czwartek, 21 marca 2013

Concert- HURTS

Aaaaale to było dobre! Powiedziałby niejaki pan z internetu. Ale..i nie chwal dnia przed zachodem słońca.
Ale ..od początku.Umówiłam się z O. przed empikiem o 16..o 17 mieli wejść chłopcy i zacząć podpisywać płyty.Nie ukrywam.Denerwowałam się przed spotkaniem z osobą którą poznałam przez internet i w sumie nic o niej nie wiedziałam..ale..pozytywne myśli napędzane przez koleżanki dały mi siłę .
Spóźniłam się 2 minuty. Wjechałyśmy schodkami na górę ...po czym przerażone patrzymy na ogromną kolejkę... która ciągniee i ciąągnie się pomiędzy sklepowymi półkami..cóż..ochoczo ruszyłyśmy na koniec tej długiej kolejki.Chwila rozmowy po czym widzę nastolatki siedzące parę osób dalej przed nami fotografujące się z biletami..i nagle dopada mnie tragiczna myśl..która nie powinna się wydarzyć - Boże ! Nie mam biletu! Szybko poinformowałam o tym fakcie O  która jeszcze raz kazała mi sprawdzić torebkę..jednak ja byłam święcie przekonana że leży ..położyłam go dzień przed na półce z książkami...JAK MOŻNA ZAPOMNIEĆ BILETU NA KONCERT! No k.rwa..to trzeba być tylko mną...


Cóż..bardzo przeprosiłam nowo poznaną koleżankę.. wymieniłyśmy sie szybko numerami w celu informowania się o sytuacji jaka jest w empiku a na jakim etapie powrotu jestem ja...
Bogu dzięki że idealnie mi wszystko pasowało..metro idealnie podjechało..potem bieg na jeden autobus..potem drugi idealnie...i po godzinie byłam w domu.. pierwsza myśl - taksówka s powrotem! Tata jednak odradził ze względu na opłaty..no i czekałam na ten autobus..potem w autobusie i metrze co chwila sprawdzałam czy mi nie wypadł gdzieś ten bilet..czy cały czas jest..Docieram już na główny pasaż do empiku...O.  informuje mnie że Hurts dostali złotą płytę..za chwilę smsy że już dostała autograf < miała pięknie wydrukowane zdjęcie chłopaków >. btw.Chłopaki pochwalili się że to ich pierwsza złota płyta :)



Spotykamy się ponownie pod empikiem - jest 18.20...O. prowadzi do Palladium..widzimy ogromną kolejkę ciągnącą się aż koło podziemi która za chwilę zakręca żeby nie torować przejścia...nie zdziwiłyśmy się..w końcu za 40 minut otwierali drzwi..Spokojnie stanęłyśmy..
Pozdrawiam pana..trochę jakby o ciemnej karnacji który jak na jego nieszczęście był ciągle wypytywany za czym ta kolejka stoi- i jego epickie HERZ...Tak..to nie brzmiało jak Hurts tylko jak po niemiecku dosłownie..
Nagadałyśmy się co niemiara o koncertach i muzyce..a także o studiach i o mojej pracy..Okazuje się że O. także jest ogromną fanką Kasabian :) I wgl taki podobny gust dość mamy. Kiedy już było około 19.17- trochę się zbliżaliśmy do głównych drzwi..ochroniarze sprawdzający nam torebki byli bardzo ..mili że tak powiem :D Aparaty przemycone w rękawiczce..cena za szatnie od rzeczy 2 zł ...
Obczajamy plakaty..gdzieniegdzie porozwieszane.. zastanawiałyśmy czy ich niepozrywać..A jeśli jeden chociaż by się udało to na pół i dla O. - Theo a dla mnie Adaś :D
No nie udało się..po koncercie już niestety ich nie było.
Wyczekiwanie na support jakim był zespół Uniqplan przeszło nam na rozkminianiu jaki to będzie koncert..czym nas zaskoczy Hurts ..co pokażą..choć to już wszystko miałam dokładnie opcykane .Godziny ślęczeń na youtube :D



Nerwowe zerkanie na zegarek i wypatrywanie godziny 20 kiedy to wchodzi support i daje zarąbisty koncert!Co prawda brakowało mi publiczności..Dopiero rozruszała się na ich największych hitach jakimi są- This Make Sense i Freeland. Ale i tak nie było klaskania..a ich muzyka..to co prezentują idealnie się do tego nadaje. Cóż..pozostawało mi tylko ruszanie głową i podrygiwanie w rytm muzyki.Także brakowało mi kontaktu wokalisty z publicznością..jakiegoś zachęcania choćby do klaskania właśnie np. Miłe to było że powiedzieli parę ciepłych słów o zespole przed którym występują..ale to tylko to.
Po supporcie było znów nerwowe zerkanie na zegarek.. wypatrywanie godziny 21. Koncert sam  trwał równą godzinę i 10 minut... tak jak było zaplanowane.
Wielkim plusem dla mnie jest to że się ani trochę nie spóźnili :)


Kiedy zobaczyłam Theo w kapturze i usłyszałam intro do Exile...od razu serce zaczęło mi walić jak młot...Pomimo że nie przepadam za tym kawałkiem..to na początek jest idealny..samo usłyszenie pierwszy raz w życiu tych dźwięków..tego zespołu..jednego z najbardziej ulubionych przeze mnie..na żywo...to było coś niesamowitego.. Setlista była nieziemska!



Niczego mi nie brakowało ! Śmiać mi się chciało kiedy to na piosence Evelyn dziewczyna wyciągnęła kartkę z napisem Evelyn is my name. Oczywiście Theo zauważył ją i pomachał jej .Było ukochane Silver Lining gdzie O. śmiała się ze mnie ciągle że w czasie słów - Pain the sky with silver lining pokazywałam tak samo jak Theo - czyli udawałam że maluję po niebie :D

Nie zabrakło wyczekiwanego Blind gdzie na słowa Cut out my eyes
And leave me blind         Theo zakrywał sobie oczy ręką ..Somebody To Die For.. akustyczne...podobało mi się..oczywiście publika nie zawiodła - i się pomyliła jak na prawie KAŻDYM gigu i tej piosence..za szybko zaczęła śpiewać refren...pomimo że bardzo dobrze wiedziałam że po 1 zwrotce jest druga od razu to zaczęłam od razu refren śpiewać wraz z ludźmi :)


Praktycznie po prawie każdej piosence Theo obdarowywał publiczność słynnymi białymi różami.
Jedna o mało nie wpadła w moje ręce! Stałyśmy dość blisko sceny.. 9-10 rząd ..tak na oko bym powiedziała..O. też coś poczuła a ja poczułam tylko jej powiew</3 i dziewczyny dwie które stały koło mnie z prawej strony..to jedna z nich ta dalej ode mnie..złapała.. eh.
To mogę przeżyć..jak również to że nie dostałam autografu.Głównie przez swoje roztargnienie i nie uwagę. 

Ogromnym zaskoczeniem było usłyszenie na żywo Sunday...i od razu mówię- filmiki na yt live- nie oddają tego w ogóle co się dzieje na tej piosence ! Sunday w kolejności setlisty była 8 piosenką..także połowa prawie...totalny szał zapanował na niej..rytm zupełnie inny niż na płycie..mało kto skakał w moim kręgu sąsiadów..ale kiedy ja zaczęłam to i szczęśliwe dziewczyny z różą zaczęły no i jakieś laski z tyłu którym potem na Better Than Love..na pewno doszczętnie zniszczyłam obuwie . To co Theo wyprawiał na tej piosence..jaki był szczęśliwy było nieprawdopodobne... cudowne.. skakał po scenie..kontakt z publicznością..to wszystko powodowało że człowiek czuł się jakby znał ten zespół od totalnej podszewki..każdy gest..wszystko..jakby od paręnastu lat!



Po Sunday było liryczne Blood, Tears & Gold..także chwila na odpoczynek była..
Podczas Encore..kiedy chłopcy zeszli ze sceny..nagle niektórzy zaczęli tupać .To było dziwne , ale..udzieliło się to całej sali ! Dobry pomysł w sumie.. lepszy..głośniejszy dźwięk wyszedł ..którzy na prawdę przyprawiał o dreszcz.. Na Encore zagrali Somebody..poor dziewczyny z prawej <+ ta jednak  co różę złapała > które zaczęły zgadywać co to będzie -DEVOTION ? CONFIDE IN ME ? THE CROW? oh...sziiiiiiiit.. koło kogo ja stałam..ok..niektórzy na pewno nie są takimi fankami że znają każdą setlistę ich..ale..na boga! To intro..Adam z gitarą stojący profilem do nas i przodem do Theo to może wieścić tylko jedną piosenkę!

 Na Better Than Love całkowicie już sił nie miałam.skakać..machać do chłopaków...ale wiernie to czyniłam..cała spocona..ale szczęśliwa..taki koncert..ale się wyżyłam totalnie i schudłam 10 kg haha.<marzy>.
Niecierpliwie przeglądam youtube i czekam aż ktoś wrzuci filmik z tej piosenki ..bo niesamowicie wszyscy śpiewali..ale to nic w porównaniu ze Stay..i Theo z naszą flagą narodową..coś przepięknego !


Choć pewnie takie gesty..czynią na większości koncertów..to jednak to jest bardzo miłe i ciepło się robi na sercu widząc jak ulubieni muzycy okazują flagę z podpisami fanów po czym otula nią szyję .


Po koncercie ..nie było tak jak po Muse, czyli ledwo co doszłam do siebie i swoich wrażeń..wspólne wymienianie ochów i achów z O...pójście do sklepiku gdzie 330 ml buteleczka soku jabłkowego kosztowała 5 zł.- Aga stawiała :]
Niestety ale nie zdążyła na wcześniejszy autobus i czekałam godzinę na ostatni w stronę mojego miasteczka..zamiast pójść do metra..bo tam cieplej..to nie!bo może wcześniej przyjedzie -.-`
Zmarzłam niesamowicie..Gardło bolało..w uszach piszczało :)
Ale to dobry znak.
To znak że koncert był na prawdę za.ebisty!
I jak powiedziała kiedyś mi moja koleżanka A.- 'to kiepski musiał być ten koncert Muse, skoro go tylko wspominasz i tęsknisz.Dobry koncert to taki po którym chcesz następny raz na nich iść a nie tęsknota! '

Coś w tę deseń w każdym bądź razie :)

<jaka moja ogromna radość była kiedy Theo na twitterze wstawił zdjęcie pałacu :) Ale i smutek.Ja jeszcze w domu a Ci już w stolicy :) >
To tak w ogromnym.ale to na prawdę w ogromnym skrócie opis moich przeżyć i pierwszego koncertu Hurts..na koniec jeszcze piosenka i....pozostaje mi tylko powiedzieć- DO ZOBACZENIA KOCHANE HURTS 7 LISTOPADA NA TORWARZE! <ps.tym razem barierki na pewno będą nasze! >
enjoy! xoxo



1 komentarz: