czwartek, 31 stycznia 2013

REVIEW- WOJCIECH MANN- ROCK MANN .

Właśnie skończyłam czytać książkę dziennikarza muzycznego pracującego w radiowej trójce, tekściarza i nie tylko.
 ROCK MANN czyli jak nie zostałem saksofonistą.
Książka ogółem ..wyglądem - świetna. pomimo że trochę przeszkadza mi Jej rozmiar a może NIE WYMIAR.
Nie uznałabym tej książki za autobiografię bo jest o Panu Wojtku, tak ,to prawda, ale jak najbardziej - tylko i wyłącznie o miłości do muzyki .No i radia.Jest dużo starych fotografii które nie przeczę, ale lubię oglądać.
Trochę się utwierdziłam w przekonaniu że nie darzę radia ogromną miłością,po tej książce i przeżyciach Wojciecha Manna. To On jest prawdziwym wzorem melomana i człowieka kochającego gadanie do ludzi którzy Go nie widzą.To Jego całe życie. Na początku opisuje pierwsze zdobyte ciężkimi sposobami płyty i te gramofonowe i te zwykłe...o plakatach..i ich nakładaniu na słupy.. to było w miarę interesujące.
Ale potem kiedy zaczął opisywać jak rozwijało się radio i dalej potem telewizja- usypiałam .
Stwierdziłam że przemęczę te 4 rozdziały i przejdę do ciekawszych. Nie myliłam się..od rozdziału Radiomann książka stała się bardzo ciekawa.. opowiada jak trudne były początki.. co trzeba było zrobić żeby dostać się do radia...jakie egzaminy przejść itp.
Opisuje potem jak zorganizował swój pierwszy koncert..jak zapowiadał Festiwale..jakie koncerty zapamiętał najbardziej..z jakimi zespołami chciałby wystąpić o Radio Kolor które założył wspólnie z Krzyśkiem Materną i wielu wielu innych sympatycznych sytuacjach .
Polecam tę książkę dosłownie wszystkim  ale przede wszystkim tym którzy bez muzyki -dnia nie przeżyją! A miesiąc bez koncertu jest totalną udręką!




 


Najbardziej zapadła mi w pamięć SUPER ROCKOWA GRUPA :D  oo tak.. ze Stingiem to ja chętnie !

a wyjątkowo na dziś nie piosenka ale baardzo udana reklama z Panem Wojtkiem!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz