środa, 13 listopada 2013

CONCERT - PLACEBO

Jednym z najpiękniejszych momentów mojego życia uważam za momenty w których słyszę na żywo swoją ulubioną piosenkę..widzę upragniony zespół na który czekam kilka /czasem kilkanaście miesięcy a czasem nawet i lat w życiu. Tym razem czekałam kilka miesięcy .
Wahałam się długo czy lubię ich na tyle, żeby wydać na nich te 185 zł.Po wczorajszym wieczorze stwierdzam że warto.. ale..rodzi się pytanie..czy jeśli już kupować bilety na "Placki" to na płytę czy trybunę ? Ja byłam na trybunie G .Czy żałuję  ? Moje zdanie jest podzielone na ten temat.


Ale od początku.
Jak zwykle swoją opowieść rozpocznę od podróży..Wyruszyłam z pracy około 17.30 by spotkać się z Olą na przystanku Rozbrat o 18, niestety pociąg się trochę opóźnił a ja trochę pomarzłam na tym moście gdzie z każdej wolnej przestrzeni mi wiało, ale czapa uratowała mi życie.
Około 18.15 widzę już wysiadającą Olę i po chwili przytulamy się jakbyśmy się nie widziały wieki a tymczasem to pół roku . Ale to...taki odruch naturalny i bardzo sympatyczny który zamierzam praktykować w przyszłości  :)
Ruszyłyśmy dumnie opowiadając sobie swoje podekscytowanie koncertem.Wręczyłam koleżance plakat Hurts który zakupiłam jej 5 dni wcześniej, także na Torwarze. Stwierdziła potem że jest śliczny, nie dziwię się ^.^
Dotarłyśmy pewnie gdzieś na 18.30 pod halę i..miło byłyśmy zaskoczone że ..nie ma tłumów..ludzie swobodnie wchodzą..nie ma podziału tak jak było na Hurts..czyli że tymi bramkami wchodzą sektory a tymi płyta etc. Weszłam pierwsza i pan obmacując mi torebkę ( taak znów tą fatalną gdzie wszystko w niej czuć ! ), stwierdza że : o, coś tu czuję..ale to chyba perfumy ! A ja - tak tak ! To na pewno perfumy !
Najlepsze w tym wszystkim jest to, że powiedziałam to takim głosem jakbym przemycała broń, serio.

Ola nieco dłużej spędziła z ochroniarzami. Nie pamiętam już o co chodziło.. czyżby o ten plakat ?
Niestety ani ja ani Ola która miałam GC nie dostała opaski. A już miałam w planach zrobienie zdjęcia oczywiście nadgarstków w opaskach..hm..nie chwal dnia przed koncertem ( what ? ) .



Najpierw ruszyłyśmy do szatni, Ola zostawiła rzeczy, ja stwierdziłam że zabiorę ze sobą, przypominając sobie akcje i kolejkowanie po Hurts to nie należało do przyjemności, a także dlatego że później spieszyłabym się na autobus a i strasznie zmarzłam...

Potem zajrzałyśmy do sklepiku zespołu..nie dojrzałam żadnego stoiska z płytami..trochę dziwne ? Były koszulki, opaski na rękę, kostki na wisiorku, kubki ( kurde podobały mi się ! ) i koszulki...ładne..kolorowe jak nowa płyta.. kosztujące 100 zł , no i bluzy po 150. Były plakaty..ale..bez twarzy chłopaków z zespołu także..nie było czym się JARAĆ.A wszędzie były porozwieszane po szybach przy bramkach właśnie takie z twarzami, eh.
Kiedy stwierdziłyśmy że nas nic nie interesuje, schodami w górę poszłyśmy obczaić wejścia i która z nas gdzie wchodzi..później oczekując na support stanęłyśmy na balkonie na korytarzu gdzie krzątało się wielu ludzi.. wielu młodszych ale i starszych ( taak, wspominam pewną ..kobietę która miała różowo krótkie ścięte włosy na Briana i była w sumie w Jego stylówie, później Ola ją widziała i stwierdziła że jest starsza jakaś taka haha ).
Ogólnie widziałam podział...pół płci męskiej, pół damskiej..na Hurts była oczywiście przewaga damskiej.. a i koleżanka która siedziała pod Torwarem od 10.30 mówiła że to zadziwiające ale wielu osób jeszcze nie było . Ale zimno na pewno dawało się we znaki.
Potem razem szukałyśmy gdzie się znajdują magiczne wejścia na sektory w którym miałam zasiąść , kiedy znalazłyśmy stwierdziłyśmy że będę  mieć niezły widok..no..w sumie był prócz 2 małych rzeczy, ale to potem.

Moje zacne widoki.Już bez pegaza.

Około 19 ,rozeszłyśmy się..ja najpierw pomyliłam rzędy bo zapomniałam jak jest 14 po rzymsku no ale to JA .
Kiedy usiadłam we właściwym przy schodkach, stwierdziłam że będą mi zasłaniać ochroniarze kręcący się na balkoniku z lewej..no cóż..od czasu do czasu przychodzili ale zaraz odchodzili więc w sumie nie było tak źle. Gorzej wkurzał mnie pewien balon Pegaz który zawisnął chyba na barierce w 1 rzędzie po stronie Briana, że czasem wlatywał mi w Jego twarz a ja zamiast Jego uwieczniałam tego pudrowego porąbanego konia ...zamiast słodką twarz wokalisty.Gdzię okolo 5 piosenki został zdjęty..całe szczęście !
Bo ..co w sumie robić samemu na trybunie jak nie robić zdjęcia i nagrywać filmiki ?

Psychocukier.. na szczęście lepiej śpiewający i grający niż.. wyglądający..

Kiedy oczekiwałam na support którym był polski zespół z Łodzi Psychocukier, obczajałam kto wokół mnie siedzi..za mną nikt nie siedział..obok mnie leżały na 3 miejscach kurtki..dziwne pomyślałam.
Za chwilę podchodzi do mnie chłopak w kucyku który informuje mnie że On wraz z dwoma koleżankami będzie stał na dole przy płycie i jeżeli chcę i będzie dla mnie to wygodniejsze i lepszy widok, to mogę usiąść na ich miejscach. To było bardzo miłe z Jego strony, ale..dlaczego musiał do mnie powiedzieć..PANI .. Miałam na sobie oczywiście bluzkę w paski i granatowy sweterek a On koszulkę z Placebo Tour z 2009 roku a ja.. czy na prawdę wyglądałam tak staro i na taką poważną osobę ? :( CHOLERA

Support rozpoczął równo o 19.15 jak zaplanował i grał do godziny 20. Próbowałam im zrobić zdjęcie..ale skutecznie się nie dawali i żywiołowo reagowali na scenie a światła tak migały i co 5 sekund zmieniały kolory że...nie wiedziałam jaką scenę ustawić w aparacie. Chciałabym się dowiedzieć co mówiły/ myślały osoby które siedziały za mną..a właściwie grupka 30 latków..która piła i się nieźle ,głośno bawiła kiedy prawie non stop starałam się zrobić jakieś ludzkie zdjęcie, lub nagrywałam filmiki.W ostatniej piosence jaką zagrali..chyba była najbardziej żywiołowa -Bikiniarska potańcówka, wokalista tak krzyczał że przypominał mi głos Lydona z Pistolsów..zrobiło mi się miło wtedy.

Mówią że na supporcie było lepsze nagłośnienie niż na zespole wieczoru, ale..czy ja wiem ? Moim zdaniem Torwar jest świetnym miejscem koncertowym..takie miejsce jest potrzebne w stolicy..nie jest za duża, nie za mała..akurat dla takich zespołów jak Placebo czy Nickelback kilka dni temu.

Akurat siedziałam z lewej, Brianowej strony i miałam okazję widzieć jak wchodzą i schodzą ze strony przed bisem po schodkach ..rytmicznym krokiem i poklepując się po plecach.
Niestety ale..no wstyd się przyznać, ale cały koncert przesiedziałam, pierwszy raz mnie bolały plecy na koncercie od SIEDZENIA.Musiałam mieć non stop plecy wyprostowane żeby widzieć całą scenę bez zarzutu...no i malutkiego wokalistę ;) Wyśpiewałam w całości 4 piosenki..tylko.. Too Many Friends, Space Monkey ,Post Blue i Meds..Wielka szkoda że nie zagrali Batter for The Sun..na ten kawałek również czekałam.. ale skutecznie została ta piosenka zamieniona genialnymi, innymi kawałkami.


Brytyjskie trio rozpoczęło koncert od B3 które nagrałam..z poprzednich setlist wiedziałam że to będzie pierwsze, jeszcze Oli mówiłam : na pewno zaczną od B3 .Tym samym akcja koncertowa z balonami bardzo ładnie z góry wyglądała. Dobrym koncertowym wymiataczem do którego byłam sceptycznie nastawiona był drugi kawałek - For What Its Worth ! Pierwsze zaskoczenie..jak publika żywiołowo zareagowała.Może to moje zaskoczenie wynikało również z tego że nie oglądałam filmów sprzed tego koncertu  z poprzednich koncertów ( boże jak ja to napisałam ! ). 3 piosenka to Loud Like Love, gdzie słyszałam większy pisk rozhisteryzowanych fanek niż na 6 piosence..i ..wreszcie dało się usłyszeć jak fani wykrzykują te 3 słowa które są wielokrotnie wyśpiewywane w tej piosence...w sumie jest bardziej słynna niż  Too Many Friends. Tą szóstą również nagrałam..w sumie skoro nie skaczę..skoro cicho podśpiewuję.skoro nie macham rękami..to chociaż sobie nagram .

Dla zainteresowanych - tu moje nagrania które pierwszy raz w życiu biją w mojej karierze filmowca rekordy popularności wyświetleń !  - http://www.youtube.com/user/TheSusie772/videos

Dużo osób ucieszyło się na rozwleczony początek Twenty Years które wywołało nie małą furorę.
Every You Every Me spodziewałam się bliżej końca, a nie jako 5 kawałka. Fani na pewno głośno śpiewali..ale głośniki baardzo dawały czadu..wyszłam z hali na prawdę ogłuszona i z piskiem w uszach.Gdybym była na płycie to pewnie tak bym nie zareagowała bo głośniki są wyżej.
 Miło było usłyszeć aż 7 na 10 piosenek z nowej płyty.Ale jak każdy Polak to po marudzę że mogli przecież zagrać Bosco czy Begin the End..a wywalić  Purify którego nie rozumiem, nie lubię.. jak zwykle nie dogodzisz..



Numerem 1 wieczoru wg większości ludzi którzy znajdowali się na Torwarze było niespodziewane Space Monkey..zaczynam powoli dochodzić do wniosku że Meds jest moją ulubioną płytą i we wtorek przed kinowym koncertem Muse ruszam do Empiku i ją kupuję ! Od razu po pierwszych brzmieniach charakterystycznej..nie wiem jak to ująć bo nie wiem co to jest..perkusji ? Walenia w jakiś dzwoneczek ? Wiedziałam że to jest to  ! Brian..na prawdę w refrenie dał świetny popis swojego mocnego głosu !Miałam największe ciarki ever właśnie na tym niezwykłym kawałku .
 Miałam w głowie cały czas tekst z jednego z koncertów gdzie Brian stoi na wyższym podeście, dotyka głowy Stefana i mówi " Like you let me down before, Stefan " .Czasy prawdziwych bromanców i Molsdali .Czytałam komentarze że ludzi wkurzało to że co jakiś czas była spuszczana tajemnicza przezroczysta kurtyna.Czasem zostawała na cały kawałek a czasem w połowie podnosiła się do góry. Na kawałku Too Many Friends można zobaczyć u mnie jak to wyglądało. Moim zdaniem takie bajer wcale nie był zły i nawiązywał właśnie do teledysku TMF.

Pamiętam moment kiedy zaczęłam nagrywać  Exit Wounds - po odtworzeniu po raz pierwszy całej płyty to był jeden z kawałków który od razu polubiłam..ten jego rytm.. ah !
Po około 2-3 minutach skapnęłam się że nie wyświetlonego na ekranie REC. Także, fajnie.
Nie dość że nie zrobiłam filmiku to jeszcze ani zdjęcia ani..nie patrzyłam na Briana tylko w głupi aparat. Boże why.
 Blind..bardzo polubiłam ostatnio..a po wykonaniu Live jeszcze bardziej.. może to też dlatego że kojarzy mi się z jedną z ulubionych Hurts o tym samym tytule.



Meds..było momentem - magią...pojawia się Brian..gasną światła..pojawia się białe światło na którym stoi niczym zjawa i wyśpiewuje" I was alone, Falling free, Trying my best not to forget... kiedy usłyszałam już pierwsze dźwięki gitary.. wiedziałam że to jest to i musiałam nagrać..Nie wiem jak to się stało..ale niby mam całe nagranie, ale i cyknięte jedno zdjęcie ? Może zaraz zacznę odkrywać w aparacie jego nowe funkcje . Tekst..jak również teledysk do Meds są czymś specjalnym dla mnie.. zawsze czułam do niego dużą więź.
Song To Say Goodbye..tak samo się spisało jak 20 years i zrobiło wielkie zamieszanie mimo że to już 16 piosenka i końcówka koncertu.Kolejne miłe zaskoczenie. Powiało niczym Goodbye na Depeszach na Narodowym..bo po chwili miały nastąpić ich największe hity..największe, najbardziej znane gdzie nie da się nie ruszyć. Special K..również wtedy słyszałam fanów..bardzo cicho..ale i tak przy takim nagłośnieniu to dużo. Lubię ten kawałek..głównie ze względu na możliwość wyśpiewywania rytmicznego Para ra pa pararara ! Zabrakło mi w tym niestety.. jak i w całym koncercie kontaktu z publicznością..Brian na ogół w tej piosence pozwalał śpiewać właśnie te słowa publiczności..tym razem wszystko sam wyśpiewywał.
Trochę mi przykro, ale z drugiej strony cieszyłam się że wciąż mogłam napawać się głosem Briana ile tylko wlezie .W końcu zespoły przemawiają do nas przez muzykę jaką grają :)


Oczka pomalowane a paznokcie..nie :) Miałam pomalować, ale myślę sobie : Nie..chyba już dawno porzucił ich malowanie.

 Po The Bitter End nastąpił odpoczynek..zabrakło skandowania..PLA CE BO ! Były delikatne krzyki i bez oklasków. Wiele osób zaczęło już wychodzić kiedy zerknęłam na płytę.Nie wiem..nie wnikam..może się na autobusy /pociągi ludzie spieszyli..jednakże..kurde ! Co to za koncert na którym się nie jest do końca ! Płacę to wymagam od siebie i siedzę do samego końca nawet jeżeli jest do bani! (Olu to żadna aluzja do Ciebie jak by co :P ) .
Kiedy wyskoczyli na Encore zagrali jeszcze 4 kawałki..w tym Teenage Angst..Running Up The Hill..które jest w sumie ich standardowym kawałkiem i może nawet bardziej znanym niż EYEM .Bardzo polubiłam tę piosenkę..ma w sobie coś magnetyzującego. Wielkim ..ale to wielkim zaskoczeniem i marzeniem i być może czymś na którym polały by się łzy byłoby np zagranie innego coveru niż jak zwykle Kate , np Where is my mind.. o god.. Nie wiem co bym robiła...czy nagrywała..czy siedziała skulona..a może bym WRESZCIE  wstała..może położyłabym się na schodach i umarła słuchają wciąż prześlicznych słów

Ias swimmin´ in the Caribbean
Animals were hiding behind the rocks.
Except the little fish
When they told me east is west w
Trying to talk to me,coy koi


Piosenki na którą czekałam..o której najbardziej marzyłam żeby usłyszeć Post Blue.. zabrzmiało jako przedostatnie i..karcę siebie za to bo..niewiele z tego pamiętam..Pamiętam jedynie że śpiewałam głośno i z całych sił wykrzykiwałam IT`S BETWEEN YOU AND ME ! Zamykałam oczy i wyobrażałam sobie tyle różnych rzeczy..przyjemnych rzeczy .. ostatnio zaczęłam to praktykować..takie zamykanie oczu..zaczęło się od Rammstein i piosenki Sonne pamiętam..jak też zamknęłam oczy bo nie wierzyłam w to że ją słyszę na żywo.


Główny sprawca rytmu Placebo czyli Steve. Jak On zapierdzielał.. to nawet sobie nie wyobrażacie.Niczym Dave Gahan- najpier w kamizelce..potem bez..

Mogłabym godzinami słuchać faceta testującego perkusję przed koncertem..

Ostatnią piosenką była nieśmiertelna Infra - Red..Tekst bez żadnych złośliwości, ale w sumie to nawiązuje do końcówki wieczoru .. Brian ze Stefanem jak zwykle uklęknęli z gitarami...zawsze mnie rozczula ten moment.Odbieram to jako ukłon w stronę publiczności.

Przez cały koncert jak zwykle nie zaglądałam do telefonu..zawsze sobie myślę..liczą się tylko oni..tu i teraz...nic innego mnie nie obchodzi..poświęcam im swój czas i relaksuję się na maksa.
Od razu po zejściu ze sceny kiedy z nami się pożegnali wyjęłam telefon w celu napisania smsa do Oli jaki zarąbisty koncert dali ,że z chęcią na następny bym się wybrała i może uda nam się spotkać teraz po koncercie pod halą...ale zastałam aż 4 smsy właśnie od niej..
Dość dramatycznie napisane co 30 sekund..przeraziły mnie jeszcze bardziej ..w skrócie powiem, że Ola po prostu za mało zjadła i zemdlała..Jaki facet Ją złapał..potem ochroniarz siedział i pilnował Jej pod trybuną , potem na wózek i do karetki robić milion badań dotyczących przyczyn.
Wow..podziwiam swoją odwagę, bo zamiast pisać smsy jak to ja potrafię, to od razu zadzwoniłam jak tylko wyszłam w cichsze miejsce gdzie są karetki i że zaraz będę.  Ola leżała poprzyczepiana rozmaitymi kabelkami do brzucha..nie powiem serducho mi nieźle waliło ze stresu. Kiedy widziałam jak siadała na tym łóżku to widziałam jak Jej nogi drżały, lekarka mówiła że nie może być teraz sama itd..a ja przecież wiedziałam że to mój obowiązek i że Jej w życiu samej nie zostawię mimo że w miarę już okey się czuła.Wypytywali ją kilka razy czy nic nie brała etc...no oczywiście..stereotyp goni stereotyp.Polska.
Przegapiła wg Jej relacji 5 piosenek. W sumie dobrze że to się stało pod koniec bo później musiałaby biedna siedzieć w tej karetce a ja nawet nie pomyślałabym o tym żeby zajrzeć w telefon i myśleć że coś się mogło w ogóle stać .

W sumie nie wiedziałyśmy co robić.Stanęłyśmy pod Torwarem..gdzie było dość zimno i wiało z każdej strony.Numeru na taksówkę nie znałyśmy ,ale podjeżdżały różne..więc pewnie dałoby radę się w nią zapakować. Ale Ola zadzwoniła po swoją znajomą która za około kwadrans już przyjechała. Ja wraz z nimi zabrałam się i tak wysadzili mnie przy metrze skąd miałam o wiele lepszy dojazd do domu i możliwość zdążenia na wcześniejszy autobus.
Oczywiście od dupy strony metra weszłam i zamiast na kabaty to pojechała na młociny..skapnęłam się na politechnice że to nie w tę stronę..miałam włączone Placki na full więc mogłam być trochę jeszcze pomotana tym szalonym wieczorem.



No i przez to że pomyliłam kierunki nie zdążyłam na wcześniej i czekałam godzinę na następny ..nawet nie chciało mi się siedzieć..więc chodziła w tę i z powrotem wokół metra w cieplejszych miejscach. Dotarłam znów do domu na w pół do pierwszej. A usnęłam chyba o 2 czy 3 dopiero..byłam jakoś dziwnie nie spokojna..nie umiem tak od razu po koncercie się położyć i usnąć..to mega trudne jest. Zbyt wiele przeżyć jeszcze w głowie jest świeżych i tak się nie da..poskutkowało to tym że wstałam dopiero o 10..czułam się taka wypoczęta..a w głowie emocje z nocy...i już wiedziałam że bardzo, ale to bardzo będę mieć kaca po koncertowego..i tak się właśnie teraz dzieje..wrzucam na mp4 piosenki których nie miałam.. i ciągle słucham koncertu z CLMF z zeszłego roku gdzie publiczność była fenomenalna..wszystko śpiewała.. klaskała...no prze magiczny był ten koncert.Jak żałuję że jeszcze wtedy ich tak dobrze nie lubiłam jak lubię teraz.

Publiczność..trudno mi ocenić ..do około 5 może 8 rzędu bardzo żywiołowo ludzie reagowali.. non stop skakali.
Potem były słupki lub pojedyncze osoby które klaskały.O dziwo..na prawdę nie wiele osób nagrywało .A z żadnej perspektywy jak z perspektywy sektora nie da się lepiej tego zauważyć.
Wnioski i przemyślenia na temat zadanego sobie pytania czy następnym razem sektor czy płyta?
Oczywiście że płyta..znaczy Golden :)


A mój koncertowy zeszyt wciąż z dumą..zapełniam dalsze kartki 

Chciałam jak zwykle na końcu koncertowego wpisu podziękować Oli za możliwość jakby nie patrzeć to większości wspólnie spędzonego czasu .Kto wie,może gdybym była z Tobą w środku tłumu koncert inaczej by się dla Ciebie zakończył i bardziej szczęśliwie.Zauważyłabym że inaczej się zachowujesz czy coś.
Miło było się ponownie spotkać i obgadywać ludzi na balkonie i wspominać koncert Sinead :)
Dziękuję jeszcze raz i do zobaczenia na następnym koncercie, tym razem już..najedzona :D

Cóż to byłyby za podziękowania bez głównych ..dla sprawców tego że mogłyśmy się zobaczyć.
Dziękuję za emocjonalny wieczór i możliwość usłyszenia największych hitów i..mam nadzieję See you next time in Warsaw :)

Na dzisiejszy Plackowy wieczór coś krótkiego, ale specjalnego..i z jakiej perspektywy !

http://www.youtube.com/watch?v=IeXq12Ss63g

Enjoy !

xoxo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz