czwartek, 22 sierpnia 2013

RW - Take The Crown Stadium Tour at Cinemas

Licznik -bo dawno go nie było!

HURTS       -77 DNI ! <czekam, aż Theo wyskoczy w stroju Daggersów z X lat a Adam pomaluje oczy i paznokcie na czarno- bo niedługo do tego poziomu się zniżą i tak będą wyglądać zamiast trzymać się tak jak to było wcześniej >
PLACEBO-   82 DNI! <po oglądnięciu filmików mam wrażenie że Wawa nie jest pierwszym przystankiem na tej trasie bo już cały czas są grane 2 kawałki z nowej płyty hm..tęsknię za Molsdalem i tych ich całym bromancem i seksownymi zachowaniami na scenie >

OK.Czas na dzisiejszy temat dnia!




Mało by brakowało a nie załapałabym się na tę transmisję koncertu.Całkowicie o tym wydarzeniu zapomniałam.. Chciałam wygrać 2 wejściówki w piątek ale się nie udało, pomyślałam że zajrzę na stronę i może bilety do Ursynowskiego Multikina i.. były ! Uf. Może nie w idealnym miejscu, ale ważne że na środku.Ekran wydawał się bardzo duży i wcale nie było takie złe siedzieć pare krzeseł od tego ekranu.Trochę smutno mi było iść samej do kina ale też przekonałam się że to nie jest takie wcale wstydliwe i też można się miło bawić a przy okazji obdarzać się wzajemnie pozytywną energią przy takich cukierkowych rytmach jak Candy ;)



Można powiedzieć że zrobiłam sobie prezent urodzinowy, które mam jutro.
Nigdy nie byłam na czymś takim. No może pomijając Ligę Mistrzów gdzie także była na żywo jakieś 2 lata temu. A transmisja bezpośrednio z koncertu na cały świat ? Gdzie kilkadziesiąt tysięcy osób na całym ziemskim globie może siedzieć w jednym miejscu, w tym samym czasie i patrzeć na ekran w oczekiwaniu na koncert ulubionego artysty.
Żal mi niestety że Robbie nie wziął pod uwagę trasy po Europie..może przy wydaniu następnej płyty tak się stanie ? Wiem, że na pewno Polski nie ominie. Spora rzesza polskich fanów wybierała się do Estonii,Tallina gdzie właśnie tam odbył się jedyny koncert w Europie.
Bilety najtańsze kosztowały prawie 300 zł, ale tak jak w przypadku Katie Melua na której byłam - sądzę że przynajmniej raz w życiu Jego zobaczyć - to dużo nie jest. Do ostatniej chwili można było zamówić bilety. Jednak kilka dni przed wchodząc na polskie live nation, wyskakiwało powiadomienie że jest zbyt mało czasu na dostawę.
A to jedna z rzeczy która była nie lada niespodzianką dla kinofanomaniaków :




Setlista :


Supportem był Olly Murs który w 2009 roku wygrał brytyjskiego x-factora. 29 letni Olly swoją muzyką przypomina mi Jasona Mraz i Bruno Mars-a razem wziętych. Spokojne popowe granie które nawet mi się spodobało. Na scenie istny ogień który idealnie pod pasował się pod wyczyny Robbiego na scenie. Muzycznie oczywiście jest podobny. A tu podaję nagranie sprzed miesiąca i piosenkę Kids którą razem wykonują na żywo i przeeecudownie im wychodzi :





Pamiątkowe zdjęcie na instagram musi być :D


Robbie, wiedz że dla Ciebie przełożyłam wizytę u stomatologa i wróciłam jeszcze później do domu niż jak byłam kilka miesięcy temu na Queen a na drugi dzień nie umiałam w pracy funkcjonować ....Dziękuję za takie fantastyczne show jakie zrobiłeś !

Ponad 2 godziny cudownych hitów z pierwszych płyt ...no i magicznej ostatniej Take the Crown z której najbardziej wyczekiwałam na wykonanie Different...niestety ale patrząc dzień przed setlisty <fani wykonują u niego wpisy bardzo regularnie > nie ujrzałam jej na tej trasie..a wielka to dla mnie szkoda bo najbardziej na nią czekałam..Nie wspomnę już o teledysku do tego kawałka który prze uwielbiam !
Muszę pochwalić ludzi od nagłośnienia multikina. Jak na Queen się nie popisaliście tak teraz serducho waliło jak trzeba :)






Robbie na tej trasie funduje nam aż 23-24 piosenki.A na gigu Estońskim - 25!
Największe zaskoczenie ?  Acoustic Jam ( Baby One More Time, We Will Rock You, Wonderwall )  .Tak to pięknie zmiksowali i przechodzili z jednego kawałka w drugi że o jej .
Największy smutek ? Nie zagrał w swoim  coverowym secie piosenki Wonderwall -Oasis.Z Jego głosem - jest to niesamowite przeżycie!

Przyznam się szczerze że nie oglądałam poprzednich koncertów z tej trasy i wchodziłam do sali całkiem na świeżo nie wiedząc czego się spodziewać.Choć zdjęcia sceny..i tego jak jest ogromna,jakie ma bajery( np wielka złota głowa Robbiego z prawej strony ) i co się na niej zmienia podczas koncertu, widziałam wcześniej bo dużo szumu było wokół tego i nie dało się wręcz przeoczyć. A i w sobotę oglądałam wraz z rodzinką Festiwal Piosenki Rosyjskiej gdzie wygrał Michał Szpak. Zainteresowałam się nieco nim, weszłam na Jego facebooka gdzie już go śledzę i co widzę ? Że był na Wembley na Jego koncercie który odbył się 5 lipca. a opisał go tak :























To fakt, Robbie ma świetny kontakt z publicznością..co piosenka to rzuca jakimś żartem.

Kolejna piosenka Rock DJ z Rudebox na jej początku była całkowitym zaskoczeniem. Szkoda że przynajmniej z 3 piosenek Take That nie zagrał. Była jedna - Everything Changes.
Na tej uroczej spokojnej piosence zaprosił oczywiście dziewczynę na scenę która o dziwo nie była tak bardzo speszona.Choć gest klepania po tyłku chyba nie był zbyt komfortowy i to "klejenie się " Robbiego do niej :D Na Strong wchodzą do łóżka z perspektywy widowni i się przytulają



Jedno jest pewne...takiego wieczoru w towarzystwie takiego gościa,na pewno w żyyyyciu nie zapomniałabym !

Szkoda też że Millenium było w wersji akustycznej.Nawet w normalnej wersji nie jest jakimś skocznym wielce kawałkiem. W sumie to miło było usłyszeć ją w takim wykonaniu. A to i trochę zawsze odpoczynek dla artysty.Bo miał 3 pod rząd w wolniejszej wersji właśnie.
Nie wiem czemu ale Robbie wygląda mi ze swojej postury na żywo jakby miał co najmniej prawie 50 lat..niski, krępy.Taki mi się wydawał na tej scenie. A tymczasem teraz sprawdzam i ma..39 lat ..  Zawsze to lepiej brzmi niż z czwórką na początku.





Nie pamiętam na jakiej piosence ale tysiące machających estońskich flag i te wypuszczone balony wyglądały nieziemsko !





Ostatnią piosenką jest zawsze kultowe i romantyczne Angels- gdzie refren jest odśpiewywany przez publiczność.Tym razem publiczność z Europy średnio się popisała, choć na refrenie nie było źle.

Na prawdę warto było iść na takie show..bo inaczej tego nazwać nie mogę..pokaz muzycznych umiejętności starego dobrego Robbiego ..scena która co chwilę szykowała dla nas niespodzianki i się przemieszczała ze sprytnym Robbiem. Na płytę Take the Crown musieliśmy czekać 3 lata ( licząc oczywiście od Reality Killed the Video Star a nie od The Greatest Hits z 2010 ) .
Było przeeemagicznie.

Na dzisiejszy przyjemny, chłodny wieczór, może nie w genialnej jakości ale..z telebimu zawsze coś widać i moment z Litewską pięknością .


Enjoy!

xoxo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz