piątek, 18 października 2013

NEW ALBUM - STING

Ale na początku licznik :
HURTS - 20 DNI (yay !  )
PLACEBO- 25 DNI ( po co ja brałam tę trybunę, ale mam stresa )
MUSE LIVE AT THE CINEMA - ( musiałam ! ) - 32  DNI  !


MARZENIA
Na koncercie Hurts chciałabym usłyszeć kilka nowych kawałków z płyty Exile..np Heaven. W końcu to i drugi koncert na tej trasie.Choć z Happiness tak samo nie pogardziłabym ( Devotion np. )

Na koncercie Placebo moim największym marzeniem, które na peewno się spełni będzie piosenka Post Blue. Tak bardzo nie mogę się jej doczekać !
 Nie spełnionym marzenie koncertowym jest na pewno Kings of Medicine ,Where Is My Mind i Space Monkey( wciąż mam w głowie ten pamiętny występ kiedy to Brian stoi na wyższym podeście i czochra głowę Stefana i wyśpiewuje -Like you let me down befooore, Stefaaan  hah )

Okeey !
 Przechodzę do sedna dzisiejszego tematu czyli noowej płyty brytyjskiego muzyka Stinga pod tytułem The Last Ship


Sama okładka- jak zwykle ze Stingiem w roli głównej  10/10

Od razu na wstępie powiem że ten album wydaje mi się być tak straasznie dojrzały.Pasuje do niego idealnie, pasuje do jego stanu w jakim teraz się znajduje.W końcu po 10-ciu latach musiało powstać nie byle co jakby nie patrzeć.
 Na płycie pojawiają się piosenki nad którymi pracował Sting w kierunku musicalu o tej samej nazwie co album.
Kilka słów o samym musicalu.

Musical „The Last Ship” zadebiutuje na Broadwayu w przyszłym roku i opowiada inspirowaną osobistymi doświadczeniami muzyka, historię upadku przemysłu stoczniowego w Newcastle, który odgrywał kluczowe znaczenie w rozwoju miasta i tamtejszej społeczności.
 Czerpiąc z własnych doświadczeń dorastania w cieniu stoczni Swan Hunters w Wallsend, Sting, przekazuje jednocześnie bardzo uniwersalne prawdy – złożoność ludzkich relacji, upływ czasu, ważność rodziny i lokalnej społeczności, tworząc z nich swoistą parabolę naszych czasów. 
Nad brzmieniem musicalu, czuwał Rob Mathes (Sting, Eric Clapton, Elton John, Lou Reed, Carly Simon)


Płyta zawiera 12 utworów


Moim faworytem i jako jedynym jest ballada "I Love Her But She Loves Someone Else", przywołuje erotyczną rozpacz, że zawsze może znaleźć uwodzicielkę, piękne brzmienie orkiestry robi ten kawałek bardzo podniosły.

Myślę że w tych wszystkich piosenkach słychać tęsknotę ale i dramatyzm.Muzyczna burza z piorunami.
Piosenka : "Dead Man`s Boots" są  autobiograficznym odrzuceniem po ojcu w handlu stoczniowym .Muzyka jest dostarczana z prawdziwą pasją, ale słyszę w niej też teatralną sztuczność.

Istnieją piosenki na albumie które łatwo są podpasowane właśnie pod ten musical; można łatwo wizualizować pracę na scenie dzięki niej.Prosty i czołowy kawałek albumu "Practical Arrangement" , duet Stinga z kolegami Geordie Jimmy Nail w baraku "What Have We Got" zapewnia ochrypły częściowy zestaw z nutą irlandzką.
Mniej udany wg mnie jest "Ballad Of The Great Eastern", którego rymy wywołują szkołę liryczną z Rickiem Wakeman.
Płyta ma 2 inne perełki, bardzo udane momenty gdy artysta spuszcza z lekko salonowego tonu - w lżejszym "And  Yet" czy wzruszająco prostym "So To Speak " który jest zaśpiewany wraz z Becky Unthank.
Dużo piosenek w ujęciu całościowym, jak i wybiórczym jest też nużąca. Nawet przemycający francuską nutę „The Night The Pugilist Learned How To Dance”, czy irlandzki “Language of Birds” są cieniami dawnych przebojów artysty. 
Porównania do przeszłości nasuwają się same, ponieważ artysta ma tak charakterystyczny (głos, sposób śpiewania, sposób komponowania) i jest zwyczajnie na nie zdany.
 Praktycznie każda nuta budzi muzyczne wspomnienia. Być może pieśni pokroju „The Last Ship” czy „August Winds” udanie sprawdzą się w musicalowych ramach przedstawienia który ujrzymy w przyszłym roku.
 Z chęcią  i ogromną niecierpliwością czekam na ten spektakl.

Na piątkowy wieczór nieco ochrypłego Stinga




Enjoy!

xoxo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz