wtorek, 18 czerwca 2013

Concert - KATIE MELUA



Koncert którego chyba najbardziej obawiałam się w tym roku- już za mną. Obawiałam się nie samego koncertu, ale osób które poznam.A jednak nie było tak źle jak zawsze przypuszczam. Z pracy jak na złość <choć terminowo i godzinowo byłam w porządku ze stawieniem się pod Salą o 18 >to i tak się wkurzyłam..musiałam zostać dłużej pół godziny.
Gdy była 17.45 wstąpiłam jeszcze do Tarasów..do łazienki..taki stres miałam...a przy okazji do Empiku po ulotki Opener`a które myślałam że będą przebojem w tym roku, to jednak nie zachwyciły..ale..ważne przecież że są i jest na nich napisane ARCTIC MONKEYS. A także wzięłam pare innych ..między innymi z Hurts, będzie do zeszytu koncertowego :)


Kiedy była 18..zeszłam z murku na którym siedziałam i przeglądałam ulotki i niepewnie ruszylam w stronę schodków prowadzących do Sali. Od razu wyrzuciłam butelkę z wodą która ratowała moje zaschnięte usta ze stresu...niepotrzebnie.Przeraziły mnie grupki ludzi..30+ i 40 + i jeszcze więcej którzy byli ubrani bardzo elegancko.Niczym do Teatru. No bo nie oszukujmy się..Kongresowa jest takim miejscem, ale na Boga.To koncert przecież :(  No dobra.. grunt że koszulę miałam ogarniętą to nie było tak źle. Stanęłam jak sierota przed Salą wypatrując A. która miała napisać sms`a gdzie są. Po 5 minutach pisze - że na murku przed wejściem C. Do cholery gdzie jest wejście C i mam się kierować ..ok.. spokój Aga spokój..to tylko parę osób i będzie dobrze...stała pod wejściem D ,no więc poszłam w lewo i oto szukam A. którą w czarnej koszuli i..również w trampkach wypatrzyłam od razu wraz z jakimś facetem.Miło się przywitaliśmy .Anti..bo tak Go A. nazywała wydaje mi się osobą, specyficzną..dziwną..nietypową..nie wiem jak jeszcze nazwać.Jedno jest jasne- chyba nie za bardzo mu z uśmiechem do twarzy bo za bardzo się z nim nie obnosił co automatycznie nastawiło mnie do niego z ogromnym dystansem.
Potem doszedł jeszcze do nas chłopak którego..imienia nie pamiętam :p MOŻE Z WRAŻENIA..ah ta Jego urocza nieśmiałość... z dziewczyną.Ale dziewczyna na tyle nie lubi Katie żeby iść na Jej koncert więc później sobie poszła.I tak O DZIWO w tę małą czwórkę ruszyliśmy do drzwi wejściowych.
Kiedy wybiła 19 zaczęli nas wpuszczać.Pierwsza weszłam ja ze sprawdzeniem biletu..po mnie A. którą spytano czy ma aparat- oczywiście że nie ma.. Ja byłam pewna tego, a później tylko nagrania leciały z Jej cyfrówki..ale jakiej jakości ! Wow...:D



Antiego zostawiłyśmy przy kolumnie bo nie chciało mu się połazić wokół sali w poszukiwaniu koleżanek A. które miały mieć dalsze miejscówki w Sali.Krążyłyśmy z pół godziny aż w końcu się znalazły.Pogadały pogadały aż tu nagle zabrzmiał dzwonek który wpuszczał na Salę..popędziłyśmy po Antiego i ..KOLEGĘ którego imienia nie pamiętam.Kiedy już się usadowiliśmy w 3 rzędzie z lewej strony pod sceną zaczęłam się rozglądać po sali ..w której nie byłam przynajmniej od 13 lat. Miło było przypomnieć sobie czasy podstawówki..kiedy to siedzieliśmy na balkonie wraz z wychowawczynią i oglądaliśmy specjalny Mikołajkowy <6 grudnia > teatrzyk.

Wśród tych wszystkich elegancko ubranych ludzi czułam się nieco dziwnie..jakby wszyscy zarabiali miliony i taplali się w złocie a ja biedna z groszami w kieszeni..Kobiety wyglądały na prawdę przepięknie.. faceci..również byli oszałamiający.. za nami usiedli po angielsku nawijający ludzie...w tym Polak =tłumaczył każde zdanie Tomasza Kammela który prowadził tą całą imprezę.
Siedzieliśmy w napięciu oglądając kolejne spoty reklamowe Rak To się Leczy w pełnych wersjach wszystkich gwiazd które w nich wystąpiły..m.in Jerzy Stuhr i Cezary Pazura.

http://www.youtube.com/watch?v=eURySotfBlk

Kiedy już wszyscy sponsorzy i porozdawali sobie kwiatki..nadszedł czas na 1 support który był mi kompletnie nieznany..Bo były 2 supporty..A powiedziała nam przed Salą że gdzieś na stronie music artu jest o Klarze coś napisane.




Klara okazała się być świetną performerką mimo swojego młodego wieku..Serio ? Dałabym jej max 15 lat ale ma 17 lat.A na stronie piszą o niej tak :

Śpiewa po angielsku, sama pisze muzykę oraz teksty do swoich utworów. Gra też na kilku instrumentach: gitarze akustycznej, ukulele, pianie, instrumentach klawiszowych i cymbałkach. Delikatny głos Klary i prostota przekazu nadają wykonywanym przez nią piosenkom niezwykły czar i wdzięk. W październiku 2012 roku ukazał się debiutancki album Klary „Away", wydany przez Polskie Radio. Producentem muzycznym albumu jest Artur Gadowski. Marek Niedźwiecki (Trójka) napisał o Klarze: „Delikatna, śliczna, liryczna, zjawiskowa, akustyczna, zwiewna, kobieca. Śpiewa o sobie, że jest czarownicą. Ja myślę, że jednak czarodziejką. Ma w głosie piękny i prawdziwy smutek, ale także radość młodości... Rodzi nam się wyjątkowa Artystka na naszym  rynku. Zadbajmy o Nią i dajmy Jej szansę."





To zdj. z Kongresowej .


I tak też ją oceniam..Jest na prawdę wyjątkową perełką we współczesnej młodej muzycznej Polsce.. Mam nadzieję że rozwinie się jeszcze bardziej i wyda drugi krążek z większą ilością piosenek. Bo jej debiutancki album ma 9 piosenek.

Ani na 1 ani na 2 supporcie nie zrobiłam żadnych zdjęć ani moi nowi koledzy.Wszyscy się obawialiśmy ochroniarza który stał z lewej i uważnie obserwował ludzi podczas gdy starszy pan 2 krzesełka dalej w prawo od nas- robił cały koncert zdjęcia tym marnym aparatem...

Kiedy Klara skończyła, oczywiście były kwiaty i inne a ja z niecierpliwością wierciłam się na tych wygodnych as fuck czerwonych krzesełkach w oczekiwaniu na Kasię Kowalską.To był już 3 raz który ją widziałam i.. znów się nie zawiodłam..miło było usłyszeć Jej stare hity z dobrym drapieżnym głosem w dobrej formie. Kasia bardzo błyskała humorem..miała świetny kontakt z publicznością i co raz zagadywała.
Podczas podziękowań przez firmę która jest od  ŁOSOSIA NORWESKIEGO , doszło do takiej wymiany zdań gdzie Kasia ze swoją pogardliwą, poważną jak to ona potrafi miną odpowiedziała- 'Szczerze ? Mam uczulenie na Łososia'  , po czym cała sala ryknęłam śmiechem.



Sypała dowcipami jak z rękawa...Kiedy tylko zobaczyłam jak technicy przystrajają mikrofony, perkusję świecidełkami żółtymi , to od razu wiedziałam że będzie magicznie..i tak było ..ciemne granatowe tło..na prawdę, poczułam się jakby Boże Narodzenie było tuż za rogiem :)
Każdy kawałek akustycznie, robił mega wrażenie.A w szczególności  na bis odśpiewane Hallelujah Cohena ..no i tego czego się niespodziewałam także zupełnie ..z pięknie zapowiedzianym wstępem o wielkim polskim artyście którego nie da się podrobić pod żadnym pozorem i który był głęboko związany z Warszawą i o której napisał tą piękną piosenkę. Oczywiście nie miałam żadnych wątpliwości że chodzi o Czesława Niemena i Jego Sen o Warszawie. Zgrabnie odśpiewany refren przez publiczność dawał mi mocne ciarki !




Oglądając poprzednie koncerty Kasi zdecydowanie mogę powiedzieć że na tym była bardzo ..."swojska" i bardzo rozruszana i chętna do rozmowy z publicznością. Nie było sztywnego grania na gitarze tylko swoboda swoboda i jeszcze raz swoboda. Kasię miałam okazję widzieć już 3 raz więc wiem co mówię .
Piosenka Spowiedź zrobiła na mnie także bardzo duże wrażenie.. w sumie to nie oglądałam Jej teledysków i nie wiedziałam że jest o bólu jakie przeżywają dzieci w patologicznych domach..Wsłuchując się w tekst i zamykając oczy mogłam się przenieść w inny świat. Coś fantastycznego..

Kiedy nadeszła godzina 21 wreszcie wyszła Ona. Gwiazda wieczoru ze ślicznym uśmiechem witając się po angielsku..zaczęła śpiewać..a oto setlista:


1. Moonshine -świetny otwieracz muzyczny..ze swingującą Katie 

2. The flood - na refrenie cudowne echo..Ten kawałek jest stworzony do zagrania go z orkiestrą czy kwartetem smyczkowym..zamykałam oczy i odpływałam .

3. If You were a sailboat

4. Spider's web - NA TO NAJBARDZIEJ CZEKAŁAM I ŁEZKI SIĘ POJAWIŁY :)

5. The closest thing to crazy

6. Call off the search

7. Two bare feet

8. On the road again




Bis


9. Nine million bicycles - rowerki, choć najsłynniejsze, to nie zrobiły na mnie szczególnego wrażenia.Zaczęłam już nagrywać ale jak jeden mąż wyciągnęliśmy z A i Antim aparaty to trochę dziwnie to musiało wyglądać..więc szybko schowałam

10. I cried for You - dobry zamykacz..choć za smutny wydaje mi się.



Katie wielokrotnie próbowała złapać kontakt z publicznością..jakieś dłuższe klaskanie itp..nie wchodziły  w grę..sztywniaki w garniturach którzy przyszli się tylko pokazać że są na koncercie CHARYTATYWNYM i jacy to oni dobroczynni są. Nienawidzę takich ludzi.Kilkakrotnie obserwowałam ludzi w 1 i 2 rzędach gdzie siedziały VIP-Y  i osoby które pokonały raka ...i zero jakiegokolwiek cieszenia się muzyką.

Podsumowując, to za ten koncert w życiu nie dałabym 230 zł ..później żałowałam.Teraz zresztą trochę też.Jednak poznanych nowo ludzi- nie żałuję :) Zawsze to jakieś nowe wtyki i znajomości!  Teraz A i Anti będą jechać do Londynu w październiku na koncert Katie która będzie świętowała w Roundhouse swoje 25 lecie czy 20 lecie ? kariery. To będzie wyjątkowy koncert na pewno..Tak bardzo im zazdroszczę.Jeszcze będą tam 5 dni..pozwiedzają trochę Londyn itp.Dostałam propozycję od A, ale to ogromne koszta niestety. Sam bilet 190 zł kosztuje + samolot, hotel...Chyba nigdy nie będzie mnie stać na wyjazd do Londynu.Chyba że pojadę do Niemiec na truskawki w wakacje < hm..myśli >.

Na koniec czekaliśmy w holu na znak jakiejś pani M.która miała dać sygnał jeżeli pojawi się możliwość spotkania się z Katie. Dała sygnał , ale krótki więc byliśmy niepewni. Z nami czekali jeszcze chłopak i 2 dziewczyny ..inna grupka fanów. A. zaskoczyła nas kiedy pokazała nam jedną kasetę Katie! Wow...ludzie jeszcze takie rzeczy posiadają ..sentymentalne. Po godzinie oczekiwań ..zaczęli wychodzić technicy..itd.3 razy odjechali i przyjechali....zapatrzeni w okna tyłów Kongresowej ( ewentualny koncert Petera Dohertego w Kongresowej ? ha! No to już wiem gdzie jest dziedziniec i gdzie trzeba wejść by oczekiwać na gwiazdę !) zobaczyliśmy wychodzącą p.M która oznajmiła nam że Katie pojechała do hotelu. WAT. Nastaliśmy się półtorej godziny w nadziei że 'obsłuży' tę garstkę fanów..a jednak..zdradziła nam parę newsów dotyczących nowej płyty i trasy..czy zamierza być w Polsce itd..



Na koniec ze smutnymi minami rozeszliśmy się..Ja tradycyjnie wróciłam metrem, a potem nocnym do swojego miasteczka pod stolicą z żulami i zarzyganym autobusem. A. wraz z Antim poszli w inną stronę niż ja z KOLEGĄ.Gdyż Anti jest z Częstochowy i jedzie w podobnym kierunku do A.
 Kolega z Grochowa..więc dość daleko..miał jechać tramwajem..ale mu się chyba głupio zrobiło i powiedział że mnie odprowadzi :) A potem wsiadł do metra w stronę Młocin a ja Kabat ..Pogadaliśmy chwilkę o życiu itd..ja oczywiście zaczęłam niemiłosiernie trajkotać o swoim całym życiu jak to ja w stresie. podczas gdy On odezwał się 3 razy. Stojąc naprzeciwko siebie na przeciwnych peronach uśmiechnęliśmy i pomachaliśmy sobie :) Na prawdę fajny koleś z niego.

Kończąc dzisiejszy post ze zmęczeniem w rękach i nogach kładę się spać z muzyką Klary na ustach...a także już w odtwarzaczu :)


Enjoy.
xoxo



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz