poniedziałek, 2 września 2013

NEW ALBUM - BABYSHAMBLES

No i mamy 2 września!  To nie tylko pierwszy dzień szkoły, ale przede wszystkim święto wszystkich ludzi na świecie którzy kochają The Libertines, Pete`a Dohertego i Babyshambles bo oto mamy nowy album!


Sequel To The Prequel jest niczym innym jak mieszanką Down in Albion i Shotter`s Nation w nowym świeżym wydaniu ..6 lat oczekiwania na płytę.. a dokładniej i w sumie to 3 bo od 3 lat znam Petera i Jego bandę rozbójników. Opłacało się..choć wiara w to, że kiedykolwiek jeszcze Babyshambie się odrodzą mocno zanikała to wiara i siła prawdziwych fanów po cichutku - wiedziała swoje !


Okładkę albumu stworzył Damien Hirst. Ładna, kolorowa i bardzo pozytywna. Widząc szczęśliwego Petera - sama jestem szczęśliwa !


Krążek zawiera 12 rytmicznych i spokojnych utworów:

1. Fireman                           
 2. Nothing comes to nothing
3. New Pair
4. Farmer's daughter
5. Fall from grace
6. Maybeline
7. Sequel to the Prequel 
8. Dr. No
9. Penguins
10. Picture me in a hospital 
11. Seven shades of nothing
12. Minefield




Fireman - 7/10 - mocne uderzenie w sam raz dobre na początek albumu. Słychać rytmiczną Mick-ową gitarę a potem zabawa na przemian z perkusją. Przeraża mnie to że ten utwór jest tak szybki i tak szybko się kończy (1:41 ).Czuję że to jest taki kawałek który przeżyje wiele lat..a może i dekad.

Nothing comes to nothing- 8/10  - pniemy się w skali w górę; kultowy już , grany w zagranicznych stacjach radiowych.Dobry wybór na singiel. Przyjemna gitara..Piosenka wydaje mi się być bardzo miła..kojarzy mi się z przytulną rodzinną atmosferą świąteczną  .Więc czuję że zostanie moim hymnem tegorocznych świąt. Podchodząca mi nieco zwrotkami pod You Talk z poprzedniej płyty. Niefrasobliwy, niedbały śpiew Pete`a balsamem na moje uszy. Choć nie jestem pewna czy takie 2 rytmiczne utwory pod rząd które od razu stały się hitem , na płytę są dobrym wyborem.

New Pair - 6/10 -przemyka niczym wiatr na tej płycie, całkiem niepostrzeżenie.Miękki i delikatny utwór. Dobry kawałek do westernu.Już sobie wyobrażam Dohertego na koniu w pogoni za Carlem Baratem w celu odstrzelenie mu łba.


Cieszę się że chłopcy dalej wykonują te swoje cudowne wkładki z piosenkami do płyt, gdzie można zobaczyć ich oryginalne ,nie zawsze jasne dla fana znaki i dziwaczne rysunki, ale i przepiękne zdjęcia. Mam tylko Albion w swoim dorobku i to co tam jest w środku bardziej mi się podoba ze względu na teksty piosenek które są napisane odręcznie, a tu mamy druk.Ale i tak jest cudnie .

Farmer`s Daughter - 9/10 - wszystko przez ten cudowny refren ! Piosenka która idealnie nadaje się do leniwego poranka..ciepłego,niedzielnego i wakacyjnego na wsi.. wstajesz..otwierasz okno i widzisz ...chodzące kury i słyszysz koguty które pieją haha Przepraszam za te moje wizje, ale mówię co mi na sercu leży, a tak chyba się na blogach pisze :)  Na refrenie można uciec przez okno i biec pod górkę i potem z górki puszczając latawca i na prawdę poczuć się wolnym. Ta piosenka w refrenie ma w sobie coś tak magicznego że..sprawia iż chce się żyć.Ktoś napisał na angielskiej stronie że mogłaby się stać ich hymnem. Czemu nie ?

Fall From Grace - 5/10 . również klimat związany z wsią , końmi, rytmem i imprezami w stylu country ( na tym albumie jest multum tego stylu ! ) itd...serio ,tak mi się kojarzy.  Pastoralna słodycz dla fana. Słodka i przyjemna, jak rurki  z kremem.
Jaka ja się poetyczna zrobiła przy opisie tego albumu !


Maybelline - 6/10 . numer jeden wg większości fanów BS( ankietę robiła jedna z fanek na tumblr). Ja w tym numerze nie słyszę nic co mogłoby mnie poruszyć . Szkolny rock`n roll i szkolne problemy Pete`a.


Sequel To The Prequel - 7/10 pierwsze dźwięki niczym z kasety nakręcanej ołówkiem..potem przyjemne pobrzękiwania gitary aż ..do dźwięków..pianina ? Dobrze słyszę ? Jak nie to mnie proszę poprawcie. Słyszę i kojarzy mi się z takim jazzem który lubię, jazzem J.Cullum-owym..rytmicznym.Kojarzy mi się z odległymi czasami..starymi czarno białymi telewizorami i filmami. .

Dr. No - 9/10 .oceniam wysoko, bo jest to kawałek wg mnie tajemniczy, pojawiający się i znikający niczym czarna wołga o zmroku, czy jak ja to tam mówiłam..Harmonijka pojawiająca się i właśnie znikająca wprawia w ten ponury i mroczny nastrój. Tak samo jak na początku Knights of Cydonia Muse który gra przepiękne wprawiające o ciarki intro na harmonijce ( filmik obok )
Trochę reggae ,trochę Ska. Piosenka kieruje nas do ekskluzywnej restauracji w której można potańczyć , napić się wina i spędzić mile wieczór. Kojarzy mi się z Francją.


Penguins -7/10 - bardzo przyjemna..leniwa..niczym Albion..Węże, małpy..pingwiny się pojawiają..a pingwiny są taakie świetne! Czemu autor upodobał sobie właśnie to zwierzę ? Trudno mi stwierdzić. Bardzo lubię piosenki które w refrenie są szybkie.. a za chwilę się uspokajają w zwrotce.. Musi być jakaś równowaga!

Picture Me in Hospital - 9/10 - wahałam się pomiędzy 8 a 9 ..jaki numer dać...ale wygrało to że wersja live jest bardzoo ale to bardzo świetna. Nie mam zielonego pojęcia, ale kiedy po raz pierwszy usłyszałam jej tytuł pomyślałam że znaczy - zabierzcie mnie z tego szpitala / zróbcie mi zdjęcie w szpitalu..
I dont wanna live in this planet anymore  po prostu :D   Być może piosenka i tekst miała związek z tym co przeżywał właśnie Drew..jego bóle kręgosłupa i kości...wypadek na rowerze.
Współpraca Petera i Drew nad tym kawałkiem była na pewno ciężka i żmudna i była zainspirowana właśnie tym wydarzeniem z lipca 2011 roku..Powolna i zwycięska regeneracja sił.

Seven Shades of Nothing -5/10 - podobno w tym kawałku można usłyszeć frontmana indie rockowej grupy The Vaccines. Może to chodzi o słowa - " Give it up , give it up, give it up, are you trying to say this world is not beautiful enough? " i wspólnie odśpiewany refren. Kolejna kompozycja Drew

Minefield - 6/10 - bardzo dobry początek płyty i bardzo dobry kawałek na sam koniec.Uspokajający. Chyba dużo basu...twardej gitary..cierpiącego głosu i wyznań.



W specjalnej edycji, zawierają się jeszcze 4 bonusowe track-i 



Kolory okładki jak widać nieznacznie się różnią od standardowej wersji.

Cuckoo - 9/10  całkowicie trafili w mój gust. Spokojny głos Pete`a tak bardzo pasuje do tej gitary... nie mam słów! Umpa umpa umpa umpa...i wycie Pete`a - Cuckooo, cuckooOo... niegdyś znana jak Cuckoo 1440.

Stranger in My Own Skin - 9/10 -  kiedy śpiewa tytuł..rytmem podchodzi pod jedną z piosenek Franz Ferdinand..ale teraz nie jestem w stanie sobie przypomnieć jaką.

The Very Last Boy Tonight -9/10 -  wciąż nie mogę się zdecydować czy ten kawałek lepiej brzmi w wykonaniu Petera czy Drew.

After Hours -2/10 znów mi się kojarzy z francuskim klimatem, ale nie zdobyła mojego zaufania.

Dr. No (demo ) - nie będę się powtarzać nad genialnością tego kawałka.

Na dzisiejszy Shamblesowy wieczór który wypełni słuchanie tej płyty - Stanger in My Own Skin i Picture Me in the Hospital ( oglądam to video i takie znowu lol mam w głowie - przeciez go oglądam na youtube - jak go nie mogłam widzieć na żywo!  - to chyba oznaka że potrzebuję jeszcze raz ). . Przeraża mnie fakt że takie piosenki z bonus track- ów poznaję dopiero teraz podczas gdy na youtube widzę - dodane 4 lata temu...<ok> Przez to wykonanie live tak BAAAARDZO chcę iść na ich koncert... ten rytm perkusji..sprawia że już czuję ten klimat tego małego klubiku, zafajczonego z każdej strony i upitego Pete`a .


http://www.youtube.com/watch?v=K-HVhVezjZ4

Enjoy !

xoxo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz