czwartek, 2 maja 2013

Exciting guy at work......

Ciekawie minął mi 2 maj. Od razu Was przepraszam ,że tak zasypuje Was często moimi wpisami, ale..na tym polega w końcu blogowanie..wylewanie swoich smutków,radości i boleści.A więc rozpoczynam swoją dłuugą przeprawę.. i zabiorę Was w świat mojego magicznego Ibisu.

Jak pewnie wiecie, a może i nie wiecie- pracuję w hotelu w Housekeepingu. Wolę tak mówić niż że jestem pokojówką :)


Otóż w czwartek przychodząc do biura koleżanka, dość wnikliwa- zerknęła w moją kartę pracy i krzyczy- o jeej nie zazdroszczę- masz tego dziwnego faceta z 410. On jest na prawdę dziwny. Dziwnie się uśmiecha i patrzy. Poprosił mnie wczoraj o wymianę ręczników i liczyłam na to że weźmie brudne i mi je poda, ale on zaprosił mnie do pokoju i zamknął drzwi...Czułam się strasznie zestresowana. Wczoraj miał wyjechać a przedłużył pobyt. Może dziś też tak zrobi ? No nie zazdroszczę.
 Nazwę swoją koleżankę Czarnulą z racji wiecznie nałożonego eyelinera i ciemnych włosów.
Skarciłam Czarnulę za to że ciągle nam wytyka i zawsze wie i uprzedza przed gośćmi którzy sa dziwni.To mnie stresuje. Jednak jakby nie patrzeć Czarnula sympatyczną i pomocną osobą jest.Zaoferowała mi się że możemy razem pójść do tego pokoju...

Koło godziny 11, patrzę że wychodzi ON z tego pokoju .Podchodzi i zagaduje.Oczywiście jak to my- musimy wszystkim ładnie mówić dzień dobry i się miło uśmiechać.A rozmowa przebiegła tak:

-Dzień dobry !
-A witam miłą panią . Czy będzie dzisiaj możliwość sprzątnięcia mi w pokoju ?
-Chwileczkę, sprawdzę czy mam pana pokój na karcie pracy <udaje że nie wiem choć miałam wtedy całe 4 piętro do obróbki> . Tak..ale...mam zaznaczone że dziś pan wyjeżdża ..
-Tak, miałem to w planach ale jednak przedłużyłem pobyt.A jestem tu już od niedzieli więc.. głównie zależy mi na odkurzeniu.
-Nie ma sprawy.Idę po kolei z numerami pokoi i tu cały czas będę więc na pewno do pana zajrzę dzisiaj.
-O ,to super! A o której mniej więcej pani zajrzy ? MUSZE SIE PRZYGOTOWAĆ < to mnie szczerze mówiąc- zbiło z toru i już wiedziałam że muszę iść po Czarnulę >
-No niestety nie mogę tego panu dokładnie powiedzieć.Wie Pan, to zależy od wymagań gości.
-Aha, rozumiem. To do zobaczenia jeszcze dzisiaj.. < i to wnikliwe FLIRTUJĄCE SPOJRZENIE 30-STKI>
- Do zobaczenia.

Od razu pojechałam na 1 piętro w poszukiwaniu koleżanki z prośbą o towarzyszenie mi przy ogarnianiu 410.Nie zdziwiła się że facet postanowił zostać bo był na prawdę dziwny. A i koleżanki zawsze proszą Czarnulę o pomoc przy dziwnych gościach bo jest mega wygadana, śmiała i .. umie nieźle komuś dogadać z czym ja mam ogromne problemy ;) Ochoczo się zgodziła  i pyta mnie o której chce do niego pójść. Powiedziałam że lepiej przed godziną 12 <czyli przed naszą porą obiadową > bo jeszcze był w spodniach , ale słyszałam pstryknięcie otwieranego piwa.A Czarnula mając wtedy tą niekomfortową sytuację - na dodatek jeszcze doszło to że otworzył jej wtedy drzwi w samych...slipach.. żenada.

Wybrałyśmy się więc z Czarnulą około 11.30 , wywnioskowałam że może nie będzie jeszcze za bardzo podpity i zbyt rubasznie się zachowywał.Obmyśliłyśmy plan - Ona schowa się za wózkiem , ukucnie i w razie co- krzyczę :)  Grzecznie zapukałam i uśmiechając się mówię- Witam ponownie- pan uśmiechnął się znów podejrzanie, przytrzymał delikatnie drzwi żebym mogła włożyć stopkę pod drzwi <która przytrzymuje te drzwi żeby były cały czas otwarte - to żelazna zasada housekeepingu- nigdy przy zamkniętych drzwiach >.
Sprawnie wskoczyłam do łazienki złapałam za ręczniki po czym on łapie mnie za rękę i mówi - przepraszam -ten jeden niech pani zostawi - jest wilgotny, ale się przyda mi jeszcze dzisiaj -zamarłam.

Powiesiłam jeden, wyniosłam dwa.Szybko zamieniłam, ogarnęłam śmiecie , pomógł mi wynieść butelki po Heinekenie . Czułam jak moja twarz płonie. Nawet sobie nie wyobrażacie jakie to dla nas okropne uczucie ogarniać pokój przy osobie mieszkającej w nim. Tym bardziej przy TAKIM facecie.
Nie był przystojny. Ale miał to coś intrygujące w oczach. Miał granatowy sweterek w bordowe pasy.Wystawał mu kołnierzyk spod sweterka .Rurki i czarne klapki , włosy lekko rozwichrzone.
Brązowe włosy, pociągały....
Złapałam za odkurzacz.Wyszedł z pokoju.Oparł się... masakrycznie i seksownie stał przy futrynie drzwi z butelką piwa i obserwował każdy mój ruch. Czułam się jak w jakimś czyśćcu .To było niebo - bo taaki facet. Ale i piekło bo ogromny narastający stres.Ten wzrok..próbowałam sobie nie wyobrażać Go..ale musiałam.. to było silniejsze ode mnie.


Starałam się tak odkurzać żeby nie było mi widać biustu.Czyli - to była lekcja odkurzania z prostym kręgosłupem co jest nie lada sztuką. Choć niektóre dziewczyny nie mają podkoszulków pod uniformem i nie zważają na to że im się wszystko wylewa.. Ja zawsze go mam.Mimo że nie jest duży.Czuję się komfortowo.

Kolejną rzeczą która mnie przyciągnęła do niego... to podczas odkurzania zerknęłam na półkę a tam widniała uwaga !  DVD KONCERTOWE DEPECHE MODE- 101 ! Które ostatnio miałam okazje przejrzeć na youtube i się nim zachwycać.Mało co nie poległam na tej podłodze.Wolałabym nie być reanimowana przez tego napaleńca. Więc szybko oderwałam wzrok i zaczepiłam się o kabel z tego wrażenia. Pan już się wyrywał żeby mnie uratować przed bliskim spotkaniem z podłogą ale udało się i utrzymałam równowagę. Uśmiechnęliśmy się do siebie nie wypowiadając słów. Rzuciłam od niechcenia ten feralny odkurzacz. Pan miło podziękował mówiąc:
-Bardzo dziękuję za obsługę.Mam nadzieję że to nie ostatni raz kiedy na panią trafię.. a może i uratuję od tych niefrasobliwych kabli.
-Ja również bardzo dziękuję....yy..za miłe przyjęcie i chęć uratowania

Całkowicie zburaczkowana ukucnęłam, podniosłam stopkę od drzwi i wyszłam.
Oparłam się o ścianę,głośno westchnęłam w stronę koleżanki i ześlizgnęłam do pozycji prawie leżącej przymykając oczy i chłodząc się wodą. W dupie miałam kamery. Mówię do Czarnuli że..to było na prawdę straszne i że mam nadzieję że do soboty wyjedzie z Warszawy. A ona- Aga...wow.. ale się z nim rozprawiłaś. Trochę dziwne te odgłosy dochodziły , szczególnie jak się potknęłaś o ten kabel hahaha.
No cóż... o płycie nikomu nie mówiłam. Po pokoju walały się 2 laptopy , oczywiście skarpetki na podłodze.. ale płytę od razy wyłapałam. Ten charakterystyczny kolor okładki....


Wolałabym z jednej strony zapomnieć o tym dzisiejszym dniu ..o tym bólu w żołądku, ale..pomarzyć wieczorkiem,o miłym panu który słucha tego co mnie wprawia o orgazmo-podobne doznania, nie zaszkodzi ;)


Na dzisiejszy deszczowy wieczór co ?
Oczywiście jedna z moich ulubionych piosenek z albumu Music For The Masses
No i..może kiedyś,wreszcie spotkam właśnie taką Strangelove, mimo że jej unikam jak ognia a w głębi duszy chcę tego :) A tekst piosenki idealnie pasuje do dzisiejszego strange day.
Enjoy !
xoxo

Nadejdą takie dni
Kiedy się gdzieś zgubię
Mogę wydawać się być
Kompletnie poza zasięgiem


Poddaję się grzechowi
Bo lubię praktykować to czego nauczam
Nie chcę przez to powiedzieć
Że wszystko będę robił po swojemu


Zawsze jestem chętny do nauki
Kiedy możesz mnie czegoś nauczyć
I sprawię że to wszystko będzie czegoś warte
Uraduję twoje serce.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz