czwartek, 13 lutego 2014

Depeche`s fever part 2

Tak ! Stało się to dziś  dokładnie o 17.05 - zdobyłam ticket na depeszów w Łodzi..dokładnie będą za 11 dni !
 Straasznie ale to strasznie się cieszę, jestem cała w przysłowiowych skowronkach..a droga powrotna do domu wyglądała tak, że prawie skończyłam czytać Alefa ale...nic z tego nie zrozumiałam przez tą dzisiejszą radość. Ale od początku.


                                                            Przeszczęśliwy Agson

Przedwczoraj znalazłam na facebooku chłopaka, do którego o dziwo nikt nie pisał..Normalnie aż dziwne że zero komentarzy miał, wydawało mi się to być podejrzane nieco, ale zaryzykowałam i napisałam maila, taka okazja mogła się już nie powtórzyć przecież- bilet GC w cenie nominalnej z odbiorem osobistym w Warszawie ? Żyć nie umierać..
Wymieniliśmy jednego maila, zadzwoniłam wczoraj po godzinie 9 rano, umówiliśmy się na dzisiaj na 17 przy Rotundzie.
Cała w podnieceniu, ale umiarkowanym..jechałam na dzisiejsze spotkanie, dopóki nie dostałam telefonu.. patrzę- koles od Dm (  haha tak sobie go zapisałam). Przestraszyłam się, że się rozmyślił czy coś.. odbieram a On się pyta czy się na pewno nie rozmyśliłam i plan naszego spotkania jest nadal aktualny, u r o c z e :)
Bał się że go wystawię czy coś. Oczywiście wszystko potwierdziłam i tak.. 16.50 pojawiłam się pod wyznaczonym miejscu...rozglądam się wokół trochę nerwowo..dużo ludzi czeka na kogoś dreptając z zimna w miejscu. Wypatruję chłopaka w okularach..bo je miał na fb zdjęciu...Mniej więcej pamiętałam jak wyglądał ..a...i tak wyglądał inaczej w rzeczywistości w sumie.
Dostaję smsa 17.05- Ja już jestem :) Jestem ubrany w czarny płaszcz i zielone spodnie.Czekam.

Wiem, to brzmi na pewno śmiesznie, jak jakaś randka z sympatii czy innego portalu, ale ja to traktowałam na prawdę serio..to było zbyt dla mnie ważne..od razu go zauważyłam..jak przyszłam to widziałam jak krąży ale skąd mogłam wiedzieć że to On... okrążam budynek i powoli się " czaję  " z daleka.. a może zadzwonić teraz..czy to On na pewno ..czy odbierze..będę mieć pewność. Okey..trudno..podchodzę nie pewnym krokiem..rozglądam się jeszcze wokół za jakimiś zielonymi spodniami, ale ma je tylko On, więc podchodzę pewniejszym krokiem i uśmiecham się do niego, On do mnie też i wszystko jasne. Dialog przebiegał w następująco :
- Cześć ! Agnieszka
-Cześć, Rafał jestem - uścisk dłoni oczywiście.
-Ale super że się spotkaliśmy, cudowny dzień i długo na niego czekałam.
-No, ja również się ciesze że trafiłem na super uczciwą osobę. Co tak późno ? - wyjmuje książkę Black Celebration ( tą z czerwca 2013 r) a w niej bilet z paragonem i się zastanawiam od razu czy to tak dla picu żebym zobaczyła ją czy rzeczywiście ją czyta.


                                                                      Tyle przegrać


-Późno ? Z pracy o 16.30 wyszłam i te korki na Jana Pawła z Jerozolimskimi, sam rozumiesz..
-Nie nie ( uśmiecha się uroczo), chodzi mi, że co tak późno bilet kupujesz ?
Niezdarnie otwieram torebkę i w pośpiechu przez co, oczywiście po raz 50-ty w tym miesiącu ratuję swoją przypinkę z Rammsteinem..musiałam coś powiedzieć..
-Oj..moja przypinka ramsztajnowa..kolejny raz już...muszę kupić sobie naszywkę :)
A wiesz..dopiero po koncercie na Narodowym zrozumiałam jak bardzo kocham ten zespół, a kochane Live Nation zablokowało bilety, a potem zapomniałam na chwilę o nich i w grudniu odnowiła mi się miłość.
-Ah no rozumiem. Rammstein świetny zespół- podaje mu pieniądze a potem On mi bilet.
-No także ich uwielbiam, co było widać przed chwilą. Ładna książka widzę, ja włożę bilet w swojego Coelho :)
-Bilet na pewno mądrzejszy się od tego nie zrobi ;)
-o ,jaka spora sumka na paragonie..
-tak...koledze też kupiłem bilet, ale wyjechał do Australii na stałe, a tam na pewno już ich spotkał.
- oh, to przykra sytuacja.
-no, przykra, ale takie życie :) Jak tam, transport ogarnięty?
 -Tak tak, może to dziwne, ale już od grudnia czeka. Polski bus .
-Ah, najwygodniej i najprościej, mam z nimi same dobre wspomnienia na szczęście. A jesteś z Warszawy?
-Nie..spod Warszawy ( wymieniam miejscowość lekko się rumieniąc )
-(przez chwilę się zastanawia i marszczy czoło) - e...to masz niedaleko..prawie jak Warszawa, pół godziny i jesteś.
-No dokładnie...tak już nie mogę się doczekać koncertu.. wiesz, pierwszy mój raz był na narodowym..oj niesamowite przeżycie...mimo że byłam na trybunie to dźwięk wg mnie był mega!
-Ja Ci powiem że byłem w Łodzi w 2010 roku i ...na prawdę dźwięk jest świetny i nie ma co porównywać go do narodowego. Na pewno będziesz mieć niezapomniane przeżycia. Sama jedziesz?
-No właśnie teraz dla koleżanki teraz szukamy biletu... sprawdzam na głównej stronie..dwóch wydarzeniach... ale ludzie chcą strasznie zarobić na biletach..są bardzo pazerni i tak się bardzo cieszę że na Ciebie trafiłam z taką ceną.
-Hm..tak myślę czy wśród znajomych nie mam jakiegoś biletu..ale ...hm.... e... nie. Nie mam.
- No szkoda, co dwie głowy to nie jedna. Będziemy szukać do skutku :)
-No, dobra to czas się zbierać.
-No też tak sądzę, trochę zimno. Jeszcze raz wielkie dzięki że..tak bardzo poprawiłeś mi humor
-Nie ma za co, też się cieszę że sprawiłem Ci przyjemność. Udanego koncertu! Na razie !
- Cześć!

Tak...taka zwykła niepozorna rozmowa...a zrobiła mi taki dzień... że nie mogę o niczym innym myśleć.
Strasznie seksowny wydawał mi się Jego głos przez telefon..miał gdzieś pod 30-tkę i wyglądał na mega normalnego i sympatycznego faceta. Może dlatego mi się wydawał seksowny bo.. raz na 2 lata rozmawiam z facetem przez telefon ? No dobra prócz mojego taty.

Ogólnie to akcji koncertowej jako takiej jeszcze ludzie nie wymyślili..wciąż się droczą na tym głównym forum i przeczuwam że na prawdę nic z tego nie wyjdzie..choć niektóre pomysły mi się bardzo podobają:

1. Czarne balony na Black Celebration - choć to trochę dziecinne to akcja i tak mi się podoba
2. Czerwone trójkąty na Halo
3. Kartki z napisem " Martin Lee God " - na 1 piosence Martina - FAWORYT !


Mój koncertowy słoik opustoszał trochę, a dokładniej o całe 25 zł...



Jestem tak dzisiaj bardzo zmęczona... tyle się dzieje ostatnio..tak wiele w pracy..takie ciężkie dni nastały..nie dosypiam i czuję że jestem osłabiona..jeszcze tyle dobroci koncertowych ostatnio nadeszło.. np. Asaf Avidan w Parku Sowińskiego 27 czerwca.. a potem dołożyli jeszcze dwie daty dla Szczecina  i Wrocławia. Nie mam ochoty szczerze mówiąc samej iść..Poza tym bilety o godzinie 10.30 kiedy tylko pół godziny temu weszły do sprzedaży, głównych rzędów przez sceną już nie było, więc coś mi tutaj śmierdzi delikatnie mówiąc. Nie uważam, żeby bilety były drogie .Od 120 do 180 zł. Choć pewnie dałabym najniższą ceną za jakiego koncert.
Napisałabym jeszcze parę rzeczy o DM ale... tak bardzo chce mi się spać, wiele dziś się wydarzyło pozytywnego dla mnie..że aż opadłam z sił w tej chwili..
Tymczasem wchodzę na allegro, zamawiam naszywkę depeszową i czekam aż przyjdzie, ładnie przyszyję (antytalent niestety, yy..mamo ?)  i będę w niej chodzić dumnie. A wzór taki - najprostszy -
Nikomu już w życiu nie polecę przypinek..zgubiłam już 3 z 14...będę musiała je przypiąć do ozdoby na tablicę korkową..no trudno.

Żegnam się z Wami Shine oczywiście depeszów z płyty Exicter, wg mnie niedocenianej (choć sama również jej nie doceniam wtf)


Follow our stars under a painted sky 
We'll leave the world behind 


Enjoy !

xoxo

PS. Za tydzień w środę tak w ramach przypomnienia- rozdanie Brit Awards na której wystąpią takie gwiazdy jak Arctic Monkeys, Lorde( tak tak, to ta co jak już wcześniej wspominałam zgrabnie udaje że ma te 20 lat ) , Disclosure, Bastille, Ellie Goulding, Rudimental :)  A gdzie będzie livestream ? Bardzo proszę - http://www.youtube.com/user/thebritawards

1 komentarz:

  1. No no, Agusia :D to prawie jak randka :D Dobrze, że udalo Ci się zdobyć ten bilet.

    OdpowiedzUsuń