. Książka jest napisana drobnym drukiem z małą ilością zdjęć.

Z początku bardzo ciężko mi się czytało..nie byłam jakoś mocno zainteresowana zbyt długą przedmową, wiele przytaczanych imion których nie udawało mi się zapamiętać i nie rozumiałam kim te osoby w życiu Beatlesów były i jak bardzo znaczyły, jednak kiedy zaczęły się rozdziały z opisywaniem każdego beatlesa po kolei, moje wierzganie wzrokiem nabrało znacznego tempa. Może dlatego, że wciąż się uczę i temat związany z nauką i tym jak bardzo mi się nie chce wciąż jest mi okropnie bliski a w większości o tym są pierwsze rozdziały. Na końcu książki są krótkie opisy tychże osób o których istnieniu nie miałam pojęcia.

Najpierw jest opis Johna, potem Paula, George`a i Ringo. Największe zaskoczenie ? Zdecydowanie  George, bo w życiu nie pomyślałabym że był takim buntownikiem któremu rodzice kupowali zbyt szerokie spodnie a on je sobie sam je "wyszczuplał" i robił z nich rurki, nosił długie włosy co bardzo nie podobało się Jego ojcu. Z drugiej strony jednak Jego rodzice byli najbardziej tolerancyjni dla nauki gry na gitarze w ich właśnie domu, przyjeżdżali do niego na rowerach i wspólnie brzdękali i poznawali nowe dźwięki, słuchali nałogowo radia a usłyszane piosenki próbowali sami odtworzyć. Coś cudownego..
Potem Pani Harisson wiernie odpisała na listy wszystkim fanom zespołu, przepraszała i dziękowała za pamięć. Ciężarówki z listami przyjeżdżały bardzo często, a ona wiernie odpisywała.

Potem są rozdziały o trasach koncertowych i prawdziwej Beatlemanii która się rozpoczęła wraz z ich początkiem..
Następnie są rozdziały o takich samych tytułach czyli John, Paul, George i Ringo, ale Hunter opisuje jak mieszkali i co się z nimi działo po trasach koncertowych, w czasie ich "odpoczynku".
Jednymi z moich ulubionych fragmentów były te w których przytaczane były wypowiedzi chłopców z krótkich wywiadów...ich błyskotliwe a jednocześnie takie wydawać się mogło, proste poczucie humoru całkowicie mnie wgniotło i nie przypuszczałam że byli w tych latach 60tych taaaacy mega fajni :) I oczywiście baaardzo poważnie odpowiadali na pytania, czym chyba wprowadzali z równowagi podekscytowanych dziennikarzy którzy zazwyczaj po odpowiedzi - żadnych pytań już nie mieli :)






Jako ciekawostkę mogę powiedzieć, a raczej zdradzić Wam, to to że Ben Schott znany ze swoich książek o brytyjskiej kulturze przeanalizował wszystkie ich piosenki pod kątem najczęściej używanych słów, tworząc listę najpopularniejszych:
 You - 260 razy
 I - 178 
 to - 149
 me - 137
 love- 125

Listę zamykają 
yesterday - 11
ręka-10 
samotny - 10 

Książka jest peeełna przeuroczych i śmiesznych fragmentów np. ten


 albo ten który mnie totalnie rozczulił :)


A ten fragment, jakże bardzo prawdziwy i dotyczący także dzisiejszych czasów w związku z charakterem i stylem zachowywania się nauczycieli + bardzo trafna ocena :





Myślę że zachęciłam Was w jakiś sposób do przeczytania tej cudownej książki która mimo przerażającej grubości, jest warta poświęcenia jej czasu.



Na koniec obdarowuję Was śmiesznym wywiadem który wybrałam, spośród caałej masy która posiada internet + po wczorajszym wieczorze, chyba moja ulubiona piosenka wraz z jej teledyskiem :)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz