środa, 14 sierpnia 2013

REVIEW- Depeche Mode.Wczesne lata 1981-1993

Czas na recenzję tej książki którą skończyłam czytać pare dni temu. Pierwsze wrażenie po jej przeczytaniu ? Nie zrobiła na mnie większego wrażenia. Wiele rzeczy zostało powielonych z biografii Wydawnictwa Anakonda -Dave Gahan i Martin Gore.Mam na myśli głównie cytaty z wywiadów.Może już jestem na tyle dobrym depeszem i wyczytałam tyle info, że już żadne z młodszych lat życia DM mnie nie zdziwią ?





Oczekiwałam że tytuły rozdziałów będą inaczej się nazywać niż nazwy płyt..szkoda , bo byłoby to bardziej intrygujące i zagadkowe.



Rozdział Posłowie i Spuścizna - są totalnym niewypałem zajmującym niepotrzebne miejsce. Jest dalszą opowieścią o zespole po 93 roku czyli spokojnie mogli to ująć w rozdział Co było dalej ?

Jedynym z rozdziałów który czytałam z dużym zainteresowaniem było Speak & Spell..ich początku kariery..nieudolne czasem bardzo.
Podoba mi się to że ta książka jest cały czas o zespole..dużo jest mowy o Vince Clarku czy w dalszych rozdziałach o Alanie Wilderze. Pasja Alana do muzyki mnie całkowicie zaskoczyła. Wiedziałam o tym wcześniej że On najbardziej ..najwięcej, najczęściej spędzał swój wolny czas w studio nagrywając i przerabiając kawałki..Nawet w czasie kiedy Martin leczył swoje smutki w alkoholu w Niemczech a Dave samotnie narkotyzował się, Alan nie odpuszczał i wciąż wierzył w zespół że może się podnieść i zdobyć wiele szczytów.
Chłopaki w sumie nie rozmawiali ze sobą o zespole, o wspólnej wizji przyszłości, materiale na płytę. Wykazywali się postawami Anglików -  rezerwą i nieokazywaniem emocji. Nic dziwnego, że żaden z nich nie czerpał przyjemności z przebywania w towarzystwie kumpli, a Alan, który dołączył do składu jako ostatni, nigdy nie poczuł się jak u siebie. W końcu takie zachowania doprowadziły do rozłamu, który jak wiemy, paradoksalnie przyniósł wiele dobrego, bo wciąż możemy cieszyć się muzyką zespołu, a jego członkowie wyglądają na bardziej zadowolonych z życia i pogodzonych ze sobą.




Jeśli mowa o szczytach, w książce jest dużo o tym jak bardzo zależało im , aby ich muzyka była grana w radio...wydaje mi się że to było nawet większym wyznacznikiem popularności niż ludzie i ich ilość na koncertach.
Ładnie jest także opisany w rozdziale bodajże Music for the Masses koncert Live at the Pasadena Rose Bowl z 1988 roku który jest także pokazany w Dvd - 101. Niemalże każdy szczegół..jak i który członek zespołu najbardziej się denerwował..jaki stres mieli w sobie chcąc wyjść na scenę..wiedząc że czeka na nich tam 75 000 osób.Nie wiedzieli ..i nikt nie chciał pierwszy wyjść..  To był ich chyba największy ever koncert. Wow.chciałabym tam być..









Bardzo lubię stroje chłopaków z programu Top of the Pops. Dave niczym z Tokio Hotel , ale jak widać moja stara miłość do wizerunku Billa nie rdzewieje :D

Na końcu książki pojawia się Oś czasu. Czyli najważniejsze wydarzenia z życia DM




 A za tydzień, a może dwa, zrobię recenzję Obnażonych.Dzisiaj wreszcie dogadałam się z kolesiem który zarzucił mi że nie dostarczyłam mu jeszcze kasy, tymczasem ja wysłałam mu tydzień temu i również się niepokoiłam. To było jego gapiostwo..mam w d. jego przeprosiny.Zaglądałam i czekałam codziennie pod skrzynką .


Żal tyłek ściska ale muszę się wziąć wreszcie za oglądnięcie 101 bo..jako fan to jest absolutny must!


Enjoy 101 !

xoxo

1 komentarz:

  1. Mam 'Obnażonych' wydanie z 2005 roku. Uważam, że to najlepsza książka o DM.

    OdpowiedzUsuń