czwartek, 27 marca 2014

Orange Warsaw Festival - news part 2

Dzisiaj zabieram Was częściowo w podróż do Birkenhead, miasta portowego u ujścia Morza Irlandzkiego w hrabstwie Merseyside skąd pochodzi nietuzinkowy artysta którego zdjęcie prezentuję poniżej..



Dlaczego? Łatwo się chyba domyślić.

Gdyby ktoś powiedział mi na początku ogłoszeń orange warsaw festiwalowych że prawdopodobnie wystąpi na nich sam Miles Kane- oplułabym mu twarz - nawet przez ekran. Tak oto właśnie w rocznicę mojego zobaczenia po raz pierwszy Hurts czyli 20 marca, został ogłoszony artysta którego muzyka napędza mnie potwornie w świetny nastrój, rytmiczne gitarowe granie które sprawia że serce bije szybciej. I tak nastąpił zlot komentarzy - a niech zabierze ze sobą Alexaa, a niech wystąpi wraz z The Last Shadow Puppets ( w sumie to Miles mógłby się zdecydować w końcu, czy na nagrywają ten 2 album czy nie). Ale też komentarze typu że skoro jest pan Kane, to już wynagrodziliście mi brak Arctic Monkeys - no i ja też się pod tym podpisuję. Godzinę przed ogłoszeniem Milesa, ta oto blogerka napisała kto zagości 15 czerwca - http://beatouttherhythm.blogspot.com/ W końcu.. to był dla mnie dość duży powód aby zakupić ten oto śliczny bilet.




Na każdy dzień widzę coś dla siebie, czuję że to jeszcze nie koniec bombowych ogłoszeń. Moja rozpiska zespołów które chciałabym zobaczyć na dzień dzisiejszy :


13 czerwca
Orange Stage- KOL, QUOTSA, PIXIES
Warsaw Stage- LILY ALLEN

14 czerwca
Orange Stage- Florence
Warsaw Stage- Hurts

15 czerwca
Orange Stage- Kasabian, Miles Kane, David Guetta
Warsaw Stage -Limp Bizkit, Chemia

To rzecz nieunikniona że nie zobaczę wszystkich których chcę. Przede wszystkim ze względu na odległość jaką będzie dzielić główna scena od tej mniejszej na błoniach i pewnie mała ilość czasu czyli te nieszczęsne przerwy. Spisana rozpiska godzinowa i fruwanie pomiędzy scenami to nie jest szczyt moich marzeń, na prawdę no ale.. coś za coś. Jeżeli już na prawdę miałabym skrócić swoją listę do minimum to tylko Kasabian, Miles Kane, Hurts i Lily Allen.
O dopchaniu się pod scenę czy nawet na środek stadionu- nie marzę bo przecież muszę się przemieszczać, już mam strach w oczach i w głowie jak będą wyglądać moje zdjęcia z tych trzech dni i z tego jak zapamiętam ten swój pierwszy raz na tym festiwalu o którym nasłuchałam się już tysiące negatywnych komentarzy które pozytywnie nie nastrajają.



Teoretycznie na 3 dzień, mogłabym się poświęcić i postać pod tą główną sceną bo nie jest źle, przyjść wcześniej i pokolejkować, kiedyś ze mnie duża fanka techno była także David mi na prawdę już nie przeszkadza :D
Pewnie że się boję powtórki z Impactu kiedy i tak stojąc od  7 rano jak idiotka na koniec koncertu Kasabian znalazłam się hen hen daleko w 20 rzędzie a psychofanek wśród właśnie tych zespołów które kocham ich niestety nie brakuje. Być może stanie w dalszych rzędach od sceny wyjdzie mi na plus z dźwiękiem, mimo że Narodowy nie nadaje się do tego typu wydarzeń i mimo tylu negatywnych opinii, jestem właśnie optymistycznie nastawiona. Lepiej samemu coś przeżyć i wyrobić swoją opinię na jakiś temat niż czytać komentarze jakby to powiedział Roguc "sfrustrowanych miernot".

Po samym ogłoszeniu Llily, już zapaliła mi się czerwona migająca lampka, a nad nią napis: Uważaj, zacznij liczyć już pieniądze w koncertowym słoiku. Ostatecznie wyszło tak, że z koncertowego słoika nic nie wzięłam bo jestem zbyt mała ilość moich biednych złociszy.

Co 2 dni dostawałam wiadomość od eventimu o tym że przesyłka jest już gotowa do wysyłki, że została wysłana i że wreszcie trafiła w ręce poczty polskiej..no bądź co bądź  te 7 zł za przesyłkę to się jednak płaci i wymaga...A H A.
Dzisiaj jeszcze doszły dwie gwiazdy na dzień 14 czerwca
 - Rita Ora i Ella Eyre które wystąpią na Warsaw Stage co oznacza dla mnie że mogą być przed Hurts lub po, ale coś przeczuwam że wcisną je na sam początek. Ewentualnie ta sławniejsza wg mnie czyli Rita, będzie supportem Florence.

Na Kasabianowym instagramie ukazał się plakat promujący koncert w Paryżu ( 30 kwietnia) na którym po raz pierwszy będzie można usłyszeć kawałki z nowej płyty.


Po tym co przeżyłam na koncercie Petera w Bratłysławie...że usłyszałam po raz 1 niektóre piosenki z Sequel to the Prequel...nie chciałabym usłyszeć nowych Kasabian ani innego zespołu. Zapytacie..dlaczego?
A to dlatego że i tak z tego wydarzenia jakim jest usłyszenie nowego kawałka- nic kompletnie nie zapamiętam. Ani jednego kawałka Babyshambles nie pamiętam z koncertu..no dobra.. jeden pamiętam - Picture mi in hospital i to spojrzenie na M. że "wow. ta piosenka jest świetna! ". Może zabrzmię jak stara wyjadaczka tegoż zespołu a taką siebie nie uznaję, ale wolę usłyszeć stare, sprawne na żywo kawałki jak choćby Empire czy Fire gdzie ludzie najczęściej nie znają tekstu ale do refrenu jak jeden mąż wszyscy podskakują do góry.
Kończąc dzisiejszy post, nie ukrywam - z dość dużym uśmiechem na twarzy i biletem w głowie, zasypiam z książką, a że to blog nie tylko o muzyce ale i innych kulturalnych rzeczach jakich mam szansę doznać to wstawiam zdjęcie właśnie książki którą na prawdę - czytam jednym tchem i mogę z pełną odpowiedzialnością powiedzieć że..to mój ulubiony rodzaj literatury, a Matthew pisze w tak fajny prosty sposób że trudno się oderwać..
Autor kultowego Poradnika pozytywnego myślenia teraz zabawia się z nami Niezbędnikiem obserwatorów gwiazd gdzie..polska okładka po raz pierwszy chyba mnie bardziej zachwyciła od zagranicznej.


 Książkę pewnie skończę jutro, ale już dziś mogę powiedzieć że tak ciepłej, momentami groteskowej książki nie czytałam. O kilka lat młodszym ode mnie chłopaku.. który nie lubi dużo mówić, bardzo często milczy i jest wsłuchany w swojego trenera koszykówki. Mam czysta przyjemność z tego kiedy czytam o osobie która zachowuje się bardzo podobnie właśnie do mnie. Która czasem woli przemilczeć wiele spraw, nie stawiać oporów i dzięki temu chce wyjść na dobrą drogę. Tu macie book trailer.


A na dzisiaj i na nadchodzący weekend..(nie zaśpijcie jeżeli się wybieracie gdzieś w niedzielę bo zegarki przestawiamy ;)) zapodam Wam do przesłuchania ale i obejrzenia fragment z Poradnika  pozytywnego myślenia z genialnie dobranym Bobem Dylanem właśnie + oczywiście uspokajający sam Miles Kane bo tak nostalgicznie się dziś trochę czuję  a sama Beatlesów zapętlam, a już wkrótce opowiem Wam dlaczego :))

Enjoy !

xoxo




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz