sobota, 27 kwietnia 2013

REVIEW -Martin Gore`s biography

Jestem całkiem świeżo po przeczytaniu biografii tekściarza DM .Dość szybko mi to poszło..bo z ogromną rezerwą i niechęcią zabierałam się do niej. I ? Wniosek i jedno zdanie w sumie, nasuwa mi się  - niesamowity człowiek po wielu przejściach o których świat nie wiedział.
 Postaram się bardzo krótko opisać najważniejsze dla mnie wątki, które przy okazji czytania -zapisywałam na oddzielnej kartce.





Po otworzeniu książki od razu rzucił mi się w oczy bardziej ...no może trochę tylko - pożółkły papier. Inny niż w przypadku Gahana i przede wszystkim szeroko i bardzo fajnie rozpisany spis treści gdzie np w każdym rozdziale są zadawane pytania -

CONSTRUCTION TIME AGAIN
Jakie książki ma Gore w walizce,
co była dziewczyna myśli o Martinie, gdy ten ogląda nagich ludzi w telewizji i jak Gore odebrał na chwilę mowę pewnej włoskiej legendzie.

Później w ramach dokładnego czytania sprawdzałam czy znam odpowiedź na te pytania i określam wynik jako pozytywny.

W początkach książki wielokrotnie jest wspominane jakim nieśmiałym chłopcem był Martin.Wolał trzymać się na uboczu razem ze swoją pasją- grami video. Być może to z powodu surowego ojca. Kiedy to raz Martin na oczach swojego ojca w złości rozwalił na głowie kolegi cegłę. Uh..aż strach mi przytaczać jakie słowa poszły.Groźby ojca i jego słowa nastawiły Go do życia bardzo pasywnie i łagodnie.
Lubił chodzić do szkoły a i języki nie sprawiały mu problemu. Francuski i niemiecki zna bardzo dobrze.

Sława w pisaniu tekstów przyszła w raz z regularnym czytaniem na głos tekstów brytyjskiego magazynu Disco 45. Zeszycik dostępny za 10 pensów był bardziej śpiewnikiem  i zawierał dużo ówczesnych hitów.Czasami magazyn dawał także akordy.

Z Andrew poznał się w St.Nicholas School. Dwójka przyjaciół dobrze się uzupełniała. Fletch był bardzo odważnym chłopakiem w porównaniu do cichego Martina.

Fletch miał już zespół zanim dołączył do niego Gore.Biletem wstępu do zespołu Composition Of Sound był syntezator firmy Yamaha. Żaden luksus w tamtych czasach ale dla młodych chłopaków to jednak był wyczyn zakupić takie cudo.

Na wspólnym trzecim koncercie wśród publiki pojawił się pewien 'modniś' który zaintrygował chłopaków..jakiś czas później pojawił się na próbie zespołu , wziął mikrofon i zaśpiewał Heroes,Bowiego. To był wokalista o którym marzył Vince..

Zdziwiłam się szczerze mówiąc jak czytałam te słowa.To bardziej pasuje do biografii Dave-a niż Martina .

Martin od początku nie umiał mówić nie.W szczególności jeśli chodzi o kwestie związane z alkoholem. Jednak one nie przyłożyłyby się tak bardzo do rozpadu zespołu jak problemy Dave-a.

"Trudno sobie wyobrazić Gore`a  jako dobrego gospodarza imprezy.Najpierw jest trzeźwy, więc nieśmiały, potem szybko nietrzeźwy, aż w końcu się rozbiera " . To chyba mój ulubiony cytat z tej książki który w sumie mnie rozbawił



Czytając biografię Martina na wikipedii nie zwróciłam uwagi na to że Jego biologicznym ojcem był afroamerykanin.A raczej głównie na słowa biologicznym. Dopiero książka mi wyjaśniła
"Gdy matka Martina dowiedziała się o ciąży Suzanne zdradziła mu swoją tajemnicę , że David Gore nie jest jego biol. ojcem, a on jest owocem krótkiego romansu z afroamerykańskim żołnierzem stacjonującym w Anglii.. Być może czupryna Gore`a jest efektem jego pochodzenia ale Pamela Gore bardziej obawiała się że dziecko urodzi się po prostu czarnoskóre i narodzi się rzeka pytań.Zszokowany Martin był wściekły na matkę a potem zalany łzami zwierzał się kolegom - Nie uwierzysz, ale mój ojciec jest czarny "

Martin bardzo często w książce nawiązuje do wydarzeń ze swojego życia..Po napisaniu tego wpisu skłonię się i zajrzę do tekstów  w poszukiwaniu prawdy i powodów o nich samych. Np piosenka Goodnight Lovers którą nawet nie dawno publikowałam na fb, odnosi się  romansu Jego rodziców- Jeśli urodziłeś się kochankiem, urodziłeś się po to by cierpieć .




Ciekawa wzmianka jest o Davie o której nie wiedziałam i nawet nie było o tym mowy na polskiej stronie DM.Dla swojej żony Teresy wytatuował sobie na przedramieniu litery TCTTMFG -Teresa Conway to the motherfucking Gahan

Książka roi się od opisów każdego tekstu i o czym w nim mowa. Np o seksownej w moim mniemaniu piosence I Feel You , gdy 22 marca 1993 r <wow  miałam aż 7 miesięcy > osiągnęła  w 17 krajach pierwsze miejsce na listach , magazyn Melody Maker trafnie i dość odważnie ją opisał - "  I Feel You atakuje listy przebojów ciężkiego kalibru.Miażdży swój playback, gdy od niedawna Dave Gahan zarażony grunge`em wrzeszczy tak, jakby dawał sobie wytatuować w programie na żywo jądra.Syntezatory pierdzą, jęczą i piszczą, wzmacniacze wyją, a w grę orkiestry symfonicznej włączają się na parę taktów londyńscy dentyści"

Martin podczas jednej wyprawy nad Południowy Pacyfik lecieli z całą ekipą samolotem podczas gdy musiał zawracać bo wpadł w straszne turbulencje. Martin znany z ataków paniki gdy za dużo nad czymś myśli i tym razem je pokazał - wrzeszczał w założonej masce tlenowej -" o nie, my wszyscy umrzemy ! " .Rzucające się w ramiona z płaczem, na oczach Martina Stewardessy nie za bardzo mu pomagały. Gdy tylko znaleźli się na ziemi specjalnie wynajęli za 15000 funtów prywatnego jumbo jeta, wypili przed odlotem na odwagę a następnego dnia obudzili się jak zwykle skacowani.


Zdecydowanie rozdziałem który najbardziej mi przypadł do gustu to ULTRA. Album na którego od dziś patrzę nieco z innej strony. To był najtrudniejszy czas gdyż ujawniły się problemy Dave-a który przesiadywał w Nowym Jorku robiąc 'swoje'.Wymagający najwięcej wysiłku, próba dotarcia do Dave-a, zatrudnianie nauczycielki od śpiewu, próby poprawiania piosenek z pomocą komputera żeby słuchacze nie skapnęli się że głos Dave-a jest trochę zmodyfikowany i ulepszony bo wiadomo że po narkotykach cierpi także głos.

Trudny okres ze względu też na to że w 1995 r Alan zwołał spotkanie w Londynie.Oczywiście bez Dave-a.
Ogłosił że odchodzi z zespołu. Pomimo późniejszych próśb Martina z którym nie miał najlepszych kontaktów, to nic nie dało.

"Tak więc Depeche Mode składali się z uzależnionego od heroiny wokalisty, pozbawionego iluzji autora piosenek i jego rzecznika."

Utwór Home- uważany za ulubiony publiczności ,a mój ..w sumie także jeden z ulubionych nie jest o Davie ale o uzależnieniu. Choć w jednym z wywiadów późniejszych Martin zapewnia, że śpiewając Go myśli o Nim. W tamtym czasie również stało się dla niego jasne i zrozumiał jak bardzo jest uzależniony od alkoholu."Słyszę płacz Twej duszy, Słucham Westchnień Twego ducha, Mogę wyczuć Twą desperację, Emocjonalną desperację.
Wyjdź ze swojej klatki i wejdź na scenę.Pora zacząć odgrywać swoją rolę, Wolność oczekuje, otwórz bramy. Otwórz swój umysł, wolność to stan"



W książce nie mogło zabraknąć treści o solowych projektach Martina. NME jak zwykle barwnie opisało i równie mnie dobrze mnie rozśmieszyło - "Dla nas Gore zawsze będzie utlenioną na blond tabletką na sen o twarzy mopsa, która tańczy jak tłusta dziewczyna z jeszcze ciepłą kupą w gaciach.Ale jest bogaty i przyniósł Mute miliony. Dlatego wydadzą wszystko co będzie chciał. Nawet taki - uważający się oczywiście za nieprzeciętny-niskiej jakości muzyczny wytrysk , jak ten. "

Dzięki książce odnalazłam kilka nagrań które uważałam za ciekawe. Jedno opublikuje na koniec postu.Odnoszące się nieco do cytatu poniżej
" Martin i jego budzik nie stanowią zgranej drużyny. Gdy za 15 siódma dzwoni alarm, Martin potrzebuje dłuższej chwili żeby zrozumieć że te wysokie dźwięki dotyczą właśnie Jego. Że nie jest w luksusowym hotelu a we własnym domu w Santa Barbara. Że na dole nie czeka szofer tylko jego własny samochód i trójka dzieci. Idzie do łazienki, ogarnięty bardziej schodzi na dół i patrzy jak w pośpiechu dzieci jedzą obowiązkowe śniadanie. Na 8 zawozi dzieci do szkoły. Po powrocie ma krótką chwilę na pisanie piosenek. Co 2 tygodnie musi robić sobie taką przeprawę - Życie taty singla nie jest łatwe. Musi dokładnie rozplanowywać sobie taki dzień..Często brakuje mu sił na zarywanie nocek dla pisania.

Dzisiaj
Viva Lee ma 22 lata
Ava Lee Gore ma 18 lat
Calo Leon Gore ma 11lat.


Tak ciężko mi sobie wyobrazić normalne życie muzyka...w domu.. jakie opisałam powyżej.Znam Go przecież z zupełnie innej strony..z tej bardziej seksownej. To jest straszne w byciu fanem że człowiek potrafi się zakochać w człowieku którego nigdy nie widział na oczy, zna go tylko z komputerowego ekranu. Obejrzał kilkadziesiąt wywiadów i myśli że wie o nim wszystko.A tymczasem On gdzieś jest.. mógłby być moim ojcem ..odliczając od dziś dopiero za 7 dni rusza ich trasa koncertowa Delta Machine Tour.Może jest teraz właśnie u siebie w domu w Berlinie i właśnie pomaga Calo rozwiązywać zadania z matematyki ?
A najbardziej zdumiewającym uczuciem jest gdy nadchodzi koncert, wyjście na scenę i nagle dostajesz olśnienie i w głowie masz myśli krzyczące- boże, oni jednak istnieją na prawdę, żyją...i tak do człowieka dojdzie to dopiero po tygodniu że to się wydarzyło.



Całkiem nie z tej beki ta wypowiedź wyżej, ale tak nagle naszła mnie taka myśl.
Ogólnie rzecz biorąc, książkę bardzo mocno polecam.Są wątki które zaskakują ale i wzruszają.
Podoba mi się, że dopiero na sam koniec książki został wrzucony 6 stronicowy wywiad z Martinem zrobiony w 2009 roku.Co prawda większość jest o rodzinie ale to nic. Tym lepiej dla mnie.

Są  rozdziały poświęcone Analizie piosenek (hitów).Stanowiska kontrolne ku mojej uciesze czytam czytam..drugą<ostatnią> część i jest Enjoy The Silence, Home i...Wrong! <3 Gdy to zobaczyłam aż nie mogłam tchu złapać. Zgadzam się z każdym słowem które jest tam opisane..eh..taki piękny prezent..
opisane są w tych rozdziałach jakie rzeczy zastosowali, te wszystkie różne muzyczne zwroty..c molle d molle..kurde ale ciemna jestem z tej muzyki jednak :D

A teraz na sam koniec jak już obiecałam , jedno z nagrań które znalazłam dzięki książce.Może nie wzruszające ale urocze. Bo jednak jak się widzi ukochanych muzyków z rodziną < tym bardziej z dziećmi> to się robi ciepło na sercu. W tle w kapeluszu bardzo sztywno trzymająca mikrofon Viva, nie dziwię się że się wstydziła ....i przy tacie Ava która..jak na 11 latkę wtedy, popisała się ładnym głosem !


Enjoy!

xoxo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz